Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Konrad Piasecki
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski , Justyna Dżbik
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ryszard Petru: Koalicja opozycji trzeszczy. Zabrano się do jej tworzenia od złej strony

12.03.2018 05:30

„Moim zdaniem trzeba było to inaczej zrobić. Ze złej strony zabrano się do tej koalicji, która teraz trzeszczy” – mówi o zjednoczeniu opozycji, gość Radia ZET Ryszard Petru. Były przewodniczący Nowoczesnej podkreśla, że proponował rozwiązanie, które polegało na wspólnych kandydatach na prezydentów miast. „W Gdańsku mamy kilku kandydatów na stanowisko prezydenta i nie jest optymalne. To złe rozwiązanie. Mogli się dogadać” – uważa gość Konrada Piaseckiego. „Apeluję do PO i Nowoczesnej, by próbowały znaleźć wspólne rozwiązanie. Np. miał być wspólny kandydat w Szczecinku, a nagle Platforma ogłasza swojego kandydata. Takie rozwiązania powodują, że nie ma entuzjazmu wśród Polaków dla koalicji opozycji” – mówi Petru. Jego zdaniem szczególnie .N powinna mówić „bardzo mocnym głosem”, partie opozycyjne powinny pokazywać, że dogadują się na poziomie konkretnych nazwisk, bo „wtedy jest siła uderzenia”. Polityk zaznacza, że „źle się dzieje, że nie ma szerokiego porozumienia na opozycji” i dodaje, że „w wyborach samorządowych może być klęska opozycji”.

Konrad Piasecki: Ryszard Petru, Nowoczesna. Brakowało panu wczoraj czegoś?

Ryszard Petru: Uważam, że zakaz handlu jest chorym pomysłem, ideologicznym...

Myślałem, że może czegoś innego panu brakowało, ale rozumiem, centrów handlowych, hipermarketów?

Nie, wolności. Jeśli ja chcę coś kupić w niedzielę, nie widzę powodu, żeby PiS mi to ograniczał. I to, że część PiS-u uważa, że nie powinno się robić zakupów w niedzielę, nie oznacza, że wszystkim Polakom mają to narzucać.

Czyli męczył się pan wczoraj. Myślał: "Jakby to było w galerii handlowej... A może do supermarketu bym sobie chociaż poszedł...".

Ja jestem osobą, która jest posłem, jestem osobą publiczną, w związku z tym przejmuję się losami naszego kraju. Uważam, że to jest sposób na to, żeby dany kraj był biedniejszy. Widzę, że teraz są inspekcje, sygnaliści, którzy mówią, który sklep jest otwarty, a który nie. Przyłapano ponoć panią w sklepie monopolowym, która handlowała, a była zatrudniona na umowę zlecenie...

Bo jak już jest prawo, trzeba go przestrzegać.

Zgadzam się, ale pytanie, czy para nie idzie w gwizdek. Uruchamiamy agendy rządowe do wyłapywania tych, którzy handlują w niedzielę, łamią zakaz handlu. Przyzna pan, że to jest bardzo peerelowskie - tak kiedyś wyłapywano cinkciarzy. I to jest myślenie PiS-owskie - nie powinno się robić zakupów w niedzielę, w związku z tym nikt nie będzie robił zakupów w niedzielę i będzie spędzał niedzielę tak, jak ja uważam, że powinien spędzać.

Czyli Ryszard Petru cierpiał, ale wyłącznie jako poseł, osoba publiczna, a nie było tak, że mleka sojowego czy imbiru zabrakło i nie było go gdzie kupić.

To nie chodzi o cierpienie, tylko o to, że kraj idzie w złym kierunku.

Ale to pokazuje, że skoro pan nie cierpiał, to może da się żyć z tymi niedzielami wolnymi od handlu?

We Francji wprowadzono 35-godzinny dzień pracy. Też się dało żyć, tylko wzrosło bezrobocie...

W Polsce nie wzrosło, bo sieci handlowe mówią: "Zatrudniamy więcej", więc może to jest problem wyimaginowany.

To jest prosta matematyka. Jeżeli pan wynajmuje powierzchnię w centrum handlowym i płaci stałą cenę, a jeden dzień panu wypada, to siłą rzeczy jest pan do tyłu.

Tak, dla tych małych dzierżawców czy wynajmujących małe powierzchnie w centrach handlowych, tak, zgodzę się, dla nich to jest problem. Ale dla wszystkich innych?

Nie ma wszystkich innych, bo wszyscy jesteśmy razem.

Ale jesteśmy jeszcze obywatelami, którzy też chodzą do sklepu czasami.

