Zamknij

Patryk Jaki: Nawet dziecko z przedszkola i piosenkarz zarządzaliby lepiej stolicą, niż Gronkiewicz-Waltz

Mateusz Albin
27.06.2017 06:55
Patryk Jaki Gościem Radia ZET
fot. Radio ZET

„Jeżeli partia chciałaby, bym wystartował na prezydenta Warszawy, to zrezygnuję z komisji weryfikacyjnej. Gdyby w ratuszu był dziś ktokolwiek inny, niż pani Gronkiewicz-Waltz, to miałbym gwarancję, że dbałość o majątek narodowy będzie wykonywana z większą starannością” – mówi Gość Radia ZET, szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki. Jego zdaniem  „nawet dziecko z przedszkola i jakiś ważny piosenkarz lepiej zarządzałby Warszawą, niż Hanna Gronkiewicz-Waltz”. „Wewnętrznie jestem na 99 proc. przekonany, że nie wystartuję w wyborach prezydenta Warszawy. Na dzień dzisiejszy nie mam takich ambicji. Ale w polityce nie mogę niczego wykluczyć” – komentuje wiceminister sprawiedliwości. Dodaje, że w polityce nie wszystko zależy od woli samego zainteresowanego. „Nie wykluczam, że może się tak zdarzyć, że partia powie X i jeżeli pracuje się w grupie, to trzeba to zaakceptować” – mówi Gość Radia ZET.

 

Konrad Piasecki: Wiceminister sprawiedliwości, szef komisji weryfikującej warszawską reprywatyzację, Patryk Jaki, dzień dobry, witam.

Patryk Jaki: Dzień dobry i witam słuchaczy Radia ZET.

Pomyślał pan wczoraj: mamy ją?

Nie, ponieważ ta komisja nie jest wbrew temu, co się wszystkim wydaje, wymierzona politycznie w kogokolwiek, czy w Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Ale nie, panie ministrze, ale poważnie, jako polityk doskonale pan wie w kogo jest wymierzone ostrze tej komisji.

Jako polityk mam bardzo duży kręgosłup państwowy i chcę powiedzieć, że nawet dla świętego spokoju, nie wzywałbym pani prezydent żeby móc spokojnie pracować, żeby powalczyć o to żeby państwo w tej sprawie wygrało. Bo chcę powiedzieć tak, że wszyscy słuchacze Radia ZET, bez względu na to czy popierają PiS, czy nie, czy są po lewej, czy po prawej stronie powinni trzymać kciuki za tą komisję, ponieważ w sprawie reprywatyzacji polskie państwo przegrało z grupą przestępczą i my próbujemy tą fatalną sytuację dzisiaj naprawić.

A odkładając na chwilę na bok te, jakże gromkie i piękne deklaracje, nie będzie mnie pan przekonywał, że polityczna śmierć Hanny Gronkiewicz-Waltz w wyniku prac tej komisji dostarczyłaby panu szczególnego bólu.

Nie dostarczyłaby też żadnej satysfakcji.

Ale bólu też.

Wprost przeciwnie. Powiem panu tak, są osoby złośliwie można powiedzieć tak, że są osoby, które twierdzą, że i tak kariera pani prezydent jest skończona, dlatego ja walczę o coś innego.

Pan walczy o to żeby nie była skończona.

Nie, ja walczę, bo pan tylko przykłada do tego kryteria polityczne, natomiast dla mnie najważniejsze jest w tej sprawie państwo i ludzie, którzy zostali wyrzuceni na bruk. I proszę wierzyć w to, że nawet w tej masie wszystkich polityków znajdą się ludzie, którym naprawdę na tym zależy. Proszę z góry nie zakładać, że wszyscy politycy, wszystkim politykom nie zależy naprawdę na losie ludzi wywalanych do piwnic. I jak był rozkradany majątek narodowy w Warszawie, to polskie państwo było kopane i to było tak upokorzone, że my dzisiaj próbujemy to państwo postawić na nogi.

Panie ministrze, jeśli chodzi o sympatię do polityków to niewiele osób mnie przebija w tym kraju, naprawdę was lubię i nawet was cenię.

Naprawdę? To trudno w to uwierzyć, powiem panu, z drugiej strony się odgryzę, ale niech będzie. Załóżmy, że tak jest.

Trudno w ogóle uwierzyć, że ktoś lubi polityków i ceni.

To też prawda.

