Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Witold Waszczykowski: Niemcy postępują złośliwie. Brutalnie pogwałcili oficjalny zakaz wjazdu do UE

14.09.2018 07:05
xxx zet

„Niemcy postępują złośliwie. Powinni respektować prawo europejskie. Oskarża się Polskę, że my rzekomo gwałcimy jakieś wartości europejskie, a tu jest oficjalny zakaz wjazdu do UE, który został brutalnie i w złośliwy sposób przez nich pogwałcony” – mówi gość Radia ZET, Witold Waszczykowski z PiS. Były szef MSZ był pytany przez Beatę Lubecką o prezes Fundacji Otwarty Dialog Ludmiłę Kozłowską, którą Polska objęła zakazem wjazdu na terytorium całej Unii Europejskiej. Waszczykowski uważa, że Niemcy chcą Polsce dokuczyć i zdyskredytować ją. „Niemiecki wywiad został skompromitowany, bo wpuścił do siebie przedstawicielkę organizacji, która nawołuje do obalenia demokratycznie wybranego rządu państwa członkowskiego UE, czyli Polski. Jeśli taki zakaz został wydany przez nas – powinien być respektowany w całej Unii” – dodaje były minister spraw zagranicznych. Gość Radia ZET uważa, że „Niemcy powinni wycofać się i zacząć egzekwować prawo europejskie”. Co, jeśli tego nie zrobią? „To się skompromitują, bo nie respektują prawa międzynarodowego” – odpowiada Witold Waszczykowski.

Beata Lubecka: Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych. Coś jakoś tak mało pana ostatnio, jakaś emigracja wewnętrzna?

Witold Waszczykowski: Nie, po prostu polityka zagraniczna nie jest akurat taką główną domeną Sejmu w tej chwili, więc jest mnie mniej, bo jestem posłem.

Więc pan się schował. A dzieje się - Ludmiła Kozłowska, szefowa Fundacji "Otwarty Dialog" została wydalona ze strefy Schengen, wróciła na terytorium UE, dostała czasową wizę od Niemiec. Protestuje polskie MSZ, interweniuje prezydent Duda. Czy polskie władze przestraszyły się tego, co Kozłowska miała do powiedzenia w niemieckim Parlamencie na temat łamania praworządności m.in. w Polsce? A nie była to laurka.

Polskie władze już dawno przestraszyły się tego, że pan Kramek i pani Kozłowska, czyli ich fundacja napisała scenariusz, jak obalić polski rząd. Wiele miesięcy temu napisali scenariusz: niech państwo stanie, wyłączmy rząd - 16 kroków, które mają sparaliżować Polskę. więc propagowali scenariusz obalenia polskiego rządu. Z tego powodu ta fundacja była sprawdzana przez różne instytucje polskie i z tego powodu pani Ludmiła Kozłowska dostała zakaz wjazdu do Polski i do UE. Niemcy postępują złośliwie, ponieważ powinni respektować prawo europejskie. W stolicach europejskich, Brukseli, oskarża się Polskę, że my rzekomo gwałcimy jakieś wartości europejskie, natomiast tutaj jest oficjalny zakaz wjazdu do UE, który został brutalnie pogwałcony w sposób złośliwy przez Niemców i za to ambasador niemiecki został wezwany i upomniany.

Chce pan powiedzieć, że Niemcy chcą nam dokuczyć, zdyskredytować nas w ten sposób?

Tak jest, toczy się taka ideologiczna dyskusja między niektórymi rządami czy partiami w Europie, między zwolennikami tzw. liberalnej demokracji, która nie jest liberalnym rozwiązaniem, ponieważ przez wiele lat stara się wykluczyć z dyskursu z areny politycznej partie centrowo- konserwatywne, to się nie udało. W związku z tym trzeba naginać prawo europejskie, trzeba retorycznie twierdzić, że tutaj są łamane jakieś wartości europejskie i ideologicznie walczyć.

A co teraz powinny zrobić Niemcy?

Wycofać się i zacząć to prawo egzekwować.

Ale skoro Kozłowska tę wizę czasową dostała, to najwyraźniej niemiecki kontrwywiad mógł uznać, że nie ma żadnego niebezpieczeństwa, żeby Kozłowska przyleciała do Niemiec i że obawy polskiego rządu są na wyrost.

Nie wiem, co robi niemiecki kontrwywiad, ale powinien respektować prawo europejskie.

Ale to narażałby się na kompromitację?

