Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Tomasz Siemoniak: Jest nam po drodze z Barbarą Nowacką. Z życzliwością przyjmuję to, że podjęła temat rozdziału państwa od Kościoła

07.01.2019 07:23
xxx zet

„Platforma Obywatelska nie pójdzie na wojnę z Kościołem, ale z dużą życzliwością patrzę na to, że Barbara Nowacka podjęła ten temat” – mówi w Radiu ZET Tomasz Siemoniak o projekcie ustawy autorstwa Inicjatywy Polska dotyczącej zakończenia finansowania Kościoła przez państwo. Wiceprzewodniczący PO przypomina, że jeszcze za rządów Donalda Tuska jego partia podejmowała pierwsze kroki w tej sprawie.

Beata Lubecka: Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO. Barbara Nowacka chce rozdziału państwa od Kościoła. Barbara Nowacka, jak wiadomo, to sojusznik PO w wyborach samorządowych. Czy PO pójdzie w związku z tym na wojnę z Kościołem?

Tomasz Siemoniak: PO nie pójdzie na wojnę z Kościołem, natomiast z dużą życzliwością patrzę na to, że Barbara Nowacka stawia ten temat bardzo mocno. Mamy w konstytucji przecież autonomię, niezależność pomiędzy państwem i Kościołem i potrzeba po tych 22 latach obowiązywania konstytucji nowej refleksji. Ja mogę powiedzieć, że tutaj jako PO nie mamy kompleksów, bo w pierwszej kadencji rządu Donalda Tuska zlikwidowaliśmy komisję majątkową, potem podjęliśmy rozmowę o finansowaniu Kościoła z odpisów podatkowych, a nie z Funduszu Kościelnego.

No tak, ale nic z tego nie wyszło.

No bo nie było porozumienia, ale warto do tego wrócić. Trzeba podkreślić to, że według naszych regulacji: konstytucji, konkordatu i ustaw z początku niepodległości, wszystko musi być w drodze porozumienia załatwione.

Ale czy Barbara Nowacka chce wywołać wojnę religijną, jak mówią niektórzy politycy prawicy?

Na pewno nie. Myślę, że chce postawić mocno te problemy.

Dobrze, to w takim razie czy te postulaty, które na początek stawia Barbara Nowacka, czyli lekcje religii finansowane nie z budżetu państwa, a przez Kościół, likwidacja Funduszu Kościelnego? Czy to jest do przyjęcia dla PO? Czy jeśli taki projekt obywatelski trafi do Sejmu, to PO ten projekt poprze?

Na razie mówimy o wystąpieniu do komisji petycji w Sejmie i zobaczymy, co tam będzie napisane.

Już pan lawiruje.

Dlaczego pani tak mówi? Nie lawiruję, mówię, jak jest.

Dlatego, że są już pierwsze postulaty, które stawia Barbara Nowacka.

Ale postawiła te postulaty wczoraj, a pani oczekuję, że dziś o 8.00 zaraz się do wszystkiego odniosę. Mówię tak: Fundusz Kościelny – sami proponowaliśmy jego likwidację, nie dogadaliśmy się wtedy z Kościołem, więc jesteśmy otwarci na każdy wariant, który w sposób przejrzysty, jasny finansuje Kościół.

Czyli likwidacja Funduszu Kościelnego tak czy nie?

No tak, no mówię: sami to proponowaliśmy. Rozwiązanie archaiczne, budzące emocje i w samym Kościele też byli zwolennicy tego, żeby z tego zrezygnować. Gorzej było – to trzeba też powiedzieć – z Kościołami mniejszymi, małymi, mniejszościowymi, dla których takie rozwiązanie, że jest odpis podatkowy od pół procenta do jednego procenta wydawało się szalenie ryzykowne.

Lekcje religii finansowane przez Kościół czy przez budżet państwa?

