Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Sławomir Neumann: wspólny start PO i PSL w wyborach do PE jest możliwy

29.11.2018 06:58

„Marek Ch., były szef KNF nie wziął się z księżyca, został wskazany przez Beatę Szydło, premiera rządu PiS i był utrzymywany przez obecnego premiera rządu PiS Mateusza Morawieckiego. W sprawę zamieszany jest prezes NBP, wskazany i wybrany przez PiS, to jest afera PiS” – mówi na antenie Radia ZET Sławomir Neumann przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej.

Beata Lubecka: Sławomir Neumann, szef klubu Platformy Obywatelskiej. Jest pan u nas dzisiaj, ale wczoraj się pan nie stawił na wezwanie prokuratury w Jeleniej Górze. Dlaczego?

Sławomir Neumann: Otrzymałem w poniedziałek zawiadomienie, że w środę mam tam być.

I co panu w tym przeszkadzało?

Miałem aktywność w Sejmie bardzo ważną wczoraj.

A nie można jej było przełożyć, z całym szacunkiem?

Przekładaliśmy z panem prokuratorem, mój pełnomocnik tam był. Przełożyliśmy termin na kolejny...

Ale prokuratura mówi zupełnie coś innego – że wśród tych dat, które wymienił pana pełnomocnik, że pan nie może być, bo ma pan obowiązki, nie było daty 28 listopada, czyli wczoraj.

Była ta data, pokazywaliśmy dokumenty, zapraszaliśmy na konferencję organizowaną przez mój klub, której byłem gospodarzem.

Rzecznik prokuratury kłamał?

Może ma niepełne dane. Dostali pełne dokumenty w poniedziałek, żeby przełożyć termin. Będziemy w tej prokuraturze.

A jest już jakiś termin ustalony?

Dzisiaj ma być potwierdzony między moim pełnomocnikiem a prokuratorem.

To jaki to będzie termin?

Dostanie pani informację, kiedy będzie potwierdzony.

I wtedy pan się stawi na 100%?

Tak, nie mam z tym problemu, od maja – zrzekłem się immunitetu – czekałem. Ja rozumiem, że wczoraj była ważna data dla PiS-u i dla Telewizji Publicznej, żeby tę sprawę pokazać, bo szef KNF-u został aresztowano i postawiono mu zarzuty. Pewnie myślą naiwnie, że przykryją taką sprawę. Nie przykryją afery KNF-u. To nie jest przecież afera tylko Marka Chrzanowskiego. To jest afera środowiska PiS...

Niech pan uważa, bo marszałek Karczewski mówi „Rzeczpospolitej”, że posłowie, którzy będą te rzeczy wiązać, powinni dostać pozwy.

Ale wie pani, oni próbują nas zastraszyć na wszelkie sposoby, także pozwami. Prawda jest taka – Marek Chrzanowski nie pojawił się z Księżyca w KNF-ie, został wskazany przez Beatę Szydło, premiera rządu PiS, i był utrzymywany przez Mateusza Morawieckiego, premiera rządu PiS. W sprawę zamieszany jest szef NBP Adam Glapiński, wskazany przez PiS i wybrany przez PiS na szefa NBP, w sprawie skazany jest Zdzisław Sokal, wskazany do KNF-u przez prezydenta Dudę, PiS. To jest sprawa PiS-u. I straszenie nas, zastraszanie, że jak ktoś powie, że KNF to sprawa PiS-u, będzie miał pozwy, nie boimy się tych pozwów, będziemy wyjaśniać aferę KNF-u do samego dna, bo to jest największa afera finansowa, jaka była. Komisja śledcza pewnie prędzej czy później się pojawi, bo to jest taka sprawa jak afera Rywina, która była związana z czymś podobnym – pisaniem prawa na zamówienie za pieniądze. Tu było podobnie. Tutaj cały plan Zdzisława.

Dlaczego pan się nie stawił w tej prokuraturze? Co sobie pomyśli przeciętny obywatel? Facet ze świecznika, przepraszam za taki kolokwializm, nie stawia się przed prokuratorem. Czy tak powinno być? Czy pan daje dobry przykład?

Jeszcze raz powtarzam: nie będę wchodził w polityczno-medialne rozgrywki prokuratury. Jestem od maja, zrzekłem się immunitetu, można było spokojnie było ustalić różne terminy. W poniedziałek dostaję zawiadomienie na środę.

Ale prokuratura chce panu postawić zarzut przekroczenia uprawnień.

Ma do tego prawo i postawi pewnie ten zarzut, kiedy się spotkamy, a spotkamy się pewnie w przyszłym tygodniu albo w innym terminie, jaki ustali dzisiaj mój pełnomocnik, i tyle.

I teraz się pan stawi na sto procent? Przypomnę naszym słuchaczom, mogą o tym nie pamiętać, że prokuratura ustaliła, że pan jako wiceminister zdrowia miał przekroczyć swoje uprawnienia i nakłaniać szefa Mazowieckiego Funduszu Zdrowia do podpisania kontraktu z jedną z warszawskich klinik, która leczyła zaćmę. Umowa z tą kliniką została wcześniej wypowiedziana z uwagi na nieprawidłowości, bo firma kazała sobie płacić za zabiegi, które były refundowane przez NFZ.

