S. Karczewski: Policja powinna spisywać tych, którzy przeszkadzają i przerywają nasze spotkania z Polakami

11.06.2018 06:45

„Pan marszałek Kuchciński reaguje na zachowania parlamentarzystów niezgodne z regulaminem - na przerywanie, pokrzykiwanie, wykrzykiwanie. Nie może tak być. Ja to rozumiem i nie akceptuję zachowań, jakie są prezentowane przez niektórych posłów, szczególnie opozycji” – mówi gość Radia ZET Stanisław Karczewski, pytany przez Konrada Piaseckiego o Marka Kuchcińskiego, który chciałby w Sejmie porządku „jak w wojsku”. „Tu nie chodzi o ordnung i o porządek wojskowy. Na pewno pan marszałek Kuchciński nie o tym mówi. To skrót myślowy. Chodzi o to, żeby zachować powagę w Izbie” – uważa polityk PiS. Jego zdaniem, podczas wystąpienia premiera w Sejmie, Sławomir Nitras i posłanki opozycji „siedzieli w pierwszych ławach, żywo komentowali, krzyczeli i przeszkadzali”. „Ja nie chcę, żeby twarzą Sejmu był pan Nitras, który zachowuje się w sposób karygodny” – mówi polityk PiS. Pytany o Krystynę Pawłowicz, odpowiada: „Znaku równości bym tu nie postawił, bo zachowania pana Nitrasa są absolutnie nie do zaakceptowania”.  Dodaje, że „zachowania posłanki Pawłowicz też czasami są kontrowersyjne”.

Konrad Piasecki: Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Czy w polskim parlamencie powinien zapanować wreszcie wojskowy dryl i ordnung?

Stanisław Karczewski: No chciałbym, żeby był porządek, żebyśmy mogli normalnie, w spokoju dyskutować.

Ale aż taki, żeby wszyscy stali przed marszałkiem na baczność i krzyczeli: "Tak jest, panie marszałku!"?

Nie, oczywiście nie na baczność i nie "Tak jest, panie marszałku!".

Aż tak to nie?

Ale brakuje tej kultury. Ja śledziłem wypowiedź pana premiera Morawieckiego, akurat miałem chwilę czasu, włączyłem telewizor i widziałem nie tylko pana posła Nitrasa, ale również i posłanki z opozycji, które siedziały w pierwszych ławach i bardzo żywo reagowały, komentowały, krzyczały, przeszkadzały.

A śledził pan ostatnie wystąpienie pańskiego kolegi z izby niższej, czyli marszałka Kuchcińskiego?

Nie.

To ja panu powtórzę: "Gdyby marszałek miał taką siłę, żeby karać, to zapewniam państwa, że byłby taki porządek w Sejmie jak w dobrym wojsku i nie trzeba by się wstydzić".

Tu nie chodzi o ordnung i o porządek wojskowy, ale chodzi o...

Marszałek Kuchciński wyraźnie o tym marzy.

Na pewno pan marszałek nie o tym mówił, to jest taki oczywiście skrót myślowy. Chodzi o to, żeby zachować powagę izby, i w jednej i w drugiej izbie staramy się to robić. Ja mam troszeczkę łatwiejszą sytuację, bo u nas w Senacie jest tych trudnych przypadków parlamentarzystów dużo mniej.

Mam wrażenie, że marszałkowi Kuchcińskiemu marzy się, żeby w parlamencie nie dyskutować, a wykonywać rozkazy.

Nie, nie, dyskutować, nie, właśnie chodzi o to, żeby była dyskusja. Chodzi o to, żeby była merytoryczna debata.

No i jest. Jak jest dyskusja, to wtedy marszałek Kuchciński się gubi i zaczyna karać.

Pan marszałek Kuchciński reaguje na zachowania niezgodne z regulaminem: na przerywanie, pokrzykiwanie, wykrzykiwanie. No nie może tak być.

Rozumiem, że rozumie i przyklaskuje jego sejmowym działaniom.

Ja to rozumiem i nie przyklaskuję i nie akceptuję zachowań, jakie są reprezentowane przez niektórych posłów, szczególnie opozycji.

To krótka wyliczanka: Nitras, Szczerba, Wielichowska, Krzywonos, Petru, Gadowski, Lenz, Gasiuk-Pihowicz, Rutnicki to są posłowie ukarani w Sejmie obcięciem pensji. Znajduje pan wśród nich jakiegoś posła obozu rządzącego?

Nie, nie widzę, ale taką decyzję podejmuje Prezydium i taką decyzję podjęło Prezydium.

A prezydium składa się z...?

Panie redaktorze...

Panie marszałku, bo to warto powiedzieć: Prezydium Sejmu to jest jeden marszałek i pięciu wicemarszałków. Trzech z PiS-u. Jeśli jest trzy do trzech, głos marszałka Kuchcińskiego rozstrzyga, wobec czego to są decyzje marszałka i wicemarszałków z PiS-u.

Panie redaktorze, bardzo bym chciał, żeby w Polsce odbywała się normalna debata, dyskusja, spokojny dialog. Wczoraj byłem w kilku miejscowościach na ścianie wschodniej w województwie lubelskim i o tym mówili również mieszkańcy. Mówili o tym, że potrzebny jest spokojny dialog. I tego dialogu spokojnego brakuje.  Ja bym chciał, żeby był spokojny, normalny dialog i do tego będziemy dążyli.

To parę cytatów z tego normalnego, spokojnego dialogu w wykonaniu posłanki Pawłowicz: "Nie mrugaj", "Weź się uspokój", "Siadaj", "Nie drzyj się", "Jak ty się, babo jedna, zachowujesz?".

Ja czytałem to, panie redaktorze.

Umie pan wytłumaczyć, jak to się dzieje, że posłanka Pawłowicz ani razu nie została ukarana?

Ale ja się z tym nie zgadzam...

Ale jak to się dzieje?

Ale pan źle adresuje pytanie. Ja jestem marszałkiem Senatu, pan spyta o Senat, Ja tam mogę panu powiedzieć, co się dzieje, natomiast proszę zaprosić marszałka, wicemarszałka Sejmu...

Tylko wie pan, że zarówno marszałek jak i wicemarszałkowie uporczywie unikają pojawiania się w studiach radiowych i telewizyjnych.

To proszę próbować, proszę się dowiadywać, ja natomiast mogę powiedzieć o kulisach Senatu, bo te znam, tam pracuję, jestem szefem.

Kulisy Senatu są stety albo niestety dużo mniej ciekawe niż kulisy Sejmu.  I to tak jest od wieków, bym powiedział.

A tu mógłby się pan bardzo zdziwić, a może się pan zdziwi, bo może jest ciekawe i interesująco.

Tylko prawda jest taka, że decyzje tego Prezydium Sejmu to są decyzje, którym dajecie twarz wy wszyscy, bo to nie są decyzje, które są tylko na tej trójce osób, to są decyzje, za które odpowiedzialność bierze cały obóz rządzący.

Ale ja nie chcę, żeby twarzą Sejmu był pan Nitras, który zachowuje się w sposób wiarygodny

w sposób karygodny i to są takie działania, które mają powstrzymać...

Ale taką samą twarzą jest posłanka Pawłowicz, która się zachowuje w sposób karygodny.

Znaku równości tutaj bym nie postawił.

Bo?

Absolutnie nie. Bo zachowania pana Nitrasa są absolutnie nie do zaakceptowania.

A zachowania posłanki Pawłowicz są do zaakceptowania?

Też czasami są kontrowersyjne.

I dlaczego posłanka Pawłowicz nie jest karana, rozumie pan to?

Ale panie redaktorze...

Nie rozumie pan.

Ale panie redaktorze, proszę zapytać i zaprosić... Ja mogę odpowiadać za to, co się dzieje w Senacie.

Ale smutna rzeczywistość jest taka, że miał być pakiet demokratyczny, a jest pakiet despotyczny w Sejmie.

 Z panem posłem Nitrasem pan by zrobił pakiet demokratyczny? No nie da rady.

Ale poseł był w Sejmie, kiedy obiecywaliście pakiet demokratyczny, wobec czego wiedzieliście, z kim będziecie mieli do czynienia.

Zachowywał się inaczej. Zapewne za chwileczkę pan zapyta o zdarzenie w jednej restauracji fast foodowej, w której był pan prezydent i działaczka opozycyjna. I tam padł taki komentarz pana prezydenta: "Nie możecie się..." - bo ja przed chwilą słuchałem wiadomości, ale nie były te wiadomości do końca, nie pokazały tego, co pan prezydent powiedział - "Czyli co, pani nie może się pogodzić z wynikami wyborów?" "Tak, nie mogę się pogodzić z wynikami wyborów". Pan Nitras też nie może się pogodzić.

Tak jak wy nie mogliście się przez osiem lat pogodzić z wynikami wyborów i walczyliście o to, żeby wybrać. Ale to jest normalne, że przegrani nie są w stanie się pogodzić z wynikami wyborów.

Jak to nie? Dlaczego nie?

Bo chcieli wygrać!

Raz wygrywamy, raz przegrywamy. Co innego jest pogodzenie się z wynikami wyborów, zaakceptowanie wyników wyborów  i normalne funkcjonowanie w opozycji. Proszę porównać tę opozycję  tę w osiem lat, kiedy my byliśmy opozycją. My robiliśmy konferencje, spotykaliśmy się, ja sam zrobiłem...

Naprawdę obserwuję życie parlamentarne od 25 lat.

No dobrze, i był pan chociaż na jednej konferencji, którą ja organizowałem? Na pewno nie.

Ależ oczywiście, że byłem.

Ja organizowałem blisko kilkadziesiąt konferencji...

Życie sejmowe zawsze było gorące, rzeczywiście w tym Sejmie te emocje są duże, ale te emocje są również generowane przez pańskich kolegów partyjnych, taka jest prawda, a tymczasem oni są immunizowani na jakiekolwiek kary.

To jest pana redaktora zdanie i recenzja, moim zdaniem jest inaczej, bo politycy PO, tak jak wczoraj pan prezydent powiedział, zwolennicy PO nie mogą pogodzić się z wynikami demokratycznych wyborów. Nie mogą sobie wyobrazić, że ktoś inny może rządzić. Tak przyzwyczaili się do rządzenia, tak przyspawali się do foteli przez osiem lat, że nie mogą się z tym pogodzić. Muszą się pogodzić, są w opozycji.

Zobaczymy, panie marszałku, jak wy kiedyś przegracie wybory, jak się będziecie łatwo mogli z tym pogodzić.

Ależ oczywiście, że się pogodzimy.

Zobaczymy.

Przecież przegrywaliśmy wybory. Jeszcze niedawno pan mówił: "Siedem razy przegraliście wybory".

No bo tak było.

No bo tak było, przegrywaliśmy. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Tak jak w sporcie. Trzeba się cieszyć ze zwycięstwa, to jest wielka radość, i jeżeli się przegra, z tym się pogodzić i pogratulować temu, kto wygrał.

Przyzna pan, że trochę się panu senatorska gromadka buntowała w obliczu obniżki pensji?

Nie widziałem.

Najpierw opóźniali głosowanie. Długo się zbierali.

Kto opóźniał?

Komisja nie mogła się zebrać w sprawie ustawy.

Ale to ja reguluję i ja proszę... Nie, nie...

Mówili, że skomplikowana, że trudna sprawa.

Nie, na pewno nie skomplikowana, nikt takiego określ...

Potem senator Żaryn mówił: "Głosując, przyczyniamy się do psucia państwa". Entuzjazmu dla cięć nie było.

Ale mogę powiedzieć coś? Przepraszam, może pan jeszcze dalej czytać, ale myślałem, że coś ja będę mógł powiedzieć. Normalnie ustawa była prowadzona w Senacie, ani szybciej, ani wolniej, w trybie takim średnim, i została uchwalona. Uprzedzając pana pytanie, tak, wystąpiłem również z wnioskiem i z prośbą o obniżenie również członkom Prezydium o 20%, proporcjonalnie, bo my jesteśmy również, członkowie Prezydium...