Ale to a propos tego wczorajszego dnia, najbardziej obciążające zeznania składa świadek, który został przez Hannę Gronkiewicz-Waltz dyscyplinarnie wyrzucony z pracy, za to, że nie dopełnił obowiązków przy najgłośniejszej z reprywatyzacji. Dziś się procesuje z prezydent Warszawy, trudno uznawać go za świadka w pełni wiarygodnego, przyzna pan.

Ale nie, nie zgadzam się z pana tezą. Po pierwsze wszyscy świadkowie, którzy wczoraj byli obciążają panią prezydent, przynajmniej to było trzech świadków.

Ale pan Śledziewski, który pierwszym, obciążał najmocniej.

Niekoniecznie. Bo to zależy, jeżeli spojrzeć na to merytorycznie, to również ostatni świadek mówił tak, żadnej decyzji nie podjąłem bez wiedzy góry. A jak definiował górę? No górę definiowali jako prezydent i jego zastępcy.

Tyle, że to jest bardzo ogólne powiedzenie zgoda góry.

Ale to nie jest ogólne. Powiedział, że jego szef, czyli pan dyrektor Bajko szedł zawsze z tym do pani prezydent i on bez ich zgody nie podejmowałby decyzji. Co to znaczy? To znaczy, że pani prezydent do tej pory kłamała, ponieważ mówiła, że ja nic nie wiedziałam o reprywatyzacji. A dzisiaj…

Powtarza to samo cały czas. Wczoraj i na Twitterze i w TVN24 powiedziała nie ingerowałam w procesy reprywatyzacyjne.

Dobrze, a z zeznań wszystkich świadków wynika, co innego. I dzisiaj chcę powiedzieć, że ta komisja o tyle ma sens i tyle nam się udało, że jak pan widzi wystarczy w polskim państwie zrobić jedną prostą rzecz, mianowicie upodmiotowić obywateli i już wychodzą na jaw mechanizmy, o których nigdy w życiu byśmy się nie dowiedzieli. Wie pan dlaczego? Bo do tej pory obywatele w tej sprawie, jedno słowo niech pan pozwoli, byli uprzedmiotowieni. Dlaczego? Dlatego, że wszystkie te decyzje reprywatyzacyjne, dotyczące majątku nas wszystkich, słuchaczy, były podejmowane w zaciszu jakiś gabinetów i ludzie o tym nie wiedzieli. A dzisiaj każdy obywatel dzięki tej komisji jest upodmiotowiony, ponieważ sam może zobaczyć i ocenić, jak mechanizmy dzielenia ich pieniędzy, bo to są pieniądze wspólne, działa.

Panie ministrze, ale jeśli jest tak, jak pan mówi, że komisja i pan macie wyłącznie czyste intencje, a rozumiem pan twierdzi, że tak jest, to niechże pan złoży deklarację, że nie będzie pan startował na prezydenta Warszawy?

Na dzień dzisiejszy nie mam takich ambicji.

Ale to niech pan złoży, że pan na dzień jutrzejszy, na dzień pojutrzejszy nie będzie miał tych ambicji.

Znaczy nie złożę, znaczy w polityce nie mogę niczego wykluczyć.

Ale to właśnie niech pan wykluczy, bo inaczej ta komisja będzie postrzegana, jako trampolina do prezydentury Warszawy dla Patryka Jakiego.

Nie, absolutnie nie. Poza tym jeżeliby, inaczej powiem.

To niech pan złoży taką deklarację, zwłaszcza, że panie ministrze, przy całym szacunku, pan jest z Opola, naprawdę niewiele pan wie o tym mieście.

A ja z całym szacunku chcę powiedzieć inaczej: próbuje pan ze mnie wziąć taką deklarację, ja na dzisiaj wewnętrznie jestem na 99 proc. przekonany, że nie startuję. Te 1 proc. sobie zostawiam zawsze…

To niech pan gumką myszką wymaże i ten 1 proc.

Nie mogę, ponieważ, jak pan wie w polityce nie wszystko zależy też od woli samej osoby, która tutaj siedzi.

Czyli uważa pan, że partia, czy partie powiedzą Patryku Jaki jesteś jedyną nadzieją PiS na Warszawę.

Ja uważam, nie, tak nie uważam, natomiast nie wykluczam takiego teoretycznego scenariusza, że może się tak zdarzyć, że partia powie iks i ja wtedy nie będę, znaczy, jeżeli się akceptuje się pewną pracę w grupie to czasem trzeba również to zaakceptować. Aczkolwiek mówię panu jeszcze raz, żeby tego wątku już nie ciągnąć, 99 proc. na dziś jestem zdecydowany żeby nie kandydować, a gdyby ten 1 proc. tak się stało to zrezygnuję z komisji.

