Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ryszard Petru w Radiu ZET: Uderzymy w ścianę. Piątka Kaczyńskiego będzie z kredytu

13.03.2019 06:39
xxx zet

Ryszard Petru krytykuje w Gościu Radia ZET obietnice Prawa i Sprawiedliwości dotyczące 500+ i trzynastej emerytury. - Pokazują, że nagle niby znalazło się 40 miliardów. Nie znalazło się. To wszystko będzie z kredytu. Ten kredyt spowoduje, że uderzymy w ścianę – przewiduje lider partii Teraz! w rozmowie z Beatą Lubecką. Jak ocenia, nauczyciele będą protestować, bo dla nich nie znajdą się dodatkowe pieniądze. - Jeśli na programy socjalne chce się wydać jednym strzałem 60 miliardów złotych… to jest 500+ dotychczasowe, nowe 500+, trzynasta emerytura i inne – wymienia w Radiu ZET Petru. – Tyle ile z PIT-u rząd ściąga od nas pieniędzy – stwierdza gość Beaty Lubeckiej.

Beata Lubecka: Ryszard Petru, partia Teraz!, dzień dobry, panie przewodniczący.

Ryszard Petru: Witam.

A kiedy Ryszard Petru przystąpi do PO?

Nie przystąpi.

W ogóle nigdy? Nie ma takiej możliwości?

Nie po to wchodziłem do polityki, tworząc ugrupowanie, żeby przystępować do PO, z którą mam inne poglądy na gospodarkę, na uprawianie polityki...

A czy dostał pan taką propozycję w ogóle kiedykolwiek od Grzegorza Schetyny? Grzegorz powiedział: „Ryszard, mogę cię przygarnąć, bo widzę, że jesteś jednak w potrzebie, twoja sytuacja naprawdę wygląda źle”?

Takie propozycje dostaję od PO od 8 lat, albo 9, czy tam 10. Nie, nie wchodzi taki wariant w rachubę, dlatego że rozmyłby się przekaz. Ja nie podpisuję się pod większością postulatów gospodarczych PO.

Ale jeśli chce pan przetrwać w polityce, to jednak nie jest pan skazany na Grzegorza Schetynę?

Nie. Nie ma sensu... Hasło „przetrwanie”... Mnie przetrwanie nie interesuje, bo nie chcę przetrwa i zderzyć się ze ścianą gospodarczą...

To ile pan sobie daje jeszcze czasu?

Mamy czas do wyborów do Parlamentu polskiego, krótka piłka. Jeżeli przetrwanie ma oznaczać podpisanie się pod programem PiS-u, to ja nie widzę sensu uprawiania takiej polityki, bo to jest zderzenie się ze ścianą, a potem osoby, które do tego doprowadzą, będą historycznie odpowiedzialne... Widzę, że się pani uśmiecha, ale nie doceniacie państwo, dziennikarze, zwykle kwestii gospodarczych. I Polacy też dopiero gospodarkę odczuwają wtedy, kiedy przychodzi problem, a nie ex ante, przed problemem.

Pytanie od słuchaczy: „To kiedy pan się w takim razie raz na zawsze wycofa z polityki?”.

Wie pani co, czy to jest takie pytanie...

Pytanie konkretne! To jest konkret.

Co to znaczy „raz na zawsze”? Zna pani kogoś, kto się raz na zawsze wycofał? A pani pamięta Churchilla, jak się wycofał, a potem wrócił? A Leszka Millera, który się wycofał...

Pan się porównuje do Churchilla? Śmiałe porównanie!

To jest akurat porównanie, które można sprawdzić i ludzie kojarzą. A Leszek Miller jak się wycofywał i wracał? Nie ma czegoś takiego, jak ostateczne wyjście. Ja uważam, że nie ma sensu...

Czyli walczy pan o polski Parlament.

Nie, nie, pani redaktor, żeby jeszcze raz [powiedzieć]... Nie ma sensu udział w polityce, która polega na zderzenie się z gospodarczą ścianą, w polityce populizmu, nieodpowiedzialności. I dla mnie, gdybym miał być w partii politycznej, która podpisuje się pod programem gospodarczym PiS-u, to dla mnie to jest polityczne samobójstwo.

