Zamknij

Jarosław Gowin: Koalicja Zjednoczona Prawica-PSL jest w interesie ludowców i w interesie Polski

Dominik Gołdyn
25.10.2018 06:46
Gość Radia ZET. Jarosław Gowin u Beaty Lubeckiej
fot. RadioZET

„W interesie Polskiego Stronnictwo Ludowego a także w interesie Polski, Władysław Kosiniak-Kamysz powinien przemyśleć swoją decyzję, by nie podejmować współpracy z obozem Zjednoczonej Prawicy” – mówi gość Radia ZET, wicepremier Jarosław Gowin. Były minister w rządzie PO-PSL podkreśla, że „bardzo ceni” Kosiniaka m.in. za to, że był  bardzo dobrym ministrem pracy. „Bardzo go szanuję jako człowieka” – dodaje. „Polska scena polityczna wyraźnie zmierza w kierunku bipolarnym – z jednej strony obóz lewicowo-liberalny a z drugiej konserwatywno-chadecki. Nie tylko liderzy PSL, ale także szeregowi działacze, muszą sobie zadać pytanie, gdzie w tym podziale jest dla nich miejsce” – tłumaczy gość Radia ZET. Pytany przez Beatę Lubecką o to, dlaczego Zjednoczona Prawica, która chciała wcześniej „zmieść” ludowców ze sceny politycznej, chce teraz z nimi współpracować, Gowin odpowiada, że „polityka rządzi się swoimi prawami”. „Czym innym jest kampania i czym innym interes kraju, który wymaga przezwyciężania podziałów, które zostały pogłębione w trakcie kampanii” – mówi wicepremier.  Sejmiki? „W 6 mamy samodzielną większość i to jest jedyna pewna rzecz. Dolny Śląsk? Jestem ostrożnym optymistą” – komentuje.

Beata Lubecka: Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki. Jakiś taki pan nieuśmiechnięty. Dawno pana nie było.

Jarosław Gowin: Tylko niewyspany.

To były trudne kampanie.

Były trudne kampanie...

Ale nie było pana w ogóle w mediach.

Byłem w mediach lokalnych.

Nie przyjmował pan zaproszeń, od nas też nie.

To prawda, ale przez cztery tygodnie byłem tam, gdzie powinienem być, czyli w terenie.

No i opłaciło się, wynik jest bardzo dobry. Co dalej z Patrykiem Jakim? Jaka jest jego przyszłość w obozie Zjednoczonej Prawicy?

Patryk Jaki prowadził przez kilka miesięcy imponującą kampanię. Na finiszu trochę zabrakło oddechu, przegrał, ale wszyscy jesteśmy mu w obozie Zjednoczonej Prawicy bardzo wdzięczni. To przede wszystkim do niego należy decyzja, jaki następny krok chce wykonać na swojej drodze rozwoju politycznego, drodze, która na pewno go doprowadzi w przyszłości do pełnienia wielu ważnych funkcji w państwie.

Był na Nowogrodzkiej. Rozumiem, że mógł się wypowiedzieć. I co powiedział?

Na ten temat w ogóle nie rozmawialiśmy. Na razie publicznie deklaruje coś, co jest chyba rzeczą oczywistą – że chce trochę odpocząć i oddać siebie bardziej rodzinie.

Jedynka na listach PiS-u w wyborach do PE?

Nic na ten temat nie mam do powiedzenia, bo nie rozpoczęliśmy rozmów na temat wyborów do PE. Na razie jest druga tura wyborów samorządowych, na tym się koncentrujemy.

Ale to byłby dobry pomysł, żeby Patryk Jaki wystartował do PE? Byłby niezłą lokomotywą takiej listy.

Ja chcę zwrócić uwagę na to, że w Warszawie PiS ma bardzo dobrego i bardzo ważnego dla naszego obozu eurodeputowanego, czyli prof. Zdzisława Krasnodębskiego. Natomiast czy Patryk Jaki miałby tutaj być jedynką, dwójką – to są rozmowy, które są dopiero przed nami.

A może prezesura NIK? Też pojawiły się takie spekulacje.

Myślę, że to są spekulacje całkowicie wyssane z palca.

Jaki wraca do Solidarnej Polski czy zapisuje się do PiS-u? Jakoś się określił?

Nie jestem rzecznikiem prasowym Patryka Jakiego. Gdzieś mi mignęła taka notatka w Internecie, że zapowiedział, że zachowa swój status polityka bezpartyjnego.

A czy w PiS-ie były takie tendencje wśród warszawskich działaczy, żeby rozliczać Patryka Jakiego za tę kampanię?

Nikt nikogo nie będzie rozliczał za zwycięstwo w wyborach samorządowych. Musimy przemyśleć – tak jak po wszystkich wyborach, i wygranych, i przegranych – przemyśleć, co zrobiliśmy dobrze, co można było zrobić jeszcze lepiej, a co zrobiliśmy źle.

