Zamknij

Szef klubu PO: Rozmawiamy z Tuskiem na temat wyborów prezydenckich. Jest nam niezbędny...

Joanna Zaremba
09.10.2018 07:29
Gość Radia ZET. Sławomir Neumann u Beaty Lubeckiej
fot. RadioZET

Beata Lubecka pytała swojego gościa m.in. o słowa Jacka Sasina, który uważa, że Hanna Zdanowska - nawet jeśli wygra – nie będzie mogła być prezydentem Łodzi. „To typowe dla PiS-u – nie potrafią wygrywać, mają słabych kandydatów więc myślą, jak wprowadzić komisarzy do miast” – ocenia Sławomir Neumann. Podkreśla, że nie ma żadnego problemu, ponieważ Zdanowska „nie została skazana na areszt czy więzienie więc zgodnie z kodeksem wyborczym może kandydować, może być prezydentem i mówił o tym przewodniczący PKW”. „Jeżeli nie będzie dobrego wyniku dla PiS, to rozumiem, że są gotowi wprowadzać komisarzy do miast. To jest skandal!” – mówi Neumann i dodaje: „Ani Sasin ani nikt inny nie będzie miał prawa wprowadzać komisarza do Łodzi”.

Beata Lubecka: Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego PO. Hanna Zdanowska, nawet jeśli wygra, może nie piastować urzędu prezydenta Łodzi.

Sławomir Neumann: Nie ma problemu, Hanna Zdanowska wierzę, że wygra w pierwszej turze i że będzie normalnie mogła funkcjonować jako prezydent miasta Łodzi, jeżeli wyborcy będą tego chcieli, a wierzę, że będą chcieli.

Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, wczoraj mówił tak: „Nie ma żadnej możliwości. Nawet jeśli wygra, wojewoda łódzki zwróci się do premiera o ustanowienie zarządu komisarycznego. Chodzi o to, że pani prezydent została skazana wyrokiem prawomocnym, i to za przestępstwo popełnione z winy umyślnej i ścigane z oskarżenia publicznego”.

I dostałą grzywnę, nie została skazana na areszt, na więzienie, czyli zgodnie z kodeksem wyborczym może być prezydentem, może kandydować, mówił o tym przewodniczący PKW pan Hermeliński. To, co mówi Sasin, to jest typowe dla PiS-u: nie potrafią wygrywać, mają słabych kandydatów, więc myślą, jak wprowadzić komisarza do miast. Ani Sasin, ani nikt inny nie będzie miał prawa wprowadzać komisarza do Łodzi.

Czyli to są takie strachy na lachy?

To jest element kampanii wyborczej, którą prowadzi PiS. Ale to pokazuje, jaki jest ich stosunek do samorządu. Hanna Gron... Hanna Zdanowska może startować, może być prezydentem Łodzi, jeżeli ją wybiorą łodzianie.

Jakie to było przejęzyczenie.

Prawie. Jeżeli nie będzie dobrego wyniku dla PiS-u, to są gotowi sprowadzać do tego miasta czy do innych miast komisarzy.

Ale będziecie się zwracać do PKW o wykładnię w tej sprawie?

Ale to nie ma co się zwracać. Pan Hermeliński, przewodniczący PKW, o tym wyraźnie powiedział.

A dlaczego Hanna Zdanowska jest nadal członkinią PO? Przecież statut stanowi, że: „nie może być członkiem PO obywatel, który został prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne, ścigane z urzędu”.

Jeszcze raz powiem, to jest zgodne z kodeksem także wyborczym, które wyraźnie mówi, że chodzi o przestępstwa...

Ale ja teraz pytam o statut PO.

Za które jest kara więzienia, czy to w zawieszeniu, czy bezwzględna, nie grzywna,

Ale gdzie zasady, gdzie pryncypia?

Hanna Zdanowska jest szefową regionu łódzkiego PO, jest prezydentem Łodzi, startuje w wyborach, jest liderem tego wyścigu.

Czyli Polacy, nic się nie stało?

