Zamknij

Ewa Kopacz w Radiu ZET: Wiadomą jest rzeczą, że w roku wyborczym nie można podnosić czegokolwiek, bo trzeba zwiększyć swoje szanse wyborcze

Dominik Gołdyn
28.12.2018 07:16
Ewa kopacz
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

Ewa Kopacz, była premier, uważa, że "wszyscy Polacy mogą się cieszyć, że prąd nie zdrożeje, pod warunkiem, że zaufają tej władzy".  Według gościa Radia ZET, dzisiejsze posiedzenie Sejmu i uchwalenie ustawy regulującej ceny energii, nie jest przypadkowe. "Ta ustawa nieprzypadkowo będzie obejmować tylko rok 2019, bo jest to rok wyborczy" - uważa. "Wiadomą jest rzeczą, że w tym roku wyborczym nie można podnosić czegokolwiek, bo trzeba zwiększyć swoje szanse wyborcze. A więc ci, którzy tak ukochali tę władzę i przywiązali się do niej, czerpią z niej odpowiednie profity, w związku z tym nie będą dzisiaj czegokolwiek wykonywać, co by obciążało Polaków dodatkową opłatą" - dodaje polityk PO. 

 

Beata Lubecka: Ewa Kopacz, była premier, PO. Prosto z Gdańska, bo dzisiaj nadzwyczajne posiedzenie Sejmu w związku z tym, że trzeba będzie uchwalić ustawę, która doprowadzi do tego, że prąd jednak nie podrożeje. Ja przed świętami dostałam takie życzenia od kolegi: „Póki mamy tani prąd, życzę ci wesołych świąt”. Ale ceny prądu nie pójdą w górę, to powinna się chyba pani też ucieszyć, jak my Polacy wszyscy.

Ewa Kopacz: Wszyscy Polacy powinni się cieszyć, pod warunkiem, że mogą zaufać tej władzy. Podejrzewam, że ta ustawa nieprzypadkowo będzie obejmować tylko rok 2019.

A dlaczego nieprzypadkowo?

No bo to jest rok wyborczy i wiadomą jest rzeczą, że w tym roku wyborczym nie można podnosić czegokolwiek, bo trzeba zwiększyć swoje szanse wyborcze. A więc ci, którzy tak ukochali tę władzę i przywiązali się do niej, czerpią z niej odpowiednie profity, w związku z tym nie będą dzisiaj czegokolwiek wykonywać, co by obciążało Polaków dodatkową opłatą.

który też miał doprowadzić do tego, gdyby wszedł w życie, że ceny prądy nie poszłyby w górę.

Ale przecież PO też miała swój projekt ustawy, wcześniej złożony, który też miał doprowadzić do tego, gdyby wszedł w życie, że ceny prądu nie poszłyby w górę.

Pod jednym warunkiem, że oczywiście PO nie można dzisiaj zarzucić tego samego, co rządzącym, bo PO jest w opozycji i złożyła swój projekt, projekt, który był rozwiązaniem, z którego tak chętnie dzisiaj rządzący skorzystali. Jak pani wie, gdyby prześledzić całą historię tych cen prądu – raz rosły, raz nie rosły, innym razem znowu rosły, tylko niewiele, w związku z tym po drodze gdzieś tam prezesi spółek energetycznych potrafili swoją pracę. W międzyczasie prezes URE powiedział, że to jest zmowa spółek energetycznych, no a kto te spółki energetyczne reprezentuje? Nikt inny jak pan premier. No więc co? Należy wnioskować, że to spółki nadzorowane przez pana premiera chciały łupić Polaków, no i pan premier się oburzył i teraz mówi: „Już nie będą łupić, bo ja tu nie dopuszczę do tego”. Skorzystali z naszych rozwiązań.

To chyba dobrze się stało.

Dobrze się stało, że generalnie nie obciążą Polaków, bo jak wie pani, wszechobecna jest drożyzna. Były święta, szczególnie ci wszyscy, którzy robili zakupy, wiedzą dokładnie: i pieczywo, i mięso, i nawet owoce podrożały – bo pomarańcze np. podrożały – i schab podrożał, i chleb podrożał…

I mówi to gospodyni domowa po prostu.

