Stanisław Karczewski w Radiu ZET: W tym albo przyszłym tygodniu pokażemy pełne listy do PE. Mamy je w ponad 90% utworzone

27.02.2019 06:33

- Przedstawiliśmy na razie „jedynki” i „dwójki”. Być może w tym albo w przyszłym tygodniu pokażemy już pełne listy. Tak naprawdę mamy je w ponad 90 procentach utworzone – zapowiada w Gościu Radia ZET marszałek Senatu Stanisław Karczewski. – Jest tam sporo niespodzianek. Są również „armaty” – zapewnia w rozmowie z Beatą Lubecką. - Jeden z dziennikarzy na wczorajszej konferencji zapytał mnie, co będzie z naszymi listami do Sejmu i Senatu, skoro armaty udają się do Brukseli. Mamy bardzo dużo armat jeszcze w zapasie – deklaruje marszałek Senatu na antenie Radia ZET. Jego zdaniem tak duża liczba obecnych ministrów na listach do PE nie jest żadną ewakuacją.

Beata Lubecka: Trzecia osoba w państwie, Stanisław Karczewski, marszałek Senatu. Jak się jechało do Radia ZET, bezpiecznie?

Stanisław Karczewski: Bezpiecznie, tak. Bezpiecznie.

A z kierowcami SOP-u pan się czuje bezpiecznie?

Nawet muszę powiedzieć, że zaskakująco nie było korków.

Ale pod opieką kierowców SOP-u pan się czuje bezpiecznie?

Bardzo bezpiecznie.

I nie miał pan żadnego niebezpiecznego incydentu, jakiegoś niepokojącego?

Nie, to już czwarty rok w tej chwili mojej współpracy z wcześniej Biurem Ochrony Rządu, w tej chwili Służbą Ochrony Państwa.

Która miała być dziadostwem, jak to mówił jeden z ministrów.

Pracowało mi się dobrze i współpracuje mi się dobrze, bardzo dobrze, mam bardzo dobrych współpracowników.

A czy pan zna jakieś powody dymisji generała Miłkowskiego, czyli szefa SOP-u?

Nie. Nie, nie znam, nie wiem zupełnie...

A słyszał pan dlaczego?

Nie, nie słyszałem...

O tej kompromitacji kierowcy...

Znaczy gdzieś tam słyszałem, tak, kierowca...

...który woził pana premiera i nie był w stanie wyłączyć sygnałów dźwiękowych, potem jeszcze zatrzasnął auto.

Wydaje mi się to mało prawdopodobne...

Ale gdyby taka sytuacja się wydarzyła, to pana zdaniem byłaby to kompromitacja czy nie?

Ale na pewno nie kompromitacja tego generała, tylko kompromitacja tego funkcjonariusza.

Ale coś chyba jest nie w porządku, jeżeli takie rzeczy zdarzają się w Służbie Ochrony Państwa.

Nie znam dokładnie tego zdarzenia, nie wiem w ogóle, czy ono miało miejsce. Jak spotkam się z panem premierem, to się zapytam.

No decyzja podobno była przesądzona wcześniej, bo jak się mówi nieoficjalnie, to jednak spada prestiż tej formacji i generał Miłkowski miał sobie nie za dobrze radzić jako szef.

Jeżdżę dosyć dużo, podróżuję, współpraca układa mi się naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Czuję się i bezpiecznie, i mam bardzo dobre...

No ale była przecież i kolizja z udziałem kolumny, w której jechała pani premier. I była też kolizja z udziałem kolumny, w której podróżował prezydent w ubiegłym roku. No dobrze, zostawmy to.

To już dwa lata temu pewno, albo nawet trzy...

Nie.

No dobrze. No nie wiem. Ta opona?

W listopadzie też była sytuacja z udziałem kolumny, w której podróżowała Beata Szydło, wicepremier. Czy pan wiedział, że szykuje się tzw. piątka Kaczyńskiego, czy też został pan zaskoczony jak niektórzy ministrowie, w tym minister Rafalska?

Ja bym nie chciał mówić o kuchni, bo kuchnia to... Tak jak w restauracji, nikt nie zagląda do kuchni. Natomiast pokazaliśmy ten program, to jest piątka...