Wydaje mi się, że ogranicza się wolność obywateli, ale, jak rozumiem, Polak jest przedsiębiorczy. Jedna z galerii w Gdańsku, ta, która jest przy peronie, miała pełne ręce roboty, sklepy na stacjach benzynowych miały niezły ruch. Sklepy były otwarte do północy dzień wcześniej, rano się dzisiaj szybko otwierają. Pytanie: po co to zamieszanie? Czy ktoś będzie temu będzie miał lepiej? Czy dzięki temu będziemy bogatsi, biedniejsi?

No pewnie ci, którzy tego dnia nie musieli pracować, a tak to by musieli, bo niedziela handlowa sprawiała, że musieli siedzieć za kasą.

Proponowaliśmy, ja też osobiście proponowałem, rozwiązanie, które mówi: dwie niedziele wolne od pracy dla pracowników, a nie dla tych, którzy chcą coś kupić. Ma pan zabezpieczone dwie niedziele dla pracowników, a z drugiej strony nie ogranicza pan wolności obywatelskich. Przeraża mnie to, że zajmujemy się rzeczami, które w żaden sposób nie powodują, że jako kraj, jako Polacy jesteśmy bogatsi.

Nie dostrzega pan histeryczności tego sporu o niedzielę?  Tego histerycznego tonu, który wczoraj panował, również w mediach społecznościowych? Pan osobiście 13 tweetów tej sprawie poświęcił.

Uważam, że to jest ważne, uważam, że to pokazuje, że rozwiązania, które wprowadza PiS, z ideologią taką, że w niedzielę trzeba spędzić czas po PiS-owemu - nie po bożemu, tylko po PiS-owemu - jest błędną ideologią.  Na pewno to zostanie odkręcone. Przyszły rząd bez PiS-u odkręci to i we wszystkie niedziele będzie można handlować normalnie.  A teraz dużą część wysiłku intelektualnego Polacy muszą spędzać na to, jak ominąć przepis zgodnie z prawem.

Nie chcę pana martwić w poniedziałkowy poranek, ale perspektywa tego rządu innego niż PiS-owy, jak by to pan powiedział, jest dzisiaj żadna.

Nie ma czegoś takiego jak "żadna", bo przyszłość jest przed nami i od nas zależy, jak będzie wyglądała przyszłość. A pan mówi o tym, co było wcześniej.

Ale dostrzegł pan, że zjednoczenie szeregów opozycji nie wywołało wybuchu miłości do niej?

Bo moim zdaniem trzeba było trochę inaczej to zrobić. Ja proponowałem rozwiązanie, które polegało na wspólnych kandydatach na prezydentów miast.

Znowu pana nie posłuchali.

Nie znowu, tylko wracam do tego samego wątku. Byłem teraz w Gdańsku. Uważam, że sytuacja, kiedy mamy kilku kandydatów opozycyjnych na stanowisko prezydenta, nie jest optymalna. Uważam, że powinni byli się dogadać. Jeśli nie mogli się dogadać, trzeba robić prawybory. Wiadomo było, że tak będzie, i w kolejnych miastach jest to samo, we Wrocławiu to samo. Uważam, że to jest złe rozwiązanie.

Ostatni CBOS katastrofa - PO 14%, Nowoczesna 6%, razem 20%, PiS 44%, jak u Mickiewicza, "Imię jego czterdzieści i cztery".

Chciałem podkreślić, że ze złej strony zabrano się do tej koalicji. Kluczową kwestią, która najbardziej będzie Polaków zajmowała, to są kandydaci na prezydentów i burmistrzów miast. I ta koalicja trzeszczy. Słyszę, że teraz mamy sytuację w Zachodniopomorskiem. Apeluję do obu partii, żeby próbowały znaleźć wspólne rozwiązanie. Np. mamy sytuację, w której miał być wspólny kandydat PO i Nowoczesnej w Szczecinku, a nagle PO ogłasza swojego kandydata bez uzgodnienia z Nowoczesną. Tego typu rozwiązania siłą rzeczy powodują, że nie ma entuzjazmu wśród Polaków.

Ale nie jest tak, że te szyldy już nie zadziałają, że ta czaszka już się nie uśmiechnie i tylko krwawić będzie? Mówię o szyldach PO, Nowoczesnej, że trzeba by czegoś nowego?

Szyldy szyldami, ale ważne jest to, co te szyldy proponują, jakie rozwiązania.

Ale te szyldy już nie są atrakcyjne.

