Zamknij

Jacek Sasin: Gronkiewicz-Waltz jest politycznie skończona. Apeluję: Niech się pani poda do dymisji!

Katarzyna Mierzejewska
30.06.2017 06:58
Jacek Sasin Gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Apeluję do Hanny Gronkiewicz-Waltz i Grzegorza Schetyny: Niech pani Gronkiewicz poda się do dymisji i da warszawiakom możliwość, żeby rozstrzygnęli kto ma dalej rządzić” – mówi Gość Radia ZET, polityk PiS Jacek Sasin. „Prezydent Warszawy, który nie interesuje się postępowaniami, nie powinien być ani dnia dłużej prezydentem stolicy” – komentuje. Sasin jest przekonany, że prezydent stolicy nie wyplącze się z macek afery reprywatyzacyjnej. „Jest skończona politycznie” – ocenia. Jego zdaniem każdy następny kandydat PO na prezydenta Warszawy będzie musiał zmierzyć się z aferą reprywatyzacyjną. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy będzie rywalizował z przyszłym kandydatem PO odpowiada, że „tego jeszcze nie wiadomo, nie można dziś przesądzić”.

 

Konrad Piasecki: Szef sejmowej komisji finansów, polityk PiS Jacek Sasin dzień dobry, witam.

Jacek Sasin: Dzień dobry państwu.

O prezydent Warszawy myśli pan z radością i satysfakcją trafiona, zatopiona?

Nie, myślę ze smutkiem o tym, co się w Warszawie wydarzyło pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz i ze smutkiem, jak dzisiaj zachowuje się prezydent Warszawy i władze Warszawy.

Ale jest pan także politykiem PiS, który pewnie będzie rywalizował z przyszłym kandydatem PO w wyborach prezydenckich.

Tego nie wiem, tego nie wiem i absolutnie dzisiaj tego przesądzić nie można.

I pewnie pan sobie myśli grzechy Hanny Gronkiewicz-Waltz spadną na przyszłego kandydata Platformy.

To na pewno spadną, to nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Dzisiaj Grzegorz Schetyna popełnia wielki błąd nie odcinając się od tego, co pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz się stało, tylko autoryzując dzisiaj to, co robi Hanna Gronkiewicz-Waltz i Platforma i atakując komisję weryfikacyjną.

Ale cóż on ma biedny zrobić?

Stanąć w prawdzie.

A nie, mówię o Grzegorzu Schetynie.

Tak, mówię o Grzegorzu Schetynie, stanąć w prawdzie. Stanąć i powiedzieć pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącej PO w Warszawie wydarzyła się wielka afera, afera, która nie tylko kosztowała miasto ogromne sumy, straty nieruchomości wielkiej wartości, ale również kosztowała wielu warszawiaków załamaniem ich życia, wyrzucenie na bruk.

Ale, że wydarzyła się afera to zgoda, tylko teraz pytanie, jaka jest odpowiedzialność Hanny Gronkiewicz-Waltz, bo jako żywo z tych zeznań, które usłyszeliśmy do tej pory przed komisją weryfikacyjną, reprywatyzacyjną nie wynika to wprost. I nie wynika to jednoznacznie.

Ale panie redaktorze ja rozumiem, że to pytanie jest pytaniem retorycznym. Afera, która polega na tym, że urzędnicy warszawskiego ratusza przekazywali w ręce oszustów nieruchomości warte wiele milionów złotych, czy odpowiada za to prezydent Warszawy, który nadzoruje tych urzędników, czy nie odpowiada?

Politycznie odpowiada.

Nie, odpowiada również nie tylko politycznie, nie…

Pytanie czy i na ile miała świadomość tego, co się dzieje wokół reprywatyzacji warszawskich.

Przecież, ale przecież każdy z tych urzędników, który podpisywał decyzje wydawał je w imieniu Hanny Gronkiewicz-Waltz, z upoważnienia, którego ona tym urzędnikom udzieliła. Inaczej się decyzji żadnej wydać nie da.

Tak, udzieliła je in gremio, in mas.

Dzisiaj mamy już po tych kilku dniach przesłuchań informacje od urzędników bezpośrednio, że nie tylko udzieliła pełnomocnictwa i się nie interesowała, ale również ingerowała w te postępowania, dopytywała, były narady, były spotkania, urzędnicy informowali panią prezydent o tym, jakie decyzje podejmują.