Ale minister Dworczyk przyznał, że nie wszyscy ministrowie byli informowani.

Ależ oczywiście, że nie wszyscy.

A tu pytam, czy marszałek Senatu, trzecia osoba w państwie, była poinformowana czy nie?

Ale to nie jest kwestia informowania, tylko kwestia współpracy. Ja nie jestem w sztabie wyborczym, bo nie jestem w sztabie wyborczym akurat w tych...

Czyli pan tego nie konsultował?

Prowadzimy ciągłe rozmowy, co tydzień spotykamy się w ścisłym kierownictwie partii i o wszystkich problemach, o wszystkich sprawach rozmawiamy.

To w takim razie czy był pan w tej grupie, która zrobiła burzę mózgów i wymyśliła taki oto plan, i zagraliście va banque, bo przestraszyliśmy się sondażu?

Przestraszyła to się tak naprawdę opozycja.

A wy nie.

To widać i czuć z daleka.

A po czym widać i czuć?

Bo widać, że są przestraszeni. Przestraszeni nie tylko tą naszą piątką, piątką Jarosława Kaczyńskiego, bo to jest naprawdę świetny program dla Polaków. Chcemy, żeby ten wzrost gospod...

Kosztuje gigantyczne pieniądze.

Ale to nie jest dzielenie, to nie jest rozdawnictwo. To jest po prostu rozsądne, pragmatyczne dystrybuowanie środków, które mamy w budżecie.

Pięknie pan to nazwał. I żadna kiełbasa wyborcza. Bo akurat tak się składa, że emerytura trzynasta będzie wypłacona w maju, kiedy akurat będą wybory do PE. Żadna kiełbasa, nic!

Pani redaktor, czym się różnimy od naszych poprzedników? Tym, że udało nam się uszczelnić system podatkowy. I mamy więcej pieniędzy w budżecie. I tymi pieniędzmi chcemy się podzielić z tymi, którzy tego potrzebują.

I akurat przed wyborami.

No ale to mieliśmy zrobić po wyborach, mieliśmy zrobić wcześniej? No wtedy, kiedy zebraliśmy te pieniądze, bo mamy. Bo ten zarzut, który pojawia się: brak pieniędzy, nie ma pieniędzy, nie ma i nie będzie pieniędzy. Są pieniądze i będą pieniądze, bo te pieniądze są potrzebne.

No dobrze, są pieniądze na 500+ na każde dziecko, na 13. emeryturę, ale nie ma wciąż dla niepełnosprawnych. Czy w takim razie przed wyborami znajdą się dodatkowe pieniądze dla osób niepełnosprawnych, które są pokrzywdzone? W tamtym roku był słynny protest i usłyszeliśmy, że państwu grozi bankructwo, że budżet tego nie utrzyma, w związku z tym czy teraz niepełnosprawni mogą oczekiwać na jakąś pomoc od państwa?

Niepełnosprawni mają pomoc od państwa.

Ale wie pan, że będą protestować?

Tak, są zapowiedzi, te zapowiedzi są polityczne.

Ale znajdą się jakieś dodatkowe pieniądze czy nie?

Ale ja teraz pani powiem, kiedy pojawił się protest i kiedy nastąpił protest niepełnosprawnych – tuż po piątce Morawieckiego. Następnego dnia, we wtorek po naszej konwencji 14 kwietnia niepełnosprawni zaczęli protestować. No oczywiście tam była inspiracja polityczna, no bo później to było widać bardzo wyraźnie.

Czyli im się te pieniądze nie należą, rozumiem, tak?

Nie, nie, pani redaktor, pani źle interpretuje moje słowa i moje intencje. Jest program, który jest wprowadzany, jest program Dostępność+ i ten program jest dedykowany niepełnosprawnym, tym osobom, które takiego wsparcia potrzebują. Również w dialogu, naszego dialogu...

Ale przecież chcieli mieć te pieniądze po prostu do kieszeni, tak jak tutaj dostają rodzice do kieszeni te 500 zł, na tym to polegało.

