Zamknij

Jacek Rostowski o Taśmach Kaczyńskiego: Mamy do czynienia z możliwością popełnienia 4-5 przestępstw

Magdalena Kulej
31.01.2019 06:24
Jacek Rostowski gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Bycie nagranym z pewnością nie należy do przyjemności, ale tutaj mamy do czynienia z możliwością popełnienia czterech, a nawet pięciu przestępstw” – tak były wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski komentuje w Radiu ZET doniesienia Gazety Wyborczej dotyczące tzw. „Taśm Kaczyńskiego”. Dzisiejszy gość Beaty Lubeckiej podkreśla: „Poseł zawodowy nie ma prawa prowadzić działalności gospodarczej”. Jego zdaniem, taka działalność nie polega tylko na działalności zyskownej. „Prezes Kaczyński spotkał się 20 razy z biznesmenem austriackim” – przewiduje.

Beata Lubecka: Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów w rządzie Donalda Tuska.

Jacek Rostowski: Dzień dobry, pani redaktor, dzień dobry państwu.

Zapewne pan czytał ostatnio i „Gazetę Wyborczą”, i pa słuchał o tym, co się dzieje – prezes Kaczyński został nagrany na Nowogrodzkiej, w siedzibie centrali partii, w sytuacji, kiedy rozmawiał jednak w zaufanym gronie. To przykra sprawa być nagranym.

Na pewno to nie należy do przyjemności.

Sam pan też był nagrany.

Jak najbardziej. Ale tutaj mamy z możliwością popełnienia 4-5 przestępstw.

Gdzie aż tak? Przecież pan nie jest prawnikiem, to dlaczego pan formułuje takie zdecydowane tezy?

Ja mówię to oczywiście jako polityk, ale to jest dość ewidentne. Poseł zawodowy nie ma prawa prowadzić działalności gospodarczej.

Przecież prezes Kaczyński nie prowadzi działalności gospodarczej.

Działalność gospodarcza nie polega tylko na działalności zyskownej. Prezes Kaczyński 20 razy spotkał się z biznesmenem austriackim. Po drugie jest możliwość popełnienia przestępstwa, oszustwa.

Na czym to przestępstwo miałoby polegać?

Miałoby polegać na tym, że podjął się, zamówił u Austriaka pracę, wielomilionowe zlecenie złożył u niego, ustnie oczywiście, ale jednak. I jak przyszło co do czego, zdecydował mu nie zapłacić.

Prezes mówił, że nie ma podstawy prawnej i o tym może tylko rozstrzygnąć sąd.

Nie, nie, chwileczkę, to nie jest tak. Jak prezes mówi, że on wie, że im te pieniądze się należą, to podstawa prawna, jeśli chodzi o relacje między Kaczyńskim i swoim kuzynem, Austriakiem, któremu nie chce zapłacić, ta podstawa prawna istnieje. I tutaj są twarde dowody na to, że ta podstawa prawna, że on by winien i jest mu winien pieniądze, istnieje. Kaczyński twierdzi, że nie istnieje podstawa prawna, żeby ze spółki Srebrna wypłacić.

Bo faktury były wystawione na inną spółkę, która nie ma pieniędzy.

Zgodnie z prośbą samego Kaczyńskiego. Jeżeli nie ma podstawy prawnej, żeby Srebrna wypłaciła, to to jest problem Kaczyńskiego, a nie problem Austriaka.

No to co, pan uważa, że prezes Kaczyński celowo zastosował taki właśnie trik?

Taka jest na pewno możliwość i jest poważne podejrzenie, że tutaj było zamierzone oszustwo – oczywiście. Przepraszam, no to jest absolutnie ewidentnie. Potem jeszcze w dodatku mówi, że skoro niby nie ma podstawy prawnej, żeby Srebrna zapłaciła, mimo że dla mnie to daleko nie jest ewidentne, bo pytanie jest, jaka była pozycja samego Kaczyńskiego w relacji do Srebrnej, ale zostawmy to na boku, to Kaczyński mówi: „Nie ma tej podstawy prawnej, to podejmijmy działania fikcyjne, które polegają na tym, że ty, Austriaku, będziesz udawał, że naskarżysz w sądzie, a my z góry teraz, ja ci mówię, że ja wyjdę jako świadek i powiem, że te pieniądze są ci... że masz prawo do...”