Ale przyzna pan, że tutaj akurat to oni konsekwentni nie są. Raz mówią, że się interesowała i ingerowała, a raz mówią, że właściwie niczym się nie interesowała tylko Noakowskiego 16. Wobec czego spójności w ich zeznaniach nie ma, w dodatku to są ludzie, którzy - nie chcę podważać ich wiarygodności - ale jednak trzeba pamiętać o tym, że to Hanna Gronkiewicz-Waltz ich zwolniła i w dodatku oni obciążając ją zrzucają trochę winę z siebie.

Panie redaktorze, ta niespójność, pozorna, wynika z tego, że zeznają urzędnicy z różnego szczebla. Inną wiedzę ma były dyrektor, który miał bezpośredni kontakt z prezydentem i on potwierdzał spotkania, potwierdzał rozmowy, potwierdzał to, że informował Hannę Gronkiewicz-Waltz o tych postępowaniach, a inną wiedzę mają urzędnicy niższego szczebla. Natomiast nawet niezależnie od tego, no istnieje coś takiego, jak obowiązek nadzoru nad podległymi sobie urzędnikami. I brak nadzoru ze strony przełożonego jest również przestępstwem.

Rozumiem panie pośle, że dziś pan jest przekonany, że Hanna Gronkiewicz-Waltz z macek tej afery reprywatyzacyjnej się nie wyplącze.

Tak, jestem o tym przekonany, ponieważ niezależnie od…

A od kiedy pan tak sądzi?

Właściwie od samego początku. Twierdzenia Hanny Gronkiewicz-Waltz o tym, że nic nie wiedziała, co robią jej urzędnicy są dla niej równie kompromitujące, jak udowodnienie, że kierowała tymi sprawami bezpośrednio. No prezydent Warszawy, który nie interesuje się postępowaniami, które opiewają na kilkadziesiąt milionów złotych, każde z nich, tylko oddaje to zupełnie urzędnikom i go to kompletnie nie interesuje, nie powinien być ani dnia dłużej prezydentem Warszawy.

Ale w takim razie, jeśli jest tak, jak pan mówi, że pan od początku to wie, to dlaczego PiS tak zignorowało proces zbierania podpisów pod wnioskiem o kolejne referendum warszawskie? Bo chcieliście dłużej pogrillować Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Nie, nie, absolutnie.

Bo marzyła wam się komisja weryfikacyjna i to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie się męczyła dłużej i boleśniej.

Absolutnie odrzucam tezę, że PiS lekko potraktowało tą sprawę. Ja kandydując na prezydenta Warszawy wielokrotnie mówiłem o…

Ale teraz mówię o referendum.

I o aferze reprywatyzacyjnej.

Politycy Piotr Guział, Piotr Ikonowicz zbierając podpisy mówili PiS nie pomogło nam w zebraniu ani jednego podpisu.

Mieliśmy, my mieliśmy już doświadczenie z referendum. Przypomnę, że takie referendum już w poprzedniej kadencji się odbyło.

I bardzo się w nie zaangażowaliście, nawet powstańców musieliście przepraszać za hasło W, jak Warszawa.

Zaangażowaliśmy się w tamto referendum.

Co wam przeszkadzało się zaangażować teraz?

Chcieliśmy, bo chcieliśmy…

W szczycie afery reprywatyzacyjnej?

Bo chcieliśmy najpierw wyjaśnić tą sprawę. Czyli chcieliśmy pokazać rzeczywiście, jak te mechanizmy działają.

Ale można ją było wyjaśniać, kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz zostałaby już odwołana przez mieszkańców.

Nie, wtedy panie redaktorze mielibyśmy zarzut o to, że działamy z pobudek politycznych, że chodzi o odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wyjaśnimy tą sprawę i wtedy niech warszawiacy zdecydują.

Ale dzisiaj nie chodzi…

I wtedy niech warszawiacy zdecydują, czy rzeczywiście ta afera na tyle obciąża PO, że kolejny kandydat PO, bo jestem o tym przekonany, że nie będzie to już Hanna Gronkiewicz-Waltz.

To Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała dzień po referendum, że już nie będzie nigdy kandydowała.