A wie pan, tylko że pan przez tę komisję też się będzie miesiącami, a kto wie czy nawet nie latami budował, stąd są te podejrzenia o to, że nie ma pan do końca jednoznacznych intencji.

Ale to jest, moim zdaniem to jest zły kierunek, o którym myślimy.

No nie, bo jeśli pan mnie zapewnia, że politycy są jednak lepsi niż wszyscy myślą, to właśnie takie sytuacje napędzają te podejrzenia, że nie są jednak tak kryształowo czyści.

Ale nie, ale z drugiej strony mogę panu powiedzieć tak, że gdyby w ratuszu był dzisiaj ktokolwiek inny, to z drugiej strony ja miałbym gwarancję realizacji tego o czym państwu od początku mówię i na czym mi zależy, to znaczy żeby dbałość o majątek narodowy, wiele milionów, czy miliardów w tym wypadku, wszystkich obywateli, była wykonywana z większą starannością. Przez inną osobę, wierzę, że dałoby się to zrobić. I też o to chodzi w polityce. Dlatego prezydentem nie zostaje się po to żeby realizować własne ambicje.

Czyli sugeruje pan, że gdyby pan lepiej by rządził Warszawą niż Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Znaczy ja nie chciałbym być złośliwy, ale obawiam się, że nawet przepraszam jakiś ważny piosenkach by to lepiej robił niż pani prezydent.

Jak teraz, jak Solidarna Polska sobie…

A złośliwi mogliby powiedzieć, że nawet dziecko z przedszkola  by to lepiej robiło, dlatego ja chcę powiedzieć tak, że dla mnie najważniejsze w tej…

Czyli lepiej dziecko z przedszkola lepiej by rządziło Warszawą, niż Hanna Gronkiewicz-Waltz?

Nie, znaczy nie, prezydentem się nie zostaje jako cel sam w sobie.

Ale pan mnie przekonuje, że pan nie ma nic przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz.

Nie, ja po prostu chcę, nie, ja chcę służyć obywatelom, po to jestem w polityce i może pan w to wierzyć, bądź nie, ale robię wszystko i bardzo ciężko pracuję, cały dzień i całą noc po to żeby udowodnić państwu, że walczymy o coś większego. O to żeby państwo było silniejsze.

A Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie pojawiająca się na posiedzeniu komisji czego się może spodziewać, kary 3 tys. złotych?

No może się spodziewać tego, że jeżeli nie pojawi się na tej komisji, w mojej ocenie to złoży zeznania, to jest forma zeznań. I te zeznania brzmią mniej więcej tak: boję się stanąć przed komisją, boję się złożyć, boję się złożyć oświadczenie w rygorze odpowiedzialności karnej, ponieważ mam coś do ukrycia. To jest jej oświadczenie.

Albo to może tak brzmieć, jak ona mówi, że jesteście komisją bolszewicką, że łamiecie zasady trójpodziału władzy, że nie może występować przed komisją, bo komisja powiela jej kompetencje, że to jest tak, jakby sąd pierwszej instancji występował przed sądem drugiej instancji.

No ja wiem, bo pani prezydent ma taką teorię, że to tak naprawdę to nie komisja, tylko że ona powinna weryfikować sama swoje decyzje, czyli powinna być sędzią we własnej sprawie.

Nie, ona raczej mówi, że jesteście sądem drugiej instancji, który weryfikuje jej decyzje, wobec czego nie może występować przed wami.

Nie, nie, nie… Nie, we wniosku, który wczoraj złożyła twierdzi, formalnym, że ona sama chce weryfikować swoje decyzje. Dlatego pan wybaczy, ale to jest coś z pogranicza groteski niestety. Ja powiem tak, że łatwo się, pani prezydent występuje medialnie. Ona lekceważy obywateli. Wie pan dlaczego, bo ona występuje w wygodnym dla niej TVN, ona sobie po prostu wczoraj w TVN…

Także w wygodnym dla siebie, jak pan twierdzi TVN, dostaje trudne pytania i nie zawsze sobie z tymi pytaniami radzi.

Ale wie pan czym się różni, ale nie, tylko chodzi o to, że lekceważy ludzi. Bo wie pan czym się różni takie zeznanie w TVN od zeznania przed komisją?

No wiem, oczywiście, że jest pod rygorem odpowiedzialności, a tutaj nie jest.

