Wpadka w „Kuchennych rewolucjach”. W programie grają statyści?

05.11.2018 12:20

„Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler budzą olbrzymie emocje wśród widzów. Wielu z nich uważa, że program pokazuje prawdziwe emocje i problemy właścicieli lokali gastronomicznych, nie ma tam miejsca na „reżyserkę”, a grają w nim prawdziwi ludzie. Czy rzeczywiście tak jest?

Magda Gessler fot. Instagram

Co do tego, że lokale, w których Magda Gessler przeprowadza swoje rewolucje, naprawdę istnieją, nie ma żadnych wątpliwości. Informacje o tym, gdzie pojawiła się restauratorka ze swoją ekipą, w sieci roznoszą się na długo przed emisją konkretnego odcinka. Zmiany widzą też z pewnością klienci restauracji.

Wpadka w „Kuchennych rewolucjach”

Każdy z odcinków przedstawia osobną historię, w której w roli głównej występują restauracje, ich właściciele oraz ich problemy. Gwiazdą jest oczywiście Magda Gessler, która przebojem dokonuje rewelacyjnych metamorfoz. Widzowie bardzo cenią program za jego prawdziwość. Wygląda jednak na to, że realizacja „Kuchennych rewolucji” może wykraczać nieco ponad to, co o programie sądzą widzowie. Jak zauważył dziennikarz „Faktu”, w niedawnym epizodzie programu jeden mężczyzna pojawił się w podwójnej roli: raz jako barman, potem, na koniec programu, jako klient restauracji.

Swoim spostrzeżeniem dziennikarz podzielił się w sieci.

„»Kuchenne rewolucje«, odcinek z ostatniego czwartku. Jedna osoba i dwie role życia. Na górze gość kolacji rewolucyjnej, a na dole kelner, gdy Magda Gessler przychodzi sprawdzić po 3. tygodniach, czy rewolucja się udała. Czy TVN zatrudnia do tego programu statystów?!” – spytał Bartosz Pańczyk.

1

Wygląda na to, że widzowie widzą w tym szczególną sensację. Zauważają, że to nie pierwszy raz i dodają, że nie ma w tym nic zaskakującego.

„Kuchenne rewolucje” reżyserowane?

„Nic dziwnego, Magda Gessler była w jednej z restauracji, gdzie pracował mój kolega. Powiedział, że Geslerowa nie kazała sprzatać przed rewolucjami i dużo scen było wyreżyserowane. Pic na wodę z zapraszaniem przypadkowych gości. Najpierw szlachta przychodzi, a po szlachcie przypadkowi goście. To impreza zamknięta, widać to po ubiorze. Każdy jak szczur na otwarcie kanału. Nikt przypadkowy z ulicy nie mógł wejść do restauracji jak była jeszcze Geslerowa. Dopiero po opuszczeniu ludzi tvnu i Magdy wchodzili ludzie” – napisał jeden z komentujących.

Co ciekawe, głos w dyskusji pod postem dziennikarza zabrał nawet odtwórca podwójnej roli. Jak stwierdza, „pracował w tej restauracji 3 lata, zrezygnował i wrócił, bo go o to poproszono”. „Nie bronie tvn, ale nie lubię głupich komentarzy jak się nie zna sytuacji. Lepiej zająć się poważniejszymi problemami niż stacja telewizyjna”.

Wielu komentujących przyznaje, że to zwykłe kręcenie „aferki”.

RadioZET.pl/SA

Oceń