Zamknij

Joanna Kopcińska o podwyżkach dla nauczycieli: Chcemy rozmawiać. Broniarz deklaruje to tylko w mediach

Błażej Makarewicz
18.03.2019 06:56
Kopcińska
fot. Kamil Andrukowicz/Radio ZET

- Ze strony rządu Prawa i Sprawiedliwości pewne działania zostały podjęte, żeby podnieść wynagrodzenie nauczycielom. Rozumiem rozczarowanie, że za wolno i za niskie, ale zaczęło się – mówi w Gościu Radia ZET rzeczniczka rządu, Joanna Kopcińska. Czy w rozmowach ze związkowcami weźmie udział premier Morawiecki? - Skład naszej delegacji może ulegać zmianie – przyznaje w rozmowie z Beatą Lubecką. - Żeby rozmawiać, muszą tego chcieć dwie strony. Na razie są tylko medialne deklaracje ze strony pana Broniarza – mówi o przewodniczącym Związku Nauczycielstwa Polskiego rzeczniczka rządu.

Beata Lubecka: Joanna Kopcińska, rzeczniczka rządu. W końcu się doczekaliśmy. PiS, kiedyś PO. Dzień dobry, pani minister.

Joanna Kopcińska: Dzień dobry, pani redaktor, bardzo dziękuję za zaproszenie i polecam się na przyszłość.

Nie wyjdzie pani ze studia, rozumiem?

Mam nadzieję tu wrócić.

Nie no, to ja piłam do pani kolegów z rządu, którzy mają takie nawyki... Może nie nawyki, ale taką praktykę.

Nie, tutaj muszę zabrać głos, to nie jest tak. Rozumiem, do czego pani nawiązuje, do ostatniego wyjścia pana ministra ze studia. Będę faktycznie rozmawiała i namawiała go, żeby jednak wtedy, kiedy opadną emocje, wrócił i porozmawiał z panem redaktorem, ale proszę zwrócić uwagę, że wtedy był to dzień pracy w Parlamencie pana ministra.

No to zawsze można powiedzieć.

Wyczerpujące informacje, jakich udzielał na temat polityki zagranicznej, debata... To wszystko nałożyło się na to, że faktycznie, no...

Ale było to dość niefortunne.

Każdy z nas jest tylko człowiekiem i żeby mieć czas na zapoznanie się z bieżącą sytuacją, musimy mieć chwilę, a tam minister był do końca aktywny. Tam, czyli w Parlamencie, w Sejmie, odpowiadał na pytania.

No tak, bronił swojego stanowiska.

Nie, przedstawiał kierunki polityki zagranicznej rządu polskiego.

Dobrze, zostawmy już ministra Czaputowicza. Czy będzie nowa propozycja podwyżek dla nauczycieli? Czy rząd wyjdzie naprzeciwko oczekiwaniom nauczycieli chociażby w połowie?

O tym nie będziemy tu rozmawiać, w studiu, z całym szacunkiem. To powinien być dialog między tym, którzy protestują, i władzami Ministerstwa Edukacji Narodowej czy... Ta delegacja z naszej strony może ulegać pewnym zmianom, modyfikacjom, ale przede wszystkim trzeba rozmawiać.

Czy pan premier spotka się z szefem ZNP czy z szefem Solidarności oświatowej? Czy pan premier spotka się ze związkowcami?

Pani redaktor, tak jak powiedziałam, skład naszej delegacji może ulegać zmianie. Chcę zauważyć jedno – że żeby rozmawiać, dwie strony muszą tego chcieć.

Ale związkowcy chcą rozmawiać.

Ale są deklaracje głównie medialne ze strony pana Broniarza. A ja zapraszam serdecznie tych, którzy chcą rozmawiać, żeby usiąść, i tylko wtedy możemy spotkać się w pół drogi. Ze strony rządu PiS pewne działania zostały podjęte, żeby podnieść wynagrodzenia nauczycielom. Ja rozumiem rozczarowanie nauczycieli, że za niskie, że za wolno, ale zaczęło się.

W przeliczeniu złotówkowym to jest nadal od 85 do 150 zł netto podwyżki dla nauczyciela. No przyzna pani, że to jest po prostu śmiech na sali.

