Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Sławomir Neumann: Będę namawiać środowiska polityczne, żeby wybory w Gdańsku były tylko i wyłącznie formalnością

21.01.2019 07:31

„Testamentem Pawła Adamowicza i Gdańska jest to, żeby był jeden kandydat i żeby wyborów nie było” – mówi w programie „Gość Radia ZET” Sławomir Neumann o zbliżających się wyborach na prezydenta Gdańska, w których ma zostać wybrany następca tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza. Przewodniczący klubu parlamentarnego PO-KO zapowiada: „Będę zachęcał wszystkie środowiska polityczne, żeby wycofały się z wyborów. Żeby były tylko i wyłącznie formalnością”.

Beata Lubecka: Sławomir Neumann, szef klubu PO-KO. Wiem, że pan był na pogrzebie Pawła Adamowicza. To, co chyba robiło największe wrażenie oprócz tego, co mówiła żona Pawła Adamowicza i córka przede wszystkim, to te tłumy, które pożegnały pana prezydenta. I to nie byli tylko gdańszczanie i gdańszczanki

Sławomir Neumann: Tłumy żegnały przez cały tydzień Pawła. W piątek także, kiedy było przecież przeprowadzenie trumny z Europejskiego Centrum Solidarności do bazyliki Mariackiej, to też dziesiątki tysięcy ludzi brało udział w tym odprowadzeniu. 53 tysiące ludzi wpisało się do księgi... Inaczej: było w ECS-ie, żegnając Pawła. Nie wszyscy się wpisali. Ale to pokazuje skalę i też chyba taką reakcję społeczną na tę zbrodnię, która się wydarzyła w Gdańsku, niespotykaną i zadaną człowiekowi w takim momencie tak abstrakcyjnym, że nie do wiary. To wszystko zbiegło się w takim momencie, że przez wiele dni nie chcieliśmy uwierzyć w to, żę to się naprawdę wydarzyło. Bo to było naprawdę abstrakcyjne, co się wydarzyło.

A czy to prawda, że rodzina Pawła Adamowicza nie życzyła sobie obecności władz państwowych na pogrzebie?

Chciała pogrzebu rodzinnego, z przyjaciółmi.

Czyli bez prezydenta i bez premiera, tak?

Nie chciała państwowego pogrzebu. Bez tych elementów państwowych.

I dlatego prezydent i premier siedzieli dopiero w piątek ławce?

Pani redaktor, chcieli przyjechać, chcieli oddać ostatni hołd Pawłowi Adamowiczowi, przyjechali, rozumiem, że akceptowali takie rozwiązania.

„To było istotne dla organizatorów” – tak mówił Krzysztof Szczerski, szef gabinetu politycznego prezydenta Andrzeja Dudy, pytany o to, dlaczego tak się stało.

To był pogrzeb, jak mówię, dla rodziny, przyjaciół głównie i... I skończyłbym to. Chcieli, przyjechali, nikt nikomu nie zabrania pożegnać w czasie mszy pogrzebowej kogoś. Przyjechał premier, przyjechał prezydent, przyjechało kilku posłów PiS-u.

„Trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych” – mówił podczas tych uroczystości pogrzebowych ojciec Ludwik Wiśniewski, dominikanin, z tego, co pamiętam, to chyba też duchowy mentor Pawła Adamowicza. A do kogo skierowane były te słowa, panie przewodniczący?

Myślę, że na kilku płaszczyznach trzeba na to spojrzeć. To były słowa wypowiedziane na pogrzebie Pawła Adamowicza, w tym miejscu, w bazylice Mariackiej, gdzie jego doczesne prochy zostały złożone, przez ojca Ludwika Wiśniewskiego, przyjaciela całego środowiska tego konserwatywnego Ruchu Młodej Polski Gdańska, przyjaciela Pawła Adamowicza. I wszyscy wiemy, jak Paweł przeżywał ostatnie lata, jakie miał kłopoty, jak był zaszczuwany, jak był hejtowany, jak był prześladowany, jak było o nim robione setki materiałów przez media publiczne w jak najgorszym świetle. To wszystko wiemy i pamiętamy. I jeżeli ktoś jest, to Paweł na pewno był ofiarą nienawiści. Na pewno. I to jest na pewno ten pierwszy element. Ci wszyscy, którzy mieli czy mają poczucie, że coś złego robili Pawłowie Adamowiczowi, świadomie, z pełną premedytacją, powinni te słowa wziąć bardzo mocno do serca. A druga płaszczyzna to oczywiście do całej klasy politycznej.

Czyli do PO też?

Do całej klasy politycznej, do dziennikarzy, do mnie...

Do Sławomira Neumanna, do Beaty Lubeckiej, do Grzegorza Schetyny.

Do wszystkich, którzy w przestrzeni też mediów społecznościowych próbują czasami swoich sił i piszą dość ostre, nienawistne teksty.

A teraz do kogo pan pije, przepraszam?

Mówię o wszystkich, to było do wszystkich.