To wymaga ustaleń. To nie jest taka prosta sprawa. Jeżeli cokolwiek się odbywa w szkole, musi być pod kontrolą państwową i z finansowaniem państwa. Na razie, mówił o tym Grzegorz Schetyna, mówimy o tym, że trzeba ograniczyć lekcje religii do jednej w tygodniu, wydaje się to rozsądnym rozwiązaniem. Natomiast o szczegółach trzeba rozmawiać. Szkoła to skomplikowany mechanizm, są nauczyciele, rodzice, dzieci – trzeba to dokładnie przeanalizować.

Czy z Barbarą Nowacką PO jest jeszcze po drodze w takim razie?

Jest po drodze, oczywiście.

Wystartujecie wspólnie w wyborach do PE?

A tego nie wiem, to będą decyzje Inicjatywy Polskiej, samej Barbary Nowackiej, nasze, natomiast jeśli pani mnie pyta, ja przyjmuję to, co przyjęła Barbara Nowacka, z dużą życzliwością. Za mało rozmawiamy o rzeczach bardzo poważnych, a te rzeczy są bardzo poważne, wpływające na kształt życia publicznego w Polsce.

Kiedy zapadną decyzje, z kim PO pójdzie do PE? Na początek do PE. Czy będzie z PSL-em? Czy będzie jakaś szersza koalicja?

No chcielibyśmy szerszej koalicji.

Ale czy ktoś zaufa jeszcze Grzegorzowi Schetynie po tym, co stało się z Nowoczesną?

Proszę zobaczyć, co mówi Władysław Kosiniak-Kamysz o rosnącym otwarciu w PSL-u na wspólne pójście do PE.

Z Nowoczesną, z SLD, z UED.

No właśnie, więc sądzę, że te rozmowy, które się toczą, przyniosą pozytywny rezultat. Zobaczymy, tutaj nikogo zmusić do niczego nie można. Jeszcze jest trochę czasu, co najmniej parę tygodni. O są też różne kwestie personalne. Każda partia ma swoje pomysły personalne. Te listy nie są z gumy.

No nie są, nie wszystkie miejsca są biorące.

Tu trzeba dobrze wszystko wyważyć. Natomiast zaufanie jest i przyniesie rezultaty.

A czy to prawda, że Jacek Protasiewicz, były polityk PO – teraz jest w Nowoczesnej – i wróg Grzegorza Schetyny, tak chyba można powiedzieć, chce zbudować szeroką koalicję i zmusić PO do tego, żeby przystąpiła do tej koalicji na warunkach mniejszych podmiotów, mniejszych partii. Czy pan o tym wie, coś pan słyszał?

Nie, nie słyszałem.

Nic takiego się nie dzieje na zapleczu? Naprawdę nie?

Może na jakichś zapleczach ktoś o tym mówi, ale to chyba nie ma większego znaczenia.

No Tomasz Siemoniak nie wie, co się dzieje? Jakoś trudno mi w to uwierzyć.

No akurat nie śledzę tutaj tego rodzaju działań. Z tego, co wiem i wszyscy wiedzą, Jacek Protasiewicz jest członkiem UED, wypożyczonym do innego klubu, klubu Nowoczesnej, natomiast rozmowy prowadzą liderzy i im tutaj zaufajmy w tym, to, co robi Grzegorz Schetyna, Kosiniak-Kamysz, Lubnauer i inne osoby.

A na wspólnych listach pan sobie wyobraża Jacka Protasiewicza?

Oczywiście, że tak. Gdybyśmy tutaj rozpoczęli od tego, że jakieś są zapisy na poszczególne osoby i ktoś nie może, każda partia drugiej partii by mówiła: „tego nie lubimy” czy „tego nie będzie”. Każdy, kto jest w opozycji, każdy, kto chce odsuwać PiS od władzy, każdy, kto chce pracować wspólnie, ma miejsce tutaj.

A czy PO ma problemy z Ewą Kopacz w kontekście Roberta Biedronia?

