Zamknij

Andrzej Adamczyk: Przetarg na ostatni odcinek A1 pod koniec czerwca. Kierowcy pojadą nim w 2020/21 roku

Mateusz Albin
21.06.2017 06:58
Andrzej Adamczyk Gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Unia Europejska stara się wprowadzić przepisy, które uderzą w transport międzynarodowy, szczególnie Polski i krajów, które weszły ostatnią w strukturę UE. Politycy francuscy i niemieccy chcą zapewnić bezpieczeństwo polskim kierowcom pod względem płacowym, a nic nie robi się ws. ich bezpieczeństwa na drogach” – mówi Gość Radia ZET Andrzej Adamczyk, pytany o szczegóły wypadku pod Calais. Minister infrastruktury zaznacza, że nie zna szczegółów dotyczących pochodzenia kierowcy i dodaje, że prezydent Francji „ani słowa nie mówi o tym, co dzieje się na drogach w Calais i całej Francji”. „Ten sam Macron, który wcześniej formułował tezy o konieczności wprowadzenia przepisów pracowników delegowanych” – komentuje.

Minister infrastruktury i budownictwa zapowiada, że pod koniec czerwca skieruje do przetargu odcinek A1 Częstochowa-Piotrków. Dokończenie budowy autostrady A1 będzie finansowane ze środków krajowych. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, kiedy kierowcy będą mogli pojechać tym odcinkiem, odpowiada, że w 2020 lub 2021 roku.

 

Konrad Piasecki: Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, dzień dobry, witam.

Andrzej Adamczyk: Dzień dobry, witam panie redaktorze, witam państwa.

Panie ministrze, czy pan już wie, kto zginął w wypadku polskiego busa pod Calais?

Panie redaktorze nie znam szczegółów tego wypadku, ale jest to dramatyczna sytuacja.

Wiemy na pewno, że ten samochód był zarejestrowany w Polsce.

A no więc właśnie. To jest dramatyczna sytuacja, która dotyczy polskich transportowców.

No właśnie, a pan się polskimi transportowcami zajmuje, stąd moje pytanie.

Tak, panie redaktorze, bo Unia Europejska…

Proszę wyłączyć telefon, albo przynajmniej wyciszyć.

Unia Europejska wprowadza, stara się wprowadzić przepisy, które uderzą w transport międzynarodowy, szczególnie w transport międzynarodowy Polski i krajów, które ostatnio weszły w struktury UE. Z jednej strony ogranicza się działalność tych firm transportowych, argumentując to tym, że dbałość o kierowców z państw, które stały się członkami UE nakazuje konieczność wprowadzenia restrykcyjnych przepisów, które tak w efekcie, zniszczą firmy transportu międzynarodowego, polskiego.

Ale jako żywo blokada drogi pod Calais zorganizowana przez migrantów nie ma wiele wspólnego z przepisami unijnymi.

Dobrze, ale z drugiej strony panie redaktorze, ten sam prezydent Macron, kiedy jeszcze wcześniej formułował te tezy o konieczności wprowadzenia przepisów pracowników delegowanych, ani słowa nikt nie mówi o tym, co dzieje się na drogach w Calais, co dzieje się na drogach we Francji. Niemiecki minister transportu pan minister Dobrindt nie mówi o tym, co dzieje się na niemieckich drogach, jakie zagrożenia czyhają na kierowców w transporcie międzynarodowym.

Boję się panie ministrze, że jest pan o krok od wywołania jakiegoś wielkiego, dyplomatycznego konfliktu z Francją.

Nie, panie redaktorze, tak absolutnie nie jest. Prowadzimy debatę na forum UE nad propozycjami, które złożyła ostatnio Komisja Europejska. Francuzi mają tego świadomość, że wszystko to, co proponują Francuzi, Niemcy to wykracza dalece poza regulacje unijne i poza tą umowę stowarzyszeniową, która tak naprawdę powinna być podstawą wszystkich działań.

Panie ministrze, proszę mi wytłumaczyć, jaki związek jest wypadku pod Calais i tej blokady zorganizowanej przez migrantów i śmierci prawdopodobnie polskiego kierowcy z przepisami unijnymi dotyczącymi transportowców?

Panie redaktorze, ja mówię o pewnym zaangażowaniu polityków francuskich, niemieckich w sprawy transportu międzynarodowego. I ci politycy często podpierają się tym, że należy zadbać o kierowców polskich, czeskich, słowackich, węgierskich, należy doprowadzić do tego, aby…

I przepisy dotyczące ich warunki pracy i płacy były takie same, jak kierowców niemieckich, francuskich i w innych krajach UE.