No więc rozumiem, że prezes Kaczyński chciał pójść na rękę.

Nie, proszę pani. Tutaj drugie przestępstwo byłoby. Wygląda na to, że na pewno może być.

Sprawą zajmie się prokuratura, jak rozumiem.

Ale mamy do czynienia z prokuraturą, która jest pod kontrolą polityczną właśnie głównego oskarżonego.

Czyli pan stawia nową tezę, że prokuratura w ogóle się tym nie zajmie?

Ja nie mówię, że się nie zajmie, pytanie, czy się zajmie rzetelnie. Ale wracamy do sytuacji takiej: jeżeli jak mówi Kaczyński, otwartym tekstem na taśmie, że zapłacenie byłoby działaniem na szkodę spółki Srebrna i wyprowadzenie tych pieniędzy z tej spółki, to ustawka tego rodzaju, że on się dogaduje z Austriakiem, że Austriak pozwie spółkę, a potem Kaczyński przyjdzie i podpiszą ugodę, a jeśli przyjdzie do sądu, do sprawy sądowej, to będzie zeznawał na rzecz Austriaka – no to są działania fikcyjne, które w żaden... Po pierwsze, same działania fikcyjne, które wciągają w te działania fikcyjne sąd, są przestępstwem, oczywiście, i muszą być, i powinny być. A poza tym jeżeli wyprowadzenie tych pieniędzy ze spółki Srebrna przez zapłacenie należytych środków, bo to Kaczyński przyznaje, byłoby przestępstwem, no to tym bardziej byłoby to przestępstwem przez zrobienie tego drogą działań fikcyjnych. Więc tutaj mamy już do czynienia z trzecim...

Zostawmy tę sprawę.

Nie, proszę pani...

Chciałabym jeszcze porozmawiać o panu.

Bardzo chętnie. Ale jest jeszcze czwarte...

Tak, tylko nie daje mi pan wyboru, bo od razu mnie pan uprzedził, że dzisiaj części internetowej nie ma...

Niestety nie mogę.

Nie uprzedził mnie pan, więc jest to bardzo nie fair. Więc teraz chciałam porozmawiać o panu jednak. Ostatnio był pan po raz wtóry przesłuchiwany przez...

Wtóry. I będę trzeci.

Tak. Przez komisję śledczą w sprawie wyłudzeń VAT.

Ale chwileczkę, jeszcze chciałem powiedzieć o używaniu przez Kaczyńskiego wpływów. Na telefon przychodzi do niego na to spotkanie z Austriakiem prezes drugiego największego banku, który ma pożyczyć spółce, która nie ma prawie żadnego kapitału, 300 mln euro. No i to jest to czwarte potencjalne przestępstwo.

I tu stawiamy kropkę, jeśli chodzi o tę sytuację.

Więc tutaj mamy sprawę niesamowicie poważną. I przejdźmy teraz do tamtej sprawy.

Wracając do pana, ma pan chyba bardzo trudnego przeciwnika w postaci szefa komisji?

Nie.

Nie? W ogóle się pan nie boi tego, co ustali komisja?

W żaden sposób!

Absolutnie?

Absolutnie.

W jednym z wywiadów poseł Horała powiedział, że w paru miejscach wykazał się pan zapierającą w piersiach niekompetencją.

Pan Horała jest w zapierający sposób osobą niepoważną i nierzetelną.

Na czym polega to, że jest niepoważny i nierzetelny?

Na tym, że wczoraj wyszedł do mediów i powiedział, czy przedwczoraj, że taśmy udowadniają uczciwość Jarosława Kaczyńskiego.

Rozmawiamy o panu i o przesłuchaniu, a pan pięknie to przewekslował.

Ale pani się pyta... Ja mówię pani po prostu, na czym polega to, że pan poseł Horała jest tylko i wyłącznie politykiem, który jest gotów powiedzieć najbardziej absurdalną rzecz. Ja pani wskazałem na cztery przestępstwa, które Jarosław Kaczyński mógł popełnić i są jeszcze dodatkowe, i to wynika z taśm i dokumentacji, która na pewno istnieje, i Horała wychodzi i mówi, że to jest dowód na jego uczciwość. No, taki człowiek jest po prostu żołnierzem swojej partii i nie można go poważnie traktować, tylko o to mi chodziło.