Panie redaktorze, Hanna Gronkiewicz-Waltz już wielokrotnie zapowiadała, że nie będzie kandydować. W poprzednich wyborach też miała nie kandydować, a kandydowała. Więc dzisiaj jestem przekonany, że jest skończona politycznie, natomiast każdy następny kandydat Platformy będzie musiał się również z tą aferą zmierzyć. I dzisiaj chcemy tą aferę po prostu wyjaśnić. Nie tylko wyjaśnić, ale dać również zadośćuczynienie i po to jest komisja weryfikacyjna. Odebrać mienie ukradzione oszustom i zadośćuczynić również pokrzywdzonym mieszkańcom.

Ale przyzna pan, że można by to było wyjaśniać, kiedy już Hanna Gronkiewicz-Waltz zostałaby odwołana w referendum, prawda?

No to niech Hanna Gronkiewicz-Waltz poda się do dymisji. I apeluję o to, apeluję o to i do pani prezydent Gronkiewicz-Waltz i do Grzegorza Schetyny, jej szefa politycznego, bo ona jest w dalszym ciągu wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej, niech się poda do dymisji i niech da dzisiaj warszawiakom możliwość żeby rozstrzygnęli kto ma dalej Warszawą rządzić.

Co by nie mówić jestem dziwnie przekonany, że to, że nie zbieraliście tych podpisów pod referendum i do tego referendum nie doprowadziliście, a mieliście takie…

Niech pan, panie redaktorze nie próbuje odwracać kota ogonem.

Nie, ja nie odwracam kota ogonem. Nie, nie, nie…

Bo dzisiaj odpowiedzialność za to, co dzieje się w Warszawie nie spoczywa na PiS, tylko na PO.

Tylko PiS mogło się dołożyć, mogło dołożyć swoją cegiełkę, nawet cegłę, a nawet wielki blok betonowy do tego żeby Hannę Gronkiewicz-Waltz odwołać w referendum, natomiast uniknęliście tego, bo chcieliście żeby sprawa trwała dłużej.

I robimy bardzo wiele żeby nie tylko sprawę wyjaśnić, ale zadośćuczynić również ofiarom i po to jest komisja weryfikacyjna.

Czy szef sejmowej komisji finansów dopuszcza do siebie myśl, że Amber Gold powstało za pieniądze SKOK-ów?

Nie, nie sądzę. To oczywiście prokuratura wyjaśni, komisja śledcza wyjaśni.

Bo losy pieniędzy ze SKOK-ów są tak tajemnicze, że być może część z nich zasiliła i Amber Gold.

Nie, panie redaktorze, no rozumiem, że pan odwołuje się do absurdalnej tezy i wypowiedzi pana posła Brejzy na komisji śledczej.

Ale skąd pan wie, że ona jest absurdalna?

Dlatego ona jest absurdalna z samego założenia, ponieważ zakłada, że jak ktoś, instytucja finansowa udzieliła komuś kredytu, to potem odpowiada za to, co ktoś zrobił z tymi pieniędzmi.

Znaczy pytanie, na jakich podstawach udzielała kredytu.

No więc, no więc…

Przyzna pan, że to jest sposób na zasilenie pieniędzmi, dać komuś kredyt nie interesując się czy ten ktoś ma pieniądze na spłatę.

Ale takiego, nie, nie, ale takiego zarzutu poseł Brejza nie postawi. Postawił tylko zarzut, że został udzielony kredyt, czy pożyczka, którą pan Plichta wykorzystał na tworzenie Amber Gold, czego nie wiem czy tak było. Natomiast tak sformułowany zarzut jest absurdalny.

Panie pośle, w czerwcu upadł SKOK Nike, w maju Spółdzielcza Kasa Twoja, w lutym Wielkopolska Spółdzielcza Kasa, pan wie dlaczego one upadają?

Upadają dlatego, że mają kiepską sytuację finansową. KNF nadzoruje SKOK-i od 2012 r.

I pana to nie niepokoi?

Niepokoi mnie to. Niepokoi mnie przede wszystkim taka myśl, że to, że te SKOK-i mają problemy finansowe wynika również z tego, że od bardzo długiego czasu prowadzona jest kampania dezawuowania SKOK-ów, kampania prowadzona przez polityków. Tak, panie redaktorze, niech pan nie kiwa głową.