Aby byli, tak, aby byli bezpieczni pod względem płacowym, ale nic nie robi się pod kątem zwiększenia bezpieczeństwa tychże samych kierowców, którzy znajdują się chociażby na terenie Francji.

Panie ministrze, czy rząd pod ręką z parlamentem wygonią z Polski Ubera i przedsięwzięcia Ubero podobne?

Panie redaktorze, no skąd to pytanie. Ja kompletnie tego nie rozumiem. Pojawia się…

Pytanie jest takie o przyszłość, taksówkarze blokują miasta, domagają się zaostrzenia przepisów, czy wręcz wyeliminowania tego typu przewozów, jak pan odpowie na te postulaty?

Nie, panie redaktorze, taksówkarze nie domagają się zaostrzenia przepisów. Taksówkarze domagają się jednego, równej konkurencji.

Ale żeby tę równą konkurencję wywołać, trzeba zaostrzyć przepisy wobec Ubera.

Nie można konkurować na rynku, jeżeli znajdują się podmioty gospodarcze, które praktycznie nie wypełniają obowiązków, nawet w części, tych, którzy muszą w tym przypadku wypełniać taksówkarze, musi wypełniać transport osobowy.

Ale może te przepisy dla taksówkarzy są nazbyt wyśrubowane?

Nie, nie, absolutnie nie, taksówkarze nie narzekają na wyśrubowane przepisy, taksówkarze narzekają na nierówną konkurencję. Obowiązkiem państwa jest stale nadzorować równość konkurencji. Wolność prowadzenia działalności gospodarczej, ale także równość konkurencji i to są postulaty taksówkarzy i to są postulaty środowisk gospodarczych.

I jak pan odpowie na te postulaty, panie ministrze, bo na przykład Węgrzy tak odpowiedzieli na te postulaty, że Uber zawiesił swoją działalność na Węgrzech. W Danii wydarzyło się podobnie, w innych krajach skandynawskich podobnie. W Polsce będzie droga węgierska, czy jakaś specyficzna, polska?

Panie redaktorze my nie mówimy o Uberze, my mówimy o równości szans wszystkich podmiotów gospodarczych. W projekcie ustawy, który przedłożyliśmy na komitecie ekonomicznym rady ministrów, są zapisy, które wprowadzają te same warunki funkcjonowania dla pośredników zlecających usługi transportowe, oraz dla tych, którzy przewożą pasażerów. I tylko tyle i aż tyle.

Ale to w jaki sposób…

Nic ponad to. Nie jest w tej ustawie wymieniona nazwa jakiejkolwiek firmy, jakiegokolwiek pośrednika.

Oczywiście, że nie.

Stąd też dziwię się, że pojawia się w przestrzeni publicznej natychmiast oto reakcja, że rząd, że minister infrastruktury zechce uderzyć w konkretną firmę, w konkretnego przedsiębiorcę.

Bo ta konkretna firma stała się symbolem pewnego rodzaju działalności przewozowej, z której Polacy coraz bardziej ochoczo korzystają.

Panie redaktorze, jeżeli którakolwiek z firm nie wypełnia tychże samych reguł i tychże samych zasad, co konkurencja, to należy sprawy tutaj w sposób jasny i należycie rozstrzygnąć.

No właśnie, co należy zrobić? A Uber, rozumiem, nie przestrzega.

Panie redaktorze, ja nie twierdzę, że Uber nie przestrzega. Każdy podmiot gospodarczy w Polsce powinien mieć równe szanse. W przypadku…

Ale, panie ministrze, no dobrze, to konkretnie, czy Uber jest uprzywilejowany w stosunku do taksówkarzy pańskim zdaniem, czy nie jest?

Nie mówimy o uprzywilejowaniu. Jeszcze raz powtarzam mówimy o równych szansach dla każdego.

I Uber ma równe szanse, jak taksówkarze, czy nie?

Jeżeli domagamy się, dzisiaj w sposób jednoznaczny docierają do nas sygnały, że są podmioty, które wykorzystują lukę w przepisach, które nie dostosowują się do gry rynkowej, które nie stosują tych samych zasad, które dotyczą, chociażby w tym przypadku taksówkarzy, musimy ten problem rozwiązać. Musimy ten problem rozstrzygnąć.