Przypomnę pani i słuchaczom, że ta sprawa była badana przez prokuraturę, kiedy ona była niezależna. I została umorzona, bo nie znaleziono żadnych dowodów. Zmieniło się tylko tyle, że został Ziobro prokuratorem generalnym i po kilku latach znalazł prokuratora, który jest gotowy nie tylko sprawę wznowić, ale postawi zarzut. Ja to przyjmuję jako część polityczną działania prokuratury Ziobry.

Nie boi się pan, że skończy za kratami?

Nie boję się. Jestem spokojny w tej sprawie.

Za to przestępstwo grozi nawet do 10 lat więzienia.

Mogła być kara śmierci u Ziobry nawet. Ale jest łagodne, spokojnie.

Czyli nie boi się pan, że skończy za kratami?

Nie boję się, nie dam się zastraszyć Ziobrze ani PiS-owi, mogą tupać, krzyczeć, straszyć pozwami...

To będzie i tak rozstrzygać sąd.

Oczywiście.

A czy będą transfery z Nowoczesnej do PO?

Dzisiaj Nowoczesna ma swój klub, muszą wyjaśnić swoje wewnętrzne problemy. Dużo emocji.

Ale czy są jacyś aspiranci z Nowoczesnej, którzy przychodzą, pukają do gabinetu Grzegorza Schetyny i mówią: „Grzegorz, chcielibyśmy przyjść do PO”.

Różne rozmowy i głosy w czasie kampanii wyborczej, wtedy kiedy Koalicja Obywatelska powstała, i teraz są, żeby się bardziej integrować, żebyśmy się łączyli. W wielu miejscach kluby w sejmikach są klubami Koalicji Obywatelskiej, właściwie we wszystkich, gdzie PO i Nowoczesna tworzą kluby. Tak samo w wielu miastach.

A czy w Sejmie możliwy jest taki klub federacyjny PO i Nowoczesnej?

Taki klub Koalicji Obywatelskiej także mógłby powstać w Sejmie. Bo to jest pokazywanie naszym wyborcom tej wspólnoty, którą pokazaliśmy w ramach wyborów samorządowych i pójście dalej.

Czyli możliwe jest powstanie klubu federacyjnego PO i Nowoczesnej, tak? Kiedy to nastąpi?

Nie rozmawialiśmy o szczegółach, jak ma ten klub wyglądać, w jaki sposób ma być powoływany.

Nowoczesna Platforma mógłby się nazywać.

Nie no, mamy Koalicję Obywatelską. Prawda jest taka – są duże emocje dzisiaj w Nowoczesnej, moim zdaniem niepotrzebnie podgrzewane zawieszenie Piotra Misiło, bo to powoduje tylko eskalację emocji.

To Katarzyna Lubnauer, szefowa, postanowiła, żeby go zawiesić.

Ja wiem, ale mają dzisiaj spotkanie, myślę, że te emocje też opadną, spokojnie porozmawiają i będziemy dalej wspólnie budować Koalicję Obywatelską, bo to jest projekt, który się udał,, który pozwolił zatrzymać PiS w wyborach samorządowych…

Czyli przetrwa na kolejne wybory Koalicja Obywatelska?

Daje Polakom nadzieję na to, że można z PiS-em wygrać, i to pokazaliśmy. Kolejne wybory to są wybory obywatelskie, będziemy budować, mam nadzieję, znacznie szerszy blok. Jesteśmy po pierwszych rozmowach z różnymi innymi partnerami, żeby to był poważny duży blok, który wygra te wybory, bo zatrzymaliśmy w wyborach samorządowych PiS, a chcemy wygrać wybory europejskie, żeby już...

Z tym zatrzymaniem to ja bym tak nie przesadzała.

Zatrzymaliśmy

W dużych miastach...

W dużych miastach, średnich miastach.

...ale to nic nadzwyczajnego, bo w dużych miastach zawsze wygrywała PO.

Nie zawsze.

Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział na antenie Polsat News, że PSL nie wejdzie do koalicji. „Wykluczam – powiedział prezes PSL-u. - My jesteśmy podmiotem, a nie przedmiotem, nie da się nas przedstawiać”. Blado to widzę w takim razie, żeby PSL przystąpiło do Koalicji Obywatelskiej.

Dobrze nam się rozmawia z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, rozmawiamy z PSL-em bardzo dobrze, jesteśmy wspólnie w ramach EPP, czyli Europejskiej Partii Ludowej chrześcijańskich demokratów jesteśmy w jednym klubie i rodzinie politycznej. Wspólny start PO i PSL jest możliwy w wyborach europejskich jako EPP, nie wiem, czy jako koalicja Obywatelska-PSL, czy jako PO-PSL, czy jako Europejska Partia Ludowa – nie rozmawiamy już o takich szczegółach. Mówimy o wspólnym starcie...