Odwołuje się dalej, ma poczucie, że ten wyrok jest niesprawiedliwy, korzysta ze wszystkich środków odwoławczych. I będzie to robić.

A dlaczego posłanka PO Magdalena Kochan dopuściła się manipulacji na sali sejmowej?

Nie dopuściła się.

Dopuściła się moim zdaniem. Przytoczyła wyrwaną z kontekstu wypowiedź kandydatki PiS-u na rzecznika praw dziecka, przypisując jej, jakoby ta miała popierać eutanazję. A to nieprawda.

Nie dopuściła się. Przeczytała dokładny cytat. Potem ten sam cytat...

To było wyrwane z kontekstu.

W takim razie takiej samej manipulacji dopuścił się marszałek Terlecki, przewodniczący klubu PiS. Bo ten sam cytat odczytał. Tak po prostu pani powiedziała. Można się o to spierać, ale te słowa padły.

Ale te słowa miały wydźwięk sarkastyczny.

Podejrzewa pani Terleckiego o sarkazm w tej kwestii?

Chodziło o to, żeby powiedzieć o problemie niepełnosprawności dzieci, która nie ujawnia się w życiu płodowym, a po urodzeniu. Były rodzajem retorycznego chwytu.

Powiedziała te słowa, potem marszałek Terlecki dokładnie te słowa powtórzył i trudno podejrzewać marszałka Terleckiego, żeby w sposób sarkastyczny mówił o swojej kandydatce na rzecznika praw dziecka. Jak było widać, słowa bardziej marszałka Terleckiego spowodowały, że kilkudziesięciu posłów PiS-u nie zagłosowało za tą kandydaturą.

A nie jest tak, że posłanka Magdalena Kochan namieszała w głowach posłów PiS-u?

Im nie ma co namieszać bardziej w głowach, oni mają poważnie namieszane.

To ja przytoczę, co mówi pani dr Agata Dudzińska, kandydatka na rzecznika praw dziecka, której kandydatura przepadła w tym głosowaniu: „Eutanazja zawsze była mi obca, jestem proliferką jak mało kto, dodatkowo zostałam publicznie oskarżona, że jestem zwolennikiem rzeczy w Polsce niedopuszczalnej prawnie. Posłanka Kochan posunęła się za daleko. Cynicznym zamiarem PO było zachwianie wiarygodności klubu PiS-u”.

Ale nie widzę nazwiska tutaj cały czas marszałka Terleckiego. Przecież powiedział to samo z trybuny sejmowej. I tutaj pani Dudzińska nie widzi problemu, bo PiS ją zgłasza po raz drugi. To już jest czysta polityka. Powiedziała to, co powiedziała. To był cytat z jej słów z Telewizji Republika, z jej wywiadu. Może teraz absolutnie nie zgadzać się z tym, co powiedziała, ja to rozumiem, no bo to były niemądre słowa, nawet jako przywołanie jakiejś sytuacji. Natomiast faktem jest to, że marszałek Terlecki – powtórzę to jeszcze raz – dokładnie słowo w słowo powtórzył to, co mówiła Magda Kochan.

Czy pana partyjna koleżanka przeprosi panią Agatę Dudzińską?

Zaraz po Terleckim.

Nie przeprosi?

Ale za co ma przeprosić? Że przeczytała to, co pani powiedziała?

Przypisała intencje, których ta pani nie ma.

No to niech pani Dudzińska wyjaśni, że nie ma takich [intencji].

Ale są komentarze, że PO jednak poszła w demagogię. Dlaczego ta kandydatka była nie do zaakceptowania dla PO? Bo jest przeciwna aborcji? Przecież była wiceprezeską PFRON-u, kiedy rządziła PO.

Przypomnę, że poprzednie głosowanie nad kandydatami na funkcję rzecznika praw dziecka zostało przez PiS zerwane, mimo że były dwie kandydatury, ponieważ kandydatka zgłoszona przez PiS okazała się plagiatorką i sama zrezygnowała. Więc PiS nie wybrał z dwóch dobrych kandydatur, które pozostał do wyboru, tylko szukał dalej. Myśmy na całą tę sytuację tak reagowali. Nie zgłaszaliśmy kolejnego kandydata, bo uważaliśmy, że to jest upolitycznianie tego stanowiska.

Nie odpowiedział pan na moje pytanie. Dlaczego akurat ta kandydatura była dla was nie do przyjęcia?

Dla zasady, którą PiS wprowadził, że wszystko musi być upolitycznione, wszystko musi być PiS-owskie, wszystko musi być podległe PiS-owi.

Ale swojego kandydata nie zgłosiliście przecież.

Dlatego właśnie nie zgłosiliśmy. Zostało dwóch kandydatów. Została kandydatka PO i został kandydat Kukiz'15, mimo wycofania się kandydatki PiS. PiS przyjął takie działanie, że odrzucił te obie kandydatury po to, żeby wygrać swoją, za wszelką cenę.

I wy chcieliście zrobić na złość PiS-owi.

Nie, uznaliśmy, że jeżeli tak PiS chce, to niech sobie wybiera sam. I sam nie wybrał, sam nie dał rady, bo marszałek Terlecki przekonał część posłów PiS-u, że na panią Dudzińską nie warto głosować. Po prostu.

Afera taśmowa jest ciągle na topie. I teraz PiS zarzuca SN upolitycznienie w sprawie afery taśmowej. Wczoraj pan minister Ziobro stawiał takie pytanie: „Czy sędziowie SN mogli przekroczyć swoje uprawnienia, udostępniając dziennikarzom materiały ze śledztwa w sprawie afery podsłuchowej”?

Nie no, myślę, że Ziobro tutaj odpływa w jakieś zaklęte rewiry.

Nie ma racji zupełnie?

Przecież dostęp dziennikarza do informacji jest czymś podstawowym. Nie przypominam sobie, żeby w 2014 r., kiedy ta afera wybuchła i były taśmy publikowane najpierw przez media, a dopiero potem trafiły do prokuratury, ktoś z PiS-u narzekał na to, że dziennikarze dotarli do materiałów. Dzisiaj, kiedy to prokuratura ma te materiały, te taśmy i dostał zgodę dziennikarz, żeby te protokoły przeczytać...

Przeczytać protokoły z akt śledztwa.

Nagle Ziobro ma z tym problem, bo dotyczą premiera rządu PiS, a wcześniej, jak nazywali go poetycko, „bankstera Morawieckiego” i teraz mają z tym duży problem w PiS-ie, bo do końca nie wiedzą, gdzie są kolejne taśmy, czy istnieją, kto nimi gra, a dotyczą najważniejszej osoby, na którą postawili w ostatnich miesiącach, na Mateusza Morawieckiego, który najpierw miał być twarzą tego PiS-u w Europie, dobrą twarzą, robić dobre wrażenie po Beacie Szydło w Europie. To legło w gruzach przy okazji ustawy o IPN-ie, którą też załatwił mu Ziobro z Jakim, podesłali mu, przypomnę. A teraz miał być twarzą, która ma centrum wyborcze do siebie, do PiS-u przyciągać i pokazuje każdego dnia, że działa dokładnie przeciwskutecznie, więc mają z tym kłopot.

Jest sondaż, z którego wynika, że wcale premier Morawiecki nie stracił na zaufaniu. Jest, można powiedzieć, w szpicy.

Zaufanie ma do 21 października, ludzie zagłosują i się okaże, że cała ta krucjata, ten cyrk objazdowy Morawieckiego po Polsce nic nie da PiS-owi, raczej stracili.

A czy Koalicja Obywatelska złoży w Sejmie wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu, bo tak sugerowała Katarzyna Lubnauer?

Największym wotum nieufności będzie kartka do głosowania 21 października. Ja zachęcam. Nie będzie Sejmu do tego dnia, nie będzie posiedzenia Sejmu.

Proszę nie agitować w swojej sprawie.