Ale Grzegorz Schetyna, pana kolega partyjny i lider największej partii opozycyjnej zapytany o to, powiedział: „Nie, to nie do mnie, to wezwanie do tych, którzy spowodowali taką sytuację. Oni powinni to usłyszeć”. „Oni”, czyli kto? Czyli w takim razie po stronie PO nie było żadnych błędów?

Powiedziałem to w tej pierwszej części – czyją ofiarą był Paweł Adamowicz. To na jego pogrzebie ojciec Wiśniewski to mówił. Ale my od niedzieli wieczora, od tego uderzenia w serce nożem, sami zastanawiamy się, jak z tą nienawiścią sobie poradzić, jak walczyć i nie dopuścić do tego, żęby ta nienawiść zalewała Polaków.

No najlepiej to uderzyć się we własne piersi i zmiany rozpocząć od siebie.

Każdy niech się uderzy we własne piersi, nie uderzajmy się w cudze, na pewno. I o tym pamiętajmy. Jeżeli uda się obniżyć poziom agresji w komentarzach, jeżeli uda się obniżyć poziom tego języka hejtu w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim jeśli państwo będzie wreszcie działało w kwestiach dość oczywistych, takich jak wieszanie na szubienicy zdjęć europarlamentarzystów PO, tak jak w przypadku Pawła Adamowicza te aktu zgonu polityczne wystawiane przez Młodzież Wszechpolską, będą traktowane serio, jak to, że ktoś kogoś nie tyle już wyzywa albo odziera z godności, ale grozi śmiercią w Internecie – że to będzie serio traktowane. Że ktoś na ulicy kogoś opluje, znieważy czy pobije, będzie naprawdę ścigane przez policję i prokuraturę. Ci wszyscy, którzy poczują, że nie ma bezkarności, obniży...

Panie przewodniczący, ale czy ta wypowiedź pańskiego kolegi była w porządku czy nie w porządku? Czy jednak powinien trochę powściągnąć to, co powiedział pan Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO?

Powiedział to, co czuł w tej chwili, wychodząc z kościoła z pogrzebu swojego przyjaciela, który zginął przez nienawiść. Bo to jest prawda. Nie odkładajmy tego od momentu i od miejsca. Nie mówmy, że to było powiedziane w jakiejś innej przestrzeni. To było powiedziane na pogrzebie Pawła Adamowicza, którego nienawiść zabiła.

Michał Dworczyk ogłosił chyba w „Polsat News”, że wybory będą 3 marca. Wybory w Gdańsku, jak rozumiem. Wystawicie swojego kandydata?

Myślę, że testamentem Pawła, który wygrał te wybory przed kilkoma miesiącami, i Gdańska tych ostatnich dni, jest to, żeby był jeden kandydat, żeby wyborów nie było. Czy jedna kandydatka.

Czyli Aleksandra Dulkiewicz?

Żeby w ogóle nie było wyborów. Ja będę zachęcał wszystkie środowiska polityczne, żeby wycofały się z tych wyborów, żeby one były tylko i wyłącznie formalnością.

Czyli kto miałby wystartować w tych wyborach? Aleksandra Dulkiewicz właśnie, dotychczasowa zastępczyni Pawła Adamowicza?

Jeżeli będzie chciała, to będziemy z nią o tym rozmawiać, bo ona wydaje się oczywistym następcą tego, co Paweł zostawił w Gdańsku i tej myśli, z którą w Gdańsku rządził, więc to oczywiste.

Czyli PO będzie namawiać Aleksandrę Dulkiewicz do tego, żeby wystartowała?

Będziemy o tym rozmawiać i będziemy też rozmawiać z innymi środowiskami politycznymi, żeby nie wystawiały kandydatów.

To kiedy zapadnie ostateczna decyzja?

Pani redaktor, jest dopiero poniedziałek, w sobotę był pogrzeb, myśmy zajmowali się zupełnie czym innym, nie zajmowaliśmy się tymi rzeczami. Ola też się tym nie zajmowała, żebyście wiedzieli.

To na pewno. Zupełnie gdzie indziej były priorytety.

Mamy ten tydzień. Będą wybory, do tego czasu wszystko będzie w Gdańsku... Gdańsk jest naprawdę wspaniałym miastem, Gdańszczanie pokazali w tych ostatnich dniach, że są wspaniali i potrafią pokazać tę solidarność i jedność, i wierzę, że to nie będą wybory, tylko potwierdzenie faktu. Tak wierzę.

A w PO jest jakaś refleksja? Bo w kampanii PO odcięliście się od Pawła Adamowicza. PO poparła dopiero w drugiej turze Pawła Adamowicza, kiedy wasz kandydat przegrał z kretesem. To jest jakiś wyrzut sumienia?

Pani redaktor, to, że PO w pierwszej turze wystawiła kogoś innego, było przyczyną, a nie skutkiem. Przyczyną tego wieloletniego hejtu na Pawła Adamowicza, tych ataków prokuratury, tych wszystkich rzeczy, które działy się z Pawłem wcześniej.

Ale mogliście iść pod prąd.

I wystawiliśmy równolegle innego kandydata.

Ale była też krytyka pod adresem Pawła Adamowicza.