Czyli pan liczy na to, że PSL wystartuje we wspólnym bloku z PO, Nowoczesną?

Jesteśmy dzisiaj, od wielu lat już, w jednej rodzinie politycznej, i PSL, i PO, co pozwala w wyborach europejskich budować wspólny blok i jest dobrym początkiem takiej współpracy.

Ale ta deklaracja jest jasno i wyraźnie powiedziana: „Nie da się nas przestawiać”. 

Ale nikt nie chce przestawiać. Wszyscy traktujemy się nawzajem podmiotowo i nikt nie narzuca nikomu zdania siłą. Chcemy pokazać korzyści z takiej synergii, gdzie wspólny start z PSL-em daje nam znacznie więcej niż dwie oddzielne listy. To pokazały też wybory do Sejmików, to pokazały w 2015 r. do Sejmu. Ile głosów się zmarnowało przez np. głosy, które padły na lewicę, do Sejmu nie weszli w 2015 r., dali samodzielną większość PiS-owi. Dzisiaj te kilka procent SLD dało jedenaście mandatów w skali kraju, ale to się przełożyło, że w iluś województwach straciliśmy jeden, dwa mandaty, które dawałyby nam większość w tych województwach. Więc marnowanie głosów na małe partie przy metodzie d’Hondta jest czymś, z czego należy wyciągać wnioski i szukać rozwiązań budowania szerokich bloków.

Jak ustaliła Gazeta.pl, syn prezes TK Marcin Przyłębski najpierw pracował w banku PKO SA, a od kilku miesięcy jest dyrektorem do spraw wizerunku w PZU. Co pan na to?

Ta lista pisiewiczów, misiewiczów jest znacznie dłuższa. Mamy ją skatalogowaną, to są setki tysiące ludzi już z rodziny…

Ale ten konkretny przykład?

Innym konkretnym przykładem jest syn Kamińskiego, który jest w Banku Światowym i wstawiony jest tam przez Glapińskiego, którego ojciec ma dzisiaj sprawę.

Ale może za Marcinem Przyłębskim jednak stoją solidne kwalifikacje?

Wyjątkowo solidne kwalifikacje stoją za jego mamą, która jest prezesem TK i pokazuje przez te ostatnie miesiące i lata, jak się pracuje w TK, który został sparaliżowany, wyjątkowo silne kompetencje ma jego ojciec zapisany w IPN-ie jako TW „Wolfgang”, który jest ambasadorem w Berlinie. Mam nadzieję, że syn ma większe kompetencje niż jego rodzice.

Sławomir Neumann, szef klubu PO. To tyle w Radiu ZET, a teraz jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

"W polityce zewnętrznej, w dyplomacji oni co chwilę popełniają jakieś seppuku" - odpowiada w części internetowej Sławomir Neumann, szef klubu Platformy Obywatelskiej na pytanie Beaty Lubeckiej dlaczego rząd postanowił wyciszyć sprawę listu ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

Zdaniem dzisiejszego gościa Radia ZET "tej całej awantury w ogóle powinno nie być". Dodaje, że "dzisiaj politykę zagraniczną organizuje nam Ziobro i jego ekipa. Najpierw przygotowali z Jakim ustawę o IPN, która wywołała ogromny bałagan na świecie, potem atak na SN i wojna z KE". Dopytywany przez Beatę Lubecką stwierdza, że "Ziobro nasłał ABW na człowieka, który ujawnił nazioli, zamiast wysłać służby do nazioli".

Według Sławomira Neumanna Zbigniew Ziobro jest "największym szkodnikiem, który niszczy polską reputację". 

Sprawa dotyczy listu, który wysłała ambasador Mosbacher do polityków partii rządzącej. Napisała w nim, że działania władzy w Polsce uderzają w wolne media. To była reakcja na wejście ABW do domu dziennikarza TVN, który przygotowywał reportaż o nazistach.

W kolejnej części internetowej rozmowy Sławomir Neumann wypowiada się na temat ataku Rosji na Ukrainę i reakcji prezydenta Andrzeja Dudy: "jeśli nie wyklucza wyjazdu na Ukrainę, to powinien się spotkać w większym gronie, zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Gdzie się porozumieć jak nie w RBN?". Wyraża obawę, że "prezydent do końca kadencji może nie zdążyć zwołać RBN".

Szef klubu PO odpowiadał też na pytania słuchaczy, między innymi Krzysztofa: "Jak długo jeszcze będziecie opluwać Polskę jako partia i kiedy zaczniecie dbać o interesy Polski, a nie partii?". Sławomir Neumann, po krótkiej chwili stwierdza: "To jest absurdalne pytanie, trudno się z taką tezą zgodzić, jest nieprawdziwa". Dalej mówi, że "Platforma dba o interesy Polski, a najlepiej dbała gdy rządziła".

RadioZET.pl/BM

Oceń