Ale porażka jest jednak sromotna: Rafał Trzaskowski – ponad 56%, Patryk Jaki – ponad 28% głosów. Jaka będzie prezydentura Rafała Trzaskowskiego w Warszawie? Daje mu an kredyt zaufania?

Życzę i Rafałowi Trzaskowskiemu i każdemu z nowo wybranych prezydentów, burmistrzów, wójtów, żeby byli jak najlepsi. Bo Polska jest jedna i niezależnie od zbyt ostrych różnić i podziałów politycznych trzymam kciuki za wszystkich samorządowców.

A Rafał Trzaskowski sprawdzi się?

Mam nadzieję. Jeszcze raz podkreślam, że życzę mu tego. Co prawda wydaje mi się, że ze względu na swój temperament i zainteresowania polityczne, a także pewne przygotowanie lepiej by się sprawdzał w PE, no ale to już jest decyzja jego własna i PO, na który front został desygnowany.

Jakich żarówek pan używa? Energooszczędnych?

Mówiąc szczerze, nie mam szczegółowej wiedzy na ten temat.

Nie wymienia pan sam żarówek?

Zdziwiłaby się pani, ale w oczywisty sposób wymieniam chociażby dlatego że mieszkam tutaj sam.

No to nie wie pan, czy to są energooszczędne, czy takie jeszcze z tych zapasów starych?

Nie żartujmy. Wiem, do czego pani pije...

Tak. Do wypowiedzi pana prezydenta z Berlina.

…i to jest sarkazm zupełnie niepotrzebny. Jako minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska odpowiadałem także za deregulację. Inspirowałem się rozmaitymi działaniami ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. On dowiedziawszy się o moich zdziałaniach, był nimi na tyle zainteresowany, że dwukrotnie wysyłał do Warszawy swojego ministra odpowiedzialnego za deregulację po to, żeby on przekonał mnie, abym ja przekonał Donalda Tuska do stworzenia wspólnego frontu brytyjsko-polskiego na rzecz deregulacji w UE.

I co miałby zdziałać ten front? Również postawić taką tamę, żeby można było używać nieenergooszczędnych żarówek? Przecież te nowe mają pomóc środowisku, mają ograniczyć emisję CO2.

Pan prezydent Duda podał przykład, który bardzo często w debatach jest w Europie używany, przykład nadmiernie szczegółowych regulacji, do których ma skłonność PE czy szerzej instytucje unijne.

Ale europosłowie PiS-u chyba również poparli tę dyrektywę.

Pani redaktor ma trochę skłonność do tego, żeby się czepiać słówek zamiast koncentrować na problemie.

Nie czepiam się słówek.

Problemem jest przeregulowanie UE, problemem są też zbyt głębokie ingerencje instytucji unijnych w suwerenne decyzje państw narodowych.

Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, pan się podpisuje pod tą wypowiedzią pana prezydenta obydwiema rękami?

Jeżeli chodzi o filozofię integracji europejskiej, podpisuję się obydwiema rękami.

A to nie była niefortunna wypowiedź jednak? Odbiła się szerokim echem, i w Polsce, i za granicą.

Nie, to nie była wypowiedź niefortunna, dlatego że tę wypowiedź można interpretować tak, jak to zrobił pan premier Donald Tusk, w sarkastyczny sposób, tylko przy złej woli.

Donald Tusk w ten sposób  to skomentował: „Nie dołączę się do złośliwości i szyderstw pod adresem polskiego prezydenta. Wtedy kiedy wydaje się pogubiony w argumentacji, wtedy potrzebuje raczej naszego wsparcia, przynajmniej życzliwej cierpliwości”.

Po rozmowach z wysłannikiem Davida Camerona dwukrotnie przekonywałem Donalda Tuska, żebyśmy stworzyli taki front polsko-brytyjski na rzecz poszerzania wolności. Donald Tusk nie był tym wtedy zainteresowany, a szkoda, bo gdyby propozycja Davida Camerona została przyjęta, to być może nie byłoby Brexitu. Dzisiaj Donald Tusk jest ostatnią osobą, która w sprawie zakresu wolności w UE, wolności od ingerencji biurokratycznych ma prawo do tego, żeby kogokolwiek pouczać.

A ta wypowiedź pana Donalda Tuska, szefa Rady Europejskiej, nieco złośliwa pod adresem prezydenta?

To jest w oczywisty sposób podszyte sarkazmem, charakterystycznym dla Donalda Tuska, finezyjnym sarkazmem. Tej finezji i w ogóle pewnego wybitnego formatu politycznego nigdy Donaldowi Tuskowi nie odmawiałem.

Widziałam wczoraj pański wywiad w TVP. I szczerze mówiąc, trochę oniemiałam, kiedy pan mówił, że w sejmikach powinno dojść do koalicji konserwatywno-ludowej z PSL-em. Przecież PSL to był wasz główny wróg w tej kampanii. Strzelaliście do PSL-u jak do przysłowiowych kaczek. Po takim ostrzale artyleryjskim teraz PSL miałoby wejść z wami w koalicję?