Na tym polega rozwiązywanie problemów, że jeżeli są takie, to trzeba usiąść i rozmawiać. Powinien trwać dialog, rozmowa i w wyniku rozmowy, dialogu powinno się poszukiwać dobrych rozwiązań. Na pewno o niepełnosprawnych nie zapomnieliśmy, na pewno są w tym programie. Są, bo to również pierwsze dziecko. Pierwsze dziecko. Każde dziecko niepełnosprawne już bez żadnej kwoty...

Bez kryterium dochodowego.

Bez kryterium dochodowego, tak. Więc te pieniądze nie są dedykowane jakiejś wąskiej grupie, są dedykowane olbrzymiej części społeczeństwa.

Która może zagłosować na PiS. A czy będzie potrzebna nowelizacja budżetu czy nie będzie? Bo tutaj słyszymy rozbieżne... Pan mówi co innego, minister Brudziński...

Ale ja jeszcze nic nie powiedziałem.

Pan powiedział, że być może będzie potrzebna, to my wtedy będziemy pracować pełną parą, żeby to zrobić jak najszybciej, a minister Brudziński mówi: niepotrzebna będzie nowelizacja budżetu.

Pani redaktor, na pewno pan minister Brudziński wie więcej, więc skłaniam się ku jego zdaniu.

A kto zastąpi ministra Brudzińskiego, jeżeli ten dostanie się do Brukseli? Bo można raczej zakładać, że się dostanie. Czy to będzie powrót np. pana ministra Błaszczaka do resortu obrony narodowej?

To są spekulacja, ja bym nie chciał spekulować, bo tutaj podejmuje decyzję premier, oczywiście w gronie politycznym, w ścisłym kierownictwie partii na ten temat będziemy rozmawiać na pewno albo tuż przed wyborami, albo tuż po wyborach.

Ale jakieś przymiarki są, skoro prasa jednak spekuluje...

Ale to są spekulacje medialne, ja nie będę spekulował medialnie.

Czy jest możliwe np., że wiceminister Zieliński, który teraz jest w MSWiA, mógłby zostać następcą pani minister Zalewskiej, jeśli ta dostanie się do Brukseli?

Wiem, że takie spekulacje w mediach pojawiają się, ale ja nie będę komentował tych spekulacji. Podejmiemy decyzję wtedy, kiedy...

Ale to jest w ogóle niemożliwy scenariusz?

Ale jaki? Taki scenariusz, że pan minister...? Pan minister specjalizuje się raczej w sprawach związanych ze swoim resortem, choć kiedyś był wiceministrem w 2005...

Krótko.

Krótko, ale był, to pamiętam, że był również wiceministrem oświaty.

A czy stanowisko premiera ds. społecznych powinno być zlikwidowane czy nie?

To jest potrzebne stanowisko i w mojej ocenie nie, ale to też jest decyzja premiera i być może w końcówce kadencji nie będzie powołane takie stanowisko, ale tego nie wiem, to też jest decyzja, która jest przed nami.

Bo wiadomo, że to stanowisko zostało raczej jednak specjalnie utworzone dla pani premier Szydło, kiedy musiała ustąpić miejsca dla premiera Morawieckiego, za swoją zresztą wierną pracę.

Ale dalej pracowała i widzimy w tej chwili również efekty tej pracy.

Są tacy, którzy nie widzą.

No jak to nie widzą? No przecież cała Polska mówi o piątce Kaczyńskiego, która przecież powstała...

To Kaczyński wymyślił chyba, a nie Szydło.

No tak, ale przecież pani premier...

Stanowisko ministra ds. humanitarnych powinno zostać utrzymane, kiedy pani minister Kempa dostanie się do Brukseli?

Ale pani pyta pani o moje takie osobiste zdanie?

Tak.

Moim osobistym zdaniem tak.

Powinno zostać zachowane?

Tak, nawet miałem przyjemność wczoraj rozmawiać z panią minister. Jest zapracowana, bardzo dużo pracy, bardzo aktywna, więc naprawdę potrzeba jest.

A dlaczego aż 20 członków rządu startuje w wyborach do PE. To jest taki plan ewakuacja?

Nie wiem, dlaczego 20?

Tak informują media.

Ale media... Jak będą listy ogłoszone, to wtedy możemy...

Ale to jest plan ewakuacja?

