Zamknij

Elżbieta Rafalska o programie Mama+: Nie ma możliwości, aby wszedł w życie 1 stycznia. Realny termin to 1 marca

Piotr Drabik
16.11.2018 06:51
Elżbieta Rafalska
fot. Radio ZET

„Nie ma możliwości, żeby ten projekt wszedł w życie 1 stycznia tak jak wcześniej zapowiadaliśmy, skoro jest przed Stałym Komitetem, przed Radą Ministrów. Jesteśmy w połowie listopada, na pewno nie zdążymy z całą procedurą” – mówi w Radiu ZET minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, zapytana o termin wejścia w życie programu "Mama+". Gość Beaty Lubeckiej dodaje: „Takim realnym i bezpiecznym terminem wydaje mi się 1 marca”.

Beata Lubecka: Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Bardzo dawno pani u nas nie było.

Elżbieta Rafalska: Lata świetlne.

Czytała pani dzisiaj gazety?

Tyle, o ile można takim wczesnym rankiem zdążyć.

Może zbriefowały panią pani służby. Czy szef NBP miałby się podać do dymisji, Andrzej Glapiński. Słyszała pani?

Nic na ten temat nie wiem. Jeżeli rano się briefuje, to głównie z tematami dotyczącymi resortu, a w polityce dużo się dzieje.

Dużo się dzieje, zwłaszcza ostatnio, po dymisji szefa KNF. I to miała być kolejna ofiara tej afery, pan prezes Glapiński. Powinien się podać do dymisji pani zdaniem?

Ja rozumiem, że w tej chwili w związku z tą sytuacją w KNF-ie zostały podjęte natychmiastowe działania przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, więc tu nie było żadnej zbędnej zwłoki, co najwyżej może paść pytanie, dlaczego tak długo trwała...

Może paść pytanie, dlaczego premier dowiedział się o tym z internetu, a nie od ministra Ziobry?

Nie wiem, czy rzeczywiście było tak, jak pani redaktor mówi. Na pewno ta sprawa wymaga wnikliwego rozpatrzenia. Mogę tylko powiedzieć, że sam fakt spotkania szefa KNF-u z miliarderem Czarneckim to absolutnie skrajna nieodpowiedzialność. A reszta zostanie wyjaśniona przez właściwe instytucje.

„Skrajna nieodpowiedzialność” - niech będzie, tak to nazwijmy.

Ja mówię na takiej zasadzie, że doszło w ogóle w takich okolicznościach w cztery oczy do samego spotkania, nie odnoszę się już ani do treści rozmów, ani do wyjaśnienia – to powinny zrobić właściwe służby.

Czekamy, aż służby to wyjaśnią. To chyba będzie trochę trwało. Kiedy będzie gotowy projekt Mama+? Kiedy trafi do Sejmu?

Ten projekt był ostatnio na posiedzeniu Komitetu Społecznego. Z Komitetu Społecznego teraz będzie skierowany na Stały Komitet, potem na Radę Ministrów, więc już nie ma możliwości, żeby ten projekt wszedł w życie 1 tycznia, tak jak zapowiadaliśmy, skoro jest przed Stałym Komitetem, przed Radą Ministrów, a jesteśmy w połowie listopada, to na pewno nie zdążymy z całą procedurą w Sejmie, Senacie, plus podpis pana prezydenta...

To od kiedy te przepisy wejdą w życie?

Takim realnym, bezpiecznym terminem wydaje mi się termin 1 marca.

A dlaczego to tak długo trwa? Bo tak pani premier Beata Szydło zapowiadała szumnie, znalazłam taki wywiad, pani premier w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” z 24 lipca mówi tak: „We wrześniu ustawa mogłaby trafić do Sejmu”. Mamy połowę listopada. O co chodzi?

My ten projekt mieliśmy gotowy i on był w konsultacjach i bardzo dużo uwag do niego też wpłynęło, wiele kwestii trzeba było też rozstrzygnąć, a więc czasami procedura opiniowania i konsultacji społecznych trwa dłużej, niż by to się zapowiadało na początku.