Dlaczego?

No tak słyszałam, że Ewa Kopacz miała dostać jedynkę w Warszawie, ale podobno w Warszawie ma wystartować Robert Biedroń i to jest zagrożenie, że te głosy przeszłyby jednak na Roberta Biedronia – przynajmniej ich część.

Ewa Kopacz miała znakomity wynik w Warszawie w wyborach parlamentarnych w roku 2015.

Najlepszy.

Jest stąd posłanką. Tak. I nie sądzę, żeby Ewa Kopacz kogokolwiek się obawiała i z tego powodu nie kandydować akurat z Warszawy, jeśli taką decyzję podejmie, PO czy koalicja takie decyzje podejmą…

Ale są już takie przymiarki czy ich nie ma?

Co by było, gdyby? No nie.

Że Ewa Kopacz będzie jedynką w Warszawie?

Ja myślę, że… Nie chcę tutaj się wypowiadać za nią ani za władze PO, które będą o tym decydowały, myślę, że byłaby znakomitym kandydatem, a z tego, co słyszałem, pan Robert Biedroń mówił, że nie jest zdecydowany na start do PE akurat. Tak że myślę, że tu idziemy bardzo daleko w różnych spekulacjach.

A Bronisław Komorowski ostatecznie wystartuje czy nie wystartuje? Powinien, nie powinien?

Nie wiem. Publicznie mówił, że nie.

Ale rozmawialiście z nim?

Ostatnio nie, mam nadzieję go w najbliższych dniach zobaczyć, bo jesteśmy umówieni na spotkanie.

Z Bronisławem Komorowskim?

Tak.

Ale przekonywał pan w takim razie byłego prezydenta, żeby startował do PE?

My rozmawiamy głównie o sprawach obronności, wojska i polityce zagranicznej i po to co jakiś czas się spotykamy. To nie jest tak, że tutaj będę jakoś namawiał czy odwodził. Pan Bronisław Komorowski dobrze wie, co chce zrobić, i jeśli by chciał kandydować – zobaczymy.

A dlaczego Grzegorz Schetyna ma taki duży elektorat negatywny wśród wyborców?

No bo jest atakowany jako lider największego ugrupowania opozycyjnego. Trochę na zasadzie „bij mistrza”, tak jak się nie lubi drużyny, która zdobędzie mistrzostwo Polski w piłce nożnej. Więc jest w sposób absolutnie nadprogramowy atakowany jako ktoś taki, kto, nie wiem, obciąża opozycję. Tymczasem my mamy trzecią rocznicę sondaży, gdzie mieliśmy 11-12%, a teraz mamy 27-30%.

Ale dla odmiany PiS ma prawie 40%. Po trzech latach rządów to jest bardzo dobry wynik.

Nie odpowiada Grzegorz Schetyna za notowania PiS-u.

Ale odpowiada za notowania PO.

No i właśnie. I one wzrosły. I one wzrosły przez ostatnie trzy lata.

I to jest satysfakcjonujący wynik dla pana?

Nie jest, satysfakcjonujące będzie zwycięstwo z PiS-em, ale do wyborów parlamentarnych jeszcze parę miesięcy i wtedy weryfikujmy się.

Tomasz Siemoniak, wiceszef PO z nami. Tyle w Radiu ZET. Ale jesteśmy cały czas na Facebooku i RadioZET.pl.

Siemoniak o spotkaniu Kaczyński-Salvini: Bardzo na rękę Rosji jest wspieranie polityków, którzy otwarcie mówią o zniesieniu sankcji

„Coś dziwnego jest w tym, że prezes unikający kontaktów zagranicznych szuka tylko takich partnerów” – mówi w internetowej części rozmowy Tomasz Siemoniak komentując spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z wicepremierem Włoch, Matteo Salvinim planowane na 9 stycznia. Według wiceprzewodniczącego PO to pokazuje, że PiS jest ugrupowaniem eurosceptycznym.

