Słuchaj
Robert Karpowicz, Marcin Sońta , Aga Kołodziejska
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Mateusz Ptaszyński
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Maja Bohosiewicz o obozie sportowym Anny Lewandowskiej: „To jest istny wpie***”

28.08.2019 12:18

Maja Bohosiewicz pojechała na obóz sportowy Anny Lewandowskiej „Camp by Ann”, który do najłatwiejszych nie należy. Aktorka w szczerym wpisie na Instagramie zdradziła, jak wyglądają ćwiczenia z Anną Lewandowską i jej teamem. Padły mocne słowa.

Maja Bohosiewicz fot. Viphoto/East News

Maja Bohosiewicz o obozie Anny Lewandowskiej. Padły mocne słowa

Maja Bohosiewicz wybrała się na słynny obóz sportowy, organizowany przez Annę Lewandowską „Camp by Ann”, na który chętnie jeżdżą gwiazdy. Aktorka i młodsza siostra Soni Bohosiewicz opublikowała emocjonalny wpis, w którym zdradziła, jak wyglądają ćwiczenia z Anną Lewandowską i jej teamem. Okazuje się, że na treningach uczestniczki dostają niezły wycisk — psychiczny i fizyczny.

Nagrałam dla was długie stories, prosto po treningu. Zapłakana i wkurzona, używająca wulgaryzmów. Zapisałam w telefonie i nie opublikuje bo wiem, że cenicie mnie za kulturalny content.

Mottem przewodnim obozu jest : nie oceniaj - doceniaj. Ciężko to idzie kiedy otacza się setka dziewczyn. Oceniamy wszystko, obgadujemy, domniemujemy intencje, przypisujemy złą wolę, doszukujemy się dziury w całym nie znając historii. Bije się w pierś. Oczywiście, że sama często robie to samo.

Po dzisiejszym kieracie czyli po porannych podbiegać pod górę, w pełnym słońcu, sprincie po kamieniach, upoceniu się jak szczur na czczo; zjadamy śniadanie i wracamy na matę. Na 2h trening. Nie jestem typem pipki która udaje że robi skłony, jestem małym zawziętym ratlerkiem który prędzej padnie niż się podda. Zesraj się a nie daj się. 2h trening przetyrał mnie tak, że oprócz chęci rzygania ze zmęczenia, stanęłam przed psychiczną ścianą. Zaczęłam po prostu płakać. Z bólu, zmęczenia, braku siły. Patrzyłam w prawo i w lewo i widziałam, że dziewczyny dają radę. Ja czułam, że jeżeli ktokolwiek zapyta mnie czy jest ok to po prostu zryczę się na bordowo i zaniosę jak moja dwulatka na bezdechu. Ten obóz jest hardkorem. Ten obóz daje tak w kość jak nic nigdy mi nie dało – podkreśliła Maja Bohosiewicz.

Maja Bohosiewicz: „To nie obóz dla celebrytek”

W dalszej części wpisu Maja nie przebiera w słowach. Podkreśliła też, że „Camp by Ann” to wcale nie są obozy dla celebrytek, tak jak niektórzy uważają.

To jest istny wpier*** emotionally i fizyczny. To lekcje przesuwania własnych granic. Jeżeli jeszcze raz przeczytam: obóz dla celebrytek. Ogrzanie się w sławie Lewandowskiej. Będę was systematycznie blokować bo macie zerowe pojęcie o tym co się tu dzieje. Ile determinacji; siły; energii, zaangażowania każda z nas tu wsadza. Jeżeli chcecie coś ze sobą zrobić to po prostu się weźcie za siebie! Za swoje głowy za swoje myślenie. Rzeczy dla mnie niemożliwe są tu od nas egzekwowane na każdym treningu. Czuję ból w każdym cm mojego ciała, jestem chodzącym zakwasem i mam ochotę wyć. Ale na obozie dla celebrytek na zakwasy jest jedna rada. OSTRY TRENING – podsumowała Maja Bohosiewicz.

Zagłosuj

Uprawiasz jakiś sport?

RadioZet.pl/SW

Oceń