Został skompromitowany. Ponieważ wpuścił do siebie przedstawicielkę organizacji, która nawołuje do obalenia demokratycznie wybranego rządu państwa członkowskiego UE.

A może to polskie władze nie przekazały twardych dowodów sojusznikom?

Tego nie wiem, czy sojusznicy się zwracali do Polski, ale powinni się zwrócić. Być może się nie zwracali.

Twardych dowodów na to, że fundacja była finansowana z niejasnych źródeł, bo taki był powód wydalenia ze strefy Schengen.

Nie ma obowiązku takiego, żeby przekazywać materiały zdobyte w sposób operacyjny. Służby powinny sobie nawzajem wierzyć. Jeśli taki zakaz został wydany przez stronę Polską, powinien być respektowany przez wszystkie inne państwa członkowskie UE.

A jeśli Niemcy nie wycofają się z tej decyzji? Zresztą wiza jest czasowa.

To po prostu się kompromitują, ponieważ nie respektują prawa międzynarodowego, prawa UE, które mówi, że państwo członkowskie ma prawo wydać taki zakaz.

W Sejmie jest pan mało aktywny. Dlaczego?

Jestem szeregowym posłem, członkiem komisji spraw zagranicznych.

Jednej komisji.

Tak, ale za chwilę będę też następnej, ponieważ wczoraj dostałem informację, że wracam do przedstawicielstwa polskiego do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Jest to więc nasza reprezentacja w Zgromadzeniu Parlamentarnym NATO. Będę uczestniczył w spotkaniach międzynarodowych.

Czyli nie będzie już pan tak siedział zupełnie na ławce rezerwowych?

Nie ma ławki rezerwowych w Sejmie.

Trochę pan jest teraz na ławce rezerwowych, bo jak spoglądałam na pańskie bio sejmowe, to tam było napisane: "przynależność do stałych delegacji parlamentarnych i grup bilateralnych - brak aktywności". Pomyślałam sobie - czy panu się po prostu już nie chce?

Nie, nie, no kilka miesięcy temu przestałem być ministrem spraw zagranicznych, wszedłem w drugą część kadencji parlamentarnej, gdzie te funkcje zostały już rozdane i w tej chwili wracam powoli do działalności parlamentarnej.

A może czeka pan na wybory do PE jak na wybawienie?

Wszyscy czekają. Bo one będą przecież w maju.

Ale czy pan chce wystartować w tych wyborach?

Jest za wcześnie, żeby spekulować kto, co, gdzie i jak. Dzisiaj mamy przed sobą za półtora miesiąca wybory samorządowe i na tym się skupiamy.

Dostanie pan tzw. miejsce biorące?

Skupiamy się na wyborach samorządowych.

Dostanie pan miejsce biorące?

Skupiamy się na wyborach samorządowych, a o wyborach europarlamentarnych będziemy mówić najwcześniej w listopadzie, w grudniu.

Jarosław Kaczyński miał podobno panu obiecać takie tzw. miejsce biorące przy okazji rekonstrukcji rządu.

Wrócimy do rozmowy w listopadzie bądź grudniu.

A czy Jacek Saryusz-Wolski może stanąć na drodze do realizacji pańskich ambicji?

Tak jak wspomniałem, wrócimy do takich spekulacji pod koniec roku.

A czemu pan jest taki ostrożny?

No bo w tej chwili nikt się tym nie zajmuje, nie ma sensu na ten temat spekulować, to są jałowe dyskusje, ponieważ, tak jak powiedziałem, koncentrujemy się na wyborach samorządowych.

Viktor Orban gra va banque, straszy UE Trybunałem Sprawiedliwości. Nie uznaje głosowania w PE - uruchomiono tzw. art. 7. Czy to jest skuteczny ruch ze strony premiera Węgier?

Nie wiem, czy to jest skuteczne, natomiast rzeczywiście premier Orban, Węgry zostały zaatakowane tak jak i Polska przez instytucje europejskie. To, co robimy, zarówno na Węgrzech, jak i w Polsce, to są prerogatywy państwa członkowskiego UE, reformy wymiaru sprawiedliwości.

Ale jak to zaatakowane? Przecież jest raport sporządzony przez połączone komisje parlamentarne, który jest dla Węgier jednak druzgocący: pełna kontrola mediów przez rząd, przejęcie kontroli nad sądownictwem, zmiany prawa wyborczego, obniżanie szans opozycji do minimum - to mało?