To chyba najdłużej konsultowany projekt, który wyszedł z rządu. A może to jest po prostu bubel, który wyszedł spod ręki pani wicepremier Beaty Szydło?

Przede wszystkim to nic nie wyszło tu wprost spod ręki pani wicepremier Szydło. Pani premier konsultowała, organizowała prace, sam projekt był przygotowywany i pisany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Więc gdybyśmy mieli powiedzieć, że wyszedł bubel, to on wychodził od nas z resortu. To nie jest bubel, to jest ustawa o świadczeniu uzupełniającym, to, co potocznie nazywamy emeryturą matczyną jest świadczeniem uzupełniającym dla mam, które wychowały czwórkę dzieci, w rzadkich przypadkach ojców, ale pamiętajmy o tym, bo niektórym się wydaje, że nie występuje tu limit wieku. Musimy mieć skończone 60 lat bądź 65 w tych rzadkich przypadkach, w których również otrzymają to świadczenie ojcowie, a uzupełniające – dla tych, którzy np. przepracowali 15 lat i mają prawo do minimalnej emerytury, i będą mieli uzupełnione do tej minimalnej emerytury, bo wysokość tego świadczenia nie może być wyższa niż minimalna emerytura, która teraz wynosi 1029 zł.

Ale rozumiem, że te emerytury zaczną być wypłacane najwcześniej dopiero od marca 2019 r.?

Wszystko na to wskazuje. Gdybyśmy patrząc na liczbę posiedzeń Sejmu i Senatu, pierwsze, drugie czytanie, Senat, to nie zdążymy z przygotowaniem tego na 1 stycznia.

Oj, długo to trwa, długo...

Ale chyba lepiej jest dobra legislacja, bez błędów, uwzględniająca konsultacje niż...

Lepsza niż bubel, to prawda. Od 1 grudnia mają zniknąć raz na zawsze papierowe zwolnienia, będą tylko w formie elektronicznej. Ale lekarze zapowiadają fiasko – to się nie uda, to będzie koniec propagandy sukcesu, na przygotowanie potrzeba lat.

Jakiej propagandy sukcesu? Nikt tu nie ogłosił żadnego sukcesu? Ja z pewnymi obawami też oczywiście czekam na 1 grudnia i nie ma się co temu dziwić. To duże wyzwanie, poważna reforma. ZUS mnie do tej pory realizując szereg reform, ani razu nie zawiódł. Za tymi efektami dotychczasowymi, bo mamy już ponad 50% elektronicznie wystawianych zwolnień lekarskich, stoi naprawdę gigantyczna praca u podstaw, dziesiątki tysięcy prowadzonych szkoleń przez ZUS...

Ale lekarze mówią, że się do końca nie da, bo 30-tysięczną grupę stanowią lekarze emeryci i oni nie są gotowi na takie zmiany. A poza tym jesteśmy nie najlepiej zinformatyzowani.

Gdybyśmy w ten sposób myśleli o tym i czekali na kolejne vacatio legis, bo jest taka sugestia, że w takim razie proszę przesunąć kolejny raz, a więc trzeci raz przesunąć termin wejścia w życie obowiązkowych wyłącznie obowiązujących elektronicznych zwolnień, to czy tym emerytom lekarzom ubędzie lat czy przybędzie? To znaczy, że nigdy byśmy nie mogli ich zrobić, bo zawsze będą jacyś pracujący emerytowani lekarze?

Rozumiem, że taryfy ulgowej nie będzie dla lekarzy, którzy jednak będą wystawiać papierowe zwolnienia, bo nie zdążą?

Jest obowiązujące prawo. W określonych sytuacjach...

Lekarze będą karani w takim razie, jeśli będą wystawiać papierowe zwolnienia?

To jest reforma, do której my jako strona rządowa bardzo starannie i od dłuższego czasu się przygotowujemy, wdrożeniowo odpowiada za nią ZUS. Minister zdrowia włączył się, dając rozwiązania takie jak asystent medyczny, który może wspierać w technicznym przygotowaniu, w pisaniu tych zwolnień i finansujemy również zakup sprzętu komputerowego, oprogramowania...