Czyli PO podpisuje się pod programem gospodarczym PiS-u.

Nie, pani redaktor, czy się podpisze, czy nie, zobaczymy w trakcie głosowania. Słyszę różne głosy i jestem przekonany, ja zgłoszę poprawkę, żeby 500+ nie było dla najbogatszych. Zakładam, że PO poprze tę poprawkę, zdziwiłbym się, gdyby tego nie zrobiła. Jeżeli natomiast okaże się, że ta retoryka, że PiS realizuje program PO, będzie utrzymana w głosowaniach, to dla mnie to jest zaskoczenie, bo jeżeli opozycja ma ten sam program co partia rządząca, to pytanie jest takie, po co jest opozycja. Oczywiście ja mam świadomość łamania prawa itd...

Ilu członków ma partia Teraz? 

Koło 600 bodajże, nie pamiętam dokładnie.

No to szału nie ma, można powiedzieć.

A ile pani by chciała?

Żeby szło chociaż w tysiące.

A po co?

No pan tak buńczucznie zapowiadał...

Nic nie zapowiadałem.

A Joanna Scheuring-Wielgus, pana koleżanka, a właściwie współliderka tej partii, wystartuje z listy Biedronia w Warszawie?

Nie wystartuje z listy Koalicji Europejskiej...

Ale wystartuje z listy Biedronia, tak?

Na tym etapie mogę powiedzieć, że nie będzie startowała z list Koalicji Europejskiej, która to Koalicja Europejska uważa, że nie ma dla niej, tego typu poglądy jak walka z pedofilią czy bezczelne spotkanie z Franciszkiem...

To akurat mówiła. A może pan powiedzieć, panie przewodniczący, czy wystartuje z listy Biedronia?

To proszę pytać...

Ale pan chyba wie, przecież jesteście w ścisłych relacjach zawodowych.

Jesteśmy, natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, że uważam, że takie pytania należy zadawać samej zainteresowanej.

A czy mogę zadać pytanie w takim razie, jeżeli chodzi o pana partnerkę życiową Joannę Schmidt, czy wystartuje z listy Koalicji Europejskiej z Wielkopolski?

Tu mogę powiedzieć tylko tyle, że dam tylko przykład Joanny Scheuring-Wielgus, która była namawiana przez PO i Grzegorza Schetynę na start z list Koalicji Europejskiej, a potem to się zmieniło. W związku z tym tak długo, jak nie ma ogłoszonych list, żadnych deklaracji składać nie ma sensu.

A Joanna Schmidt jest namawiana, żeby wystartowała z listy Koalicji Europejskiej?

Wiele osób jest namawianych... Pani redaktor, ale co z tego, że...?

Jakiegoś konkretu potrzebuję! No chyba w imieniu Joanny Schmidt to się pan może wypowiedzieć.

Mogę powiedzieć tylko w ten sposób, że nie ma sensu, takie konkrety są nic nie warte, bo gdybyśmy rozmawiali miesiąc temu, powiedziałbym pani, że PO mocno namawia Joannę Scheuring-Wielgus do startu z Kujawsko-Pomorskiego...

Grzegorz Schetyna w tym studiu i nic takiego nie mówił.

Ale ja pani mówię, jak było.

Ja też słyszałam, że miała dostać drugie miejsce z Bydgoszczy.

Nie z Bydgoszczy, tylko z Kujawsko-Pomorskiego, a Joanna jest z Torunia i w związku z tym akurat to jest duża różnica, czy z Bydgoszczy, czy z Torunia, i osoby, które tego nie wiedzą, w Kujawsko-Pomorskiem przegrywają wybory, tak jak przegrał Jacek Rostowski.

Joanna Scheuring-Wielgus jest rzeczywiście z Torunia. A dlaczego Karta LGBT+ podpisana w Warszawie, jednym mieście de facto, stała się taką maczugą dla PiS-u w tej kampanii wyborczej?

To jest pułapka, znaczy to jest bardzo prosta pułapka, dlatego że wrócił temat tej karty do Koalicji Europejskiej, która to Koalicja Europejska w tej sprawie ma różne poglądy. Czyli rozumiem, że PSL w życiu by takiej karty nie podpisał, a część PO prawdopodobnie by podpisała.