Ale przypomnę, że nigdy nie byliśmy przeciwko sobie, a raczej zawsze obok siebie. I Paweł także wspierał nas w kampanii do samorządu wojewódzkiego. On wspierał nasze listy. Wspieraliśmy go natychmiast w drugiej turze wyborczej. Podpisaliśmy natychmiast porozumienie w radzie. Ktoś tylko, kto nie zna Gdańska i Pomorza, może myśleć, że był spór w rodzinie. Myśmy mieli trochę inne zdanie, ale byliśmy zawsze obok siebie. Przez te wszystkie lata – zawsze. Paweł miał wsparcie PO w poprzednich kadencjach i na początku tej od razu też miał wsparcie PO. Może pani kiwać głową, ale tak było. Trzeba znać Gdańsk, trzeba znać tych ludzi, trzeba wiedzieć, kim jesteśmy.

Ale mam tutaj cytaty pod adresem Pawła Adamowicza. Nie będę ich już przytaczać, żeby nie dolewać oliwy do ognia i żeby odpowiedzieć na te apele, żeby to życie publiczne bardziej stonowane. Bo premier też zaapelował o poprawę życia publicznego, o zgodę i pojednanie. Jaka będzie odpowiedź PO w takim razie?

Ja mówię jeszcze raz od siebie i to mogę powiedzieć jasno: od niedzieli myślę, co zrobić, żeby było mniej tej agresji, także u siebie. Tak że jeżeli każde z nas cofnie się o pół kroku, o krok. Czasami w mocnym komentarzu albo czasami w zwykłym retweecie jakiegoś wpisu zbyt ostrego, to będzie już lepiej, pod warunkiem, że będzie to szczere. Ja mam nadzieję, że premier poza tym apelem też zrobi jakikolwiek ruch i gest. Na razie nie widzę tych gestów poza apelem. Łatwo jest apelować, słowa łatwo jest rzucać, potem trudno jest realizować takie zapowiedzi. Mam wrażenie, że dzisiaj po tej zapowiedzi będziemy wszyscy czekać, co premier rzeczywiście zrobi. On ma parę rzeczy do zrobienia sam u siebie. Czy to zrealizuje czy tylko to będzie takie rytualne wezwanie do spokoju? Pani rzecznik PiS-u wczoraj miała odmienne zdanie niż pan premier, pisząc, że to się już skończyło, teraz będą odpowiadać na te zaczepki. No więc zobaczymy, jak to będzie. Ja na razie traktuję...

Jako dobrą monetę.

Przyjąłem to za dobrą intencję. Ale czas mija i zobaczymy, czy będą jakiekolwiek dalsze kroki z tego.

Tyle w Radiu ZET. Sławomir Neumann zostaje z nami, szef klubu PO-KO jesteśmy cały czas na RadioZET.pl i na Facebooku przede wszystkim.

"Chcemy oskarżyciela posiłkowego w śledztwie ws. śmierci Adamowicza"

"Będziemy robić wszystko, żeby ze strony społecznej był nadzór nad tym śledztwem" - mówi w internetowej części rozmowy Sławomir Neumann odnosząc się do sprawy zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zadeklarował, że jego ugrupowanie będzie wnioskować o oskarżyciela posiłkowego, który na każdym etapie śledztwa będzie mieć dostęp do akt.

O Stefanie W. mówi: "Nie chcę słyszeć kolejnych teorii, że ten człowiek był w Warszawie i coś planował, chociaż nikt go tutaj nie widział i nikt nie może tego potwierdzić". Skomentował medialne doniesienia oparte na przeciekach z prokuratury, że podejrzany o zabójstwo Pawła Adamowicza po wyjściu z zakładu karnego w Gdańsku miał być m.in. w okolicach Pałacu Prezydenckiego. "Takie przecieki mają spowodować rozmycie się całej sprawy" - mówi gość Radia ZET.

Przewodniczący klubu parlamentarnego PO-KO odniósł się też do porannego zatrzymania szefa firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za zabezpieczenie finału WOŚP w Gdańsku. Śledczy podejrzewają go o wprowadzenie policji w błąd. Miał wcześniej zeznać, że Stefan W. posługiwał się plakietką "Media" żeby dostać się na scenę, na której stał prezydent Paweł Adamowicz. Według Neumanna, takie wtargnięcie to naznaczanie kogoś winą. "Media o tym poinformują, a Ziobro będzie udawał, że ma winnego tego nieszczęścia. To najprostsze zachowanie PR-owe" - mówi.

Zdaniem gościa Beaty Lubeckiej, nadzorujący prokuraturę Zbigniew Ziobro "nie potrafi się zachować". O szefie ochrony mówi: "Ten człowiek był gotów stawić się na każde wezwanie policji czy prokuratury. W każdym momencie i w każdym dniu. Cały Gdańsk i ludzie w Gdańsku pokazali, że potrafią się zachować. Nie potrafi zachować się Ziobro z prokuraturą. To źle wróży" - stwierdził Sławomir Neumann w programie "Gość Radia ZET".

RadioZET.pl/BM/PaNa

Oceń