To jakie będą zapisy ustawowe i za jakimi zapisami pan jest żeby uregulować, albo wyrównać szanse między taksówkarzami, a wszystkimi firmami, które nie są firmami taksówkarskimi, aczkolwiek oferują przewozy, zwłaszcza miejskie?

Panie redaktorze, przede wszystkim jeżeli chodzi o pośredników muszą wypełniać te same obowiązki. Pośrednicy muszą... przepraszam, telefon.

Muszą pośrednicy co?

Pośrednicy muszą posiadać licencje. Licencja to nie jest jakiś problem olbrzymi, to jest nieduża kwota kaucji, to są warunki powinny odpowiadać, jakim dzisiaj odpowiadają podmioty organizujące przewóz po stronie chociażby taksówkarskiej, niekaralność, itd., itd.

Czyli Uber będzie musiał tak, jak każda firma taksówkarska spełniać takie wymogi.

Pośrednik, nie tylko Uber, każdy.

Każdy, tak, ale Uber również.

Każdy pośrednik, Uber również. To nie jest wielki problem. Będziemy mieli po wprowadzeniu tych przepisów równość podmiotów. Będą mogły w sposób wolnorynkowy konkurować z sobą, ale będą musiały spełniać te same warunki. I to jest nasz cel.

Rozumiem, że nie jest pańskim celem doprowadzenie do takiej sytuacji, jak na Węgrzech?

Naszym celem nie jest destrukcja w gospodarce. Celem naszego rządu, celem tego rządu i celem rządu PiS nie jest likwidacja, niszczenie firm, celem naszego rządu jest to, aby na rynku panowały warunki, które pozwolą na równą konkurencję.

Na ile, panie ministrze, czuje się pan pewnie w swoim fotelu? Mówię o fotelu ministerialnym.

To jest zawsze tak, że jeżeli powołuje się na tak odpowiedzialne funkcje ministra, czy też sekretarza stanu, podsekretarza stanu, każdy z nich powinien wiedzieć, że to jest czas określony na wykonywanie swoich zadań.

Bez dwóch zdań, ale jakoś częściej o panu, niż o innych ministrach słyszę, że powinien pan obawiać się o swoją przyszłość ministerialną.

Do mnie te informacje nie docierają.

Nie jest tak, że pan przechodzi jakieś trudne rozmowy z panią premier, dyscyplinujące, wzywające do bardziej wytężonej pracy, albo bardziej wytężonych efektów tej pracy?

Panie redaktorze, pani premier z każdym z ministrów rozmawia w sposób zdecydowany.

I jak z panem rozmawia, to czuje pan zbliżającą się rekonstrukcję?

Nie, panie redaktorze. Nikt nie mówi o rekonstrukcji, nikt nie grozi rekonstrukcją. Ja w przestrzeni moich rozmów nie słyszę tego typu informacji. Nie ma takich informacji.

Pięknie powiedziane w przestrzeni moich rozmów nie słyszę takich problemów, nowe sformułowanie. Ale ma pan poczucie, że perfekcyjnie idzie panu z drogami, kolejami, budownictwem?

Ja cieszę się bardzo, że dzisiaj możemy powiedzieć, iż program kolejowy, program olbrzymich wyzwań, bo przecież kwota 67 mld złotych do wydania w określonym czasie, to potężne wyzwanie.

I słyszę i czytam, że idzie fatalnie z tymi wydatkami.

Nie, nie idzie, panie redaktorze.

Nawet Komisja Europejska w swoim raporcie o tym pisze, że wolno, nie wiadomo czy te środki zostaną wykorzystane i źle.

To absolutnie nie jest prawdą.

A nie, to prawdą to jest, mogę panu zacytować.

Każdego miesiąca podpisujemy umowy na kwotę ponad miliardowe. Nie jest rzeczą łatwą i nie jest rzeczą prostą zlecić i podpisać, zlecić inwestycję, przebudowę, modernizację budowy szlaku kolejowego w przypadku, kiedy nie ma przygotowanej dokumentacji. Czyli praktycznie cały ten czas, do tej pory tych 12, 14 miesięcy to był czas przygotowywania dokumentacji i zresztą czas ten trwa. Natomiast dzisiaj już rozstrzygamy przetargi, dzisiaj kierujemy kolejne inwestycje do przetargów. Dzisiaj już, panie redaktorze, podpisujemy umowy. Jeszcze raz powtarzam, w przypadku PKP to są umowy ponad miliardowe każdego miesiąca.

A przechodząc z kolei na drogi, a zwłaszcza na autostrady, pan ma tutaj mapę polskich autostrad, co z tym odcinkiem Częstochowa - Piotrków, autostrady A1, to czarna autostradowa dziura.