W rozmowie z Beatą Lubecką wymienia dotychczasowe ruchy rządu, które mają popierać jego tezę: „Nominacja na wiceministra cyfryzacji pana Andruszkiewicza, premier Morawiecki mówi że Unia Europejska jest od remontowania chodników, a prezydent że jest wyimaginowaną wspólnotą. PiS zaprasza do prezesa Kaczyńskiego czołowego eurosceptyka, Matteo Salviniego. O czym będą rozmawiali?” – zastanawia się Siemoniak.

Gość Radia ZET zapytany dlaczego prezes PiS nie powinien spotykać się z Salvinim, odpowiada: „Prezes rzadko spotyka się z politykami zagranicznymi. Jak już się spotyka to wybiera samych miłośników Putina. Premier Orban, wicepremier Salvini” – wymienia. Pyta retorycznie: „Czy prezesowi i PiS jest obojętne z kim jest we frakcji? Chce pokazywać się z politykiem, który zakłada koszulkę z Władimirem Putinem?”. Dodaje: „To jest bardzo na rękę Rosji – takie rozbijanie i wspieranie polityków europejskich, którzy otwarcie mówią, że sankcje muszą być zniesione”.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej skomentował też słowa szefa MSZ Jacka Czaputowicza. W wywiadzie dla dziennika „Polska The Times” minister stwierdził, że „Donald Tusk reprezentuje Niemcy”. Tomasz Siemoniak nazwał te słowa haniebnymi. „Myślę, że wyobraża sobie jak przynoszą tę gazetę prezesowi na Nowogrodzką” – mówi o Czaputowiczu gość Radia ZET. „Prezes myślący, że Czaputowicz to nieudany eksperyment, mówiący nagle że Tusk jest z Niemiec, może [Czaputowicz – red.] nie jest taki zły? Bardzo często odnoszę wrażenie, że politycy PiS – zwłaszcza ministrowie o słabej pozycji – kompletnie nie przejmują się opinią publiczną, tylko patrzą w oczy prezesa i myślą, co on o nich powie” – twierdzi Tomasz Siemoniak. Jego zdaniem to fatalna droga. Zauważa, że Jacek Czaputowicz ma bardzo dobry życiorys i współpracował z „różnymi ekipami”, w tym z Donaldem Tuskiem, gdy szefował w Krajowej Szkole Administracji Publicznej.

Członek Platformy Obywatelskiej odniósł się również do zamieszania wokół nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. „Cała ta sytuacja dyskwalifikuje minister Rafalską. Albo pozwala na taki gigantyczny bałagan i nie kontroluje co się dzieje, albo kontroluje i poszukiwane są kozły ofiarne. Trudno założyć, że wiceminister nie kontaktuje się z ministrem w tak poważnej sprawie” – mówi w internetowej części rozmowy Siemoniak. „Odsłaniane kolejne elementy pokazują, że coś złego dzieje się w ministerstwie rodziny i pierwsze tłumaczenia, delikatnie mówiąc, mijały się z prawdą” – dodaje. Wyraził nadzieję, że nie są prawdziwe pogłoski, że ten projekt został przyniesiony do ministerstwa „z boku”. Dopytywany kto jego zdaniem mógł przynieść ten projekt, odpowiedział: „Jakaś organizacja, która ideologicznie chce pewne rzeczy załatwiać”.

„To zdumiewające, że minister powołała zespół, przed którym ukrywano prace. Rząd płaci za to cenę. Premier Morawiecki po kilku godzinach wszystko zatrzymał i wycofał, mimo że projekt był rozesłany. Nie da się nad tak trudnymi rzeczami pracować w ukryciu i wrzucić w ostatniej chwili. Jak ktoś robi jak minister Rafalska, ma za swoje” – komentuje Siemoniak.

RadioZET.pl/DG/PaNa

Oceń