Zamknij

Rafał Trzaskowski w Radiu ZET: PiS uwłaszczył się na majątku państwa

Błażej Makarewicz
29.01.2019 07:21
trzaskowski
fot. Kamil Andrukowicz - Radio ZET

„PiS zawsze przedstawiało się jako partia walcząca z układem, która jest w stu procentach idealistyczna. Teraz widzimy, że PiS uwłaszczył się na majątku państwa, a najbardziej mu zależy na robieniu biznesu. Nie na sprawach, o których do tej pory mówił” – mówi w programie Gość Radia ZET prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W ten sposób skomentował dzisiejsze publikacje Gazety Wyborczej na temat wieżowca, który chciała wybudować spółka Srebrna kojarzona z partią Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent Warszawy przyznał w rozmowie z Beatą Lubecką, że zawsze interesowało go dlaczego wybory w stolicy były tak istotne dla Prawa i Sprawiedliwości. Zauważa, że w telewizji publicznej „robiono z tego temat, który od rana do wieczora nie schodził z ramówki”. Jego zdaniem chodziło o to, żeby partii rządzącej łatwiej było realizować „milionowe interesy”.

Beata Lubecka: Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, PO. Widziałam, że jest pan po lekturze „Gazety Wyborczej”, która dzisiaj krzyczy tytułem taśmy Kaczyńskiego. Dwie wieże, „bliźniaki”, „K-Towers” to projekt spółki Srebrna. Srebrna należy do Fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, w której to radzie zasiada Jarosław Kaczyński. Lider PiS-u nie zapłacił za pracę austriackiego przedsiębiorcy, którego zatrudnił do przygotowania inwestycji. Austriak oskarża go o oszustwo i donosi do prokuratury, a wcześniej nagrał prezesa PiS-u, który mówił, że jeśli biznesmen chce dostać zapłatę, to musi z tym iść do sądu, bo nie ma odpowiednich dokumentów. Stenogramy publikuje „Wyborcza”. Co pan na to?

Rafał Trzaskowski: Milion wątków. Przede wszystkim dla mnie jest interesujące, zawsze było interesujące, dlaczego wybory w Warszawie były tak niesamowicie istotne dla PiS-u, żeby zrobić z tego w telewizji publicznej temat, który właściwie nie schodził z ramówki od rana do wieczora. Nigdy nie było tak, żeby nadać temu aż taką rangę. Teraz widać, że chodziło o to, że gdyby wygrał w Warszawie PiS, no to można by było realizować dużo łatwiej milionowe interesy dla partii politycznej.

No dobrze, ale co jest w tym nadzwyczajnego, że pewna spółka chce sobie wybudować wieżowiec w centrum miasta?

Niezwyczajne jest to, że to jest spółka, która jest kontrolowana przez polityków, którzy zawsze mówili, że chcą tropić układ tych, którzy się uwłaszczyli na majątku państwa. Tutaj mamy partię PiS, która się uwłaszczyła na majątku państwa i chce budować inwestycję za setki milionów złotych. Do tej pory Jarosław Kaczyński nie występował w roli takiego twardego biznesmena, który oto zdobywa setki milionów złotych dla swojej partii. Ja się zastanawiam, gdyby udało się wybudować ten budynek i rzeczywiście mieć zastrzyk rzędu stek milionów rocznie czy tam 80 milionów rocznie dla PiS-u, to pewnie PiS by natychmiast wystąpił o to, żeby już nie finansować partii z budżetu państwa i wtedy ciekawe, kto by z nimi mógł współzawodniczyć na tym rynku politycznym, gdyby z jednej strony była partia, która ma sto milionów rocznie, a z drugiej strony inne, które nie miałyby żadnych dochodów.

Projekt, jak czytamy, był tajny, a jego realizację rzeczywiście uzależniał prezes Kaczyński od wygranych wyborów i w Warszawie, i wygranych wyborów do Sejmu. Władze w Warszawie blokowały tę inwestycję. Jakby pan teraz dostał taki wniosek na biurko, pan by wydał zgodę na budowę?

