Zamknij

Krzysztof Łapiński: Trzeba wrócić do kampanijnego wizerunku Andrzeja Dudy – odpowiedzialnego i walecznego

Mateusz Albin
11.05.2017 06:59
 Krzysztof Łapiński Gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Trzeba sprawić, by w oczach opinii publicznej prezydentura Andrzeja Dudy była odbierana zupełnie inaczej. Chciałbym zmienić jej pokazywanie. Trzeba przybliżyć prezydenta Polakom” – mówi Gość Radia ZET, nowy rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. Dodaje, że rozmawiał wczoraj z prezydentem i ten powiedział, że warto wrócić do „pewnych wzorców, które z sukcesem były robione w kampanii”. „Wtedy miał wizerunek osoby odpowiedzialnej, która potrafi walczyć, choć jest spisana na straty” – tłumaczy. Jego zdaniem otoczenie Dudy nie potrafiło dobrze przedstawić pewnych działań. „Zawsze trzeba podnosić poprzeczkę i stawiać sobie cele. Prezydent ma świadomość, że pewne rzeczy można zrobić lepiej. Nie jesteśmy nieomylni” – uważa Krzysztof Łapiński.

 

Konrad Piasecki: Tuż przed wręczeniem mu nominacji na prezydenckiego rzecznika, Krzysztof Łapiński, dzień dobry, witam.

Krzysztof Łapiński: Dzień dobry, witam pana, witam państwa.

Dlaczego na swego rzecznika prezydent powołuje akurat tego posła PiS, który demonstruje największy sceptycyzm wobec partyjnej linii?

Ale o kim pan mówi?

O panu, o panu, o panu…

Nie, nie, nie.

O panu, ministrze…

Ja formalnie będę, bo rzecznik prasowy to jest bardziej nieformalna funkcja, czy tak by się przyjęło w świecie dziennikarskim.

No dobrze, stanowisko ministra…

W każdym razie sekretarzem stanu, sekretarzu stanu odpowiedzialnym za kontakt z mediami.

W każdym razie powołuje akurat tego, który jako jedyny w tym studiu miał odwagę powiedzenia, że jeśli chodzi o partyjną linię to w skali od jednego do dziesięciu on ją rozumie na dwa.

Może ceni sobie pewien rodzaj szczerości i odwagi i tyle. Ja nie chcę wnikać w motywacje pana prezydenta, chociaż wiadomo, że kiedy mi tą propozycję składał to też się zastanawiałem.

I pan go zapytał, jesteście na ty?

Tak, tak.

To zapytał go pan: Andrzej, wiesz, jak partia to odbierze.

Znamy się z czasów kampanii i dobrze nam się wtedy współpracowało. Ja myślę, że wtedy, też nieskromnie trochę powiem, wykazałem się i ogromną pracowitością i…

Bojowością i zapalczywością, widzieliśmy pana przed telewizją publiczną, jak pan naparzał się mówiąc wprost.

Och nie, nie, jestem niezwykle spokojnym człowiekiem, jak pan zauważy od wielu miesięcy nie dawałem powodów do jakichkolwiek, najdrobniejszych skandali, czy skandalików.

Ale panie pośle, panie ministrze…

Nie i myślę, że docenił pewnie wcześniejszą współpracę, a także to, że jestem szczery, potrafię mówić to, co myślę i nie uciekam w jakieś takie czasem dywagacje.

To świetnie, że jest pan szczery, bo teraz mamy dziesięć minut szczerości. W takim razie powiedział mu pan na pewno: Andrzej, wiesz, że dla partii to będzie rodzaj policzka, a w każdym razie to partia odbierze ten krok, jako krok wrogi.

Nie. Zapytałem się, czy nie jest kłopotliwe to, że czasami bywałem krytyczny nie wobec partii, jako takiej, tylko wobec zachowań niektórych osób, które przysparzały partii problem.

I co prezydent na to?

Miał taką świadomość. I to mu nie przeszkadzało.

Ale powiedział: i świetnie i o to mi właśnie chodzi?

Nie, nie.

To właśnie chcę osiągnąć?

To nie padło, że świetnie, o to chodzi, tylko powiedział, że on wie, śledzi czy ma informacje, jak wygląda moja droga w ostatnich kilkunastu miesiącach jako posła.

I wie pan, że wiedział, że jest to droga, takiego, bym powiedział, rozchodzenia się raczej linii pana i partii.

Tak, ale to tak, jak mówię, więc myślę, że to zdecydowało bardziej to, że jestem osobą, która potrafi szczerze w oczy powiedzieć jeśli coś jest nie tak. Ale chyba jednak zdecydowało to wszystko, co robiliśmy w kampanii, bo nawet, jak rozmawialiśmy, czy nawet wczoraj, to pan prezydent mówił, że warto wrócić do pewnych wzorców funkcjonowania z mediami. Wzorców, które z sukcesem robiliśmy w kampanii.

Czyli do jakich wzorców, jakie to mają być wzorce? Większa otwartość na media?

Prezydent musi być otwarty na wszystkie media.

Również te, które niekoniecznie go kochają, jak rozumiem.

Tak, pewne kanały komunikacji trzeba blokować, pewne pokazać też, że prezydent jest zwykłym często człowiekiem, pierwszą osobą w państwie, ale też zwykłym człowiekiem, jak miliony Polaków.

Ale jak pan myśli…

Przybliżyć prezydenta Polakom, krótko mówiąc.

A jak pan myśli, jak partia odebrała pańską nominację? Taka na przykład rzeczniczka Beata Mazurek, ucieszyła się?

Wie pan, ja się spotkałem z wieloma gratulacjami i dowodami sympatii. Nie wiem czy na zasadzie takiej…

Pani rzeczniczka zadzwoniła z gratulacjami?

Nie wiem czy takie, nie wiem czy na zasadzie takiej, że pozbywamy się kłopotu, no żartuję, ale nie, ja myślę, bo oczywiście rezygnuję z mandatu posła, czy to jest tożsame z rezygnacją…

Ale z członkostwa w partii pan nie rezygnuje?

Nie ma takiej konieczności.

Nie, konieczności nie ma, ale pytam czy pan rezygnuje, czy nie?

Nie, nie, to wie pan, to by było wtedy odebrane naprawdę jako jakaś demonstracja, ja nie chcę żadnych demonstracji, powiewania jakąś szabelką, broń boże. Ministrowie prezydenccy, przy poprzednich prezydentach też byli często członkami partii i to nikomu nie przeszkadzało.

Panie pośle, ale rozumiem, że ten pański krytycyzm, czy sceptycyzm wobec partyjnej linii przy tej nominacji jest pańskim atutem, czy był pańskim atutem.

To był nie krytycyzm, to jest troska. Albo krytycyzm, sceptycyzm czasami wynikający z troski.

Z troski. I ten krytycyzm był pańskim atutem przy tej nominacji.

Nie chcę powiedzieć czy atutem, nie przeszkodził w tej nominacji.

Bo ta nominacja jest wpisana w jakiś szerszy, prezydencki plan, prawda?

Nie chcę powiedzieć, że atutem, nie przeszkodził w tej nominacji. To nie był czynnik, który by mnie dezawuował, czy sprawiał, że prezydent powiedziałby, no, chciałbym cię powołać, ale przez to, co mówiłeś nie mogę, nie.

Bo ona jest wpisana w szerszy i większy prezydencki plan.

W szerszy, większy prezydencki plan. Pożyjemy, zobaczymy.

To jest plan pewnego, mówiąc takim językiem zwykłym, odklejenia się od PiS, wyjścia z przedpokoju, porzucenia tego wizerunku Adriana, który się nie może do prezesa dostać.

Nie chciałbym mówić odklejenia, porzucenia PiS, bo ja też…

Niech pan mówi szczerze, bo za szczerość wszak prezydent pana docenia.

Nie, ja też pamiętam i to będę powtarzał, że gdyby nie było majowego zwycięstwa w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy, nie byłoby październikowego zwycięstwa PiS.

To pan powtarza, to nie jest kompletnie odpowiedź na moje pytanie, a miało być szczerze.

No, jest szczerze.

To jest pomysł na odklejenie się od PiS?

Nie. To jest pomysł…

Na uzyskanie przestrzeni samodzielności prezydenta?

To jest pomysł żeby ściągnąć osobę, która w jakiś sposób w kampanii się sprawdziła i teraz będzie też starała się promować prezydenta.

Ale ja pytam o szerszy plan, nie tylko o plan na pana.

No bo ja jestem tylko trybikiem w machinie prezydenckiej.

Skromnym ogrodnikiem w winnicy pana Andrzeja Dudy.

Tak, oczywiście. Oczywiście.

W tym przypadku.

Panie redaktorze, tylko że pan jakby stawia już pewną tezę.

Tak, stawiam pewną tezę. I chciałbym żeby się pan do tej tezy odniósł.

Nie, moja nominacja ma na celu przede wszystkim poprawienie, czy zbudowanie dobrych relacji z mediami. Czy jest wpisana w szerszy plan, to pan poczeka, zobaczymy. No, szczerze mówię.

Ale szczerze mówię, że jestem dziwnie przekonany, że pan o tym z prezydentem rozmawiał.

Ale panie redaktorze, szczerze mówię, natomiast kiedy, pewnych rzeczy też nie wypada mi mówić, czy zdradzać wszystkiego, bo są takie kwestie, które wypada troszeczkę jeszcze zatrzymać.

No dobrze, to zapytam inaczej?

To nie chcę kłamać.

Zapytam inaczej, gdyby pan porównał tego prezydenta, czy tego Andrzeja Dudę, z którym szedł pan w kampanii wyborczej, do dzisiejszego prezydenta Andrzeja Dudy, który ma już za sobą jedną trzecią urzędowania, to jak bardzo ten wizerunek, który wymarzył pan sobie w kampanii różni się od tego wizerunku, który pan obserwuje dzisiaj.

Na pewno w kampanii to był wizerunek osoby, która choć jest spisana na straty, potrafi walczyć i tą walką zwycięża.

I dzisiaj takiego wizerunku prezydent nie ma.

Prezydenta odpowiedzialnego, walecznego, takiego, który ma też własne zdanie. Ja nie chcę powiedzieć, że nie ma. Jest…

Ale wie pan, że jest daleki od tego wizerunku.

Trzeba szerszego, ale ten wizerunek też często wynika z tego, że pewnych decyzji, pewnych działań nie potrafimy, czy nie potrafiliśmy dobrze przedstawić. To też jest kwestia tego, nie że prezydent nie jest taki, tylko że nie potrafimy tego pokazać, bo przecież wyborczy, obywatele dowiadują się o tym, co robi prezydent, czego nie robi z mediów.

Ale jest pan pewny, jest pan w stanie powiedzieć wprost to nie jest taka prezydentura, jaką sobie w kampanii wymarzyłem?

Nie. Tego panu nie powiem.

A powie pan to jest taka prezydentura, jaką sobie wymarzyłem?

To jest prezydentura, która spełnia oczekiwania milionów Polaków.

A Krzysztofa Łapińskiego spełnia?

Spełnia, bo gdyby nie spełniała to bym nie szedł do pałacu prezydenckiego.

A Andrzeja Dudy spełnia?

Natomiast sobie zawsze trzeba stawiać i poprzeczkę podnosić wyżej i stawiać cele. Myślę, że prezydent ma też świadomość tego, że pewne rzeczy można zrobić inaczej, lepiej. I to nie jest tak, że jesteśmy nieomylni.

To powtórzę to pytanie, a ona spełnia, ta prezydentura spełnia oczekiwania Andrzeja Dudy?

To jest pytanie do prezydenta Andrzeja Dudy, a nie do mnie.

Ale pan…

Naprawdę, ja nie będę wchodził…

Jako się rzekło prezydent niezbyt ochoczo chodził do wszystkich mediów, wobec czego nie byłem w stanie mu zadać od dwóch lat tego pytania, więc je zadaję panu?

Będziemy nad tym pracować panie redaktorze, obiecuję. Nie, to jest naprawdę poważna prezydentura, która oczywiście, wobec niej są ogromne oczekiwania i w sytuacji takiej, kiedy jest prezydent i obóz rządzący pochodzi z tej samej partii, czy z tego samego pnia ideowego…

To jest pewien problem.

Jest pewien problem, że nawet w dzisiejszej konstytucji to są pewne rozwiązania, gdzie tak, ludzie by oczekiwali, jest rząd, który rządzi, a też ludzie, oczekiwanie obywateli jest takie, że to prezydent będzie rządził, a tymczasem w konstytucji prezydent takich uprawnień nie ma.

Tak, tylko że ten prezydent mówił w czasie kampanii: prezydent nie będzie notariuszem rządu, ja będę prezydentem dialogu, łączenia, mówił o potrzebie prezydenckiej samodzielności, doskonale pan wie, że w oczach opinii publicznej to nie jest ten wizerunek prezydenta, jaki prezentuje Andrzej Duda.

Tak. No i trzeba też właśnie tak działać żeby sprawić żeby w oczach opinii publicznej ta prezydentura była pokazywana, czy odbierana zupełnie inaczej.

A, czyli jednak. Czyli jednak nie jest odbierana tak jak by pan chciał?

Ale to pan powiedział.

Nie, pan powiedział, że ma być odbierana zupełnie inaczej.

Odpowiadając na zacytowane przez pana stwierdzenia.

Czyli chciałby pan zmienić oblicze tej prezydentury?

Nie oblicze. Chciałbym zmienić pewne pokazywanie tej prezydentury. No bo oblicze, to…

No nie, to musiałby pan media zmienić, ale pan będzie rzecznikiem prezydenta, a nie kreatorem mediów.

Nie, nie, ja media nie chcę zmieniać, ja chcę ułożyć bardzo dobre relacje z mediami, tak żeby prezydent, żeby media miała kompetentną wiedzę na temat tego, co robi prezydent, jakie są jego decyzje. I oczywiście z tego wynika to, że prezydent musi być dostępny dla mediów.

A jest, pańskim zdaniem, w prezydencie siła i determinacja żeby stać się równoprawnym partnerem dla Jarosława Kaczyńskiego?

A dlaczego akurat dla Jarosława Kaczyńskiego?

Bo dzisiaj Jarosław Kaczyński jest numerem jeden polskiej polityki, a bez wątpienia numerem jeden obozu rządzącego.

No jest liderem partii, która rządzi. Ale ja bym w ogóle nie chciał tutaj zderzać dwóch postaci, prezydenta i prezesa Kaczyńskiego, no bo wszyscy jakby oczekują tutaj, że to będzie jakiś gigantyczny konflikt.

Nie, ja oczekuję, że będą to dwie postaci równoprawne, bo dzisiaj tak nie jest.

Nie, bo też jest takie oczekiwanie, ja wiem, że dla wielu, nie wiem dziennikarzy, publicystów, to takim najlepszym momentem, czy przejawem, że prezydent jest samodzielny, niezależny, itd., itd., to jest wtedy, gdyby - nie wiem - wypowiedział wojnę prezesowi PiS, czy partii.

Rozumiem wojny mu nie wypowie.

Bo to tak nie działa, no bo panie redaktorze…

Nie, że wojny mu nie wypowie…

To jest oczekiwanie takie z gruntu, już od podstaw fałszywe, żeby prezydent, który pochodzi z tego obozu szedł na wojnę z tym obozem, który w większości realizuje jego program, który on przedstawił w kampanii. No w jakich sytuacjach prezydent miał iść na wojnę, czy wtedy, kiedy rząd wprowadzał 500 plus, czy kiedy rząd podwyższał płacę minimalną, czy obniżał wiek emerytalny? We wszystkich tych sytuacjach realizował program prezydenta.

Panie pośle, to ja zapytam w cudzysłowie, czy chciałby pan żeby w drugiej serii „Ucha prezesa” pan Adrian wszedł wreszcie do gabinetu?

Ale ja nie będę wpływał na działalność kabaretu.

Dlatego powiedziałem, że to jest pytanie w cudzysłowie.

Ale to jest

Taka paralela.

Mówimy o kabarecie, o czymś, co…

A ten kabaret prezydenta boli?

O czymś, co jest oparte na dowcipie, na grotesce i co nie musi, a nawet i nie przedstawia stanu faktycznego.

Ale boli to prezydenta, czy nie?

Nie rozmawiałem na ten temat, czy boli.

A pana boli?

Nie, mnie nie boli. Natomiast ja wiem, śledzę oddźwięk społeczny, to jest kabaret, który odniósł gigantyczny sukces rynkowy, czy medialny.

I to, że prezydent jest w nim panem Adrianem, który siedzi w przedpokoju prezesa rozumiem z punktu widzenia pana, czyli rzecznika prezydenta za chwilę, to jest fatalne.

To prezydent, jeśli jest, akurat ten kabaret, który odnosi sukces medialny, miliony osób to oglądają, komentują i to wchodzi, troszeczkę przenosi się do pop kultury, też ludzie tym żyją no to nawet jeśli to jest kabaret, nawet jeśli to jest kabaret to lepiej jeśli tam postacie w nim występujące, czy dla każdego polityka jest lepiej jeśli jest takim sympatycznym, dobrze przedstawianym bohaterem. Ale to też proszę zobaczyć, jak się ostatnio rozczarowali politycy opozycji, kiedy zobaczyli siebie po raz pierwszy w tym kabarecie. Wcześniej mieli naprawdę z tego niezły ubaw, a jak zobaczyli siebie to już chyba troszeczkę miny im zrzedły.

Krzysztof Łapiński, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

Łapiński zapowiada: Prezydent na 100 proc. złoży w Senacie wniosek o przeprowadzenie referendum ws. konstytucji. Jest pełna determinacja

 

Prezydent złoży w Senacie wniosek o przeprowadzenie referendum ws. konstytucji. Jest zdecydowany na 100 proc. – zapowiada Gość Radia ZET, nowy rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. Zaznacza, że to wynika z „ostatnich rozmów i zapowiedzi, która padła 3 maja”. Prezydent mówił, że nawet, jeśli ten pomysł budzi mieszane uczucia, to projekt złoży. Jak potem zareaguje na to społeczeństwo - to inna rzecz. Jak zareaguje Senat - to też inna rzecz – dodaje gość Konrada Piaseckiego. Jest pełna determinacja do tego, żeby projekt doprowadzić do końca, żeby to było z dobrym efektem – zapewnia.

Łapiński dodaje, że prezydent zamierza zadać kilka pytań dotyczących ważnych kwestii ustrojowych. Ma pomysł na zagadnienia, o które warto zapytać, ale w tej chwili chce rozpocząć debatę z Polakami, żeby to oni powiedzieli, o co warto ich zapytać. Potem wyklują się te pytania – mówi prezydencki rzecznik.

Będę doradzał prezydentowi, żeby nie dał się podpuszczać przez dziennikarzy. Nawet, jeśli niektóre słowa są prawdziwe, to potem są mocno komentowane i czasami lepiej ugryźć się w język – zapowiada Łapiński. Komentuje w ten sposób wypowiedź prezydenta o „wpływowych Polakach, których rodzice, czy dziadkowie byli zdrajcami”. Na poziomie socjologiczno-historycznym w tej wypowiedzi nie ma nic obraźliwego i kłamliwego  uważa Gość Radia ZET.

 

RADIO ZET/MA