Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Witold Bańka w Radiu ZET: „Są plany modernizacji Małej i Średniej Krokwi”

26.01.2018 07:07

„Jeśli chodzi o modernizację infrastruktury, mieliśmy spore opóźnienia w ostatnich latach” — mówi w Radiu ZET minister sportu i turystyki Witold Bańka, zapowiadając modernizację niektórych obiektów. „Są plany inwestycji w małe skocznie w Chochołowie, tak samo mamy też w planach modernizację Małej i Średniej Krokwi”. Według Bańki trzeba wykorzystać obecne pasmo zwycięstw naszych skoczków, aby szukać nowych talentów. „Kiedyś była małyszomania, teraz jest stochomania. Jest taki moment kryzysowy, jakby mniej jest dzieciaków, które garną się do skoków narciarskich. Trzeba przystopować ten niebezpieczny trend, żebyśmy za moment nie mieli sytuacji dotyczącej braku napływu talentów. To jest ten czas, żeby odbudować program szkolenia w tych niższych kategoriach wiekowych” — mówi minister sportu.

Joanna Komolka:  A gościem Radia ZET jest dzisiaj Witold Bańka, minister sportu i turystyki, dzień dobry.

Witold Bańka: Dzień dobry, witam serdecznie.

Panie ministrze, pan jest sportowcem, krótka rada dla naszych słuchaczy, którzy wybierają się właśnie na stok. Na co powinni zwrócić uwagę, od razu z samochodu na narty?

Nie, zdecydowanie zawsze przed każdą aktywnością fizyczną trzeba zwrócić uwagę na rozgrzewkę, na stretching, czyli polecam bez względu na to, co robimy lekki truchcik i zawsze trochę się porozciągać. To jest bezpieczne i wskazane.

Pan też tak robi?

Zawsze.

Zawsze. Panie ministrze za dwie godziny konferencja prasowa naszych skoczków przed Pucharem Świata w Zakopanem, takie niepokojące informacje do nas docierają, że jakaś infekcja podobno panuje w naszej kadrze. W jakiej kondycji, pan wie, są nasi zawodnicy?

Mam nadzieję, że ta ewentualna infekcja nie spowoduje jakiegoś tam spadku formy czy osłabienia organizmu naszych skoczków, że będzie wszystko w porządku i że to jest może tylko lekkie przeziębienie.

A obstawia pan jaką długość skoku Kamila Stocha dzisiaj? O to słuchacze pytają.

Bardzo jestem ciekaw, z racji tego, że mamy Wielką Krokiew po modernizacji, przebudowaną też z naszych środków, no i być może, możemy się spodziewać nawet lotów powyżej 150 metrów. Czekamy na pewno na nowy rekord na Wielkiej Krokwi.

Trzymamy kciuki. Panie ministrze, wracając do spraw takich bardziej przyziemnych, mówiliśmy bardzo optymistycznie, myślę o Polskim Związku Kolarskim, pan mówi, że po pierwsze ma ogromne długi, że jest tam komornik, że jest niewypłacalny, że jest źle zarządzany, daje pan pieniądze bezpośrednio już do zawodników, a z drugiej strony jest odpowiedź prezesa tego związku, który mówi, że to jest nieprawda, że jest zaniepokojony tym oświadczeniem ministra, nie zrezygnuje ze stanowiska. Mało tego, dzisiaj ma być jakaś kontrofensywa. Pan ma jakieś narzędzia? Jakie są plany ministerstwa, żeby rozwiązać tę sytuację, być może doprowadzić do dymisji prezesa.

Generalnie sytuacja w polskich związkach sportowych, w wielu obszarach, jeśli chodzi o zarządzanie to jest taki trochę wirus, który być może nie zabija, ale osłabia niestety polski sport i to jest taki klasyczny przykład, gdzie dobro własne czy źle rozumiany interes przesłania tak naprawdę dobro kolarstwa. Wielokrotnie powtarzaliśmy, że ta sytuacja kryzysowa z zeszłego roku, nieumiejętność zarządzania tym kryzysem i tym wszystkim, co wpłynęło na wizerunek kolarstwa, skłoniło nas do tego, żeby zdecydowane też kroki podjąć i przede wszystkim nie podejmować współpracy z Polskim Związkiem Kolarskim. Niezwykle trudna sytuacja finansowa i brak takiej mapy drogowej, jak to wyprowadzić spowodował, że podjęliśmy działania finansowania polskiego kolarstwa poprzez Polski Komitet Olimpijski.

Czyli zakręcają państwo kurek z pieniędzmi dla związku.