Zapewniam pana i zapewniam wszystkich słuchaczy Radia ZET, wszystkich tych, którzy nas teraz słuchają, że niebawem kierujemy do drugiego etapu przetargu ten odcinek. Będzie finansowany ze środków krajowych..

Czyli bez pieniędzy unijnych, tak, bo były z tym problemy.

Poprzedni rząd zostawił nam taką oto propozycję, że ten odcinek będzie budowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, trwałoby to bardzo długo, wyłanianie takiego partnera…

Będzie wyłącznie robiony z pieniędzy publicznych.

Zdecydowaliśmy, że ten bardzo potrzebny odcinek autostrady musi być realizowany w szybkim tempie.

I kiedy nim pojedziemy?

Wszystko wskazuje, że około 2020, 21 roku.

Czyli w 2021 północ z południem Polski zostaną spięte autostradą A1, wreszcie.

No, nareszcie. Czekaliśmy na to kilka ładnych, dobrych lat, bo przecież przypomnę, że pierwotny termin realizacji tej inwestycji to był 2012 rok.

Dziewięć lat spóźnienia.

Tak, dzisiaj mamy pięć lat opóźnienia, nie przyczyniliśmy się w żaden sposób do tego, po prostu trzeba było realizować tą autostradę dużo, dużo wcześniej.

Ale nie jest tak, że pan ma…

Ale to nie jest tylko kwestia autostrady A1, bo to jest też, dzisiaj już decyzja w sprawie via Carpatii. Wczoraj rząd przyjął uchwałę, która poszerza limit wydatków finansowych o 26 mld złotych, co powoduje, że budujemy via Carpatię zgodnie z deklaracjami, które złożyliśmy wcześniej.

Panie ministrze, ale czy nie jest tak, że tych pieniędzy na drogi i na koleje brakuje dlatego, że minister Morawiecki trzyma się mocno za kieszeń, bo potrzebuje tych pieniędzy na wydatki socjalne?

Panie redaktorze, mało kto tak, jak pan premier Morawiecki jest za tym, aby inwestować i budować sieć komunikacyjną w Polsce. Nie tylko drogową, ale także kolejową, więc przepraszam, że zwrócę panu uwagę, ale to jest absolutnie nieuprawnione stwierdzenie, które dotyczy pana premiera Morawieckiego.

Ale do tej pory nie było tego widać. Andrzej Adamczyk, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

"Kres możliwości Okęcia w 2020 roku. Trzeba zastanowić się nad jego przyszłością, jeżeli powstaje Centralny Port Lotniczy"

„2020 rok to będzie kres możliwości lotniska Okęcie. W sensie rozwoju. Jeżeli powstaje Centralny Port Lotniczy, to należy się też zastanowić nad przyszłością Okęcia. Takie decyzje są wymuszane” – mówi Gość Radia ZET Andrzej Adamczyk, w internetowej części programu. Zdaniem ministra infrastruktury, Okęcie mogłoby pełnić funkcje pomocnie dla CPL. „Na Igrzyska Olimpijskie w Monachium wybudowano olbrzymie lotnisko, a teren poprzedniego wykorzystano biznesowo i w sposób, który pozwoli przynosić dochody. Jeżeli taki los spotka Okęcie, to myślę, że Warszawiacy w przyszłości nie będą tego żałowali” – ocenia Gość Radia ZET i dodaje, że mowa tu o roku 2030. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy budowa Centralnego Portu Lotniczego jest opłacalna, odpowiada, że jest to przedsięwzięcie uzasadnione z punktu widzenia ekonomicznego, gospodarczego i strategicznego. „To będzie także centralny punkt komunikacyjny” – dodaje Adamczyk.

Polskie TGV? Powinniśmy  kierować się czystym rachunkiem ekonomicznym. Jeżeli okaże się, że tym projektem zainteresowani są Czesi, Niemcy – możemy połączyć nasz system z systemem ich kolei – to jest to przedsięwzięcie warte zachodu. Jeżeli mielibyśmy wybudować odcinek między Warszawą, Łodzią a Poznaniem i skrócić czas przejazdu o 45 minut, to należy sobie udzielić odpowiedzi na pytanie, czy warto wyłożyć tyle pieniędzy. Pytanie, czy ta usługa znajdzie odbiorców wśród obywateli – odpowiada minister.

Andrzej Adamczyk odpowiada również na pytania m.in. o MDM i A2.

 

 RADIO ZET/MA