Nie, panie pośle, bo ja mam poczucie, że one upadają dlatego, że kompletnie nie radzą sobie z gospodarką finansową, albo rozpuszczają te pieniądze.

Otóż nie, otóż nie.

I uważam, że byłby to świetny motyw do tego żeby zajęła się tym komisja śledcza, która by SKOK-i mogła prześwietlić i działalność ich szefa.

Otóż nie, otóż nie. Oczywiście, w sam pomysł SKOK-ów wkalkulowane jest wkalkulowane nieco większe ryzyko działania niż w pomysł banków…

To ciekawa teza, ale szkoda, że nie mówicie tego klientom tych SKOK-ów.

Nie, nie, nie, to jest oczywistość, co powiedziałem, ponieważ kasy, takie kasy, jak SKOK-i powstają również po to żeby odpowiadać na wykluczenie bankowe dużej części społeczeństwa, czyli tak naprawdę one w swoim założeniu mają udzielać pożyczek również takim osobom, które mają gorszą sytuację i nie mogłyby uzyskać kredytu z banków. Po to w ogóle tego typu kasy powstają.

No tak, tylko że to jest teza, która zarazem świetnie ostrzega przed SKOK-ami, bo pokazuje, że to jest…

Nie, nie ostrzega przed SKOK-ami, bo SKOK-i są dzisiaj nadzorowane przez KNF.

Dzisiaj.

Depozyty są gwarantowane przez bankowy fundusz gwarancyjny, więc nie ma ryzyka. Natomiast oczywiście, jeśli jest taka sytuacja, że Polacy słyszą od bardzo długiego czasu tezy nieprawdziwe, formułowane przez polityków, przede wszystkim PO, dzisiaj również .Nowoczesnej, że to jest jakiś przekręt, że to jest piramida finansowa.

Jeśli 5 mld złotych wyciekło z tych SKOK-ów, to jest to jakiś przekręt.

To nie pozostaje to bez wpływu na kondycję na kondycję SKOK-ów.

A to nie jest przekręt? A SKOK Wołomin, to nie był przekręt?

A, to jest zupełnie inna sprawa. To jest zupełnie inna…

To dlaczego pan się dziwi, że mówią, że to przekręt.

SKOK Wołomin jest zupełnie inną sprawą. Ale to wie pan, to takie przekręty można mówić i o bankach spółdzielczych i o innych instytucjach finansowych.

No tak, ale jednak 2 mld chyba ze SKOK-u Wołomin wyparowały.

W tej chwili chyba prokuratura mówi o 800 milionach, ale rzeczywiście to może być znacznie więcej. I rzeczywiście to jest przekręt. Przekręt, który odbył się zresztą pod nadzorem KNF. Tak, panie redaktorze, tak, bo cały 2013 rok pieniądze SKOK i to był szczyt wyprowadzania pieniędzy ze SKOK-u Wołomin, a nadzór nad SKOK Wołomin i wszystkimi SKOK-ami jest od października 2012 r.

Panie pośle, ale zupełnie szczerze, nie zastanawia pana dlaczego senator PiS dzisiejszy, a ówczesny szef SKOK-ów tak bardzo wzbraniał się przed ich objęciem właśnie nadzorem KNF?

Ale to nie jest prawda, panie redaktorze to nie jest prawda. Właśnie to jest, widzi pan, pan powtarza tezę, która jest kłamliwą.

To nie jest prawda?

Tak, nie jest to prawda.

Ale jest pan absolutnie pewien?

Tak, jestem absolutnie pewien.

A ja panu pokażę…

To ja panu powiem najpierw, niech pan mi da powiedzieć, jak wyglądały fakty. 2008 r., wtedy…

To cofnijmy się do 2006 roku.

Cofnijmy się, dobrze.

Powstaje ustawa o nadzorze finansowym. Co na posiedzeniach komisji finansów publicznych mówi senator, dzisiejszy senator PiS Grzegorz Bierecki, w protokolach komisji zwany Grzegorzem Bieleckim notabene.

Rzeczywiście, wtedy tamta ustawa nie objęła nadzorem kas spółdzielczych.

Bo wzbraniał się przed tym Grzegorz Bierecki, prawda?

Ale przypomnę, ale ja przypomnę jeszcze…

Ale panie pośle, ale prawda, czy nieprawda?