Pod rygorem odpowiedzialności. I to jest klucz.

Ale proszę nie narzekać na TVN, tylko spojrzeć, jak politycy rządzący są przepytywani w TVP, również pan i nie dostają ani jednego trudnego pytania, bo widziałem pański wywiad wczoraj w TVP, nie dostał pan ani jednego trudnego pytania, ani jednego.

Ale wie pan, jaka różnica, nawet gdyby założyć, że pana teoria jest prawdziwa, to wie pan, jaka jest różnica?

To nie jest teoria, to jest praktyka.

Dobrze, ale nawet gdyby tak założyć, to wie pan, jaka różnica jest? Różnica jest taka, że Patryk Jaki przychodzi i do jednej telewizji i do drugiej, jest dzisiaj w Radiu ZET, a pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przyjdzie do tej telewizji publicznej i nie odpowie na trudne pytania.

To na koniec jeszcze, a propos intencji polityków, a skoro politycy, jak pan twierdzi mają tak czyste intencje w tej sprawie, to dlaczego nie powołują, nie powołają i powołali komisję w sprawie Amber Gold, to dlaczego nie powołają komisji w sprawie SKOK-ów. To mnie zastanawia? Pana nie?

Powiem panu tak…

Miliardy strat, ludzie…

Ja osobiście w przyszłości nie byłbym na to zamknięty, ponieważ ja z tego, na stan mojej wiedzy to jest tak, że do czasu, kiedy za SKOK-i, kiedy nadzór nad SKOK-ami pełniły różne instytucje i ludzie Platformy Obywatelskiej wyprowadzono tam najwięcej pieniędzy. Od momentu, od momentu, bo tu mówimy głównie o SKOK Wołomin, od momentu, kiedy ludzie związani z PiS nadzorowali właśnie te SKOK-i, to wyprowadzanie pieniędzy się skończyło.

Ale dzisiaj one padają, jak muchy.

Dlatego jeżeli pan mnie pyta, ja się tego nie boję, jeżeli pan mnie pyta.

Atak na Egipcjanina w barze z kebabem, Młodzież Wszechopolska atakuje KOD, rzecznika PiS mówi, że ją rozumie, muzułmańskie dzieci z Niemiec są opluwane i poniżane w Lublinie, Łodzi i Warszawie, wybili Pakistańczykowi zęby, złamali nos, zwyzywali, zabrali telefon komórkowy, mówili żeby spadał z kraju - nie sądzi pan, że w naszym wspólnym kraju dzieje się coś złego?

A wie pan ile, a wie pan ile w międzyczasie zginęło Polaków w zamachach przeprowadzanych m.in. przez muzułmanów.

Ile?

Ja chcę panu powiedzieć… No na przykład niedawno jeden, polski kierowca, wcześniej kierowca w sposób okrutny zamordowany pod Berlinem.

Nawet jeśli, tak, zgoda, Polacy byli wśród ofiar zamachów terrorystycznych.

Dlatego proszę mi tego nie porównywać.

Ja nie porównuję, nie, to pan porównuje, panie ministrze, ale to pan porównuje.

Dobrze, dobrze

To pan sięgnął po to porównanie. Ja mówię o tym, że w naszym wspólnym kraju dzieje się coś niepokojącego, pan się z tym zgadza, czy nie?

Ale pytanie moim zdaniem do tego dąży. Jeżeli takie rzeczy, o których pan mówi się dzieją, to ja panu gwarantuję, że prokuratura zrobi wszystko i państwo zrobi wszystko, co w naszej mocy żeby takie osoby ukarać, bo nie będziemy tego tolerowali.

Tylko, że może politycy w tej sytuacji powinni raczej tonować nastroje, a nie opowiadać o tym, że zatrzymywanie islamizacji będzie ich Westerplatte.

Nie, ponieważ nie, ponieważ politycy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa. Ja czuję się odpowiedzialny za bezpieczeństwo polskich obywateli, bo dali mi do tego legitymację w wyborach. I chcę panu powiedzieć, że choćby mi tutaj nie wiem, co pan robił i Radio ZET robiło nie wiem co cały dzień, chcę powiedzieć nigdy w życiu nie zgodzę się na żadne skupiska islamistów w Polsce, nigdy w życiu.

Nie islamistów, nie islamistów, nie islamistów, mówimy o…

Wie pan dlaczego, bo byłem za granicą i widziałem, jak to wygląda.

Mówimy o muzułmanach, imigrantach, uchodźcach, którzy pojawiliby się w tym kraju.

