Zamknij

M.Suski o Sadurskiej: PZU potrzebuje osoby, która zna program PiS i jest rękojmią, że będzie on realizowany

Magda Adamczyk
09.06.2017 17:00
Marek Suski Gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Nie ma wiceprezesa w PZU, jest poszukiwana osoba o wysokich kwalifikacjach, która zna program PiS i jest rękojmią, że będzie on realizowany. Widocznie prezydent nie wie, co traci” – mówi Gość Radia ZET, Marek Suski z PiS, pytany o fotel wiceprezesa PZU dla Małgorzaty Sadurskiej. Dodaje: „W PZU nie ma wymogu konkursu na wiceprezesów, a jeżeli nie ma, to się go nie przeprowadza”. Szef sejmowej komisji ds. spółek skarbu uważa, że szefowa Kancelarii Prezydenta to osoba „bardzo pracowita, kompetentna i sympatyczna”. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, dlaczego akurat ona ma zostać wiceprezesem, poseł PiS odpowiada: „A dlaczego nie?”. „Zauważyłem jej zainteresowanie rozwojem Polski. Myślę, że się tam przyda. Jest prawnikiem i ma ogromne doświadczenie” – mówi Gość Radia ZET. Dodaje, że poza tym w PZU występuje element przetargów politycznych, więc przyda się tam osoba, która potrafi kontaktować się z mediami i najważniejszymi osobami w państwie. „Mówiłem zawsze, że w spółkach powinny być osoby kompetentne, do których mamy zaufanie. A do Małgorzaty mamy” – komentuje polityk.

 

Konrad Piasecki: Szef sejmowej komisji skarbu, wiceszef komisji do spraw Amber Gold, członek władz PiS, Marek Suski, dzień dobry, witam.

Marek Suski: Dzień dobry, jeszcze członek komisji służb specjalnych.

No tak, tak, dużo ma pan tych członkostw. „Jestem tam, gdzie mnie potrzebują”, z tym hasłem szła do wyborów Małgorzata Sadurska, teraz to ona potrzebuje PZU, czy PZU jej?

Sądzę, że nawzajem się potrzebują.

A po co?

A może dlaczego?

No to po co i dlaczego?

Dlaczego? Otóż uważam, że w zarządzie takiej ważnej spółki przyda się ktoś z wykształceniem prawniczym, z doświadczeniem politycznym, bo przy takich wielkich spółkach to jednak jest tam też trochę i polityki, a Małgorzata jest do tego jeszcze bardzo pracowita, kompetentna, sympatyczna.

10 lat zasiadaliście razem w poselskich ławach, zauważył pan jej zainteresowaniem rynkiem ubezpieczeń?

Zauważyłem jej zainteresowanie Polską, tym żeby się rozwijała.

Ale to wie pan, o każdym można powiedzieć, że jest zainteresowany Polską i jej rozwojem.

Tym żeby było dobrze.

Pan nie jest zainteresowany, ja nie jestem zainteresowany!?

Ja jestem.

Ja też jestem!

Pan chyba też, bo pan tutaj robi dobrą robotę.

Dziękuję bardzo. To dlaczego akurat Sadurska musi iść do PZU, a nie pan, czy ja?

A dlaczego nie?

Dlatego, że jest szefową kancelarii prezydenta.

Ale już nie jest.

Podobno nie, tylko że nie jest szefową kancelarii prezydenta, bo chciała pójść do PZU, czy idzie do PZU, bo prezydent Duda uznał, że musi się z nią rozstać?

Sądzę, że nikt jej nie zmuszał. To nie jest tak, że kogoś się zmusza do bycia wiceprezesem dużej spółki.

Zwłaszcza, że to posada za 90 tys. miesięcznie.

Chyba trochę mniej.

Nawet, jak troszeczkę mniej to…

Ale to są godziwe pieniądze, można powiedzieć, że posłom daleko do tego, to prawie roczne nasze zarobki.

To proszę wytłumaczyć, po co osoba, która ani z biznesem, ani z korporacyjnym zarządzaniem nigdy w życiu nie miała nic wspólnego jest niezbędna w takim ubezpieczeniowym gigancie, jak PZU?

Myślę, że się przyda, jestem przekonany.

Ale po co, nie odpowiada pan na pytanie po co?

Jak to po co? Jeszcze raz odpowiadam, jest prawnikiem, ma ogromne doświadczenie, jest pracowita, a tak wielka spółka to jednak jest element cały czas różnych przetargów politycznych, więc dobrze również żeby tam była osoba, która ma doświadczenie i, która też potrafi się kontaktować z mediami, która zna najważniejsze osoby w państwie, bo przecież właścicielem jest państwo, skarb państwa, czyli ministrowie, którzy nadzorują tworzą walne zgromadzenie.