Nie gospodyni domowa. Każdy z nas, niezależnie od tego, co robi, przygotowuje się do świąt.

Ale pan premier również mówi o tym, że w 2020 r. ceny prądu też nie pójdą w górę.

Znaczy jeśli pani jest przywiązana do tego i ma pani taką wielką wiarę w to, co mówi pan premier, to życzę szczęśliwych dni przez następne lata.

Oj, to była lekka złośliwość.

Akurat ja nie jestem taką ufną, jeśli chodzi o słowa pana premiera, bo pan premier bardzo często, mówiąc delikatnie, mówi jedno, a robi drugie. Jeśli chodzi o jego prawdomówność, to już nie ma lepszego miernika jak wyrok sądu, który orzekł, że pan premiera mijał się z prawdą.

Nawet dwa razy to się zdarzyło w kampanii wyborczej.

Dokładnie.

A czy opozycja ma szansę, żeby przejąć władzę? Bo sondaże pokazują cały czas, że liderem nieustająco od trzech lat jest PiS.

No tak, jest to czwarty rok rządów, ale pamięta pani, nie tak dawno były wybory samorządowe.

Trzeci.

Czwarty już się zaczął.

No będzie, tak.

Zaczął się.

No będzie, tak.

W listopadzie zaczął się czwarty rok rządów.

Ale dlaczego Polacy mają wam zaufać, skoro np. nie wiadomo, czy PO będzie ograniczać 500+, nie będzie ograniczać 500+? Kiedy poznamy wasz program?

No właśnie, to są magiczne pytania. Ja się zastanawiam, dlaczego ludzie, którzy – podczas naszych konferencji, prezentowany jest nasz program, kiedy mówimy, że utrzymamy 500 – nie chcą dzisiaj tego przyjmować do wiadomości, jak mantrę powtarzają: „A co wy robicie z 500+”. Nie raz, nie dwa, nie dziesięć powiedzieliśmy: utrzymamy 500+. Więc w związku z tym nie rozumiemy...

Tylko może odbierzemy bezrobotnym.

Takie straszenie Polaków tylko po to, żeby zmniejszyć szanse opozycji. Ja myślę, że Polacy są zmęczeni już dzisiaj tą władzą, która była władzą przede wszystkim dla siebie. To jest władza, która chce uczynić – mimo tych swoich obietnic, mimo tej ustawy o prądzie, którą dzisiaj będziemy procedować na Sejmie – chce, żebyśmy byli krajem, w którym będzie najdroższy prąd i najgorsze powietrze, w Polsce. Trzy lata zmarnowane, jeśli chodzi o ochronę środowiska.

Jeśli chodzi o dbałość o czyste powietrze, to PO też tutaj nie zrobiła zbyt wiele.

No przepraszam, projekt ustawy, który złożyliśmy, antysmogowej, leży sobie odłogiem, tak jak leży sobie ustawa, który my złożyliśmy, w sprawie zmniejszenia akcyzy.

Ale to jest właściwie stała praktyka, że partia rządząca odrzuca, inaczej – wkłada do tzw. zamrażarki sejmowej projekty, które składa opozycja. A czy Grzegorz Schetyna słusznie postąpił, że przyjął kilkoro posłów z Nowoczesnej pani zdaniem?

Jeśli ci ludzie przyszli do Grzegorza Schetyny i powiedzieli, że chcą się realizować w PO, bo przyszli do niego, nikt ich nie namawiał, przyszli do niego i mówią: „Chcemy być w PO, wiemy, że działacie razem w Koalicji Obywatelskiej, chcemy być w waszym klubie”…

I to nie był błąd pani zdaniem?

Ja uważam, że dzisiaj wszyscy razem powinniśmy być, niezależnie od tego, w których klubach jesteśmy, to do najbliższych wyborów, tych eurowyborów i parlamentarnych, musimy być jedną grupą, która będzie stanowiła twardą opozycję wobec rządzących. Wtedy jest szansa na przejęcie władzy.

A dlaczego Polacy tak bardzo nie ufają Grzegorzowi Schetynie? Takie są…

Takie są sondaże, tak?

W rankingu zaufania Grzegorz Schetyna jednak szoruje po dnie.

Ja myślę, że ci, którzy nie znają Grzegorza Schetyny, ci, którzy nie wiedzą dokładnie, jakim jest jednak zdeterminowanym politykiem, jak stawia ponad swoje osobiste sondaże sondaże naszej partii i Koalicji Obywatelskiej, dzisiaj trochę krzywdzą Grzegorza Schetynę, bo jest to człowiek, który będzie walczył do ostatniej chwili o to...

A pani daje kredyt zaufania Grzegorzowi Schetynie jako liderowi partii, że wie, co robi, i poprowadzi PO do zwycięstwa?

Na pewno będę przeciwnikiem tych, którzy będą opowiadać, że Grzegorz Schetyna nie wie, co robi. Ostatnie wybory samorządowe pokazały, że strategia i łączenie, które zaproponował Grzegorz Schetyna – zresztą od początku z tym szliśmy do wyborów, nie tylko samorządowych, ale mamy to w tyle głowy i wiemy, że jedynie bardzo mocno skonsolidowana opozycja może przeciwstawić się rządom PiS-u – to jest to, co Grzegorz Schetyna powtarzał, jest w tym konsekwentny. Nie ma nic gorszego jak pozory, a te pozory goszczą w polityce niestety.

A po wyborach zostało mocno nadszarpnięte zaufanie. A czy to prawda, że pani się miała zdenerwować, kiedy pani usłyszała, że nowy nabytek w klubie PO-KO, czy też POKO, jak mówią niektórzy złośliwie, Kamila Gasiuk-Pihowicz, ma dostać tzw. miejsce biorące, jedynkę na liście warszawskiej do PE?

Świetny dowcip. Ale powiem tylko jedno: źli ludzie tak mówią. Proszę nie wierzyć w plotki.

Czyli pani się nie zdenerwowała. Pani wystartuje do PE?

Jeszcze nie wiem. Jak będzie taka propozycja, to pewnie tak.

A chce pani wystartować do PE?

Powiedziałam, że jeszcze nie wiem. Jak będzie taka propozycja, to się zastanowię i podejmę decyzję.

To Grzegorz Schetyna jeszcze z panią nie rozmawiał?

Byłabym ostatnią osobą, która by rozmowy między szefem partii a zastępcą szefa partii zdradzała w radiu.

O tym się mówi, że miała pani być jedynką. Chociaż Kamila Gasiuk-Pihowicz niby miała być jedynką.

Czas pokaże. Proszę mi wierzyć, jestem w dobrym nastroju, pełna optymizmu i wierzę w to, że ten przyszły rok będzie rokiem dobrym dla Koalicji Obywatelskiej.

A Donald Tusk wróci do polskiej polityki?

Jeśli tylko będzie chciał, to podejrzewam, że tak.

A będzie chciał?

To proszę go zapytać.

Ale pani jest jednak chyba dość zaprzyjaźniona z Donaldem Tuskiem. To był pani polityczny patron, miał do pani zaufanie. No chyba rozmawiacie ze sobą.

To źle, że miał zaufanie?

Ja nie twierdzę, że to jest źle czy dobrze, ja tego nie wartościuję, ja po prostu stwierdzam, że tak właśnie było, więc co pani podpowiada doświadczenie, intuicja – czy Donald Tusk wróci do polskiej polityki?

Powiem, co dobre by było dla Polaków – gdyby rzeczywiście Donald Tusk zechciał, a to jest jego suwerenna decyzja, gdyby zechciał i zdecydował się na start w wyborach prezydenckich, to pewnie byłoby to z korzyścią dla nas wszystkich.

I chciałby wrócić pod żyrandol?

Pod żyrandol nie, chciałby godnie reprezentować ten urząd, który dzisiaj niestety, jego wartość, samego urzędu prezydenckiego, została przez osobę, która w tej chwili pełni tę funkcję, troszkę nadszarpnięta.

W jaki sposób została nadszarpnięta?

No wie pani, takie miotanie się, od ściany do ściany, opowiadanie o tym, że Unia Europejska i solidarność UE to jest wszystko iluzoryczne, że jesteśmy krajem, który jednak mimo wszystko – będziemy respektować to, co Unia nam każe, jeśli chodzi o ustawy sądownicze, ale jednocześnie to dzisiaj wskazujemy, że ci sędziowie są tacy, a nie inni. Więc nie zachowuje się tak, jak powinien zachowywać się pan prezydent. Prezydent, który sam był autorem tych ustaw, dzisiaj powinien jednak mimo wszystko przełknąć tę żabę, powiedzieć: „Jestem w UE, dla mnie to jest wartość niezmienna, a więc stosuję się do zaleceń TSUE”...

Ale ostatecznie prezydent jednak podpisał tę nowelizację.

Którą?

Siódmą nowelizację ustawy o SN.

No dobrze, ale jak pani wie, zawetował wcześniej ustawy, potem napisał je sam, a potem, kiedy UE, TSUE mówi: „No, trzeba będzie to zmienić, niestety upolityczniliście”...

Pani negatywnie ocenia tę prezydenturę, a jeśli chodzi o ranking zaufania, to Andrzej Duda jednak tutaj jest w szpicy, można powiedzieć.

Historia pokazuje, że sondaże nie zawsze są odzwierciedleniem tego, co się w przyszłości wydarzy.

Wiem, najlepszy sondaż jest przy urnie. Ewa Kopacz, była premier, PO. Tyle w Radiu ZET, ale cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, polecam.

RadioZET.pl/DG 

Ewa Kopacz: Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz stanowiliby niezły tandem

W internetowej części rozmowy gość Radia ZET zapewnia, że "gdyby Grzegorz Schetyna został premierem swoją pracę wykonywałby bardzo solidnie". Na pytanie Beaty Lubeckiej, czy to prawda, że lider PO "proponuje pracę w rządzie europosłom, posłom", była premier odpowiada: "proszę o to pytać Grzegorza Schetynę, czy ja go przypominam?". Jej zdaniem, im bliżej będzie do wyborów parlamentarnych tym więcej będzie się pojawiało spekulacji i nazwisk.

Według polityk PO, "o tym czy polityk jest charyzmatyczny czy nie, zdecyduje to, czy wygra z PiS". To komentarz byłej premier do wyników sondażu ws. zaufania do polityków. Na jego czele jest szef Ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz. Jednocześnie gość Beaty Lubeckiej przyznaje, że "prezes PSL jest bardzo zdolnym, młodym politykiem. Z z szefem PO stanowiliby niezły tandem. Schetyna premierem, Kosiniak- Kamysz wicepremierem". Ewa Kopacz podkreśla, że "do wyborów do PE powinniśmy iść jednym blokiem. Wszystkie te małe partie, które się tworzą szkodzą Zjednoczonej Opozycji, a służą PiS-owi".

"98% obietnic z mojego expose zrealizowałam w ciągu 12 miesięcy, jak się chce to można" - ocenia swoje urzędowanie na fotelu premiera. "Proszę mi pokazać polityka, który osiągnął tyle co ja? Byłam ministrem, byłam marszałkiem Sejmu, lepszym niż Marek Kuchciński, bo godnie traktowałam opozycję"- dodaje.

Była premier zapowiada, że podczas prac nad budżetem, politycy PO-KO będą składać poprawki do ustawy. Poprawki te, to "nic innego jak wyborcze obietnice PiS-u i premiera Morawieckiego". Zdaniem gościa Radia ZET, to najlepszy sposób na sprawdzenie wiarygodności i prawdomówności rządzących.

Na koniec Beata Lubecka pyta, czy zgodnie z zapowiedzią, córka Ewy Kopacz wyjechała z Polski. Przed wyborami deklarowała, że tak zrobi, gdy PiS wygra wybory. "Moja córka mieszka w Gdańsku, jest szczęśliwa, pracuje jako lekarz. Proszę nie organizować nikomu życia, tak jak ja nikomu nie organizuję" - mówi była premier.

Cała rozmowa na radiozet.pl