Nie wiem, nie brałem udziału w tym, więc nie wiem dokładnie, jak każdy parlamentarzysta w tej sprawie się zachował. Natomiast…

Ale ja panu powiem, ale ja panu powiem, prześledziłem protokoły posiedzeń komisji z 2006 r., Grzegorz Bierecki przychodził i mówił kasy świetnie prosperują, są stabilnymi organizacjami finansowymi…

Jest ważniejszy fakt.

W objęciu ich nadzorem chodzi o zaszkodzenie rozwojowi spółdzielczych kas oszczędnościowych.

Ale dodajmy do tego, że wtedy w 2006 r. to PO była przeciwna w ogóle powołaniu KNF. Więc wtedy rzeczywiście tak, dokładnie tak było panie redaktorze, głosowała przeciw.

Z posiedzeń komisji finansów publicznych…

PO, mówię z pełną odpowiedzialnością.

…to nie wynika, PO i SLD chciały objęcia SKOK-ów nadzorem KNF.

Tylko, że była przeciwna powołaniu KNF, no mówię to panu z pełną odpowiedzialnością, proszę to sprawdzić.

A Grzegorz Bierecki był przeciwko

An block Platforma głosowała przeciwko powołaniu KNF w 2006 r.

Być może, być może.

Więc dzisiaj się w ogóle na ten temat nie wypowiada.

Dziwne by to było żeby głosowała an block przeciwko powołaniu KNF.

Ale to prawda.

Którego nadzorem chciała objąć kasy Biereckiego.

Może dziwne, ale prawdziwe. W 2008 r. prezydent Lech Kaczyński składa w sejmie ustawę, która naprawia to o czym pan mówi, czyli…

I tu znów wątpliwości…

Nie, nie ma żadnych wątpliwości.

Panie pośle, ale to żeby skończyć…

Była ta ustawa, był ten…

…ten wątek.

Właśnie chcę ten wątek doprowadzić do prawdziwego zakończenia. W 2008 r. pan prezydent Lech Kaczyński składa ustawę, w której proponuje, aby wprowadzić nadzór nad SKOK-ami, co robi PO, większość parlamentarna ówczesna w sejmie, odrzuca ten wniosek w pierwszym czytaniu.

I widzi pan ile jest wątpliwości wokół SKOK-ów i sam pan nie wie, co się działo w 2006 r. i może to jest najlepszy argument żeby powołać komisję śledczą, która to wszystko prześwietli.

Ale po co? Ale po co?

Żeby to wszystko prześwietlić, żeby Jacek Sasin wiedział, co Grzegorz Bierecki mówił w 2006 r.

Ale co, co wszystko. Nie, to do tego nie trzeba komisji śledczej, jak widać wystarczy zajrzeć do protokołów komisji finansów.

Ale pan tego nie wie, szef komisji finansów, ja to muszę panu przypomnieć.

Rozumiem, że pan ode mnie wymaga żebym czytał protokoły i na pamięć je poznał wszystkie od 89 r. No, przerasta to moje możliwości.

Jacek Sasin, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

"Nie jestem przeciwny komisji śledczej ws. SKOK-u Wołomin. Temat jest ważny"

Nie jestem przeciwny komisji śledczej ws. SKOK-u Wołomin. Tylko po kolei – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, szef Komisji Finansów Jacek Sasin. Polityk PiS dodaje: Najpierw była afera Amber Gold, teraz jest komisja, więc nie wykluczam, że w przyszłości, jak ta komisja zakończy swoje działanie, to powinna powstać komisja śledcza ws. SKOK-u Wołomin. Zdaniem Sasina temat jest ważny i być może trzeba porozmawiać o nim właśnie na takim forum. Tam jest wiele niejasności, styków – komentuje. Gość Konrada Piaseckiego zaznacza, że jest przeciwny komisji śledczej ws. wszystkich SKOK-ów, bo afery SKOK-ów nie ma.

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy? Za wcześnie by o tym mówić. Dziś jeszcze go nie ma – mówi polityk PiS i dodaje, że jego partia podejmie w tej sprawie decyzję do końca roku. Pytany o kandydata Nowoczesnej – Pawła Rabieja – odpowiada, że ma wątpliwości, czy ten sobie poradzi.

Jacek Sasin odpowiada również na pytania o ustawę abonamentową i podniesienie opłaty paliwowej.

 

RADIO ZET/MA