Tam jest wiele różnych elementów, dlatego że rzeczywiście na początku nie było zgody, dlatego że ten budynek, który tam stoi na tej działce, był wpisany do rejestru zabytków. Natomiast PiS poprosiło o ekspertyzy. Ekspertyzę napisał człowiek, który dzisiaj jest wojewódzkim konserwatorem zabytków, po to, żeby wykreślić ten budynek z rejestru zabytków. Więc to był pierwszy problem. A drugi problem polegał na tym, że starano się o to, żeby tam stawiać budynek, który miał mieć 190 metrów, dlatego że zależało tutaj – jak widać zresztą z tych rozmów też, to słyszymy – żeby wybudować jeden z najwyższych budynków w Warszawie. Natomiast w ocenie wszystkich, którzy się zajmują architekturą, tam budynek może mieć najwyżej 30 metrów, ale to się nie podobało tym wnioskodawcom. Nikt nie mówił, że tam nie może stanąć budynek, tylko chodziło o to, żeby wybudować największy budynek, żeby zarabiać na nim grube, grube, grbue pieniądze.

Czyli pan by też nie wydał takiego pozwolenia?

Na 190 metrów nie.

Na 30 metrów tak?

Zresztą widać z tych rozmów, że wygrana w Warszawie była tak strasznie istotna dlatego, że partia PiS chciała na tym robić olbrzymie interesy finansowe. Pani pyta, co w tym bulwersującego. No przede wszystkim PiS zawsze się przedstawiał jako partia, która walczy z układem, jako partia, która jest w 100% idealistyczna, a teraz widzimy, że PiS po pierwsze się uwłaszczył na majątku państwa, po drugie najbardziej mu zależy na robieniu biznesu, a nie na sprawach, o których do tej pory mówił, więc to jest oczywiście pytane dosyć interesujące. I do tego pojawia się mnóstwo pytań, które też stawia „Gazeta Wyborcza”, a mianowicie, czy rzeczywiście było tak, że można było w państwowych bankach uzyskiwać kredyty na telefon. Ja nie wiem, to są pytania do polityków PiS-u, którzy się zajmowali tą sprawą.

Jestem ciekawa, co na ten temat powie Jarosław Kaczyński. Natomiast pewne jest, że wygrał Rafał Trzaskowski. Czy jest pan zadowolony z pracy swojego rzecznika, rzecznika warszawskiego ratusza?

Jestem zadowolony, chociaż rozmawialiśmy a propos jego sposobu pisania na prywatnym Twitterze, bo to nie jest może taka poetyka, która odpowiada wszystkim.

I co, obiecał poprawę w takim razie Kamil Dąbrowa?

Rozmawialiśmy o tym. Ja mu mówiłem jedno: że Twitter w polityce... że czym innym jest komentator, czym innym jest dziennikarz, czym innym jest ktoś, kto reprezentuje ratusz, i tutaj nie ma miejsca na zaczepki czy nie ma miejsca na przeróżnego rodzaju sarkazm, bo nikt tego nie rozumie w Internecie.

To powiedzmy, co napisał na swoim profilu na Twitterze Kamil Dąbrowa, rzecznik warszawskiego ratusza: „Do byłego rzecznika ministra sportu Bartosza Zbroi: Bartek, a ty jeszcze nawilżasz, czy już nie?”.

Więc mówię właśnie: nikt nie rozumie tych aluzji. Bo to była aluzja do tego, dlaczego stracił rzecznik pracę.

Rzecznik Ministerstwa Sportu.

Ministerstwa Sportu. Bo wtedy opowiadał właśnie o nawilżaniu Jarosława Kaczyńskiego...

No drwił z laudacji, nagród przyznawanych prezesowi PiS-u.

Tak. Ja mówiłem o tym, że nikt nie rozumie tych nawiązań, nikt nie rozumie tego sarkazmu, dlatego że ludzie po prostu o tym zapomnieli. A samo stwierdzenie „Czy nawilżasz?” kojarzy się dosyć...

Ale mam wrażenie, że pan taki łagodny jest, jeżeli chodzi o rzecznika.

Dlaczego łagodny? Powiedziałem, że mi się to nie podoba.