No tak samo się, ja wiem, tak samo się to nazywało…

Którzy są już w tym kraju.

Ja wiem, ja wiem o biednych uchodźcach, tak samo się ten biedny uchodźca…

Pan się, panie ministrze, odwołuje do Jana Pawła II, który mówił tak „Modlę się, aby wzajemne zrozumienie i szacunek pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami pogłębiało się tak, abyśmy mogli znaleźć jeszcze lepszą współpracę dla dobra wszystkich ludzi”, pan myśli, że pańskie działania pogłębiają wzajemne zrozumienie i szacunek?

Ja podpisuję się pod tymi słowami. Ekumenizm był jedną, jest jedną z podstaw dialogu pomiędzy religiami, natomiast to jest co innego niż zamienianie chrześcijańskiej Europy, która moim zdaniem chrześcijańskie wartości, wybaczy pan, ale niosą moim zdaniem silniejszą aksjologię i lepszą aksjologię dla nas, dla Europy, niż muzułmańskie, ponieważ chrześcijańskie wartości m.in. są takie, że nadstawia się drugi policzek, a muzułmańskie są zero jedynkowe. I jeżeli

Pan nie wygląda mi na człowieka, który nadstawia drugi policzek w tej dyskusji.

Jeżeli pan mi nie wierzy, ale jeżeli pan mi nie wierzy, to proszę zobaczyć, jak wyglądają dzielnice islamskie we Francji, czy Wielkiej Brytanii. To są ludzie, którzy się nie asymilują.

Wyglądają różnie.

I wie pan czym się różnią, nie asymilują i nie współpracują z państwem. A wie pan tym się na przykład różnią od ludzi z Ukrainy, którzy jak przyjeżdżają do Polski to akceptują nasze warunki, wykonują tutaj ciężką pracę i dlatego na Ukraińców, moim zdaniem, można się zgodzić, a na wielkie skupiska muzułmańskie nigdy w życiu. I choćby nie wiem, co pan tu robił, na to się nie zgodzę.

Ja nic nie będę robił, ja mogę tylko mówić i widzę też, że mówienie o wielkich skupiskach w sytuacji, kiedy miałoby przyjechać parę tysięcy osób w 38-milionowym kraju jest po prostu śmieszne.

Ale nie…

I nieprawdziwe.

To jest populizm, to jest populizm, który płynie z pana strony, populizm.

Patryk Jaki, dziękuję bardzo.

Dziękuję uprzejmie.

Jeszcze w tym roku Patryk Jaki ma nadzieję zostać doktorem prawa. „Napisałem pracę o penitencjaryzmie. Zdaję egzaminy i czekam na obronę”

Pracę już napisałem. Mam nadzieję, że pod koniec tego roku zostanę doktorem prawa, który będzie specjalizował się w penitencjarystyce - służba więzienna, resocjalizacja, kryminologia – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dodaje, że czeka na zdanie egzaminów wyrównawczych i na obronę pracy.

Pytany o to, czy ma wszystkie kompetencje, by być szefem komisji weryfikacyjnej odpowiada, że łatwo jest to udowodnić. Prawie 2 lata wykonuje obowiązki nadzoru nad nieruchomościami, które przynależą do działu sprawiedliwość w Polsce. Na co dzień tym zarządzam – tłumaczy wiceminister. Dodaje, że pierwotnie to nie on miał być szefem komisji. Nie chce jednak zdradzić o kogo chodzi.

Patryk Jaki był również dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, dlaczego polityk związany z Opolem miałby kandydować na prezydenta Warszawy. Większość Warszawiaków to są w tej chwili słoiki – tak samo jak ja. Trudno, żeby większość stawiała mi zarzut, skoro ma taki sam status – odpowiada wiceminister. Zapewnia, że „całkiem nieźle” zna stolicę i jest w stanie wymienić wszystkie dzielnice Warszawy. Jego zdaniem od Hanny Gronkiewicz-Waltz lepsza byłaby nawet „osoba spod Rzeszowa, która byłaby uczciwa oraz piosenkarze disco-polo”.

Gronkiewicz-Waltz dostanie karę finansową za niestawienie się przed komisją? Prawdopodobnie dostanie 3 tys. złotych kary. Ale o tym zdecyduje komisja – mówi szef komisji weryfikacyjnej.

Patryk Jaki odpowiada także na pytania o pobicie działacza KOD w Radomiu i rasizm.

 

RADIO ZET/MA