Panie przewodniczący, ale to samo można było powiedzieć na przykład o Igorze Ostachowiczu w Orlenie, wtedy krzyczeliście, wtedy grzmieliście, wtedy mówiliście o nepotyzmie i o korupcji. Dzisiaj można powiedzieć o was dokładnie to samo.

Nie, wtedy mówiliśmy o czymś innym, że osoba, która doradzała wizerunkowo premierowi, kiedy premier wybierał się…

Może równie dobrze doradzać wizerunkowo Orlenowi.

Kiedy premier wybierał się już w inne rejony Europy, to w nagrodę chciał mu dać funkcję, gdzie miał dostawać 2 mln, to był rzeczywiście skandal. A tutaj jest to normalna pensja, jaką inni również wiceprezesi w takiej spółce by zarabiali.

Ale czym się różni korupcja i nepotyzm ze znakiem PO, od korupcji i nepotyzmu ze znakiem PiS, panie pośle?

Nie dostrzegam tutaj korupcji i nepotyzmu. O ile sobie przypominam korupcja to jest jeżeli się załatwia jakieś sprawy smarując pieniędzmi, a nepotyzm jeżeli się daje kogoś z rodziny na stanowisko.

Ale to są wasze słowa, to są słowa Mariusza Błaszczaka po nominacji dla Ostachowicza.

To proszę w takim razie zapytać Mariusza Błaszczaka.

Pan, rozumiem, by się z tamtymi słowami nie zgadzał, ale wtedy nie zgodził, ale jakoś pan tego nie mówił.

Powtarzam jeszcze raz nie, wtedy, jak pan premier, były premier Donald Tusk swoich różnych kumpli dawał na różne posady po 2, 3 mln rocznie i to byli koledzy, z którymi haratał w gałę i często rzeczywiście to nie było najlepsze posunięcie i zresztą…

Ale wy dzisiaj dajecie koleżanki, z którymi nie haratacie w gałę, ale z którymi razem pracujecie w polityce od lat.

Tak, ponieważ są osobami o wysokich kwalifikacjach i zawodowych i moralnych.

I to, że szefowa kancelarii prezydenta zostaje przetransferowana do zarządu spółki wydaje się panu smaczne i eleganckie?

Ja uważam, że pani Małgorzata Sadurska będzie świetnym wiceprezesem. A jest, tak jak powiedziałem, osobą pracowitą, kompetentną, jeszcze do tego miłą i sympatyczną.

Ale porzucanie tak ważnej funkcji przy boku prezydenta, dla dobra dobrze opłacanej posady to jest ten standard, który obiecywaliście Polakom, panie przewodniczący?

A co to ma do rzeczy? Bo nie wydaje mi się żeby Małgorzata Sadurska porzucała jakąś funkcję. Widocznie prezydent nie wie, co traci. Uważam, że była świetnym szefem kancelarii prezydenta.

Ale to prezydent, rozumiem, porzucił ją, a nie ona prezydenta?

Nie wiem, to trzeba by zapytać państwa, jak to było, bo ja nie wiem. Nie rozmawiałem, ani z prezydentem, ani z panią Małgorzatą.

Ale wie pan, jakie jest polityczne tło tej zmiany, co do transferu?

Nie, nie.

Nie jest to takie tło, że prezydent coraz bardziej chce się usamodzielnić, a Małgorzata Sadurska, która miała pełnić i pełniła po części rolę takiego łącznika między prezydentem a PiS w tej układance prezydenckiej i w tym nowym kreowaniu wizerunku prezydenta przestała mu się przydawać?

Uważa pan, że prezydent nie był samodzielny?

Tak, uważam, że niespecjalnie jest samodzielny.

Dlatego, że była tam Małgorzata Sadurska?

Nie, uważam, że to jest raczej sygnał.

No nie, niech pan nie żartuje.

A prezydent jest samodzielny?

Oczywiście.

A Małgorzata Sadurska jaką rolę przy jego boku pełniła?

Była szefem kancelarii prezydenta.

Ale politycznie jaką rolę?

Politycznie, jaką rolę?

Tak.

Szef kancelarii prezydenta jest szefem kancelarii, który służy wiernie głowie państwa. I taką funkcję wypełniała Małgorzata Sadurska.

I nie była łącznikiem z partią?

Przecież tam jest bardzo wielu ludzi, którzy mają z nami związki.

Na przykład kto?

Na przykład ci, którzy tam pracują. No proszę zobaczy, pan Szczerski, był posłem.

