Zamknij

Adam Ferency nietrzeźwy na spotkaniu w Świdnicy. Tłumaczy, że to wina PiS

04.10.2021 16:12
Adam Ferency
fot. Bartosz Krupa/East News

Adam Ferency zaliczył ostatnio sporą wpadkę podczas spotkania z fanami w Świdnickim Ośrodku Kultury. Aktor pojawił się na miejscu pod wpływem alkoholu, w związku z czym jego wizyta została przerwana. Teraz gwiazdor zasugerował, że za jego stan odpowiedzialny jest rząd PiS.

Adam Ferency zwrócił na siebie uwagę mediów po tym, jak jego spotkanie z fanami w Świdnickim Ośrodku Kultury zostało przerwane. Aktor znany z filmów "Ogniem i mieczem", "1920 Bitwa Warszawska", "Zimna wojna", a także serialu "Niania" był nietrzeźwy, co nie umknęło uwadze zebranych osób. Mężczyzna z trudnością formułował zadania, odpowiadał nieskładnie i zbaczał z tematu. Ostatecznie spotkanie z gościem zostało przerwane po 30 minutach.

- Szanowni Państwo w związku z niedyspozycją Gościa Alchemii - Adama Ferencego spotkanie zostało przerwane przez organizatorów. Jest nam niezmiernie przykro w związku z zaistniałą sytuacją. Przepraszamy wszystkich widzów - przekazał Świdnicki Ośrodek Kultury. Sam Adam Ferency przeprosił fanów za zaistniałą sytuację, której "bardzo żałuje".

Adam Ferency tłumaczy wpadkę podczas spotkania z fanami

Teraz w najnowszym wywiadzie dla Onetu artysta odniósł się do tych wydarzeń. Ferency stwierdził, że winny jego nietrzeźwości jest rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz prezes partii Jarosław Kaczyński.

- Mam naturalny odruch wstydu, ale też pewnego zniechęcenia. Od sześciu lat paskudnie mi się żyje w Polsce. Widzę coraz więcej rzeczy, które mnie przerażają, które żywo przypominają końcówkę XVIII w. Nie jestem pewien, czy jacyś obcy nie mieszają w tym naszym polskim tyglu, czy może jesteśmy aż tak nierozumni? Jest mi z tym źle, próbuję jakoś sobie radzić. Nie zawsze się udaje. Skutek był widoczny na rzeczonym spotkaniu - powiedział.

Podczas spotkania aktor miał m.in. namawiać fanów do niegłosowania na PiS.

- To tak jakbyśmy złapali grypę. W Polsce strasznie ciężko jest ludzi przekonać, że alkoholizm to choroba. Wiem, że jak nazywam alkoholizm grypą, to tak jakbym go lekceważył. Ale jak widzę skutki polityki nastawionej na to, żeby ludzie się żarli, to już nie wiem, czy nie lepiej jest pić  - dodał w rozmowie z Onetem.