To jest taka jedyna w tym momencie możliwość z racji tego, że związek jest też zadłużony, są też zajęcia komornicze i ewentualne zajęcia środków finansowych opóźniałyby też płynność finansową, wypłaty choćby stypendiów, jak w zeszłym roku była taka sytuacja, że środki na stypendia zostały przez komornika zablokowane i odblokowane dopiero…

Czy starty na przykład Rafała Majki mogą być zagrożone?

Nie, tutaj tak, jak powiedziałem środki finansowe są i też będziemy poprzez Polski Komitet Olimpijski przekazywać środki tak, aby związek, bo on jakby musi wypełniać tą swoją rolę też zgłaszania naszych reprezentantów do imprez międzynarodowych, więc tutaj nie ma takiego zagrożenia. Ja liczę przede wszystkim na współpracę, że to nie będzie taka postawa związku, że na zasadzie mówiąc kolokwialnie robienia pod górkę i na złość, tak, aby doprowadzić do upadku kolarstwo. Wierzę, że tam jakiś zdrowy rozsądek jednak w tym wszystkim jest. A te programy, które my tworzymy alternatywne są po to, żeby przede wszystkim nie cierpieli zawodnicy, nie cierpieli trenerzy, bo to jest dyscyplina sportu, która jest najbardziej, jedną z najbardziej takich medalodajnych dyscyplin z punktu widzenia strategii. My też w zeszłym roku…

A nie czuje pan, panie ministrze, że pan przegrał tę walkę?

Ja bym tego nie rozpatrywał w kontekście jakichś ewentualnych porażek.

Bo ma pan związane ręce. Czy ma pan jeszcze jakiś pomysł żeby to zablokować, wstrzymać, bo pan mówi o tym, że pan liczy na współpracę, a jeżeli tej współpracy nie będzie?

To przede wszystkim polskie związki sportowe i Polski Związek Kolarski nie zapomina, że finansowanie nie jest prawem tylko przywilejem i ten przywilej będzie w odpowiedni sposób realizowany przez nas, jeżeli związki się będą, czy Polski Związek Kolarski nie będą się dostosowywały do naszych wytycznych, to po prostu nie będzie finansowania tychże związków. I to jest narzędzie, które jest wszędzie stosowane na świecie, także w innych krajach. Weźmy pod uwagę, że federacje sportowe, czy związki sportowe są organizmami niezależnymi, jeśli chodzi o kwestie zarządcze w sensie choćby wyboru władz, tutaj nie mamy wpływu na to i też nie zamierzamy mieć.

Możecie wpłynąć poprzez obcięcie pieniędzy po prostu.

Tak, zdecydowanie tak i ten mechanizm będzie wobec związku stosowany, jeśli będziemy zauważać, że te środki finansowe nie są wydatkowane tak, jak należy. Ale przede wszystkim nie są realizowane nasze zalecenia, czyli przygotowanie długofalowych strategii rozwoju danych dyscyplin sportu, to, co dzisiaj obserwujemy choćby nawet w sportach zimowych, że brakuje nowych nazwisk, nowych talentów. To jest taki efekt wielu lat zapóźnień, braku szkolenia dzieci, młodzieży, tylko takiego spoglądania na sport wyczynowy z perspektywy tu i teraz.

Mówi pan, że trochę jest tak, że te związki blokują szanse młodych zawodników, czy też właśnie pojawiania się tych nazwisk, które miałyby szanse i medalowe?

Niejednokrotnie tak. Też konflikty personalne w kadrach, czy brak wspierania utytułowanych zawodników, ale to też się wiązało ze środkami finansowymi. Takie drobne porównanie, w stosunku do 2015 r., jeśli chodzi o 2018 r. zwiększyliśmy środki na sport dzieci, młodzieży, czyli na ten fundament, o 93 proc. I my, zupełnie zmieniając filozofię, bo od tego trzeba zacząć, bez piramidy szkoleniowej, bez poukładania tego sportu od dołu, aż po samą kadrę olimpijską, od małych klubów, od SKS, poprzez kadry wojewódzkie, aż po kadrę olimpijską my tych sukcesów nie będziemy mieli. Projekt, który w tym roku uruchomiliśmy, program Team 100, w przyszłym tygodniu konferencja i kolejni zawodnicy dołączą.

Ilu zawodników dołączyło do tego programu.

Teraz już będziemy mieli dwustu młodych zawodniczek i zawodników.

To jest program współorganizowany przez Polską Fundację Narodową.