Ale od zawsze jest bliższy Andrzejowi Dudzie.

Pan Kwiatkowski był…

Który właśnie został odsunięty ze stanowiska.

Ale nadal pracuje w kancelarii prezydenta, był posłem PiS.

Pan Łapiński, który mocno się wypowiadał przeciwko polityce PiS, został rzecznikiem prezydenta. Nie widzi pan w tym jakiegoś mechanizmu trwalszego?

Wie pan, można się doszukiwać jakiś różnych elementów, ale skoro pan powiedział, że prezydent jest samodzielny, to prezydent sam podejmuje decyzje.

Nie, to pan powiedział. Ja powiedziałem, że nie wydaje mi się do końca samodzielną postacią w polskiej polityce.

Ach, to panu się tylko nie wydaje, ale to na szczęście nie jest do końca tak, jak pan mówi.

Panie przewodniczący…

A z drugiej strony, wie pan, prezydent Andrzej Duda też był posłem PiS. I on się nie wypiera tego, że był. Jest z tej strony sceny politycznej, natomiast nie jest funkcjonariuszem, jest prezydentem i podejmuje suwerenne decyzje, które uważa, że są najlepsze dla Polski.

A decyzja o odsunięciu Sadurskiej była dobrą decyzją?

Ja nie oceniam pana prezydenta.

Nie, proszę ocenić jego decyzję, a nie pana prezydenta.

No to będzie pewna ocena pana prezydenta. Ja mówię tylko, że prezydent nie wie, co traci.

A traci, bo chce stracić? Czy straci bo Małgorzata Sadurska już nie chce być z prezydentem?

Proszę zapytać prezydenta, no ja nie wiem.

Panie przewodniczący, ale prawda jest taka, że mówiliście, grzmieliście i gromiliście Platformę za oplatające państwo spółki i pajęczyny nominacji dla kolegów, za kumoterstwo do entej potęgi, obiecywaliście przejrzystość, jawność i konkursy, w jaki sposób przejrzyście, jawnie i konkursowo Sadurska trafia do PZU?

Tam nie ma wymogu konkursu, akurat na wiceprezesa.

Wymogów być może nie ma. Ale powinien być może standard chyba jakiegoś konkursu, jakiegoś…

No właśnie, no więc jeżeli nie ma to się konkursu nie przeprowadza.

Ale można szukając kogoś lepszego przeprowadzić taki konkurs. A w jaki sposób, jaki jest mechanizm tego, że z kancelarii prezydenta trafia się do zarządu PZU? Umie pan jakoś to sejmowej komisji skarbu wyjaśnić ten mechanizm?

Tak, oczywiście.

To jaki to jest mechanizm?

Nie ma wiceprezesa, jest poszukiwana osoba o wysokich kwalifikacjach i zawodowych i moralnych i jest poszukiwana osoba, która zna program PiS, jest rękojmią, że będzie on realizowany.

Naprawdę w zarządzie PZU potrzeba osoby, która zna program PiS?

Tak, oczywiście.

Po co?

Po to żeby realizowała program rządu, który realizuje naprawę Rzeczypospolitej, która repolonizuje rynki kapitałowe i uczciwie zarządza majątkiem skarbu państwa. Jeżeli przyjrzy się pan na wyniki spółek skarbu państwa, to są one najlepsze od dwudziestu kilku lat.

Panie przewodniczący, bo jest dobra koniunktura, ale panie przewodniczący jeśli…

Dobra koniunktura jest może dlatego, że rządzą uczciwi ludzie, że nie okradają…

Jeśli wasi następcy będą wsadzali swoich ludzi do spółek skarbu państwa mówiąc, że potrzebni tam są ludzie, którzy znają program partii, to pan pierwszy będzie grzmiał, a ja razem z panem.

Nie.

Tak, będzie pan grzmiał, bo grzmieliście przez osiem lat rządów PO w ten sposób.

Jakby pan tak poszukał moje wypowiedzi jeszcze sprzed wyborów, ja nigdy nie mówiłem, że nie mogą być w kluczowych spółkach ludzie związani z tymi, którzy realizują program. Ja mówiłem zawsze, że w kluczowych spółkach powinni być ludzie, którzy są kompetentni, do których też mamy zaufanie. A do Małgorzaty mamy zaufanie. Natomiast jeżeli moglibyśmy oczywiście powiedzieć tak, no dobrze, wygraliśmy wybory, rozpisujemy konkursy, bierzemy jakiś przypadkowych ludzi z rynku i później robią nie wiadomo co, a to są spółki skarbu państwa, które mają realizować pewną politykę.