Czyli to jest pułapka na Koalicję Europejską, tak?

Ewidentnie tak.

Ale przez kogo w takim razie narzucona?

Przez PiS.

Ale z taką inicjatywą wyszedł Rafał Trzaskowski.

Jak zobaczymy tę kartę, to jest rzecz oczywista, w Europie takie rzeczy są realizowane, nie ma w ogóle powodu z tego powodu robić dymu. Natomiast PiS specjalnie podkręcił, naddał trochę nieprawd do tej [karty] i zrobił z tego, że to jest promocja, że tak powiem, rzeczy, które są niegodziwe, i Polacy na poziomie strachu... Przecież większość ludzi nie widziała, co jest w tej karcie. A dyskutuje na ten...

Chodzi o polaryzację.

Chodzi o polaryzację, która w tej sprawie PiS-owi się opłaca, dlatego że no jednak to jest polaryzacja strachu, a duża część Koalicji Europejskiej jest bardzo konserwatywna. Nie mówię wyłącznie tutaj o PSL-u, ale nawet w PO przecież była prezydent Warszawa skrytykowała de facto Rafała Trzaskowskiego... To jest w ogóle ohydna gra, bo jak się przeczyta całą deklarację, ona jest w porządku, to jest normalka, niepotrzebny jest w ogóle wokół tego dym, natomiast Rafał Trzaskowski, czego mu współczuję, jest sam w tej sprawie, nikt za nim nie stanął. I to pokazuje, że ten prezydent, który wygrał w pierwszej turze, jest de facto osamotniony politycznie i rzucony w takiej sytuacji na łaskę i niełaskę PiS-u.

A czy Anna Zalewska też jest już sama? Zostanie zdymisjonowana pana zdaniem minister edukacji? No bo jednak sytuacja się zaostrza. Teraz już nawet Solidarność oświatowa wkracza do gry. Jest ta okupacja w Krakowie.

Jeżeli się chce wydać na programy socjalne jednym strzałem 60 mld zł, bo to jest 500+...

40 mld zł.

500+ dotychczasowe plus nowe 500+, plus 13. emerytura, plus inne, to jest 60 mld zł, tyle dokładnie, ile z PIT-u rząd od nas ściąga pieniędzy. Jeżeli wydajemy na 500+, to nie ma pieniędzy na nauczycieli, jeżeli wydajemy na 500+, nie ma pieniędzy na pielęgniarki, jeżeli wydajemy na 500+, nie ma pieniędzy na innowacje. Nie mają pieniędzy na to.

Ale czy będą jakieś reperkusje personalne?

No przecież muszą być personalne, jeżeli pani zalewska jedzie do Brukseli.

Ale czy wcześniej zostanie zdymisjonowana, czy to się odbędzie tak, że jeśli się dostanie do PE, ewakuuje się, to przyjdzie ktoś nowy?

Co za różnica, jeżeli w PiS-ie nie ma refleksji, że reforma jest zła, w PiS-ie nie ma refleksji, że nauczyciele byli bardzo źle traktowani, w PiS-ie nie ma refleksji, że pokazują, że nagle niby się 40 mld znalazło. Nie znalazło się, to wszystko będzie z kredytu. I ten kredyt spowoduje, że uderzymy w ścianę.

Ale chociaż przeprosili za słowa Suskiego. Sam minister Suski przeprosił.

Marek Suski jest oderwany od rzeczywistości jak zawsze, ale wyjątkowo się pewnie czuje, bo takie rzeczy może sobie chlapać.

Ale przeprosił jednak.

Całe szczęście.

Czym to się zakończy pana zdaniem? Będzie taki strajk?

Moim zdaniem wydaje mi się, że idzie w kierunku strajku. Oczywiście te apele premiera Morawieckiego, żeby nie strajkować, musimy się dogadać, są mało wiarygodne. Tak samo apelował swego czasu do opiekunów osób niepełnosprawnych i przedłużanie wyłącznie tych negocjacji jest po to, żeby sprawę załagodzić, poczekać do wakacji, a w wakacje nauczyciele nie mogą...