Ale rzecznik obiecał w takim razie jakąś poprawę? Że już nie będzie popełniał takich błędów?

Tak. Powiedział, że nie będzie pisał w takiej poetyce, bo to kompletnie nie pasuje do urzędu.

Zdecydowanie nie pasuje do urzędu.

Dokładnie.

Onet podaje, że wyniki konkursu były znane, zanim konkurs się zakończył. Konkurs na rzecznika.

To bzdura. Kompletna bzdura.

I że to była ustawka.

Interesuje mnie zresztą też to, to jest dosyć ciekawe, że atak idzie ze strony partii, która niszczy przez cały czas służbę cywilną, zatrudnia setki ludzi niekompetentnych i tu próbuje atakować konkurs, który się odbył zgodnie z zasadami prawa i który wygrała osoba wyjątkowo kompetentna.

Znaczy był najlepszy?

Tak oceniła to komisja, tak.

A pan miał wgląd w te materiały komisji?

Nie, nie miałem wglądu w te materiały.

A panowie się znaliście wcześniej? Można powiedzieć, że jesteście kolegami?

No znaliśmy się tak, jak się znam z wieloma dziennikarzami, od wielu, wielu lat rozmawiam w programach telewizyjnych.

No ja się z panem znam i nie moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy kolegami.

Czasami się zdarza, że rozmawiam również prywatnie, natomiast ten konkurs odbył się zgodnie z zasadami prawa. Uczestniczyło w nim kilka osób, w tym drugim etapie, bo w pierwszym dużo więcej przesłało papiery, chyba pięć osób pisało test. Natomiast dziwi mnie ta próba podważania kompetencji, dlatego że jeżeli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, to z reguły w stosunku do ludzi, którzy są niekompetentni. Natomiast chyba nie ulega wątpliwości, że Kamil Dąbrowa jest jedną z najbardziej kompetentnych osób. I gdyby pani mnie zapytała, czy dziwi mnie to, że wygrał ten konkurs – nie, nie dziwi mnie to, dlatego że jest po prostu bardzo kompetentną osobą.

I dobrze zna język angielski?

Nawet nie wiem, jak zna angielski Kamil Dąbrowa.

To chyba też był wymóg.

Mimo że jestem anglistką, nie sprawdzam znajomości języków, a poza tym ja nie byłem w komisji. Ale wydaje mi się, że Kamil Dąbrowa mówi bardzo dobrze po angielsku, chociaż nie słyszałem go...

Ale w komisji była np. dyrektor pańskiego gabinetu prezydenta, Wioletta Paprocka-Ślusarska, prawda?

Zgoda.

Dziennikarze Onetu piszą, i cytuję za nimi, za kolegami: „O tym, że to Kamil Dąbrowa będzie rzecznikiem, dowiedzieliśmy się jednak wcześniej, 18 grudnia, z dwóch niezależnych źródeł ze środowiska PO. Wyniki konkursu ogłoszono w Wigilię”.

Pani redaktor, nie wiem, jakie to były źródła. Wiem jedno: że to, że Kamil Dąbrowa przystąpił do tego konkursu, to rzeczywiście o tym parę osób wiedziało. Być może ktoś zakładał, że ma duże szanse, żeby wygrać. Natomiast ten konkurs odbył się absolutnie zgodnie z prawem i jeszcze raz mówię: dziwi mnie w tym momencie atak na Kamila Dąbrowę, dlatego że gdyby to była osoba niekompetentna i ktoś by się wtedy dziwił, jak osoba niekompetentna mogła wygrać konkurs. Natomiast Kamil Dąbrowa jest to osoba o wyjątkowych kompetencjach i jak mało kto spełniał wszystkie warunki tego konkursu.

A na czym polegają te wyjątkowe kompetencje?

No ktoś, kto pracuje w mediach przez lat 20, ktoś, kto zna się jak mało kto na przed wszystkim rozmowie z dziennikarzami, przedstawianiu racji politycznych i racji takiego organizmu skomplikowanego, jakim jest miasto, dokładnie się nadaje do takiej roli.

