Zamknij

Leszek Miller: Nie zagłosuję na Rozenka. Stał na czele grupy, która za wszelką cenę chciała zniszczyć SLD

Błażej Makarewicz
08.10.2018 06:42
Gość Radia ZET. Leszek Miller u Beaty Lubeckiej
fot. Radio ZET

„Nie zagłosuję na Andrzeja Rozenka [kandydata SLD na prezydenta Warszawy – przyp. red.]. Włodzimierz Czarzasty nie dał mi szansy, aby głosować na kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej” – zapowiada gość Radia ZET, były premier Leszek Miller.  Polityk SLD tłumaczy, że kandydatem jego ugrupowania miał być najpierw Andrzej Celiński i chętnie oddałby na niego głos, ale na Rozenka nie zagłosuje z wielu powodów. „Obserwowałem go w Sejmie, gdzie stał na czele grupy, która za wszelką cenę chciała Sojusz. Pamiętam ważne dla nas głosowania, np., kiedy wydłużano wiek emerytalny, my byliśmy przeciw a Rozenek głosował za. Gdy była próba zorganizowania referendum  - my za a Rozenek przeciw. Płaca minimalna – Rozenek również przeciw” – wylicza były premier. Dodaje, że ma „pewien dysonans” jeśli chodzi o tę kandydaturę.

Beata Lubecka: Leszek Miller, były premier, SLD. Na kogo pan zagłosuje w wyborach na prezydenta Warszawy w pierwszej, drugiej turze?

Leszek Miller: Jeszcze nie wiem.

Nie będzie to kandydat SLD?

Nie, Włodzimierz Czarzasty nie dał mi szansy, żeby głosować na kandydata SLD, bo ja z różnych powodów nie mogę głosować na Andrzeja Rozenka.

A co to znaczy, że Włodzimierz Czarzasty nie dał panu szansy z różnych powodów?

Dlatego że kandydatem SLD jest Andrzej Rozenek. Najpierw miał być Andrzej Celiński, ja bym chętnie oddał głos na Andrzeja Celińskiego. Ale ja pana Rozenka obserwowałem przez cztery lata w Sejmie...

I co z nim jest nie tak?

...gdzie stał na czele takiej grupy, która chciała za wszelką cenę zniszczyć SLD.

Mówimy o Ruchu Palikota?

Był bardziej gwałtowny w swoich reakcjach niż sam Palikot, a poza tym pamiętam głosowania dla nas istotne i ważne, np. wtedy, kiedy wydłużano wiek emerytalny i my byliśmy temu zdecydowanie przeciwni, no to Andrzej Rozenek głosował za, wtedy, kiedy była próba zorganizowania referendum w tej sprawie przez Solidarność, Andrzej Rozenek również przeciw, czy wtedy kiedy próbowaliśmy podnieść płacę minimalną, no to Andrzej Rozenek również przeciw. Więc jeżeli dzisiaj jest w SLD i jest kandydatem na prezydenta. To ja mam jakiś dysonans, z którym muszę sobie jakoś dać radę.

Zaskakujące jest nieco, przynajmniej dla mnie, że były prezydent mówił wcześniej, że choć Rozenek to dobry człowiek, to nie zagłosuje na Rozenka, tylko na Rafała Trzaskowskiego, bo Rozenek nie ma żadnych szans. No ale w weekend jednak Aleksander Kwaśniewski wsparł Andrzeja Rozenka. O co chodzi?

Nie wiem, jak pani zapewne zauważyła, Aleksander Kwaśniewski zmienny jest. A jeżeli pani go zapyta, dlaczego jeszcze niedawno mówił, że nie będzie głosował na Rozenka, to pewnie powie pani, że był źle zrozumiany.

Pan się nie zaangażuje w kampanię SLD?

Angażuję się tam, gdzie mogę i gdzie jestem proszony. Oczywiście ja będę głosował w Warszawie na kandydatów SLD, kandydatów tego ugrupowania lewicowego, które idzie do wyborów, bo ja tam na listach widzę dziesiątki bardzo kompetentnych samorządowców, których znam osobiście i chętnie będę na tę listę głosował, czy do rady miasta, czy do dzielnicy, czy do sejmiku.

A kto wygra ten bój o Warszawę? Co panu podpowiada doświadczenie i intuicja?

Ma pani na myśli prezydenckie wybory?

Tak.

Myślę, że pan Trzaskowski ma większe szanse, ale z kolei jego konkurent prowadzi bardzo efektywną i efektowną kampanię wyborczą, więc wszystko jest możliwe. W każdym razie pan Trzaskowski powinien pamiętać, że nic raz na zawsze dane nie jest i trzeba do końcowej godziny twardo walczyć.

I gryźć tę trawę. To na kogo pan zagłosuje?

Zobaczę, kto mnie bardziej przekona.

Chyba już kandydaci pokazali wiele.

Proszę pamiętać, że oprócz tych dwóch kandydatów z PO i PiS-u są jeszcze tacy, którzy są bardzo blisko wartości lewicy, ideałów lewicy, więc taki wyborca lewicy, jakim jestem, ma z kogo wybierać.

Teraz na topie są tzw. taśmy prawdy. Czy Mateusz Morawiecki i PiS mają duży kłopot w związku z tymi taśmami z udziałem pana premiera Mateusza Morawieckiego, wtedy prezesa dużego zachodniego banku?

To zależy jak się ta sytuacja dalej rozwinie, bo słyszymy, że są jeszcze jakieś kolejne taśmy, które bardziej obciążają premiera. W tej chwili Mateusz Morawiecki ma jeden problem. Mianowicie z tych taśm wynika, że on dobrze czuł się w środowisku biznesowo-towarzyskim PO, że miał tam rozległe kontakty...

I to obciąża jego wizerunek?

W PiS-ie obciąża, dlatego że jak pani posłucha dzisiaj chociażby retoryki, której używa premier, to on przedstawia środowisko PO niemalże jako degeneratów, jako osoby, które działały na szkodę naszego kraju, które tolerowały patologie. To jeżeli dzisiaj wyborca PiS-u słyszy, że jeszcze niedawno pan premier znakomicie czuł się wśród tego grona, to myśli sobie – to w końcu kim ten premier jest?

Prezes tłumaczył to w ten sposób w TVP, że Mateusz Morawiecki musiał dostosować się do reguł gry środowiska, w którym się obracał.

Co innego może powiedzieć pan prezes, skoro wysunął kandydaturę pana premiera na funkcję tę, którą pełni. Gdyby Kaczyński był bardziej zdystansowany wobec pana premiera, to mógłby skorzystać z okazji.

Z jakiej okazji?

Żeby zmienić szefa rządu, ale tak nie będzie, bo pomysł, żeby wystawić Mateusza Morawieckiego jest autorskim projektem Jarosława Kaczyńskiego.

No to trudno, żeby sobie sam zaprzeczał. A jaki to będzie miało wpływ na wynik wyborów samorządowych pańskim zdaniem?

Jeżeli się nie pokaże nic więcej, to niewielki. PO słusznie próbuje punktować swoich rywali, mówiąc: jak były nasze taśmy, to żeście mówili taśmy prawdy. Jak są wasze taśmy, to bagatelizujecie.

Odgrzewany kotlet wtedy.

Odgrzewany kotlet. Więc proszę bardzo, jacy jesteście faryzeusze. Ale ponieważ tzw. twarde elektoraty w Polsce nie są tak subtelnie wrażliwe na takie rzeczy jak są związane z taśmami, to jeżeli nie ukaże się coś nowego, coś naprawdę miażdżącego, to myślę, że jakiegoś wielkiego wpływu ta afera nie będzie miała. Mnie niepokoi coś innego – że po raz kolejny widzimy, że ktoś ma te taśmy, ktoś nimi manipuluje, ktoś je nagrał. A przecież w Polsce są instytucje, które mają czuwać nad bezpieczeństwem polityków. Więc jeżeli to było tak, że politycy chodzili do Sowy i Przyjaciele i tam byli nagrywani, a służby ochronne patrzyły na to przez palce albo same to jeszcze organizowały, to rzeczywiście jest się nad czym frasować.