A potem się jakoś... Albo coś tam się potem wydarzy...

Tak jest. Tak, nałożyć inny temat można.

Ryszard Petru, partia Teraz! jest z nami. To tyle w części radiowej, jesteśmy na RadioZET.pl i przede wszystkim na Facebooku.

***

W internetowej części rozmowy Ryszard Petru został zapytany m.in. dlaczego partii Teraz! nie ma w Koalicji Europejskiej.

- Trudno żeby była, skoro Joanna Scheuring-Wielgus i jej poglądy są nieakceptowalne w Koalicji Europejskiej. Uważam, że to duża strata tego typu elektoratu. Uważam, że osoba, która jedzie do papieża Franciszka i wręcza mu raport nt. pedofilii w Kościele i z tego powodu ma być blokowana w Koalicji Europejskiej, to nie rozumiem na czym ma polegać ta formuła szerokiej koalicji – zastanawia się gość Radia ZET.

Ryszard Petru zapewnia, że Joanna Scheuring-Wielgus, współzałożycielka partii Teraz!, nie wystartuje z listy Koalicji Europejskiej. Czy znajdzie się dla niej miejsce na listach Wiosny Roberta Biedronia?

- Na tym etapie mogę powiedzieć, że nie będzie startowała z list Koalicji Europejskiej, która to Koalicja Europejska uważa, że nie ma dla niej, tego typu poglądy jak walka z pedofilią czy bezczelne spotkanie z Franciszkiem... – odpowiada. - Była namawiana przez PO i Grzegorza Schetynę na start z list Koalicji Europejskiej, a potem to się zmieniło. W związku z tym tak długo, jak nie ma ogłoszonych list, żadnych deklaracji składać nie ma sensu – dodaje.

- Joanna Scheuring-Wielgus będzie prawdopodobnie startowała z jednego z dużych miast. Gdyby była to Warszawa, wtedy oddam na nią głos – deklaruje w internetowej części Gościa Radia ZET Ryszard Petru.

Gość Beaty Lubeckiej skomentował też doniesienia o rozpoczęciu przez Rafała Bochenka pracy jako dyrektora marketingu w PGNiG. Jego zarobki szacuje się na ponad 20 tysięcy złotych.

- Powiem jedną rzecz. Akurat uważam, że pan Bochenek nie był najgorszy. Jest to jedna z niewielu osób, które byłbym skłonny zatrudnić z PiS. W public relations. Nie wiem, czy umie zarządzać, musiałbym sprawdzić jego kompetencje… akurat jest jedną z niewielu osób, która jest kulturalna, sympatyczna, nie wiem czy potrafiła wyjść na prostą z kryzysów pani premier, ale nie było najgorzej. Mówię o jego kompetencjach technicznych. Natomiast zauważmy, że ci z PiS lądują tylko w spółkach Skarbu Państwa, nie prywatnych. Nikt nie chce ich zatrudniać w prywatnych firmach, bo oni sobie z polityką nie poradzą – twierdzi Petru.

W internetowej części Gościa Radia ZET kontynuowany był temat karty LGBT+ podpisanej przez Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy.

 „Specyficzna socjotechnika, którą trudno nazwać wychowaniem. W jej centrum jest bardzo wczesna seksualizacja dzieci”. Tak mówił w Jasionce prezes PiS Jarosław Kaczyński o edukacji seksualnej, która ma zostać wprowadzona w warszawskich szkołach. Ryszard Petru też widzi takie zagrożenia?

- Słowo „seksualizacja” jest pełne negatywnych emocji. Sugeruje naukę seksu, a to jest nieprawda. Przecież chodzi o to, żeby dzieci nie uczyły się o tych rzeczach z internetu same. Trzeba to Kaczyńskiemu wytłumaczyć – odpowiada gość Radia ZET.

- A z panem rozmawiali rodzice? – pytała Beata Lubecka w kontekście edukacji seksualnej.

- Rozmawiali, ale pamięta pani, były różne pisemka przemycane z Zachodu na przykład. Ja nie miałem, ale było coś takiego – mówi Petru.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń