Zamknij

J. Rostowski: Duda, Szydło i Morawiecki przed TS a Kaczyński przed sąd. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia

Błażej Makarewicz
12.10.2018 06:51
Gość Radia ZET. Jacek Rostowski u Beaty Lubeckiej
fot. Radio ZET

„Na pewno trzeba będzie postawić przed Trybunałem Stanu prezydenta – za łamanie konstytucji, 2 premierów, czyli Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego – za nieopublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Dorzuciłbym jeszcze Jarosława Kaczyńskiego przed Sąd Powszechny za podżeganie do przestępstw” – mówi gość Radia ZET Jacek Rostowski, pytany o to, czy boi się Trybunału Stanu. Jacek Sasin uważa, że były wicepremier powinien stanąć przed TS za niedopełnienie obowiązków ws. afery VAT-owskiej. Były minister finansów podkreśla, że nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia w tej sprawie, bo żadnego parasola ochronnego nie było. Rostowski dodaje, że to Mateusz Morawiecki „ma wiele rzeczy do wytłumaczenia”. „Np. 2017 rok, kiedy Morawiecki był ministrem finansów, prawdziwa kwota pieniędzy, które służby skarbowe zabrały oszustom, to było 570 milionów złotych. Za naszych rządów było to prawie 2 razy więcej – ponad miliard” – wyjaśnia gość Radia ZET.

Beata Lubecka: Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów w rządzie Donalda Tuska. Boi się pan?

A dlaczego bym miał się bać?

Jacek Sasin chciałby postawić pana przed Trybunałem Stanu za niedopełnienie obowiązków, bo jak mówi: „Zarzuty widać na pierwszy rzut oka”. Chodzi o wyłudzanie VAT-u.

Na pewno trzeba będzie postawić przed TS prezydenta za łamanie konstytucji, premiera, i to dwóch premierów, i Beatę Szydło, i Mateusza Morawieckiego, za nieopublikowanie wyroków TK. Ja bym jeszcze dorzucił Jarosława Kaczyńskiego przed sąd powszechny za podżeganie do tamtych przestępstw.

Trybunał jeśli chodzi o pana to na razie mrzonka, bo PiS nie ma takiej większości, żeby pana postawić przed TS. Ale stanie pan przed komisją śledczą ds. VAT-u. Będzie grillowanie.

Ja miałem być dzisiaj przed komisją.

To prawda, zostało przełożone posiedzenie komisji.

Została efektywnie odwołana ta komisja, bo PiS nie przypadkiem 26 września uzgodnił ze mną, że właśnie dzisiaj 12 października, że będę zeznawał.

No i dlaczego to przełożyli pana zdaniem?

Miało być przed wyborami, teraz mówią, że ma być w drugiej połowie listopada.

Ale jaki jest powód pana zdaniem?

Ja oczywiście nie wiem.

Ale się pan domyśla. Proszę powiedzieć, czego się pan domyśla.

Domyślam się, że bali się, że jednak na komisji, na której takie przesłuchanie może trwać, szczególnie w moim przypadku, bo ja jestem dość odporny i się nie męczę, może trwać dziewięć godzin np. I jak wchodzi się w te wszystkie szczegóły, mówi się o konkretnych liczbach, mówi się o konkretnych analizach, to wtedy ta dowolność po prostu mówienia byle czego, tak jak to robi PiS, mówiąc o odzyskanych 40 mld jednego dnia, 250 mld, jeszcze innego dnia, 500 mld jeszcze innego dnia – tego już nie można robić.

Czyli rozumiem, że pana zdaniem PiS przełożyło pana przesłuchanie, żeby uniknąć pewnych sytuacji, które byłyby niewygodne dla PiS-u? Pan stawia taką tezę?

Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, to całe kłamstwo VAT-owskie, które PiS szerzy od dwóch-trzech lat, żeby ta cała konstrukcja im nie runęła tuż przed wyborami.

Jarosław Kaczyński mówi tak: „Tak wielkie nadużycia w dziedzinie VAT nie mogły istnieć bez świadomej bierności władzy. Skala była zbyt wielka, żeby sądzić, że to nie zostało zauważone”. W takim razie czy był parasol ochronny rozpięty, czy nie?

Oczywiście żadnego parasola nie było.

Ma pan sobie coś do zarzucenia?

Absolutnie nic.

Ma pan czyste sumienie absolutnie w 100%?

Absolutnie w 100%. I powiem co innego – myślę, że tutaj to Mateusz Morawiecki ma wiele rzeczy do wytłumaczenia.

Np. co musi wytłumaczyć?

Na przykład i to "na przykład" by wybrzmiało podczas komisji, gdyby ona miała miejsce dzisiaj, to by rozpoczęła się za dwie godziny, o dziesiątej.

Co by wybrzmiało?

W 2017 r., kiedy Mateusz Morawiecki był ministrem finansów, to prawdziwa kwota pieniędzy, które służby skarbowe zabrał oszustom – to nie są jakieś teoretyczne szacunki tego, co może mogło być, ale prawdziwe konkretne pieniądze, zabezpieczone, zabrane, przejęte do budżetu państwa z rąk czy z kont oszustów...

To była jaka kwota?

570 milionów – żadne  miliardy – 570 milionów złotych. Ale co jest ciekawsze – w 2015 i w 2014, czyli za naszych rządów, ta kwota była ponad miliard, prawie dwa razy większa, czyli mamy do czynienia z po prostu katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim.

Zupełnie coś innego mówi raport NIK-u z czerwca 2018. Jest na stronie nik.gov.pl. „W latach 2013-2015 zjawisko wyłudzania VAT występowało na szeroką skalę, nasiliło się wykorzystywanie fikcyjnych faktur, groźne były tzw. karuzele podatkowe. Administracja podatkowa i skarbowa nie była wystarczająco skuteczna w zwalczaniu oszustw związanych z VAT” - takie są konkluzje tego raportu.

A raport gdyby objął 2017 r., toby stwierdził, że w 2017 r. jest co najmniej tak źle.

To dalej - „Sytuacja pojawiła się w kontrolowanym przez izbę okresie 2016 r. i w pierwszej połowie 2017”.

A w drugiej połowie była kompletna katastrofa.

„W 2017 r. dochody z VAT-u wzrosły o 24%, czyli o 30 mld w porównaniu do roku poprzedniego”. Cytuję za najwyższą Izbą Kontroli.

Ale potem niech pani przeczyta następną część, która mówi o tym, że wzrost VAT, który na pewno miał miejsce w 2017, jest skutkiem dobrej koniunktury.

„Ale także poprawy ściągalności tego podatku” - dodaje NIK.

A tutaj właśnie w pełni się różnimy.

NIK się myli?

Myślę, że w tym przypadku NIK tych danych nie znała. Te dane zostały otrzymane przez naszych posłów na skutek interpelacji poselskiej. I wtedy wyszło, że szczególnie w drugiej połowie 2017 r., jeśli chodzi o prawdziwą walkę z oszustami VAT-owskimi, było kompletne i totalne załamanie.

Pański następca...

Ale te zarzuty, które pani stawia...

Cytuję NIK. Nie wzięłam tego z sufitu, to jest oficjalny dokument.

Pani musi mi pozwolić wytłumaczyć słuchaczom, na czym taki dokument, oficjalny czy nie, jest oparty. Jest oparty na pewnych szacunkach tego, co można było osiągnąć z VAT-u i co się osiągnęło. I jak mówię, w olbrzymiej większości, to trzeba jeszcze raz podkreślić, wzrost dochodów z VAT-u, który na pewno był, nikt temu nie przeczy, wszyscy się tym cieszą, ja też bardzo się tym cieszę, w olbrzymiej większości, w 3/4 prawdopodobnie, był skutkiem poprawy koniunktury i lepszej struktury dochodu narodowej, czyli PKB, mniej inwestycji, więcej konsumpcji.

Poprawa ściągalności tego podatku też.

I ta poprawa ściągalności, która też miała miejsce, nie ma żadnych wątpliwości. Mówiąc wcześniej, mówiłem o tym...

Jeszcze jedno pytanie – premier Morawiecki ma sukcesy w tej materii?

W tej materii nie ma żadnych sukcesów, bo chciałem powiedzieć właśnie rzecz kluczową - poprawa ściągalności to coś, co się buduje przez wiele lat. Np. poprawa ściągalności w 2016 i 2017, w 2016 szczególnie, według KE, bo tu mamy pierwszy raport, wynika z wprowadzenia Jednolitego Pliku Kontrolnego. Myśmy ten Jednolity Plik Kontrolny wprowdzili.

W którym roku?

W 2015 r. Ale żeby Jednolity Plik Kontrolny mógł być wprowadzony w 2015, to wpierw musiała być zbudowana jednolita baza NIP-ów, którą zbudowaliśmy w 2011.

Ale pan był ministrem finansów przez 6 lat. Nie można było tego zrobić wcześniej?

Nie, bo trzeba w kolejności robić jedną rzecz po drugiej, żeby te kroki były zbudowane na solidnych fundacjach.

Podsumowując, uważa pan, że nie ma pan sobie nic do zarzucenia.

Oczywiście.

Ale że jednak premier Morawiecki ma sukcesy na swoim koncie.

Nie, nie powiedziałem, że ma sukcesy. Teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów nie ma sam. Czyli to, co stanowi to, ile naprawdę zabrali środków oszustom, to tutaj mamy do czynienia po prostu z katastrofą, bo spadek o połowę.

Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów w rządzie Donalda Tuska.

Bardzo dziękuję. Pani widzi teraz, jakie ważne to jesr, żeby mieć więcej niż 10 minut, żeby na ten temat rozmawiać.

"Dwójka z rządzenia dla Morawieckiego. To człowiek, który cały czas kłamie"

„To człowiek, który cały czas kłamie. Mamy 100 udokumentowanych kłamstw premiera. To są poważne sprawy” – mówi gość Radia ZET Jacek Rostowski, pytany w internetowej części programu o ocenę rządów Mateusza Morawieckiego. „Wystawiłbym mu dwójkę” – dodaje były minister finansów. Zdaniem Rostowskiego, Morawiecki to człowiek, który „zupełnie nie umie dać sobie rady z polityką międzynarodową a jeśli chodzi o gospodarkę, to pływa na świetnej koniunkturze międzynarodowej”. „Uważam, że premier powinien zajmować się rządzeniem krajem a nie robieniem kampanii samorządowej. To coś absurdalnego” – komentuje były wicepremier.

„Z własnej woli zapytałem pana Morawieckiego, czy chciałby być moim następcą” – mówi Jacek Rostowski. Dodaje, że było to we wrześniu 2013 roku, kiedy podjął decyzję, że odchodzi z funkcji ministra finansów. „Powiedział, że nie, ale nie uzasadniał” – zdradza gość Radia ZET.

Pytany o aferę taśmową odpowiada: „Myślę, że mogło się to przyczynić do przegranej PO”.

 

RadioZET.pl/BM, RADIOZET/MA