Kuchenne rewolucje: „Kiełbasa i sznurek”. Nowa nazwa się nie spodobała

02.03.2018 14:13

„Kuchenne rewolucje” w restauracji Cudawianki w Krakowie. Magda Gessler wprowadziła nazwę „Kiełbasa i sznurek”, ale przemiana ta nie przypadła do gustu właścicielce.

Kuchenne rewolucje Kiełbasa i sznurek fot. screen/player.pl

Magda Gessler w kolejnym odcinku „Kuchennych rewolucji” odwiedziła Kraków. Znajdująca się tam restauracja Cudawianki od dłuższego czasu przechodzi kryzys. Okazało się jednak, że największym problemem lokalu nie było złe menu czy kiepski wystrój, tylko zachowanie właścicielki.

Cudawianki prowadziła Alina, która rzuciła pracę w poprzedniej firmie, by stworzyć coś swojego. Kobieta zadbała o to, by stworzony przez nią lokal miał ciekawe menu i oryginalny wygląd. Ten jednak już niemal w progu został skrytykowany przez Gessler. Sztuczne wianki i kwiaty niezbyt przypadły jej do gustu. Podobnie jak jedzenie, które uznała za zbyt słodkie i mdłe. Po wizycie na zapleczu restauracji okazało się, że panuje tam straszny bałagan.

„Kuchenne rewolucje”: „Cudawianki” to „Kiełbasa i sznurek”

Tu jest po prostu syf, dramat, pier***nik. Nie jest brudno, jest za dużo przedmiotów. Jest burdel” — skwitowała Magda Gessler.

Jednak nie to było największym problemem. Okazało się, że to złe relacje i ciągłe kłótnie pomiędzy właścicielką a jej córką Danusią, która z doskoku mamie pomaga. Właścicielka bardzo przeżywa kłopoty restauracji, ale córka, zamiast jej pomóc, stale ją krytykuje. Alina jest przez to jeszcze bardziej rozdrażniona, a kiepska atmosfera nie poprawia sytuacji.

Kiedy do akcji weszła Magda Gessler, córka właścicielki nie kryła swojej rezerwy wobec restauratorki. „Pani Magda nie jest moim ulubionym typem osoby. Jest zbyt sztuczna w zachowaniu” — mówiła. Pokusiła się nawet o komentarz na temat wyglądu restauratorki.

Ostatecznie restauratorka przeprowadziła metamorfozę lokalu i Cudawianki stały się „Kiełbasą i sznurkiem”. Po kilku tygodniach, kiedy Gessler wróciła do restauracji, by sprawdzić, jak rewolucja „się przyjęła”, okazało się, że nowa nazwa niezbyt przypadła właścicielce do gustu. Urządziła na Facebooku sondę, by zapytać klientów, którą z nazw wolą. To tylko rozzłościło restauratorkę. „Posunęła się pani za daleko” — powiedziała, jednak finalnie rewolucja została zaakceptowana.

RadioZET.pl/SE/SA

Oceń