Ale wie pan, że będzie zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie? Przynajmniej warszawski radny PiS Jacek Ozdoba tak zapowiada.

Proszę bardzo. Jeszcze raz mówię: jest to paradoks, że ludzie, którzy zatrudniają misiewiczów, ludzi kompletnie niekompetentnych, próbują atakować rzecznika, który jest bardzo kompetentny. Widocznie zalazł im za skórę.

Czyli Kamil Dąbrowa zostaje na swoim stanowisku.

A dlaczego ma nie zostać?

Może dlatego zalazł za skórę dlatego, że komentował podczas kampanii wyborczej różne rzeczy?

Ja myślę, że zalazł im za skórę teraz, wytykając im niekompetencję, chociaż w sposób, który mógłby być rzeczywiście trochę inny.

Tak. I rozdając pały w mediach społecznościowych Patrykowi Jakiemu i otoczeniu byłego kandydata na prezydenta stolicy.

Tak, tam jest rzeczywiście kilka komentarzy, które rzeczywiście nie powinny mieć miejsca. Natomiast jeżeli ktoś mówi do kogoś, że nie zaliczył egzaminu dlatego, że po prostu nie zna miasta – nie widzę w tym nic tak szalenie kontrowersyjnego. Natomiast jeżeli ktoś by wolał – mówić „pała”, może lepiej mówić „dwója”, „dostałeś dwóję”, nie „pałę” – to prawda.

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy jest z nami, PO. 

Dziękuję.

Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

Rafał Trzaskowski: Na razie nie planuję podwyżek cen biletów i opłat za wywóz śmieci

"Na razie nie planuję żadnych podwyżek, bo mam całkowicie nieznaną sytuację przez to, co wyprawia rząd" - mówi w internetowej części rozmowy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Tak odpowiedział na pytania o możliwe podwyżki opłat za wywóz śmieci oraz ceny biletów komunikacji miejskiej.

Według Rafała Trzaskowskiego, w kwestii ewentualnej podwyżki opłat jest zbyt wiele znaków zapytania. "I jeśli chodzi o śmieci, i jeśli chodzi o energię. Miało nie być podwyżek w kwestiach energii. Wszyscy warszawiacy dostali informację o podwyżkach. Podobno firmy mają się z tego wycofać. Nie wiem natomiast, czy będą podwyżki dotyczące podmiotów samorządowych, bo to też dotyczy śmieci. Tam też jest potrzebna energia" - zauważa prezydent Warszawy w Gościu Radia ZET.

"Jeśli będzie tak, że rząd dotrzyma obietnicę i nie będzie żadnych podwyżek dotyczących samorządów, na przykład jeśli chodzi o energię, to zgodzi się pani że sytuacja wygląda zupełnie inaczej, niż jeśli będą 50-procentowe czy 60-procentowe podwyżki" - mówi Beacie Lubeckiej. "Jeśli chodzi o śmieci, to rząd najpierw zażądał wykonania planu wprowadzenia bardzo restrykcyjnego planu segregacji śmieci. Rząd zmienił stanowisko tego samego dnia, kiedy my negocjowaliśmy z firmami odbierającymi śmieci. Powiedział, że jeszcze jest na to rok" - wytyka rządzącym Rafał Trzaskowski.

"Czyli możemy powiedzieć: nie wykluczamy podwyżek cen za wywóz śmieci dla przeciętnego warszawiaka i warszawianki?" - zapytała swojego gościa Beata Lubecka. Prezydent Warszawy odpowiedział: "Ja w tej chwili panuję zmianę systemu tak, żeby go uszczelnić. Czy konieczne będą podwyżki - na to pytanie odpowie rząd".

Gość Radia ZET odpowiedział też na pytanie słuchacza dotyczące ewentualnych podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej. "Nie planujemy podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej. Znowu jest pytanie o kwestię cen prądu. Jeśli za 3 lata okaże się, że PiS już nie rządzi i będzie prowadzona zupełnie inna polityka energetyczna, to w tym momencie nie będzie podwyżek cen energii" - deklaruje.

RadioZET.pl/BM/PaNa