Zawsze można zrobić rebranding szyldu, można zaproponować nowe idee. Bo historia partii politycznych pokazuje, że też jest sinusoidalna, czyli raz są bardziej atrakcyjne, raz mniej. Jeżeli nie są atrakcyjne, trzeba wyciągnąć wnioski i zaproponować nowe rozwiązanie. Ja uważam, że w kwestiach wolności gospodarczych, europejskich, wejścia Polski do strefy euro, wszystkiego tego, co PiS chce zablokować albo zabrać, opozycja, szczególnie Nowoczesna, powinna mówić bardzo mocnym głosem. Trzeba pokazywać, że się dogadujemy na poziomie konkretnych nazwisk. Wtedy jest siła uderzenia.

Ale się nie dogadujecie.

Ja jeszcze raz apeluję do obu partii..

Żeby się dogadywali. Ale pan jest członkiem jednej z tych partii.

Ale nie jestem przewodniczącym, w związku z tym mam relatywnie mniejszy wpływ.

Ma pan dosyć Nowoczesnej?

W jakim sensie?

Że ma pan poczucie, że wasze drogi się rozchodzą albo się już rozeszły de facto?

Jak będę miał takie poczucie, to poinformuję pana w Radiu ZET i wszystkich innych słuchaczy. Na razie walczę o Nowoczesną i niepokoi mnie tendencja, którą widzę. Uważam, że trzeba wrócić do źródeł, do przedsiębiorczości, do tego, że my byliśmy tą partią, która była przeciwko zakazowi handlu w niedzielę. Uważam, że wokół tego trzeba zrobić dużą sprawę.

13 tweetów znowu.

Tweety łatwo się wrzuca. To musi być ogólnopolska akcja i trzeba Polakom pokazać, że to chora ideologia, wpychana nam na siłę, bardzo podobna do ideologii komunistycznej: ma być tak, jak oni chcą.

Czyli rozumiem, że pan Nowoczesnej jeszcze dosyć nie ma?

Stworzyłem tę partię i będę o nią walczył tak długo, jak będę w nią wierzył.

Bo Nowoczesna, mam wrażenie, coraz bardziej Ryszarda Petru dosyć ma.

Nowoczesna ma problem sondażowy i niepokoję się tą tendencją. I będę starał się pomóc Nowoczesnej, żeby wyszła na prostą w górę, a nie w dół.

A jej wiceprzewodniczący poseł Zembaczyński pytany o pana odejście mówi: "Droga wolna!".

Rozumiem.

Tłumaczy: "Petru ma podejście biznesowe. Biznes mówi tak: jeśli stracisz pakiet kontrolny w przedsiębiorstwie, wtedy ono staje się twoją konkurencją". Moim zdaniem Zembaczyński widzi pana poza Nowoczesną, a nie w niej.

Rozumiem. Ale mnie mało interesuje, co on tam gada.

A interesuje pana szef młodzieżówki, szef pana biura, który odchodzi z Nowoczesnej?

Współpracuję z nim...

Mówi: "Przestałem wierzyć w Nowoczesną".

Adam Kądziela, który jest bardzo zdolnym i bardzo wartościowym, taką decyzję podjął. Jest mi przykro, ale to jest jego decyzja osobista...

Ale może to jest decyzja, która zwiastuje też, co się będzie działo z panem.

Prosiłem go, przez jakiś czas wstrzymywałem tę decyzję. Każdy ma prawo do takich decyzji. Niepokoję się, że Nowoczesna może odejść od ideałów, które były u jej zarania. Uważam, że Polsce potrzebna jest partia, która reprezentuje ludzi przedsiębiorczych, ludzi, którzy mówią o logice, a nie o ideologii, która jest reformatorska, która nie boi się mówić rzeczy trudnych, np. że żeby były wyższe emerytury, musi być wyższy wiek emerytalny.

A pan mi mówi już o manifeście nowej partii czy wciąż o starej?

Mówię cały czas o tym, co było na Torwarze w 2015 r. Uważam, że Polacy chcą na tego typu ugrupowania głosować. Tylko to musi być wiarygodne, musi być szczere, nie może być koniunkturalne.

Ja szczerze przewiduję scenariusz taki, że PO i Nowoczesna przegrywają wybory samorządowe i pan wtedy ogłasza nowy projekt polityczny.

To trzeba zrobić wszystko, żeby nie przegrać wyborów samorządowych.

To się nie uda, sądząc po sondażach.

Nie ma takiego determinizmu, że jak jest źle, to musi być źle. Wielcy przywódcy wyciągają wnioski z błędów, które się popełnia, czyli robi się korektę.

Pan myśli o sobie czy o Schetynie i Lubnauer?

Mówię o wszystkich, którzy mają wpływ.

A pan ma wpływ? Jak pan mówi "wielki przywódca", to pan ma na myśli też Ryszarda Petru trochę?

Wielki przywódca jest wtedy, kiedy wygrywa, a nie wtedy, kiedy mu się nie udaje. Ja jestem jeszcze w trakcie.

W trakcie czego? Nieudawania się?

W trakcie procesu.

Widzi pan po stronie opozycyjnej jakiegoś przywódcę?

Liderów sprawdza się w boju. Jesteśmy przed serią wyborów. Samorządowe są bardzo ważnym momentem sprawdzającym siłę opozycji. Uważam, że źle się dzieje, że nie ma szerokiego porozumienia na opozycji. Widzę, że lewica będzie chciała iść oddzielnie.

Nawet nie będzie chciała, tylko idzie.

Wszystko na to wskazuje, że idzie. Sądzę, że będzie klęska PSL-u, jeżeli chodzi o ich samodzielny start. Nie wiem, dlaczego oni wierzą cały czas, że ten wynik, którzy uzyskali w poprzednich wyborach samorządowych, przypomnę: pierwsza strona, efekt listy nr 1, ma się powtórzyć. Może być klęska opozycji i dzisiaj należałoby zrobić korektę dotychczasowych działań i zobaczyć, co działa, a co nie. Uważam, że miasta są kluczowe, potem robi się listę radnych, potem robi się koalicję w sejmikach.

To na koniec, bo od słuchaczek było wiele pytań: po co panu broda? Ale pan już tę brodę zgolił. Co się stało, że pan zapuszczał, a teraz pan zgolił?

Zapuściłem, potem zgoliłem.

Dlaczego?

Będąc na krótkim urlopie, przestałem się golić, uznałem, że to jest duża oszczędność czasu, a potem okazało się, że...

Tak z 5 minut dziennie mniej więcej.

Razy 365.

To ile panu wyszło rocznie?

Dużo.

Że 7 dni w roku poświęcam na golenie.

Potem okazuje się, że taki komfort porannego ogolenia się jest wysoki. Pan chyba też doskonale to wie, bo widzę, że pan ogolony jest.

Ja brody nie zapuszczam. To prawda.

No to ja również.

Ryszard Petru, bez brody. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

"Nowe przywództwo Nowoczesnej wyznacza zły kierunek"

Mamy nowe przywództwo i ono wyznacza kierunek. To zły kierunek – uważa gość Radia ZET Ryszard Petru, pytany w internetowej części programu o Nowoczesną. Jego zdaniem postawienie wyłącznie na liberalno-lewicowe kwestie ideologiczne, to droga ku „anihilacji”. To nie może być wyłącznie jedyna oś programowa partii politycznej, bo jest ryzyko zniknięcia. Związki partnerskie były jednym z elementów naszego programu a nie jedynym elementem – ocenia były przewodniczący .N. Jego zdaniem, partia pod przewodnictwem Katarzyny Lubnauer „nie ma nogi gospodarczej”. Źle się stało, że Nowoczesna odpuściła wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Chodzi o wolność wyboru, wolność jednostki, światopoglądową i gospodarczą. Jeżeli jest tylko jeden z tych elementów – to zły kierunek – mówi Ryszard Petru. Poszło to za daleko? Ja tak uważam. Brakuje kwestii walki o wolność gospodarczą, rozumianą nie jako składanie ustaw, ale jako podkreślanie tych elementów na co dzień – komentuje polityk.

Pytany o to, jak czuje się jako szeregowy poseł, odpowiada, że dobrze. Spada poziom napięcia i stresu. Dużo lepiej mi się śpi i dużo łatwiej funkcjonuje – mówi Petru. I zapowiada: Przyjdzie moment, kiedy bardziej zaangażuje się w bieżącą politykę, prawdopodobnie w Nowoczesną.

Zarobki? Starcza mi do pierwszego. Mam oszczędności – zdradza polityk. Dodaje, że nie jest posłem zawodowym i nie pobiera wynagrodzenia. Dostaję dietę parlamentarną – 2400 złotych. To cały mój zarobek. Poza tym prowadzę działalność gospodarczą, nie koliduje to z obowiązkami – mówi poseł.

Ryszard Petru pytany o ministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego odpowiada, że ceni ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. Był dobrym specjalistą – komentuje. Dodaje, że „ta ekipa, która weszła do Ministerstwa Finansów jest znacznie lepsza od poprzedniej, ale po działaniach ich poznamy, bo na razie jest dużo deklaracji”.

Gość Radia ZET odpowiada także na pytania o 500 plus, Mieszkanie plus i plan Petru.

RADIO ZET/MA

Oceń