To nie bierzcie przypadkowych, bierzcie kompetentnych. Po to jest rynek, po to są konkursy żeby brać kompetentnych, a nie przypadkowych.

No to, to przepraszam bardzo, a Małgorzata nie jest kompetentna? 

Ale to zróbcie konkurs, niech ona wygra konkurs.

Ale tam nie ma wymogu konkursu.

Dajcie się sprawdzić innym, dajcie młodym ludziom szanse do robienia kariery w tym kraju.

Ale bardzo wielu młodych ludzi ma szanse, a jak niektórzy nawet tą szansę dostają, to później są na, można powiedzieć, celowniku, czy na odstrzał przez Platformę wyzywani, itd.

A myśli pan panie przewodniczący, że w Oświęcimiu rodzi się jakoś szczególnie wiele osób, które są kompetentne w nadzorowaniu banków?

Nie wiem prawdę mówiąc nie…

Do rady nadzorczej w Pekao wchodzą właśnie szefowa oświęcimskiego szpitala powiatowego i szef stowarzyszenia zarządzającego oświęcimską szkołą zarządzania i handlu. Niezwykły to zbieg okoliczności.

Hm, to już oczywiście, jeżeli ktoś jest szefem szkoły chyba się specjalizuje w zarządzaniu…

I jest z Oświęcimia…

jakoś mnie specjalnie nie szokuje.

A jeśli ktoś jest szefem szpitala powiatowego w Oświęcimiu, to jak trafia do rady nadzorczej banku?

Ale to Oświęcim, przepraszam, to jakieś przeklęte miasto?

Nie, wręcz przeciwnie zasłużone, ponieważ…

To z innych miast można, a z innych nie…

…ponieważ wydało Beatę Szydło.

Właśnie, no właśnie, zasłużone. Chociaż bardzo…

I teraz za te zasługi dostaje nagrodę w postaci miejsc w radzie nadzorczej Pekao.

Beata Szydło była chyba w Brzeszczach burmistrzem.

No tak, ale Oświęcim jest tuż obok Brzeszcz jeśli pamiętamy choćby wypadek, którego doznała pani premier w Oświęcimiu.

Yhm. No i do czego pan zmierza?

Do tego, że po linii znajomości towarzyskich…

Że jest, Oświęcim to jest miasto przeklęte, z którego…

…i po linii znajomości lokalnych ludzie trafiają do rady nadzorczej potężnego banku polskiego.

A są kompetentni?

Nie mam pojęcia. Myśli pan, że szefowa oświęcimskiego szpitala powiatowego jest kompetentna żeby być w radzie nadzorczej banku?

Sądzę, że jest, skoro została powołana, a skoro była szefem jakiejś dużej jednostki to ma doświadczenie.

Szefowa szpitala powiatowego jest kompetentna żeby nadzorować jeden z największych polskich banków?

Nie wiem, nie znam tej pani.

Właśnie. Marek Suski, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

"Przed komisję ds. Amber Gold będą wzywani nowi świadkowie. Tuska przesłuchać chcemy na końcu, bo stał na czele wszystkich grup, które badamy"

Tusk był premierem, kluczową postacią w polskiej polityce, a przyjęliśmy taki schemat, że zaczynamy od najniższego szczebla i zmierzamy do najwyższego. Premier stał na czele wszystkich tych grup, które badamy – mówi wiceszef komisji ds. Amber Gold, pytany w internetowej części programu o przesłuchanie Donalda Tuska wiosną 2018 roku. Dodaje, że wtedy też komisja chciałaby zakończyć swoje prace. Zaznacza, że terminy mogą się opóźnić, ponieważ cały czas wychodzą nowe fakty. Będziemy jeszcze wzywać nowych świadków. Trzeba wezwać jeszcze ministrów Budzanowskiego i Baniaka, którzy nadzorowali LOT – zdradza Marek Suski. Tłumaczy, że komisja będzie pytała ministrów o to, dlaczego nie zgłosili protestu ws. nieuczciwej konkurencji.

Gość Radia ZET, pytany o to, czy śledztwo ws. Michała Tuska powinno być wznowione, odpowiada, że tak.

Suski dodaje, że w komisji ds. Amber Gold zdarzają się „nieprawdopodobne historie”. Świadkowie nawet, jak kłamią, to sami nie wierzą w to, co mówią. I się do tego przyznają – mówi polityk.

Rewolucje kadrowe podczas kongresu PiS? Chyba podczas kongresu nie będzie zmian personalnych. To nie jest miejsce, gdzie się podejmuje takie decyzje - odpowiada polityk Prawa i Sprawiedliwości.

 

RADIO ZET/MA