Polityka rządzi się swoimi prawami. Czym innym jest kampania wyborcza, a czym innym jest interes kraju, który wymaga czasami przezwyciężania podziałów, które zostały pogłębione w trakcie kampanii. Polska scena polityczna wyraźnie zmierza w kierunku bipolarnym: z jednej strony obóz lewicowo-liberalny, z drugiej strony – obóz konserwatywno-chadecki. No i teraz nie tylko liderzy, także szeregowi działacze PSL-u muszą sobie zadać pytanie, gdzie w tym podziale jest ich miejsce. Czy próbują pozostać w centrum? Wydaje się, że tego miejsca w centrum jest coraz mniej.

Ale prezes PSL-u powiedział wyraźnie, że z politycznymi terrorystami się nie negocjuje. „Pamiętamy losy Samoobrony i LPR, nie chcemy być przystawką”.

Ja współpracuję od kilku lat z PiS-em i nie czuję się w najmniejszej mierze przystawką. Bardzo cenię Władysława Kosiniaka-Kamysza, uważam, że był bardzo dobrym ministrem pracy, bardzo go szanuje jako człowieka, natomiast wydaje mi się, że w interesie PSL-u, ale myślę też, że w dalekosiężnym interesie Polski, a to jest jednak najważniejsze, powinien przemyśleć tę swoją decyzję, żeby nie podejmować współpracy z obozem Zjednoczonej Prawicy w żadnym obszarze.

Mnie się wydaje, że to przede wszystkim jest w interesie obozu Zjednoczonej Prawicy. W ilu sejmikach będziecie rządzić?

Wszystko jest otwarte, w sześciu mamy samodzielną większość i to jest jedyna rzecz pewna.

A jakie są prognozy?

Ja jestem ostrożnym optymistą, jeżeli chodzi o Dolny Śląsk.

Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki.

Dziękuję bardzo.

"Tusk to fighter i polityczne zwierzę, więc bardzo prawdopodobne, że wystartuje na prezydenta. Jest ostatnią szansą dla opozycji"

„Wydaje mi się, że to bardzo prawdopodobne. Powiem z niekłamanym uznaniem – uważam go za zwierzę polityczne, uważam, że jest politycznym fighterem” – mówi gość Radia ZET Jarosław Gowin, pytany w internetowej części programu o start Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Zdaniem wicepremiera, szef Rady Europejskiej jest „ostatnią szansą obozu PO-Nowoczesna”. „Widać wyraźnie, że jest tam kryzys przywództwa, bo to czwarte z rzędu przegrane wybory przez obóz lewicowo-liberalny. Donald Tusk jedynym politykiem, który ma szansę odwrócić ten trend” – ocenia Gowin. Były premier wystartuje tylko wtedy, gdy szefem rządu zostanie Władysław Kosiniak-Kamysz? „Tego typu pogłoski medialne są efektem działań spin doktorów, w tym przypadku Platformy, którzy obawiają się, że Kosiniak i PSL mogą dokonać strategicznego zwrotu. Stąd to nęcenie lidera ludowców” – komentuje gość Radia ZET.

Pytany o spotkanie Kaczyński-Gowin-Ziobro, wicepremier odpowiada, że panowie dokonywali „wstępnego audytu, podsumowywali przebieg kampanii, zastanawiali się, w jaki sposób prowadzić ją teraz”. „Analizowaliśmy sytuację w każdym z województw pod kątem tego, gdzie mamy szansę na przejęcie władzy” – dodaje Jarosław Gowin. Jego zdaniem głównym przedmiotem troski obozu Zjednoczonej Prawicy powinna być sytuacja w dużych miastach. „Moim zdaniem nie służy nam nadmierna polaryzacja, podejmowanie jakichkolwiek kroków, które podsycają nieuzasadnione obawy, jakobyśmy chcieli wyprowadzić Polskę z UE” – tłumaczy gość Beaty Lubeckiej.

Pytany o swojego siostrzeńca, Łukasza Gibałę, który startował w walce o fotel prezydenta Krakowa, Gowin odpowiada, że nie będzie go przekonywał, by ten poparł Małgorzatę Wassermann. „Sprawy rodzinne trzeba odłączyć od politycznych. Po drugie znam poglądy Łukasza – lewicowo-liberalne i bardzo wolnorynkowe gospodarczo. Są też bardzo lewicowe kulturowo i obyczajowe. To jest przepaść” – komentuje wicepremier.

Ustawa dekoncentracyjna? „Nie sądzę, byśmy wracali do tego tematu w tej kadencji. Po 2019 roku? Będziemy się wtedy nad tym zastanawiać” – zapowiada polityk. Dodaje, że zawsze był zwolennikiem, by repolonizacja mediów „dokonała się, ale na zasadach rynkowych, żeby polski, prywatny kapitał odkupywał media, które znalazły się w rękach koncernów zagranicznych”.

Jarosław Gowin odpowiada także na pytania m.in. o PSL, Jacka Kurskiego i Jana Rokitę.

RadioZET.pl/DG , RADIOZET/MA