Wracając do pana, panie ministrze.

Bardzo proszę.

Pytanie od Stefana: „Dlaczego wprowadzał pan świadomie opinię publiczną w błąd, twierdząc, że rząd PO podejmował realne działania walki z luką VAT?”.

Bo podejmował – wiele, wiele działań.

Dalej za tym słuchaczem: :Przykładem jest Jednolity Plik Kontrolny. Nie dość, że uchwaliliście ustawę po ośmiu latach rządów na dwa miesiące przed końcem kadencji, to jeszcze w wersji gwarantującej, że to narzędzie będzie nieskuteczne”.

Nie, w wersji gwarantującej, że to narzędzie będzie skuteczne, bo Jednolity Plik Kontrolny pozwala natychmiast i bardzo precyzyjnie porównać zeznania VAT-owskie różnych firm, a w międzyczasie zbudowaliśmy ogromne Centrum Przetwarzania Danych w Radomiu, które potem pozwala robić to także w formie elektronicznej, ale trzeba było wpierw...

Czyli rozumiem, że pan nie ma sobie nic do zarzucenia?

Absolutnie nie mam sobie nic do zarzucenia...

To jeszcze Łukasz pyta...

Ale mam do zarzucenia PiS-owi, który wprowadzając Krajową Administrację Skarbową doprowadził do zupełnego załamania się tego, co działo się wcześniej, czyli o połowię spadła ilość pieniędzy i majątku, na których mógł położyć urząd skarbowy czy urzędy kontroli skarbowej łapę w przypadku wykrytych oszustw. I ta ilość pieniędzy faktycznie zabezpieczonych na skutek chaosu, który wprowadził PiS, zmieniają całą strukturę służby skarbowej w 2017 r., doprowadził do załamania się działań przeciwko oszustwom podatkowym.

Ja już widzę, jaką pan ma metodę, panie ministrze: mówi pan coraz wolniej, żeby uniemożliwić mi zadanie ostatniego pytania.

Nie, odwrotnie, wprost przeciwnie, tylko żeby wszystko było spokojnie i zrozumiałe.

Pytanie od Łukasza: dlaczego pieniędzy na nic nie było, a teraz są?

To jest ten sam Internauta?

Nie, to jest Łukasz tym razem, Łukasz M. Nie mogę powiedzieć, jak się nazywa, bo mamy RODO.

Myślałem, że wcześniej był Łukasz.

Nie.

Dlaczego co nie było?

Dlaczego pieniędzy nie było na nic, a teraz są?

Dlatego że mamy świetną koniunkturę.

Pan mówił rzeczywiście, że pieniędzy na 500+ nie będzie, a jednak okazało się, że są.

Nie, proszę pani, tak nie było, to też jest nieprecyzyjne, ja mówiłem, że na wszystkie obietnice PiS-u nie będzie, obietnice PiS-u łącznie z pomocą dla frankowiczów, dodatkową pomocą dla emerytów i tak dalej.

To dlaczego teraz są na wszystko?

Na wszystko nie ma. To jest nieprawda. Miało być na wszystkie dzieci np. i to wynosiło 65 mld zł. A 500+ na drugie i następne dziecko to jest 25 mld. Czyli to jest trochę więcej niż 1/3. Więc wobec tego dokładnie jest prawdą, że na to wszystko, co PiS przyrzekał, na to pieniędzy nie było.

Jacek Rostowski był naszym gościem. Nie będzie części radiowej...

Za co bardzo przepraszam.

...ponieważ pan minister nas nie uprzedził. No taka sytuacja. Bardzo dziękuję.

Uprzedziłem, ale widocznie nie doszło.

Nie uprzedził pan. Uprzedził mnie pan 7:50.

Chciałem wcześniej, ale widocznie nie dotarło. Internautów przepraszam. Bardzo mi miło, ale mam niestety osobistą sprawę, którą muszę się zająć. Dziękuję.

Panie ministrze, to było bardzo nie fair.

Nie no, skądże.

Było to nie fair.

RadioZET.pl/MK