Rzeczpospolita przypomina, że od 2015 r. pojawiło się siedem taśm nieznanych prokuraturze i służbom.

No właśnie.

„Nastał czas idiotów” - napisał pan na Twitterze. To a propos głosowania w Sejmie nad obywatelskim projektem w sprawie zniesienia obowiązku szczepienia dzieci. Dzisiaj pan też by to powtórzył, takie mocne słowa?

Ja jestem zdumiony nad stanem umysłowym przynajmniej części posłów, którzy chcą wycofać się z obowiązku szczepień. Przecież to grozi jakimiś poważnymi epidemiami. Słyszę, że jeżeli chodzi o odrę, to już się zaczyna. Więc ludzie, opamiętajcie się, społęczeństwo bez szczepień obowiązkowych, dzieci bez szczepień obowiązkowych to jest skazanie ich na rozprzestrzenianie się rozmaitej zarazy i powrotu do sytuacji, którą Polska na szczęście ma już za sobą, jak i również inne kraje europejskie.

W piątek na naszej antenie na pańskim miejscu siedział Tomasz Poręba, szef kampanii PiS. Mówił, że on swoje dzieci szczepił, ale to rodzice powinni o tym decydować.

No to może rodzice też powinni decydować, czy dzieci mają chodzić, czy nie – no bo to też jest przymus, chodzenia do szkoły.

Jest też edukacja domowa.

Problem ze szczepieniami polega na tym, że nie może być właśnie takiej dowolności, dlatego że dziecko nieszczepione, zarażone, będzie zarażać innych.

To czym to się zakończy w Sejmie, ten projekt obywatelski, przejdzie czy nie przejdzie?

Ja mam nadzieję, że po chwili opamiętania, wylania trochę zimnej wody na rozpalone głowy, że ten projekt zostanie uduszony w komisji. Ale sam fakt, że w ogóle wysłano go do komisji, jest przejawem kompletnego zidiocenia.

Leszek Miller, były premier, SLD.

„Tusk jest jedyną osobą, która może wygrać z Dudą. Byłby bardzo dobrym prezydentem”

„Uważam, że jest dziś jedynym polskim politykiem, który może nawiązać równorzędną walkę z Andrzejem Dudą i nawet wygrać z nim” – mówi były premier Leszek Miller, pytany w internetowej części programu o Donalda Tuska. „Jeśli myśli o powrocie na polską scenę polityczną, to wybory prezydenckie są najlepszym miejscem” – uważa gość Radia ZET. Jego zdaniem Tusk powinien powinien „od czasu do czasu o sobie przypomnieć i robi to dobrze”. „Byłby bardzo dobrym prezydentem RP” – ocenia były premier.

Leszek Miller był również pytany o Jarosława Kaczyńskiego, który chciałby zrobić z Podkarpacia polską Bawarię. „Wyobraźnia Kaczyńskiego robi wrażenie. Zdaje się, że prezes na co dzień nie jest wielbicielem Niemiec. Mnie Bawaria kojarzy się z tym, że tam wylęgło się brunatne zagrożenie i tam powstał niemiecki faszyzm” – komentuje gość Radia ZET.

Konwencja SLD? „Ja się nie pojawię. Zaproszenie dostałem, ale powiedziałem, że nie mogę wziąć udziału. Zadra duża” – odpowiada polityk Sojuszu. Dodaje, że nie był włączony w proces konsultacji ws. kandydata na prezydenta stolicy. „Gdybym był, to powiedziałbym o swoich zastrzeżeniach. Pomysł z Celińskim był bardzo dobry, Piekarska to też dobry pomysł, Sebastian Wierzbicki również” – wylicza Miller. „Nie chcę się w to wtrącać, to nie moja sprawa” – komentuje.

Leszek Miller odpowiada także na pytania o rzecznika PO i prezydenta Legionowa, Barbarę Nowacką oraz Roberta Biedronia.

RADIO ZET/MA