Tak, tak, współfinansowany i tam będzie też 25 sportowców z niepełnosprawnością, naszych paraolimpijczyków, więc zapewniamy im dodatkowe źródło finansowania tak, aby w stu procentach ich zabezpieczyć i aby przede wszystkim nie uciekli nam ze sportu, bo to jest bardzo trudny moment między 18 a 23 rokiem życia żeby tych młodych, utalentowanych sportowców po prostu nie tracić i mieć z nich pożytek w kontekście medalowym. Żebyśmy na kolejnych igrzyskach olimpijskich cieszyli się z ich medali.

No właśnie panie ministrze, bo my mamy dokładnie za tydzień, 9 lutego rozpoczynają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu, gdzie chyba mamy sześćdziesięcioro zawodników, to chyba największa kadra w historii, prawda?

Tak. Natomiast my nigdy też nie byliśmy potęgą jeśli chodzi o sporty zimowe, bo wystarczy porównać w historii Polska bodajże ma 20 medali na zimowych igrzyskach olimpijskich w całej historii igrzysk zimowych, a 284 w letnich, więc też pokazuje…

To jest różnica duża.

Tak, gdzie jesteśmy potęgą. Natomiast ja też oczekuję, że bez względu na ten rezultat, bo jeśli chodzi o liczbę medali, bo zdajemy sobie sprawę, że te sześć z Soczi i z Vancouver, które mieliśmy to były medale trochę ponad stan rzeczywisty.

To teraz będziemy mieli w tym roku… Na czyje medale pan liczy?

Przede wszystkim naszych skoczków, bo to jest ten trzon tej kadry, na których najbardziej liczymy. Ale też oczywiście sport, liczymy na niespodzianki, po cichu liczę najbardziej na Weronikę Nowakowską, biatlonistkę, że sprawi niespodziankę, być może nasza drużyna panczenistek, dziewczyny, no zobaczymy.

Pan poleci na rozpoczęcie igrzysk?

Tak, będę wraz z prezydentem Andrzejem Dudą na rozpoczęciu igrzysk olimpijskich przez kilka dni.

Zapraszamy po powrocie, Witold Bańka, minister sportu i turystyki był gościem Radia ZET.

Dziękuję bardzo. 

***

W części internetowej rozmowy minister sportu był pytany między innymi o powrót Roberta Kubicy do Formuły 1. „Robert to jest tak wielki wojownik, że jeszcze zawalczy, żeby być pierwszym lub drugim kierowcą, a nie kierowcą testowym czy rezerwowym” — mówi Witold Bańka. „Ta historia jeszcze się nie skończyła” — dodaje. Jak mówi, „była pełna otwartość ze strony polskiej, żeby Roberta wspierać. To nie była kwestia wyłącznie finansowa” — odpowiada na pytanie Joanny Komolki o pomoc, jaką ministerstwo sportu udzielało Kubicy przed jego powrotem za kierownicę bolidu. „Pozwólmy, żeby budował swoją pozycję i udowodnił wszystkim, że powinien być pierwszym, drugim kierowcą” — mówi minister sportu o obecności Kubicy zespole Williamsa.

Witold Bańka był też zapytany o działania po aferze obyczajowej w Polskim Związku Kolarskim. Prokuratura bada, czy doszło tam do przypadków molestowania lub gwałtu. „Chcemy przy Instytucie Sportu, jednostce podległej ministerstwu, stworzyć specjalną komórkę. Będą w niej psychologowie do dyspozycji zawodników, zarówno jeśli chodzi o przygotowanie mentalne do startów, ale też ten aspekt wrażliwy” — zapowiada Bańka. „Pracujemy nad tym, żeby taka komórka funkcjonowała i żeby był do niej stały dostęp” — mówi Bańka. Jak dodaje, wiele wskazuje na to, że zawodnicy będą mogli zgłaszać się tam także anonimowo.

Sieć „Orlików” stworzona za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL to był dobry ruch? „Nikt dzisiaj nie będzie krytykował tego, że powstaje infrastruktura dla dzieci i młodzieży. Słowa krytyki nie padną z moich ust” — zapewnia Bańka. Dodaje, że infrastruktura sportowa to niezwykle istotny element działalności rządu. „Na przestrzeni 4 lat wydamy i wydaliśmy ok. 2 miliardów złotych. Powstanie ok. 6 tys. nowych obiektów i zmodernizowanych obiektów sportowych, w tym ok. 3 tysięcy otwartych stref aktywności” — wylicza gość Radia ZET.

„Plan budowy hali to koszt ponad 160 milionów złotych. Warszawa domagała się od nas 60 milionów złotych dofinansowania. Miasto, które spokojnie poradziłoby sobie z taką inwestycją, po prostu nie chce inwestować w sport” — uważa Bańka pytany o brak wsparcia finansowego dla zadaszenia toru łyżwiarskiego na Stegnach w Warszawie.

RADIO ZET/PaNa

Oceń