Bez poczucia, że to psucie państwa?

Nie, nie jest to psucie państwa. To jest zbyt daleko idąca opinia.

Senator Żaryn - jego opinia.

Mogę się zgadzać z opiniami, z większością opinii pana profesora Żaryna i się zgadzam, a czasami mogę mieć inne zdanie.

Członek pańskiej senackiej trzódki i kolega.

Ale to jest zupełnie naturalne, że czasami w naszym gronie rozmawiamy, debatujemy, dyskutujemy. I w naszym gronie naprawdę realizujemy pakiet demokratyczny, każdy może się wypowiedzieć, każdy dyskutuje, każdy może powiedzieć to, co mu leży na sercu, może zopiniować.

Dobrze byłoby do pakietu demokratycznego opozycję też wciągnąć.

Ja myślę, że w przyszłej kadencji, jeśli już PO przyzwyczai się do przegranych wyborów, to już naprawdę pogodzi się z tym i normalnie będzie z nami rozmawiać i normalnie będzie prowadzić debatę i dyskusję.

Czyli pakiet demokratyczny w przyszłej kadencji, jeśli wygracie, wprowadzicie?

Mam taką nadzieję.

Co wybory to słyszę.

Drugi raz pan to słyszy.

Rozumiem, że prezydent obiecał panu, że zgodzi się na tę obniżkę pensji?

Rozmawialiśmy, nie mówił tego w deklaracji tak daleko idącej, ale powiedział, że to zrobi, podpisując tę ustawę, tak żeby to było równolegle. Nie mogliśmy dopuścić do sytuacji takiej, w której Prezydium ma obniżkę pensji, a senatorowie jeszcze nie. Równoległe to zostanie zastosowane i wprowadzone.

Rozumiem, że w zamian za to Senat zgodzi się na referendum prezydenckie?

Nie no, panie redaktorze...

Powiedział pan to prezydentowi?

Nie, takich rozmów i takich targów nigdy nie prowadziłem i nie będę prowadził.

Był tu Adam Bielan, powiedział: "W imię dobrych relacji z prezydentem powiemy chyba tak".

Ale  "chyba" powiedział? Zobaczymy, co powiemy. Ja nie wiem, nie chcę tutaj składać żadnych deklaracji. Nie poznałem tych pytań.

Jutro mamy je poznać.

No tak, ale to jeszcze nie senatorowie poznają, tylko członkowie Rady Rozwoju.

Ale czy to jest tak, że prezes daje zielone światło temu referendum? Bo to jego decyzja, powiedzmy sobie wprost, rozstrzygnie.

To jest nasza decyzja. Oczywiście prezes jest bardzo ważnym politykiem, najważniejszym w naszym obozie politykiem.

I?

Będziemy rozmawiać, debatować, dyskutować, zastanawiać się. Mnie od początku nie podobał się termin, bo jednak nie jest najlepszy. Ale będziemy podejmować decyzję, senatorowie pewno będą się wypowiadać. Jak pan mnie tam zaprosi za jakiś czas, pewno jedni będą mówili "tak", inni będą mówili "nie".

Bo pakiet demokratyczny oznacza obóz władzy.

Być może pan senator Żaryn będzie miał inne zdanie. To jest zupełnie naturalne.

Wyszedł prezes ze szpitala, pan lekarskim okiem jak ocenia jego formę?

Ale ja nie jestem lekarzem prowadzącym pana prezesa.

Pytam o takie spojrzenie w drzwiach szpitala. Prezes o kulach.

Nie byłem, nie widziałem, rozmawiam od czasu do czasu z panem prezesem.

Wielu mówi, że to już nie jest ten dziarski prezes, który 20 godzin był na Nowogrodzkiej i rządził partią twardą ręką.

Ale jest! No nie jest na Nowogrodzkiej, to się z tym zgodzę...

Wszystko pozostałe to nieprawda?

...no bo jest w tej chwili przy innej ulicy, nie będę wymieniał tej ulicy.

Przy Szaserów teraz był, a teraz na Żoliborzu jest.

