Zamknij

Jacek Sasin: Mam nadzieję, że dojdzie do spotkania premiera z opozycją; nie mówimy o gotowych aktach prawnych

Magdalena Kulej
24.01.2019 06:29
Jacek Sasin w Radiu ZET
fot. Kamil Andrukowicz - Radio ZET

"Nie jest to taki poziom, abyśmy mówili o gotowych aktach prawnych. Chodzi o to, żeby w procesie tworzenia ich mogła zaistnieć rozmowa. Tak, aby były wynikiem konsensusu" - mówi w Radiu ZET Jacek Sasin, zapytany o szczegóły piątkowego spotkania premiera Mateusza Morawieckiego, który chce z opozycyjnymi klubami przedyskutować zmiany w przepisach po tragicznych wydarzeniach w Gdańsku. Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów zapowiada, że piątkowe propozycje będą "dotyczyły zmian w prawie, które opracowywane są w Ministerstwie Sprawiedliwości i Ministerstwie Zdrowia". Jacek Sasin w "Gościu Radia ZET" wyraził nadzieję, że do spotkania premiera z opozycją dojdzie. "Że szefowie klubów opozycyjnych nie pójdą utartą ścieżką bojkotowania każdej inicjatywy, która wychodzi ze strony rządzących. Na stole leżą wszystkie tematy" - zapewnia w rozmowie z Łukaszem Konarskim.

Łukasz Konarski: Gościem Radia ZET jest Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Jakie propozycje przedstawi premier opozycji na piątkowym spotkaniu?

Jacek Sasin: To będą propozycje dotyczące zmian w prawie, które opracowywane są w Ministerstwie Sprawiedliwości, w Ministerstwie Zdrowia. Natomiast nie jest to – chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć – taki poziom, żebyśmy mogli mówić już o gotowych aktach prawnych. No bo jeśli byłyby to gotowe akty prawne, to można by je było po prostu opublikować, niepotrzebne byłoby pewnie takie spotkanie. Chodzi o to, żeby właśnie w procesie tworzenia gotowych aktów prawnych mogła zaistnieć ta konsultacja, rozmowa, tak aby były one wynikiem pewnego konsensusu, a nie tylko efektem pracy jednej strony, w tym przypadku strony rządowej.

Czyli rozumiem, że jest możliwość, żeby np. rozszerzyć mowę nienawiści?

Znaczy ja myślę, że można rozmawiać absolutnie na wszystkie tematy. W trakcie tego spotkania – mam nadzieję, że do niego dojdzie, że szefowie klubów opozycyjnych nie pójdą taką utartą ścieżką bojkotowania każdej inicjatywy, która wychodzi ze strony rządzących. Będzie okazja do tego, żeby również o tym porozmawiać. Wszystkie tematy leżą na stole.

Bo rozumiem, że na razie pomysł jest taki, żeby surowiej karać i badać, ale co jeszcze? Z czym możecie państwo wyjść?

Ja myślę, że również można o tym, o czym pan redaktor mówi rozmawiać – żeby rzeczywiście ograniczyć możliwości, które w tej chwili są ogromne, szczególnie w Internecie, możliwości zamieszczania tego typu wypowiedzi, które oceniamy bardzo niedobrze, takich, które powodują jednak to, że ta nasza dyskusja publiczna poszła chyba w niedobrą stronę. I tutaj nasze zdanie, zdanie obozu rządowego, PiS-u, ale również pana premiera Morawieckiego jest jednoznaczne: musimy obniżyć tę temperaturę sporu i szukać wszelkich możliwych narzędzi, żeby do tego doprowadzić. Ale jednocześnie mają również świadomość, że to jest bardzo grząski grunt, bo też nie możemy się zagalopować, jednak wielką wartością demokracji jest wolność słowa, wolność do krytyki i tutaj tej wartości również ograniczyć nie można. Trzeba znaleźć rzeczywiście tę bardzo cienką granicę, wyznaczyć ją pomiędzy krytyką, pomiędzy dyskusją publiczną a właśnie propagowaniem takich treści, które mogą budzić nienawiść.

A myśli pan, że jakieś odgórne moderowanie treści, które są w Internecie, jest możliwe czy nie?

Nie wiem, nie chcę tego przesądzać. Tutaj pewnie będzie ważne nie tylko zdanie polityków, również zdanie ekspertów, również organizacji pozarządowych, tych , które zajmują się również wolnością słowa, wolnością wypowiedzi. Chcemy wsłuchać się w te wszystkie głosy. Ja myślę, że to spotkanie piątkowe jest dobrą okazją do tego, żeby zacząć na ten temat bardzo poważną rozmowę, Taką rozmowę, która będzie oderwana od bieżącej walki politycznej, a która stworzy pewne normy również prawne, ale może nie tylko prawne, bo być może trzeba rozmawiać również o pewnym braku akceptacji dla niektórych zachowań. Jeśli byłaby zgoda co do tego, że liderzy ugrupowań politycznych umówią się na to, że ich akceptacji dla pewnych zachowań nie ma, to też byłby to krok w dobrym kierunku.

No dobrze, ale z tego, co pan mówi, to wynika, to te zmiany, które mogłyby nastąpić oprócz zmian w prawie karnym to jest kwestia miesięcy, jeśli nie lat.

Nie, niekoniecznie. Niektóre sprawy pewnie można rozwiązać bardzo szybko.

Zmiany w Kodeksie karnym.

No na przykład. Na przykład tak. Czy tez przepisy, które w jakiś sposób określałyby status osób z zaburzeniami psychicznymi, które mogą jednak stanowić pewne niebezpieczeństwo dla innych obywateli. Ta sprawa, sprawa zabójcy prezydenta Adamowicza ujawniła, że pewnie tutaj również jest pole do pewnych zmian czy korekt przepisów. O tym wszystkim chcemy rozmawiać. Niedobrze by było, gdyby tego typu zmiany znowu odbywały się w atmosferze takiej, jak wszystko to, co działo się przez ostatnie trzy lata, czyli rząd coś proponuje, a opozycja w rytualny sposób, niezależnie od tego, czy te zmiany są dobre czy są oczekiwane, czy też nie, po prostu atakuje, bo uważa, że tak trzeba. Dobrze by było, żeby wyjąć ten obszar spoza tej bieżącej walki politycznej. Temu ma służyć to spotkanie.

Czy powinien być okólnik od prokuratora generalnego, żeby nie umarzać takich spraw jak np. portrety polityków na szubienicach?

To też jest pewien problem. Mianowicie z jednej strony słyszymy cały czas od trzech lat zarzuty, że istnieje niebezpieczeństwo, że prokuratura może być poddana zbyt ścisłemu nadzorowi politycznemu, że prokurator generalny, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości, będzie właśnie ingerował w śledztwa. Z drugiej strony ci sami ludzie, którzy formułują tego typu oczekiwania, mają pretensje do prokuratora generalnego, a przecież został złożony, również i ministra sprawiedliwości, został złożony wniosek o wotum nieufności przez opozycję w stosunku do ministra Ziobry. Oczekują, że będzie ingerował w poszczególne sprawy, które są prowadzone, i ograniczał niezależność prokuratorów, którzy te sprawy prowadzą. Więc tutaj też musimy postępować niezwykle ostrożnie. Ja bym oczekiwał...

Ale nie będzie żadnych zmian, jeśli chodzi o postępowanie prokuratorów dotyczące mowy nienawiści?

Ja tego nie powiedziałem. Ja powiedziałem, że można o wszystkich sprawach rozmawiać. Ale nie powinno się to odbywać w jakiś sposób nieformalny to, o czym mówimy, to po pierwsze...

Nie no, wytyczne to chyba formalny sposób.

Ja bym oczekiwał od polityków, żeby nie przykładali podwójnej miary do różnego rodzaju zdarzeń. Czyli tam, gdzie jest im to wygodne, oczekują, że prokurator generalny będzie ingerował, będzie mówił prokuratorom, co mają robić, a tam, gdzie jest niewygodne, krytykują to gwałtownie i uważają, że jest to dobry powód do tego, żeby składać wniosek o wotum nieufności.

To jest miecz obosieczny...

No więc właśnie.

Mowa nienawiści także dotyka polityków PiS-u.

Zgoda, w bardzo wielkim stopniu, jak zresztą okazuje się z badań, które przeprowadzono na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, polityków PiS-u nawet w większym stopniu, czy zwolenników PiS-u nawet w większym stopniu dotyka niż zwolenników opozycji. Ale to pokazuje, że to jest problem, który dotyczy wszystkich. I tutaj formułowanie przede wszystkim tego typu poglądów, że jedna strona tego politycznego sporu – a słyszymy to od długiego czasu, nie tylko od czasu zabójstwa pana prezydenta Adamowicza, ale właściwie to jest narracja opozycji przez ostatnie trzy lata – że jedna strona, czyli strona rządowa, tutaj ponosi jakąś znacznie większą odpowiedzialność, a druga strona jest bez winy, czyli strona opozycyjna, to nie jest narracja prawdziwa. Rzeczywiście to jest problem, który dotyczy nas wszystkich i wszyscy musimy sobie wspólnie z tym problemem poradzić.

Będzie informacja w Sejmie na temat tego śledztwa dotyczącego Stefana W.?

Ja myślę, że w ogóle za wcześnie w tej chwili, żeby na ten temat rozmawiać. Informacja w Sejmie, ona powinna rzeczywiście, jeśliby miała w ogóle miejsce, powinna już obejmować jakieś konkrety. To zabójstwo miało miejsce nieco ponad tydzień temu. To jest bardzo krótki okres. Ja myślę, że w tej chwili nie ma sensu, kiedy działają organy państwa...

Za wcześnie, po prostu.

Że to jest za wcześnie. Ale decyzję oczywiście podejmie Parlament.

Sejm uchwalił ustawę budżetową. Jest zwiększony fundusz na wynagrodzenia dla nauczycieli, ale nie ma tam tej podwyżki 1000 zł, której oni się domagają. Czy jeszcze będzie zmiana w Senacie?

Nie sądzę, żeby jakaś zmiana w Senacie miała miejsce. Budżet jest też elastyczny. To też nie jest tak, że coś, co nie jest zapisane, budżet – i tak zawsze, każdego roku, przecież było – podlega przesunięciu te środki, jeśli byłyby takie potrzeby. My jesteśmy zdecydowani, żeby pensje w sferze budżetowej podnosić. W tym budżecie jest zapisane ponad 2% wzrostu kwoty bazowej dla sfery budżetowe. Mówił o tym również pan premier Mateusz Morawiecki w Senacie, że będziemy chcieli, żeby te podwyżki miały znacznie większą skalę tam, gdzie potrzeby są największe, czyli tam, gdzie te zarobki są najniższe, bo są spore rozwarstwienia.

Ale na razie, rozumiem, 1000 zł – nie ma szans na to?

Trwają rozmowy z nauczycielami, ja myślę, że taka skala oczekiwań jest zdecydowanie przeszacowana. My mówimy przecież wyraźnie: te podwyżki nawet w większej skali niż 1000 zł, ale rozłożone w czasie, i to jest realizowane, i z tego się absolutnie nie wycofujemy. My mamy jako rząd PiS-u w tej chwili do czynienia z taką sytuacją, że mamy za sobą wiele lat zamrożenia płac w sferze budżetowej. Te pensje w gospodarce rosły, w sferze budżetowej stały. Trudno jest w ciągu jednego roku wyrównać te dysproporcje, które są wynikiem wielu lat zaniedbań.

Czy Jacek Kurski powinien odejść? PiS rozważa takich scenariusz czy nie?

Ale przede wszystkim to nie PiS decyduje o tym, czy Jacek Kurski powinien odejść, czy nie.

Radia Mediów Narodowych. Ale państwo też mają na nią wpływ.

Ja nie widzę w tej chwili – ale mówię to jako również ten, który, przyznaję się, mało ogląda telewizję publiczną czy jakąkolwiek telewizję z powodu również braku czasu – nie widzę żadnego takiego wielkiego zdarzenia, które by spowodowało, że w nadzwyczajny sposób miałaby być przerywana kadencja prezesa telewizji. Bo przecież to jest również funkcja kadencyjna. Więc tutaj by musiało rzeczywiście dojść do jakiegoś spektakularnego wydarzenia, które by kazało tę kadencję przerywać. Wydaje mi się, że nic takiego się nie wydarzyło.

Jacek Sasin, ciąg dalszy na Radio ZET.pl.

Jacek Sasin w Radiu ZET: Ustawa o dodatkowych pieniądzach dla mediów publicznych powinna przejść; te pieniądze są zabezpieczone w budżecie

"Ustawa o dodatkowych pieniądzach dla mediów publicznych powinna przejść" - mówi w internetowej części rozmowy szef Stałego Komitetu Rady Ministrów. Jacek Sasin porównuje taką pomoc do wspierania firm przewozowych. Jego zdaniem, nie ma "żadnego wielkiego zdarzenia", które zmuszałoby Jacka Kurskiego do przedterminowego zakończenia swojej kadencji w fotelu prezesa telewizji publicznej.

Jacek Sasin uważa, że ustawa o dodatkowych pieniądzach dla publicznego radia i telewizji nie jest niczym nadzwyczajnym. "To nie jest tak, że media publiczne dostają jakieś pieniądze ekstra nie wiadomo za co. Państwo decyduje, tak jak w wielu obszarach - również dotyczących przewoźników, gdzie są zniżki i ulgi za przejazdy dla konkretnych grup obywateli" - podaje przykład. "To jest jakby normalny mechanizm dotyczący również mediów" - dodaje w "Gościu Radia ZET".

Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów zapewnia, że kwota ok. 1,2 miliarda złotych jest zabezpieczona w budżecie. "Miliard dla telewizji, reszta dla radia" - wylicza. Na uwagę Łukasza Konarskiego, że kwota pomocowa wzrasta z roku na rok, Jacek Sasin odpowiada: "Nie pamiętam, jaka to była kwota. Ona wynikała z realnych wyliczeń, ubytków w abonamencie spowodowanych ulgami, które zostały wprowadzone przez prawo".

RadioZET.pl/MK/PaNa