Berlinale 2018: Dzieliliśmy skórę na Niedźwiedziu i… udało się! Szumowska ze Srebrnym Niedźwiedziem [RELACJA]

26.02.2018 16:24

Za nami 68. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Berlinale! Małgorzata Szumowska wraca z niego ze Srebrnym Niedźwiedziem. Już drugi raz, bo pierwszy raz nagrodę tę otrzymała za film „Body – Ciało” w 2015 roku. Tym razem statuetkę odebrała za film „Twarz”. I odebrała ją dwa dni przed swoimi 45. urodzinami.

Berlinale 2018: Dzieliliśmy skórę na Niedźwiedziu i… udało się! Szumowska ze Srebrnym Niedźwiedziem [RELACJA] fot. AFP/EAST NEWS

Sporo miejsca najnowszej produkcji Małgorzaty Szumowskiej Grażyna Torbicka poświęciła w swoich relacjach z Berlina. W Radiu ZET mogliśmy usłyszeć o salwach śmiechu na sali kinowej, gdzie po raz pierwszy pokazano „Twarz” Szumowskiej. — Pod tą groteską jest jednak wielki smutek, ukazanie braku perspektyw i osamotnienia polskiej prowincji — mówiła dziennikarka.

Film opowiada o młodym chłopaku z lubuskiego — Jacku, który po wypadku przechodzi operację przeszczepu twarzy. Z nowym wizerunkiem wraca do domu, ale już jako ktoś zupełnie inny. Jak opisywała reżyserka: „Twarz jest metaforą tego, co teraz dzieje się w Polsce: strachu przed obcym”.

Czarna komedia
Ten film przypomina najlepsze dokumenty Szumowskiej, jak ten „A czego tu się bać?” o rytuale pogrzebu i śmierci. Sporo także tu scen paradokumentalnych, scen z naturalnymi mieszkańcami tych środowisk, gdzie film był kręcony. Sporo też odniesień do roli kościoła katolickiego w małych społecznościach; ksiądz jest tu jedynym autorytetem, a konfesjonał — nadzieją na zbawienie. Tym razem jednak Małgorzata Szumowska to „Bareja w spódnicy”, w wersji hard-core’owej, z muzyką Metalliki w tle — relacjonowała w Radiu ZET Grażyna Torbicka. Główną rolę w tym filmie zagrał 32-letni Mateusz Kościukiewicz, prywatnie — mąż reżyserki. 

Akcja filmu toczy się w okolicach Świebodzina, gdzie stanęła największa na świecie figura Chrystusa. —  Wszyscy krytycy docenili odwagę Szumowskiej, bo sporo tu uniwersalnych, ale pesymistycznych portretów. Ten film nie tyle wzbudza kontrowersje, co zadziwia trafnością obserwacji, a jednocześnie umiejętnością połączenia trudnego tematu ze specyficznym poczuciem humoru Szumowskiej. To „Twarz” mocna, ale potrzebna w kinie — kontynuowała Torbicka w Radiu ZET. 

Krzywy ryj?
Anglojęzyczny tytuł najnowszej propozycji Małgorzaty Szumowskiej to „Mug”, co dosłownie można przetłumaczyć jako „morda”, „ryj”. — Polski tytuł poszerza spojrzenie. Te twarze, które obserwujemy i które są przerażające, to nie jest wizerunek głównego bohatera. To nie ta twarz jest „ryjem”. Przewrotność i precyzja obserwacji Szumowskiej, nie tylko Polaków, zasłużyła na statuetkę — podsumowywała w Radiu ZET Grażyna Torbicka.

Złoto dla zuchwałej

Pierwszą nagrodę na Berlinale odebrała w tym roku debiutująca rumuńska reżyserka Adina Pintilie za „Touch Me Not”. Bohaterka „Nie dotykaj mnie” w 90 procentach nie akceptuje swojego ciała. Jej oczami widz zagląda w inne ciała. — Nie wiem, czy mogę nazywać to filmem. To nie jest ani fabuła, ani dokument. To hybryda, laboratorium, studium ludzkiego ciała. To produkcja w ascetycznej formie; w bieli, szarościach; w czystości. To odniesienie do ciała, które bez względu na formę także jest czyste. I w każdym możemy dostrzec piękno. Ta zewnętrzność nie powinna przykrywać tego, co w środku; nie powinniśmy też bać się własnego ciała, niezależnie od tego, jakie ono jest. Nieważne czy piękne, czy takie, w którym nie czujemy się dobrze. To film, który opowiada — podobnie jak laureat ubiegłoroczny — o tym, że najtrudniej dopasować komfort duszy do ciała — oceniała Grażyna Torbicka.  

*****

68. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie trwał 10 dni, od 15 do 25 lutego. Pokazano tam ponad pół tysiąca filmów, z czego ponad dwieście miało światowe premiery. Było kilka filmów, które miały polskie akcenty, od autorów zdjęć, przez ko-produkcje po stricte polskie propozycje tak jak nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej.
Srebrny Niedźwiedź przyznawany jest corocznie w kilku kategoriach (m.in. za najlepszą reżyserię czy najlepszą grę aktorską). Statuetka dla Małgorzaty Szumowskiej została przyznana jako Nagroda Grand Prix Jury. Ta nagroda po raz pierwszy została przyznana w 1965 roku i jest uważana, po Złotym Niedźwiedziu, za drugą najbardziej prestiżową nagrodę na festiwalu i jest odpowiednikiem Wielkiej Nagrody Jury przyznawanej w Wenecji czy Grand Prix na Festiwalu w Cannes. Tę nagrodę otrzymało wcześniej dwóch polskich reżyserów: Roman Polański za „Wstręt” w 1965 roku oraz Wojciech Marczewski za „Dreszcze” w 1982 roku.

W Jury w tym roku zasiadali: niemiecki reżyser Tom Tykwer (jako przewodniczący jury), belgijska aktorka Cécile de France, hiszpański fotografik Chema Prado, amerykańska producentka Adele Romanski, japoński kompozytor Ryuichi Sakamoto oraz amerykańska krytyczka filmowa — Stephanie Zacharek.

 

(rokl)

Oceń