Ale jaka ewakuacja? Ewakuował to się Donald Tuska, jak zobaczył, że spada jego poparcia, no tak było. Natomiast tutaj... Wczoraj na konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zapytał, co będzie z naszymi listami do Sejmu i do Senatu, bo wszystkie armaty udają się do Brukseli, do Strasburga...

Nie no, Karczewski będzie.

Mamy bardzo dużo armat jeszcze w zapasie.

Np. Karczewski.

Będę startował na pewno w tych wyborach zbliżających się do Parlamentu.

A czy po tych wyborach do Parlamentu, do polskiego Parlamentu, brany byłby taki scenariusz pod uwagę, że PSL mógłby być ewentualnym koalicjantem?

Pani redaktor, nigdy takiej sytuacji nie można wykluczyć, choć widzę, że w tej chwili PSL pali mosty, które w jakiś sposób jeszcze między nami były. Ja kiedyś rozmawiałem z panem prezesem Władysławem Kamyszem-Kosiniakiem, i on powiedział, że dobrze byłoby, żebyśmy te mosty budowali, żebyśmy je zachowywali, ale widzę, że one są przez PSL burzone. I nie wiem, czy PSL będzie w Parlamencie. Wydaje mi się, że jeżeli będzie szedł tą drogą, jak to mówił klasyk, to pewno nie dostanie się do Parlamentu.

Czyli pana zdaniem PSL podjęło złą decyzję, wchodząc do Koalicji Europejskiej?

Złą, tak, absolutnie.

A dlaczego?

Traci swoją tożsamość, tożsamość 124 lat tradycji, no więc ja bardzo się dziwię. Zresztą rozmawiam z szeregowymi członkami PSL-u, u siebie w terenie, w moim okręgu wyborczym, gdzie PSL jest silne, mocne, i członkowie są zaskoczeni, zdegustowani i rozżaleni.

No ale władze podjęły taką, a nie inną decyzję.

A niektórzy mają zamiar również wystąpić z PSL-u, bo im się absolutnie nie podoba i z partią, która przybliża się do partii bardzo liberalnych, jest im nie po drodze.

Belka, Cimoszewicz, Liberadzki mają być jedynkami na listach Koalicji Europejskiej.

Tak słyszałem.

No i co pan na to? To silna konkurencja?

Ale my mamy armaty i też, pani redaktor, przedstawiliśmy na razie jedynki i dwójki. Niebawem przedstawimy...

Niebawem, czyli kiedy?

Być może w tym albo w przyszłym tygodniu...

Pokażemy już pełne listy, tak?

Te listy tak naprawdę to mamy w dziewięćdziesięciu kilku procentach już utworzone, i tam też jest sporo niespodzianek i naprawdę, tak już mówiąc językiem dziennikarza, który wczoraj zadawał pytanie, są również armaty.

Stanisław Karczewski, marszałek Senatu, PiS, jest z nami. To tyle w części radiowej, ale zostajemy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy Stanisław Karczewski odniósł się do medialnych spekulacji, że na listach do europarlamentu znajdzie się znana aktorka, Dominika Figurska. „Ponieważ trochę wiem, nie chcę powiedzieć, że nie, ale nie mam też takiej pewności. Nie wiem jeszcze czy wystartuje, ale była brana pod uwagę” – mówi.

Czy PiS czeka z wypiekami na to, jaka będzie lista Koalicji Europejskiej do PE? Marszałek Senatu odpowiada: „Nie. My przede wszystkim jesteśmy skoncentrowani na kontaktach z Polakami, z wyborcami. Rozmawiamy, słuchamy i namawiamy ich do uczestnictwa w wyborach. Bardzo zależy nam na tym, żeby w tych wyborach do Parlamentu Europejskiego frekwencja była wyższa niż w poprzednich”.

„Robert Biedroń przede wszystkim po to ruszył w bój o europarlament, żeby zaktywizować tych, którzy nie chodzą do wyborów” – zauważa Beata Lubecka.

„No to mamy gdzieniegdzie z panem Biedroniem wspólne cele jak się okazuje. Muszę powiedzieć, że dopiero podczas tego programu uświadomiłem sobie to” – odpowiada Karczewski.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń