Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

„Kler”: co hejt dał produkcji? Darmowa reklama warta miliony złotych

04.10.2018 11:46

Od premiery filmu „Kler” Smarzowskiego w kinach minęło już kilka dni, a sale kinowe nadal są oblegane. Okazuje się, że liczne publikacje w internecie, wypowiedzi i wzmianki o filmie, w tym także niepochlebne, dla filmu stanowiły darmową reklamę wartą kolosalne pieniądze.

Kler fot. screen, zwiastun flmu "Kler"

„Kler” Wojciecha Smarzowskiego miał kinową premierę 28 września. Po bilety ustawiały się długie kolejki, wiele kin uruchomiło nawet listy rezerwowe. Wynik oglądalności osiągnięty w pierwszy weekend po premierze jest najlepszy w Polsce od 30 lat (ponad 935 tysięcy widzów).

Na ten sukces złożyło się wiele czynników. Przede wszystkim kontrowersyjny temat. O filmie mówiło się już na długo przed pierwszymi zwiastunami. Sam Smarzowski zapowiadał mocne, prawdziwe kino. I to dostali widzowie. Jeszcze przed premierą w mediach ukazały się setki publikacji na temat filmu, a na forach internetowych czy w mediach społecznościowych odnaleźć można tysiące wzmianek o filmie.

Darmowa reklama dla „Kleru” za 61 milionów złotych

Okazuje się, że ogrom publikacji w internecie i wszelkich wzmianek o filmie w mediach społecznościowych zapewnił filmowi niesamowitą reklamę. Gdyby producenci mieli za to zapłacić, to kosztowałoby ich to aż 61 milionów złotych. Jak informuje portal Wirtualne Media, powołując się na dane Instytutu Monitorowania Mediów, we wrześniu tylko w internecie o „Klerze” pojawiło się aż 36,2 tys. publikacji. „Ich wartość w przeliczeniu na AVE (wskaźnik określający, ile trzeba byłoby zapłacić za publikację, gdyby była reklamą) to 61 milionów złotych” – informuje serwis.

Hejt najlepszą reklamą?

Co ciekawe, większość wzmianek miała charakter negatywny. „Gros z nich miała wydźwięk neutralny (31,6 tys.), podczas gdy wzmianek negatywnych było tylko o około sto więcej niż pozytywnych (3,2 tys. vs. 3,1 tys.)” – czytamy. Oznacza to zatem (choć wzmianki negatywne przeważały tylko nieznacznie), że hejt i krytyka filmu w internecie to główne źródło darmowej reklamy dla filmu Smarzowskiego.

Jeszcze przed premierą zaciekawienie wzbudzały kolejne informacje o kinach i miastach, w których film nie zostanie wyemitowany. Jak widać, nie przyniosło to zamierzonego skutku, a ci, którzy film chcieli obejrzeć, zobaczą go w innych kinach.

Producenci i tak z pewnością mają powody do zadowolenia.

RadioZEt.pl/SA

Oceń