Zamknij

J. Kopcińska: Do żadnego innego parlamentu nie można wtargnąć, rozłożyć śpiworów i zacząć protestować

Dominik Gołdyn
21.05.2018 06:48
Gość Radia ZET. Joanna Kopcińska u Konrada Piaseckiego
fot. Radio ZET

Gość Radia ZET Joanna Kopcińska uważa, że polski parlament jest „wyjątkowy”. „W żadnym innym nie było i nie ma takiej sytuacji, że można wejść, wtargnąć, rozłożyć śpiwory i tam zostać” – mówi rzeczniczka rządu. Podkreśla, że marszałek Sejmu razem z rządem zabezpieczył pomoc medyczną, rehabilitantów, psychologów, dał salę, do której miały być wstawione łóżka, ale protestujący odmówili.  Kopcińska mówi również, że nie słyszała o wynoszeniu opiekunów z Sejmu. Pytana o to, czy składa obietnicę, że protest rodziców osób niepełnosprawnych nie będzie rozwiązany siłowo, odpowiada: „Nie składam żadnej obietnicy, bo nie mam na to wpływu. Nie mogę obiecywać gruszek na wierzbie” – komentuje gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Czy podległe rządowi służby powinny i będą ścigać tych, którzy rozbili wczorajszy wiec premiera?

Joanna Kopcińska: Nasze spotkania są zakłócane czy następuje próba ich zakłócania. My te spotkania z Polakami będziemy nadal prowadzili. Nikogo nie będziemy ścigać i karać.

Czyli uważa pani, że to, co się wydarzyło, można wpisać w takie reguły i standardy demokracji polskiej?

...nie można przekraczać granic wolności drugiego człowieka. I te osoby, które mają inne od nas poglądy, dobrze by było, żeby również o tym pamiętały, bo każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy, tylko oczywiście w taki sposób, żeby to były kulturalne dyskusje, merytoryczne argumenty, a nie przepychanki. Ja rozumiem duży poziom emocji, no bo w momencie, kiedy na spotkaniach chociażby PO organizowanych z posłami, z czołowymi posłami, zjawia się pięć, siedem osób, a to jest przez internautów dokumentowany, no to rozumiem ten poziom frustracji: brak słuchaczy, brak programu. Cóż można zrobić? Tylko zakrzyczeć tych, którzy mają program i skuteczne działania.

Ale rozumie też pani, że kiedy stosuje się taką retorykę polityczną jak "zdradzieckie mordy" czy kanalie", to rozumie pani, że narracja tej drugiej strony, tej nazywanej zdradzieckimi mordami, jest zdecydowana?

Czy takie słowa padły wczoraj, panie redaktorze?

Nie, ale takie słowa wypowiadał Jarosław Kaczyński, lider obozu politycznego, na którego bardzo często powołuje się Mateusz Morawiecki.

Tak, ale dlaczego nie powołuje się ta strona, która próbuje zakłócić spotkania, np. na to, że autorem pomysłu programu 500+ jest Jarosław Kaczyński, a finansowanie tego programu zapewnił premier Mateusz Morawiecki. I te pieniądze, które do tej pory nie trafiały do kieszeni Polaków, trafiają do niej. O tym się nie mówi...

Zaraz, zaraz, ale jaki jest związek między 500+ a retoryką Jarosława Kaczyńskiego?

...o tym, że tu przywoływane są słowa wypowiedziane wtedy, kiedy przekroczone zostały pewne granice prywatności, była mowa o zmarłym bracie. Takich tematów, obszarów nie powinno się poruszać, powinny być zachowane granice każdego człowieka, a dodatkowo wtedy, kiedy mówimy o prezydencie RP.

To wrzucę kamyczek do ogródka Mateusza Morawieckiego, bo pani mówi, że wszak "kanalie" to nie jego słowa. Ale jeśli w sali BHP, czyli w sali, w której podpisano porozumienia sierpniowe '80 r., Mateusz Morawiecki nie wspomina nazwiska Lecha Wałęsy, no to wygląda to trochę jak prowokowanie konfliktu.

Mateusz Morawiecki wymieniał wczoraj osoby, które znał, z którymi miał bezpośredni kontakt w przeszłości...

No tak, ale Lech Wałęsa jest symbolem strajku sierpniowego.

On, jego tata jest legendą działań w latach poprzednich i Mateusz Morawiecki również nie był bierny, kiedy trzeba było walczyć o wolną i demokratyczną Polskę. I o tych osobach, z którymi miał bezpośredni kontakt, mówił.

Myśli pani, że z Lechem Wałęsą nie miał bezpośredniego kontaktu Mateusz Morawiecki?

Wymienił te, z którymi współpracował, natomiast, panie redaktorze, punktów zaczepienia do tego, żeby wywołać awanturę, jest wiele. Dla mnie najważniejsze jest to, że pojawiające się te same twarze na naszych spotkaniach i brak programu opozycji wskazuje na to, że raczej jest to próba zakrzyczenia naszych działań. Bo te działania są, nasz program jest realizowany skutecznie i to boli, jeżeli nie ma się przesłania dla Polaków, tak jak nie ma tego opozycja.

Ale z ręką na sercu - naprawdę uważa pani za sensowne wygumkowywanie Lecha Wałęsy z historii sierpnia '80 r.?

Są tacy, który chcą o nim pamiętać i to robią.

A są tacy, którzy nie chcą pamiętać i też to robią.

My mówimy o prawdzie historycznej, w wielu obszarach, i również mamy do tego prawo.

Ale prawdą historyczną jest to, że Lech Wałęsa podpisywał te porozumienia.

Możemy się różnić, ale bez, że tak powiem, dyskusji łokciem. Bo to jest naganne w każdym obszarze.

Lech Wałęsa zostanie dzisiaj wpuszczony do Sejmu, do protestujących niepełnosprawnych?

Jako były prezydent ma specjalne uprawnienia, przywileje, z których może korzystać, i oczywiście, że tak.

A czy rząd bierze współodpowiedzialność za wszystkie te szykany, które dotykają protestujących w Sejmie?

Jakie szykany? O czym mówimy?

Np. zakazy spacerów, np. niewpuszczanie do nich gości, np. pomysły zasłaniania ich kotarami.

Proszę mi wskazać Parlament, w którym można wejść, rozłożyć śpiwory, leżaki, materace. Ten rząd, rząd Mateusza Morawieckiego...

Pani pamięta rok 2014, jak posłowie PiS-u, nie wykluczam, że również pani, chodzili do protestujących niepełnosprawnych i ich w tym wspierali? Wtedy pani pytała czy prosiła o wskazanie Parlamentu, w którym protestować mogą niepełnosprawni? Ja widziałem Arkadiusza Mularczyka, który kanapki im przynosił.

A ja pamiętam słowa wypowiedziane przez Lecha Wałęsę w 2013 r.: "Nie będzie mniejszość skakała po głowie większości". I ten człowiek dzisiaj, który był prezydentem, który mógł zmienić wiele, który mógł doprowadzić do tego w karcie osób niepełnosprawnych nie pojawią się pewne zapisy martwe, nie pojawiły się. Ta praca nad tym, żeby nie było...

Pani minister, ale Lech Wałęsa był prezydentem '90-'95.

A były wtedy schody? Były wtedy bariery architektoniczne dla osób niepełnosprawnych? Przecież te osoby na wózkach jeżdżą nie od wczoraj, nie od dzisiaj. Oczywiście, możemy się licytować...

To wina Lecha Wałęsy, że były bariery architektoniczne? To raczej wina polskiej historii, PRL-u i tego, że nie zwracano na to uwagi.

Ale jeżeli ktoś jest w polityce i od '97 roku dzisiaj mija 21 lat - można było wnieść pewne projekty, rozwiązania, pomóc. Ja chcę zauważyć jedną rzecz: to 29 postulatów osób niepełnosprawnych objęliśmy jako rząd PiS. 10 realizowaliśmy, 5 realizujemy. Gdzie byli poprzednicy...? 

Jarosław Kaczyński jest w polskim Parlamencie od '89 roku, tak samo można by Jarosława Kaczyńskiego zapytać, dlaczego były bariery architektoniczne.

I przez dwa lata rządów PiS-u, do których doprowadził Jarosław Kaczyński, przeznaczyliśmy 3 mld więcej złotych na niepełnosprawnych. Mamy programy konkretnych rozwiązań: Dostępność+ 23 mld 200, mamy mapę drogową budowy systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych z konkretnymi pieniędzmi. I mało tego, zrealizowaliśmy w odpowiedzi na protest dwa postulaty: jeden pieniężny, renta socjalna, i to, o co od dawna postulowali niepełnosprawni - dostęp do rehabilitacji w sposób nieograniczony.

Ale tak po ludzku zapytam - podobają się pani te szykany? Podoba się pani np. to, że Janina Ochojska musi siedzieć na wózku przed Parlamentem w deszczu, bo marszałek Kuchciński postanawia jej nie wpuścić do protestujących?

Ale zaprasza rząd PiS-u, pani minister Rafalska, ja jako rzecznik rządu, była wiceprzewodnicząca komisji zdrowia, sejmowej komisji zdrowia, jako lekarz z wykształcenia, do rady dialogu. Panią Ochojską w wszystkie osoby, które chcą pomóc osobom niepełnosprawnym.

Ale to nie to samo. Janina Ochojska chce odwiedzić niepełnosprawnych w Sejmie, protestujących tam od 33 dni, i chce z nimi porozmawiać.

Ale chce im pomóc?

Dlaczego nie?

Ale porozmawiać - a dlaczego nie działać?

Rozumie pani, dlaczego jej nie wpuszczać do Parlamentu? Rozumie to pani, czy nie? Bo ja tego nie rozumiem.

Dlatego, że wydał zakaz marszałek Sejmu i to jego trzeba pytać o wydanie tego zakazu.

Dlatego pytam, czy rząd bierze odpowiedzialność za zakazy marszałka Sejmu.

Nie no, marszałek jest drugą osobą w państwie, marszałek decyduje, marszałek wydaje zakazy...

Czyli pani się odcina od marszałka?

Nie odcinam się. Dlatego że - jeszcze raz powtarzam - Parlament w Polsce jest wyjątkowy, bo w żadnym innym nie było i nie ma takiej sytuacji, że można wejść, wtargnąć, rozłożyć śpiwory i tam zostać.

 

W parlamentach świata dzieją się bardzo różne rzeczy, akurat protest niepełnosprawnych nie jest najgorszym, co może dziać się w parlamencie.

A marszałek ma zadbać o bezpieczeństwo w tym momencie również osób tam przebywających. I co zrobił razem z rządem? Zabezpieczył pomoc medyczną, rehabilitantów, psychologów, dał salę, w której miały być wstawione łóżka, miały być godne warunki dla tych osób niepełnosprawnych tam przebywających - one odmówiły tego. O to zadbał marszałek Sejmu.

A jak marszałek któregoś dnia postanowi któregoś dnia siłowo zakończyć protest, przyklaśnie mu pani?

Ale dlaczego w ten sposób spekulujemy? Ja nie słyszałam o takich pomysłach, żeby siłowo wyrzucić.

A ja słyszałem.

Ale to trzeba mieć dowody na to, że ktoś chce tak zrobić, albo fakty.

Poseł Pięta pisał to choćby na Twitterze.

Czy poseł Pięta jest marszałkiem Sejmu?

Nie, ale jest posłem PiS-u, pani kolegą klubowym.

Nie mam wpływu na różne wypowiedzi, od niektórych się wręcz odcinam. Nie odcinam się od marszałka Sejmu, od pewnych wypowiedzi, które były w przestrzeni publicznej absolutnie się odcinam i tutaj jestem konsekwentna. Nie można w żaden sposób...

Czyli rozumiem, pani składa obietnicę, że protest siłowo rozwiązany nie będzie?

Nie składam żadnej obietnicy, bo nie mam na to wpływu.  Ja nie mogę obiecywać gruszek na wierzbie.

Chyba pani z marszałkiem Sejmu czasami rozmawia. A już premier do na pewno z nim rozmawia.

Dlatego też ciężko pracuję i zapraszam i panią Janinę Ochojską, i pana prezydenta Wałęsę i wszystkie, które chcą rozwiązać problem osób niepełnosprawnych, do pracy nad naszą mapą drogową, do tej budowy systemu wsparcia, bo tylko systemowe zmiany to rozwiążą. Usiądźmy razem, stwórzmy grupy robocze, stwórzmy tzw. okrągły stół i wspólnie procedujmy nad tymi rozwiązaniami.

To wszystko możecie robić...

Ale zapraszamy do dialogu tych, którzy deklarują, że chcą pomóc. Same deklaracje nie wystarczą, tu potrzeba działań. Proszę, żeby pokazały te osoby, że chcą działać - ponad podziałami.

Czy to, że pani wicepremier ds. społecznych, czyli Beaty Szydło, nie ma w rozwiązywaniu tego protestu, to jest decyzja premiera czy jej samej?

Są zaangażowane w rozwiązywanie tego problemu, tego protestu, wszystkie osoby, które powinny być zaangażowane.

Beata Szydło też?

Pani minister Rafalska spotyka się z protestującymi, premier Mateusz Morawiecki mobilizuje nas wszystkich, całą swoją drużynę do ciężkiej pracy.

Bo Beata Szydło dzisiaj mówi w "Sieci", że ona pięć godzin spędziła przy łóżku Jarosława Kaczyńskiego. Mam wrażenie, że więcej czasu poświęciła Jarosławowi Kaczyńskiemu niż problemom niepełnosprawnych w ostatnim miesiącu.

To jest próba uwagi od problemu, który chcemy rozwiązać. Nie rozwiążemy przerzucaniem się, czy ten jest, czy tamtego nie ma. Spotykajmy się w jednej sali, mamy konkretne propozycje, za Dostępnością+, za systemem wsparcia pójdą kolejne zapisy ustawowe.

Ale nie odpowiedziała pani na moje pytanie o Beatę Szydło i jej aktywność w tym proteście.

I to wszyscy powinni razem usiąść i pokazać, że nie tylko puste słowa, nie tylko nic niewnoszące deklaracje, ale faktycznie praca, praca, praca.

To proszę mi jeszcze odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jest tak, że rząd, który jest w stanie znaleźć 300 zł na wyprawkę dla wszystkich dzieci, łącznie z dziećmi milionerów, najbogatszych, tych, którzy zaraz zostaną objęci daniną solidarnościową, nie jest w stanie przeznaczyć tych samych pieniędzy na wsparcie dla niepełnosprawnych.

Przeznacza nawet więcej. Podniesienie renty socjalnej...

No tak, ale po co znajdować takie pomysły, które w gruncie rzeczy nikomu nie wydają się specjalnie potrzebne.

Dlaczego pan mówi "nikomu"? My to konsultowaliśmy ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, my nie możemy dzielić.

Nie, ja mówię o tych 300 zł na wyprawkę.

Nie możemy dzielić. 300 zł na wyprawkę to jest program, który wspiera polską rodzinę. Jest przeznaczony dla dzieci, które chodzą do szkoły, i rodzice na te pieniądze czekają.

Ale rządzący wspierają rodzinę takimi wydatkami jak 300 zł na wyprawkę, 500+ dla każdego, łącznie z najbogatszymi.

Tak.

Naprawdę warto by było rozsądniej zagospodarować te pieniądze i przeznaczyć je dla naprawdę najbardziej potrzebujących, czyli niepełnosprawnych.

Ale tak robimy. Do 2013 r. było świadczenie pielęgnacyjne...

Nie robicie, bo mówicie, że nie macie tych pieniędzy.

...które nie dzieliło osoby niepełnosprawnej tej, która urodziła się niepełnosprawna, i tej, która np.  w wyniku wypadku stała się osobą niepełnosprawną. W 2014 r., przypomnę, nagle doszło do zróżnicowania. Dlaczego o tym nie mówimy? To nie my zróżnicowaliśmy.

Ale potem TK orzekł, że to zróżnicowanie jest bezprawne.

Właśnie, i teraz my nie możemy pogłębiać...

Ale moje pytanie jest o co innego...

O to właśnie.

Jak rząd, który może wydawać pieniądze i spod palca znajduje takie pomysły jak 300 zł na wyprawkę, jednocześnie mówi, że nie ma pieniędzy dla niepełnosprawnych?

Ma, i to daje!

Ale postulatu podstawowego dzisiejszego niepełnosprawnych spełnić nie chce.

Spełniło.

Nie, 500 zł dodatku rehabilitacyjnego nie chce dać.

Ale 500 zł, jak mówiły również te osoby, które przebywają w Sejmie - jedna godzina rehabilitacji, płaciły panie  w placówkach komercyjnych z własnych budżetów domowych 100 zł za godzinę. 500 zł to pięć godzin. A my co daliśmy? Nieograniczoną...

Ale nie wszystkim potrzebna jest taka sama rehabilitacja.

Dlatego też nie tylko jeden projekt przedstawiliśmy.

A oni mówią: "Dajcie nam tak jak 500+, w gotówce".

I dajemy. Dajemy. Dajemy w ten sposób, że dla tych, którzy nie potrzebują rehabilitacji, mamy warsztaty terapii zajęciowej - zwiększone finansowanie, mamy zakłady aktywności zawodowej - zwiększone finansowanie, w tym przedstawionym systemie budowy wsparcia przez panią minister Rafalską i Czerwińską.

Musimy kończyć.

Ostatnie zdanie. Mamy wiele propozycji, za którymi idą realne pieniądze. A od 2015 r. już 3 mld więcej.  To my dajemy, ten rząd Mateusza Morawieckiego, pieniądze na osoby niepełnosprawne.

Joanna Kopcińska, bardzo dziękuję.

Dziękuję.

„Ci, którzy są w rządzie – zwrócili nagrody”

Ci, którzy są w rządzie, mieli przyznane nagrody– zwrócili je. W rządzie premiera Morawieckiego nagród nie ma i nie będzie – mówi Joanna Kopcińska w internetowej części programu. I podkreśla „dla mnie temat nagród jest zamknięty”. Dodaje, że dziwi się, dlaczego opozycja nie pyta o nagrody, które były przyznawane w warszawskim ratuszu.

Beata Szydło dla „Sieci” o tym, że polityka nie jest dla grzecznych dziewczynek? Nie będę oceniała kobiet w polityce po tym, czy są grzeczne czy nie. Wiem, że muszą być pracowite i skuteczne – komentuje rzeczniczka rządu. Podkreśla, że pracuje w ekipie, która „wie, czego chce i się wspiera”. Doskonale czuję się w tej drużynie – zapewnia gość Radia ZET.

Joanna Kopcińska odpowiada również na pytania o m.in. daninę solidarnościową i TVP.

RadioZET.pl/DG