Na Żoliborzu. Czuje się bardzo dobrze, czuje się coraz lepiej, a jeśli chodzi o nasze rozmowy i nasze kontakty i z politykami, a również i ze mną jako z marszałkiem Senatu, one są ciągłe i rozmawiamy bardzo często.

Ale rozumiem, że to jest tak, że do szpitala będzie musiał wrócić prezes?

A tego już nie wiem, panie redaktorze, to z kolei pytanie już nie do marszałka Sejmu, tylko do lekarzy prowadzących i do pana prezesa.

Bo nie jest tak, że partia będzie się musiała coraz bardziej oswajać z tym, że prezesa będzie mniej i ciężar rządzenia będzie trzeba równomiernie rozłożyć?

Tak będzie partia prowadzona, jakie będą okoliczności. Zobaczymy. Ja nie jestem futurologiem, nie przewiduję przyszłości.

Nie ma pan poczucia, że coś się zmieniło, zmienia, zmieni za chwilę?

Nie no, wie pan, do tej pory prezes nie był 38 dni w szpitalu, to jest naturalne, że to się coś zmieniło. Ostatni komitet polityczny był prowadzony no nie przez prezesa, wszyscy pisali, kto prowadził. Natomiast szef jest szefem, prezes bardzo dobrze się czuje, jeśli chodzi o kontakty z nami, ma bardzo częste, rozmawiamy i wspólnie podejmujemy decyzje.

Stanisław Karczewski, bardzo dziękuję.

Bardzo dziękuję, panie redaktorze.

Marszałek Senatu do Mateusza Morawieckiego: Panie premierze, nie zgadzam się z panem. 4 czerwca to ważna data

Ja bym tak nie powiedział, bo sam brałem udział w tych wyborach i nie widziałem bojkotu. Panie premierze, przepraszam pana, ale nie zgadzam się z panem – mówi gość Radia ZET Stanisław Karczewski, pytany w internetowej części programu o wypowiedź Mateusza Morawieckiego na temat „zbojkotowanych” wyborów 4 czerwca. To nie były zbojkotowane wybory, sam byłem w nich bardzo aktywny, prowadziłem cały dzień kampanię – tłumaczy marszałek Senatu. Jego zdaniem 4 czerwca to był „ważny moment w naszym życiu”. To była ważna data dla Polski i o niej trzeba pamiętać. Nie należy jej demonizować – komentuje polityk PiS.

Na moje spotkanie z mieszkańcami Lubartowa przyjechała grupa, którą już znam, widziałem ich w wielu miejscach i byli też na spotkaniu z premierem. Jest przeszkadzanie, pokrzykiwanie, próba zerwania spotkania. Policja powinna ich spisywać? Ja myślę, że tak. Czemu nie. Dlaczego nie mamy mieć wiedzy skąd przyjeżdżają? – mówi gość Radia ZET. Marszałek Senatu dodaje, że jeśli polityczni przeciwnicy przyjeżdżają i „zachowują się w sposób normalny, to ok - nikt nikogo nie będzie spisywał”. Ale jeżeli przeszkadzają, naruszają mir spotkania, to dlaczego policja ma tego nie robić – uważa polityk PiS. Ci ludzie jeżdżą za nami i są uciążliwi. To bardzo przeszkadza w naszej rozmowie z Polakami – ocenia gość Radia ZET. Opowiada także, że na jednym z jego spotkań policja spisała jednego uczestnika „i okazało się, że człowiek przejechał specjalnie 150 km".

Pytany o to, czy nie obawia się postawienia przed Trybunałem Stanu, Karczewski odpowiada, że nie. Jestem przekonany, że to, co robiliśmy jest zgodne z konstytucją, zgodne z prawem – dodaje.

Dekoncentracja mediów? Na komitecie polityczny nie rozmawialiśmy na ten temat – mówi polityk PiS. Dodaje, że to Polacy bardzo często pytają o media i ataki na rządzących. To nie jest nasz wymysł – komentuje. Są media, które mają różne nastawienie. Wolałbym, żeby było więcej prawdy – mówi gość Radia ZET.

Marszałek Senatu odpowiada również na pytania m.in. o Paradę Równości i Donalda Tuska.

Oceń