Nie, tylko mówię ogólnie. Zachęcam Polaków,żeby 21 października poszli do wyborów, bo tam można pokazać żółtą kartkę PiS-owi, zagłosować na Koalicję Obywatelską.

Ale rozumiem, że już nie żądacie dymisji pana premiera Morawieckiego?

Ale nie ma jak tego zrobić, bo nie ma Sejmu. Przecież PiS nie zwołuje Sejmu. Kiedy można debatować o odwołaniu Morawieckiego, kiedy oni nie zwołują Sejmu.

Czyli takiego konstruktywnego wniosku nie będzie?

W tej chwili nie, w tej chwili nie ma posiedzenia Sejmu, do wyborów nie będzie takiego posiedzenia, więc zachęcamy, żeby tym wnioskiem o wotum nieufności były głosy 21 października przekazane na Koalicję Obywatelską.

Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego PO.

"Rozmawiamy z Tuskiem na temat wyborów prezydenckich w 2020 roku. Jest nam niezbędny, by szybko odbudować pozycję Polski"

„Donald Tusk jest potrzebny w polskiej polityce. Jest najlepszym kandydatem na prezydenta w 2020 roku i rozmawiamy z nim o tym” – mówi w internetowej części programu, gość Radia ZET Sławomir Neumann. Szef klubu PO dodaje: „Jest nam niezbędny, żeby – dzięki jego znajomościom i pozycji - szybko odbudować pozycję Polski w Europie”. „Wierzę, że jesienią 2019 roku Koalicja Obywatelska wygra wybory parlamentarne a wiosną 2020 Tusk, jako kandydat KO, wygra wybory prezydenckie” – zdradza Neumann.

Pytany przez Beatę Lubecką o apel byłego premiera, by 11 listopada PO, PiS i wszyscy politycy poszli razem w marszu z okazji obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, gość Radia ZET odpowiada: „Fajnie by było, tylko jest to na dziś niemożliwe”. „To musi być prawdziwe. Żeby takie było, to przynajmniej powinny paść słowa >>przepraszam<< od ludzi, którzy obrażają społeczeństwo” – mówi polityk. „Dopóki będą ludzie, którzy mają za nic konstytucję, to trudno iść z nimi razem w marszu” – tłumaczy Sławomir Neumann. Jego zdaniem obecni rządzący nawet nie są zainteresowani wspólnymi obchodami.

„Marek Falenta wszystko teraz napisze, żeby nie iść do więzienia” – odpowiada Neumann, pytany o rzekome „sekstaśmy” PO z Karpacza. „Nie ma takich taśm, to są kompletne brednie” – podkreśla. Jego zdaniem Falenta jest „cynglem na usługi PiS”. „W przypadku, kiedy Morawiecki ma problem z taśmami, Falenta pisze jakieś głupawe tweety” – komentuje gość Radia ZET. Kto ma taśmy? „Należy pytać Falentę, polityków PiS, Ziobrę…” – wylicza Sławomir Neumann.

TVP? „Tam jest tępa, chamska, partyjna propaganda. O 19:30 codziennie mamy studio wyborcze PiS, gdzie jest chamska, partyjna propaganda” – ocenia gość Radia ZET.

Szef klubu PO był również pytany o prezydenta Legionowa, który - za słowa o kobietach – został wyrzucony z partii. „Od początku był w Platformie, ale dopiero teraz zaczął opowiadać takie głupoty. Wygrywał wybory, miał poparcie mieszkańców Legionowa. Ten jeden nie najmądrzejszy występ nie może przekreślać jego życia” – komentuje Neumann. Dlaczego rzecznik PO nie zareagował? „Ludzie różnie reagują, jak słyszą tego typu dowcipy. Czasami wbija to w fotel i nie wiesz, co powiedzieć” – mówi polityk. Zapewnia jednocześnie, że nie ma mowy o zmianie na stanowisku rzecznika prasowego partii, bo Jan Grabiec jest dobrym rzecznikiem.

Sławomir Neumann odpowiada także na pytania m.in. o Koalicję Obywatelską i wiek emerytalny.

 

RADIO ZET/MA