Ale czy ktoś z nas, czy premier tego rządu powiedział, że jego zdaniem to jest wystarczające i dobre tempo? Wręcz przeciwnie. Premier zauważył, że te podwyżki powinny rosnąć szybciej i zdecydowanie jest za tym, żeby nauczyciele zarabiali 6 tysięcy.

Mam wrażenie, że nauczyciele swoje, rząd swoje.

Nie, to nie jest tak.

Jak to jest, że jednak znalazły się podwyżki dla policjantów, a nie ma pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli, a jednak policjanci... No, była groźba, że święto stulecia obchodów niepodległości nie będzie właściwie ochronione i dlatego policjantom się udało wywalczyć te podwyżki. Dlatego nauczyciele sięgają po takie, a nie inne środki. To jest desperacja ze strony nauczycieli.

My jesteśmy za tym, żeby wyrównywać szanse, i jeżeli chodzi o teren – mniejsze, większe miejscowości – i jeżeli chodzi o jakość życia Polaków w Polsce i w zachodnich krajach UE.

Czy będzie jakaś nowa propozycja?

I dążymy do tego, żeby to robić. Zauważyliśmy w wielu obszarach zbyt niskie wynagrodzenia i to się zmienia.

To wszystko słyszeliśmy, pani minister, z całym szacunkiem. Czy będzie jakaś nowa propozycja?

I proszę też zauważyć, że jednak mimo niezadowolenia z tego, jak rosną wynagrodzenia nauczycieli, one zaczęły rosnąć. Przecież ta waloryzacja w 2017 roku była po latach.

Czy będzie jakaś nowa propozycja? Chociażby w połowie?

Żeby wypracować nowe propozycje, nowe rozwiązanie, nowe mechanizmy wzrostu wynagrodzeń, trzeba usiąść przy jednym stole. I Rada Dialogu Społecznego jest tym forum, gdzie powinna toczyć się dyskusja, bo to jest wielki sukces związków, że wypracowano taką formułę, ustawowo zapisaną, gdzie można usiąść...

Czyli rozumiem, że nauczyciele tutaj stoją okoniem i nie chcą...?

Nie nauczyciele, nie, nie, nie. Nauczyciele nie. Ja słyszę wypowiedzi jednej osoby – pana Broniarza, który jest prezesem ZNP od 1998 roku. I pytanie: gdzie był w 2013, 2014, 2015 roku?

To też już wszystko wiemy.

Bo ja troszkę się gubię w przekazie pana Broniarza, który był najpierw przeciwko powstawaniu gimnazjów, potem przeciwko ich likwidacji, teraz szantażuje rodziców dzieci tym, że nie będzie promocji do następnej klasy...

To jest desperacja ze strony nauczycieli.

Nie, to jest straszenie rodziców i nauczycieli, i dzieci przez pana Broniarza. Osoby, która powinna chronić przede wszystkim właśnie dzieci.

Przepraszał za tę wypowiedź szef ZNP.

Powiedział: „Jeżeli ktoś się czuje urażony”, ale to poszło już w eter. Maski opadły. To jest twarz pana Broniarza...

To samo pani mówiła wczoraj w TVP. Rozumiem, że taka jest narracja.

Nie, to jest zdanie wielu osób, w tym nauczycieli i rodziców. Jeżeli ktoś, kto jest nauczycielem z wykształcenia, prezesem ZNP, wypowiada takie słowa, że dzieci nie dostaną świadectw, nie będą mogły wybrać wymarzonego kierunku studiów, to cóż to jest?

To jest desperacja.

Nie, to jest gra polityczna, to jest wciąganie dzieci i nauczycieli, którzy zapewniam panią, w zdecydowanej większości tego nie chcą, w spór, ale polityczny.

A czy jest taki pomysł np., skoro pani Anna Zalewska, minister, ewakuuje się do Brukseli, już myślami jest gdzie indziej i jest nieskuteczna, jeśli chodzi o negocjacje, żeby ktoś inny ją zastąpił?

Pani redaktor, nie zgadzam się z tym, że pani minister jest nieskutecznym ministrem, bo to ona wprowadziła waloryzację, podwyżki w tym roku będą trzykrotne, zlikwidowała godziny karciane, za które nauczycielom nie płacono...

Teraz jak rasowa rzeczniczka pani się zachowuje.

...i dała wynagrodzenie również dla nauczycieli stażystów, i płatne kółka zainteresowań, ale oczywiście, że jest możliwość, żeby nasza delegacja się zmieniała, uzupełniała, tylko usiądźmy do jednego stołu i rozmawiajmy, bo tu trzeba znaleźć porozumienie...

Dobrze, to ten wątek już zakończmy, bo nic więcej się nie dowiemy, z tego, co widzę.

...tym bardziej że większość z nas jest wdzięczna swoim nauczycielom. Ja z wielkim szacunkiem wspominam nauczycieli, którzy uczyli mnie. Każdy z nas ma takie osoby, które zapamięta do końca życia. Oni przeprowadzili nas przez te trudne ścieżki edukacji.

Dobrze, wspaniałe są wspomnienia, i każdy te wspomnienia na pewno ma, z podstawówki, czy też z liceum, czy też z gimnazjum. Dlaczego pary homoseksualne nie powinny mieć prawa do adopcji dzieci?

To jest zdanie większości Polaków.

A pani jakie jest zdanie?

Ja jestem osobą tolerancyjną, ja toleruję...

Ale jakie jest pani zdanie?

Pozwoli pani, że się wypowiem. Oczywiście jestem osobą tolerancyjną, tak jak większość moich kolegów, natomiast jestem przeciwna adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

A dlaczego?

Dlatego, że w naszej konstytucji, art. 18 zapisane jest, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny i pod szczególną ochroną RP pozostaje macierzyństwo, rodzicielstwo.

A czym by to groziło, gdyby dzieci miały dwie mamy albo dwóch ojców?

Proszę pytać o to przede wszystkim te osoby, które mają dzieci, które wyrażają sprzeciw przeciwko wprowadzani takiej afirmacji, ideologii, uderzają tylko i wyłącznie...

Znaczy dzieci są przeciwne wprowadzaniu takich rozwiązań?

Mówię o rodzicach, którzy wychowują dzieci. Mówię o społeczeństwie polskim, które nie jest na to gotowe i przyzwyczajone. I proszę zauważyć, że również ci, którzy chcą nas do tego przyzwyczajać, jak pan wiceprezydent Rabiej...

A dla par jednopłciowych to nie jest dyskryminacja?

Większość jego kolegów również się od jego słów odcina.

No właśnie, to była jego prywatna wypowiedź. A wy zrobiliście z igły widły.

My? 

A „wara od naszych dzieci”? To jest retoryka rodem z Rosji.

Jest wiceprezydentem miasta Warszawy, który chce wprowadzić w życie odpowiednie przepisy dotyczące...

Przecież wszyscy się od tego odcięli. On sam powiedział, że to prywatna jego wypowiedź.

Bo jego koledzy wystąpili przeciwko. I pyta mnie pani, jeżeli większość kolegów pana Rabieja odcięła się od jego wypowiedzi, pyta mnie pani o moje zdanie?

To znaczy, że nie ma takich planów. 

Nie, przepraszam. Tego nie powiedział pan Rabiej. Pan Rabiej powiedział to, co powiedział – że trzeba społeczeństwo przyzwyczaić do tego, żeby mogły pary homoseksualne adoptować dzieci. PiS na to zgody nie daje, art. 18 wyraźnie mówi: to związek kobiety i mężczyzny, rodzicielstwo, jest pod szczególnym nadzorem państwa polskiego.

Czyli wojna kulturowa będzie osią kampanii europejskiej PiS-u, tak?

Nie, opozycji, która nie ma programu i która do tej pory tego programu nie przedstawiła.

Ale bardzo chętnie podchwyciliście to, co robi opozycja, bardzo chętnie.

My się po prostu nie możemy zgodzić na to, żeby pewne rzeczy nieakceptowane, wbrew konstytucji były narzucane polskiemu społeczeństwu, polskim rodzinom.

A czy straszenie osobami LGBT ma pomóc wygrać te wybory...

Ale to nie jest straszenie. Ja nigdy się nie podpiszę pod takimi słowami, bo jesteśmy tolerancyjni. 

...tak jak w 2015 roku PiS straszyło uchodźcami.

Nie, nie straszyło. 

Jak to nie?

To była wola Polaków.

A co mówił wtedy prezes PiS?

Proszę zauważyć, że wiele państw UE zaakceptowało polską politykę migracyjną, czyli mieliśmy rację. My byliśmy w Libanie z panem premierem Mateuszem Morawieckim, byliśmy na granicy syryjskiej i wiemy, i słyszeliśmy tam na miejscu, jaka forma pomocy jest najbardziej potrzebna. I ci ludzie, którzy są objęci wojnami na tamtych terenach, oni chcą być blisko swoich ojczyzn, blisko swoich domów, rodzin, które walczą, i tam potrzebują pomocy. My taką pomoc świadczymy.

I tu stawiamy kropkę. Joanna Kopcińska, rzeczniczka rządu, PiS, jest z nami. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

Joanna Kopcińska deklaruje w internetowej części rozmowy, że wypłaty w ramach programu „Rodzina 500+” także na pierwsze dziecko ruszy już na początku wakacji. - Jesteśmy przygotowani, żeby wypłaty ruszyły już od lipca na każde pierwsze dziecko bez kryterium – zapewnia. – Nawet jeśli ktoś tej wypłaty nie dostanie w lipcu, uspokajam, że pieniądze dostanie w sierpniu – dodaje.To kiedy powinniśmy złożyć wniosek, żeby dostać 500+ w lipcu? – pytała swojego gościa Beata Lubecka.
Od 1 lipca. I te wypłaty będą realizowane, także tu nie będzie żadnych opóźnień. Oczywiście duża w tym rola samorządów. Liczę na to, że nikt z samorządowców czy miasta Warszawy, Łodzi z której pochodzę, nie będzie opóźniał i utrudniał tych wypłat, bo one są dla nas polityków, tylko dla ludzi. To jest wyrównywanie szans – mówi Joanna Kopcińska.Czy będzie korekta w prawie i 13. emerytura będzie należała się również matkom, które są uprawnione do pobierania świadczeń w ramach programu matczynych emerytur?
Dostrzegamy wszystkie osoby, które należy uhonorować, wyróżnić w jakiś sposób, bo były do tej pory pomijane – zapewnia Kopcińska. – Decyzja należy do premiera tego rządu. Proszę poczekać aż Mateusz Morawiecki, finansista z krwi i kości, przejrzy budżet i odpowie na to pytanie – dodaje.Joanna Kopcińska skomentowała też dzisiejsze doniesienia „Dziennika Gazety Prawnej”. Wynika z nich, że minister finansów Teresa Czerwińska nie godzi się na złamanie, zawieszenie czy likwidację umocowanej w prawie zasady powstrzymującej państwo przed nadmierną hojnością. Mogłoby to skutkować zablokowaniem 500 plus i 13. emerytury w przyszłorocznym budżecie.
Czy jest konflikt w rządzie? – pytała Beata Lubecka.
Nie znam takiego konfliktu. Minister Czerwińska uczestniczyła na każdym etapie tworzenia programów PiS od kiedy została ministrem finansów. To, że trzyma w ryzach budżet, to bardzo dobrze. To nas oczywiście dyscyplinuje, wszystkich ministrów resortowych. Taka jest rola ministra finansów. Musi być tym, który patrzy, rozlicza, nie daje i nie rozdaje – odpowiada Joanna Kopcińska.- Z ręką na sercu deklaruje pani, że np. między premierem a szefową resortu finansów nie ma żadnego konfliktu, jeśli chodzi o to jak trzymać w ryzach finanse publiczne? – dopytywała gospodyni Gościa Radia ZET.
Jesteśmy wręcz wdzięczni Teresie Czerwińskiej za to, że tak skrupulatnie rozlicza finanse państwa polskiego – zapewnia Kopcińska.

RadioZET.pl/BM/PaNa