Lekarze mówią, że niewystarczające. Ale jeśli dojdzie do sytuacji, że lekarz wystawi papierowe zwolnienie, to co wtedy? Lekarze będą karani?

To zwolnienie będzie sankcjonowane. Na pewno nie stworzymy żadnej takich sytuacji, w której pacjent mógłby się obawiać o ważność zwolnień lekarskich...

A jakieś konsekwencje dla lekarza?

Mamy oczywiście przygotowany plan alternatywny, taki program zabezpieczający, gdyby cokolwiek się wydarzyło 1 grudnia...

Co to znaczy plan alternatywny?

To jest jednak reforma, to jest zmiana, jak wprowadzaliśmy nawet pięćsetkę, może się zdarzyć awaria. Nie wszystkie czynniki mogą nam doskonale zagrać, ale jesteśmy dzisiaj przygotowani na to, że po takim prawie trzyletnim okresie przygotowywania, bo możliwość wystawiania elektronicznych zwolnień lub zwolnień papierowych jest od 2016, 2017, 2018, czyli bez jednego miesiąca grudnia można powiedzieć, że to był okres trzyletni. Na Litwie wprowadzono to w ciągu pół roku.

Czyli pani uważa, że czas był wystarczający, żeby lekarze się do tego przygotowali.

Tak.

Pacjenci mogą być spokojni – jeśli lekarz wystawi takie zwolnienie papierowe, to to zwolnienie będzie uwzględnione przez ZUS.

Tak, jest taka ścieżka uwzględniona.

Czy będzie jakaś konsekwencja dla lekarza, który wystawi takie papierowe zwolnienie?

Nie, nie mamy tu konsekwencji, ale lekarze oczywiście jeżeli orzekają o niezdolności, o tym, że pacjent jest chory, to też podejmują się określonych obowiązków. Ja wierzę, że lekarze, którzy do tej pory nie wystawiali e-zwolnień, na pytanie – robiono badania ankietowe – dlaczego tego jeszcze nie robią, powiedzieli, że czekają na pierwszego grudnia. „Nie ma takiego obowiązku, będzie obowiązek – jesteśmy przygotowani”. To było 75 [procent] odpowiedzi, druga część mówiła, że czeka na asystenta medycznego, również sekretarki medyczne czy ratownik medyczny może pomagać w wystawieniu tego zwolnienia, o którym decyduje zawsze, podkreślam, lekarz. Pozostałe czynniki miały już zdecydowanie mniejszy udział. Jest to trudna reforma.

Dobrze, zobaczymy, jak to się sprawdzi w tzw. praniu.

To co, mieliśmy zrezygnować całkowicie? Kolejne odłożenie tego terminu spowodowałoby co, że więcej lekarzy będzie je wystawiać?

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

***

W internetowej części rozmowy Elżbieta Rafalska została zapytana jak lekarze zostaną zobligowani po 1 grudnia do wystawiania wyłącznie e-zwolnień. "Myślę że przepisy obowiązującego prawa obowiązują również lekarzy. Mają swoje obowiązki wobec pacjentów" - mówi szefowa MRPiPS. "W tej chwili nie ma żadnej możliwości odwrotu, nowelizacji" - twierdzi minister Rafalska.

Gość Beaty Lubeckiej odniósł się też do apelu samodzielnych rodziców do prezydenta, premiera i minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Domagają się zniesienia progu dochodowego w odniesieniu do funduszu alimentacyjnego. Propozycję rządu dotyczącą podniesienia progów nazywają "poniżającą". "Jest mi po prostu przykro, jak czytam że to poniżające i że jest to jałmużna" - twierdzi Rafalska. Dodaje: "Kiedy wprowadzaliśmy świadczenie 500 plus, to pamiętajmy że nie zostało wliczone do dochodu do funduszu alimentacyjnego". Wskazuje, że próg dochodowy dla funduszu alimentacyjnego zostanie podniesiony po raz pierwszy od 11 lat. Nie rozważa zniesienia progów. "Mogłoby to zwalniać z odpowiedzialności ojców, którzy powinni płacić" - twierdzi minister.

RadioZET.pl/PTD/PaNa