I premier Orban odpowiedział na ten raport i stwierdził, że jest tam 30 błędów i nieprawdziwych sformułowań. Jest to spór polityczny, tak jak wspomniałem, między tzw. liberalną demokracją, które nie chcą uznać faktu, że partie konserwatywne są u władzy, nie tylko przetrwały te kilkadziesiąt lat indoktrynacji, ale również zdobyły władze. I nie jest to spór o wartości, nie jest to spór o prawo...

Ale czy rządzenie oznacza demontaż niezależności wymiaru sprawiedliwości?

Ale nikt tam nikogo nie zdemontował, na Węgrzech odbywają się demokratyczne wybory, premier Orban wygrał je już chyba trzykrotnie po kolei, ma olbrzymie poparcie, tak samo jak i poparcie ma obecny rząd w Polsce.

A co z tego głosowania w sprawie Węgier wynika dla Polski? Czy cokolwiek wynika dla Polski?

Widać, że są podwójne standardy, że UE czy instytucje UE są w stanie sfalandyzować prawo. Proszę sobie wyobrazić, jakbyśmy my w Sejmie np. uznali, że w trakcie głosowań głosy wstrzymujące są niebrane pod uwagę i byśmy manipulowali wtedy progami głosowań. Tam to zrobiono, zmanipulowano próg, bo gdyby głosy wstrzymujące były brane pod uwagę, to tych dwóch trzecich by nie było.

Czym to się zakończy?

Myślę, że wyborami do europarlamentu w maju, nową komisją, zmianą europarlamentu...

No to na pewno, ale czy pan premier Morawiecki nie powinien był grać w ten sposób, jak Victor Orban jednak?

Ale myśmy też grali, my też tłumaczymy, tak samo Victor Orban tłumaczył w PE, tak samo i premier Morawiecki wyjaśniał wszystko w PE, przedstawił białą księgę z informacjami skąd i jak importowaliśmy pewne reformy.

Tylko że KE tej białej księdze nie uwierzyła.

Ale my też nie wierzymy KE, nie wierzymy też panu Timmermansowi.

I wzajemna nieufność trwa. Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, PiS.

Dziękuję.

"Miałem propozycję startu na prezydenta miasta"

"Miałem propozycję startu na prezydenta miasta, ale ponieważ jej nie przyjąłem, to nie ma potrzeby, by mówić jakie to miasto” – zdradza gość Radia ZET Witold Waszczykowski, w internetowej części programu. Dopytywany przez Beatę Lubecką, czy chodzi o Łódź, były szef MSZ odpowiada: „Nie, mniejsze miasto”. „Uważałem, że nie nadają się na samorządowca, miałem już za sobą doświadczenie kampanii samorządowej” – komentuje polityk PiS. Wspomina, że kiedy walczył o fotel prezydenta Łodzi, to „niestety łódzkie środowisko Prawa i Sprawiedliwości było podzielone”. „Wtedy wystąpił przeciwko mnie jeden z członków naszego obozu i podzieliliśmy się po 15%. Gdybym nie miał tego rywala, byłbym w drugiej turze” – uważa Witold Waszczykowski.

Pytany o wizytę prezydenta w USA, Waszczykowski odpowiada: „Mam nadzieję, że Andrzej Duda będzie miał możliwość poważnej rozmowy o tym, co robią Niemcy, jak łamią solidarność europejską, np. w kwestiach energetycznych, gazociągów, jak próbują zatrzymać procesy utrzymania więzi transatlantyckich” – mówi polityk PiS. Jego zdaniem rozmowa Duda-Trump będzie „poważna”.

 Były szef MSZ był również pytany o wypowiedź obecnego szefa polskiej dyplomacji, który stwierdził, że po poprzedniku, zmienił kadrę kierowniczą w MSZ niemal w 100 proc. „W ciągu 2 lat rządów premier Szydło wymieniłem około 70 ambasadorów na niecałą setkę, około 100 dyrektorów i wicedyrektorów w gmachu. W grupie kierującej resortem spraw zagranicznych od lat nie ma nikogo, związanego z dawnym reżimem” – tłumaczy Waszczykowski. „Ja zrobiłem co do mnie należało i teraz niech następcy się tym cieszą. Cieszę się, że mój następca może się dziś cieszyć naszymi osiągnięciami sprzed 2 lat” – dodaje gość Beaty Lubeckiej.

Grzegorz Schetyna? „Popełnia błędy. Błędem jest trzymanie go na pozycji szefa komisji spraw zagranicznych, bo wykorzystuje tę funkcję do pokazywania światu, że jest jakaś alternatywna dyplomacja” – ocenia gość Radia ZET.

RADIO ZET/MA

Oceń