Zamknij

Adrianna Biedrzyńska o walce z guzem mózgu: "Dostałam wyrok: trzy tygodnie do trzech miesięcy życia"

09.06.2021 15:57
Adrianna Biedrzyńska
fot. Bartosz KRUPA/East News

Adrianna Biedrzyńska siedem lat temu pokonała guza mózgu. Aktorka znana z serialu "Barwy szczęścia" podzieliła się swoją dramatyczną historią, aby zachęcić innych do regularnych badań i zadbania o zdrowie psychiczne. Jak twierdzi, chorobę "zgotowała" sobie na własne życzenie. 

Adrianna Biedrzyńska to popularna aktorka teatralna i filmowa oraz piosenkarka. Stworzyła niezapomniane kreacje w "Pajęczarkach" Barbary Sass oraz w "Lepiej być piękną i bogatą" Filipa Bajona. Widzowie pamiętają ją także jako Ankę z "Dekalogu" i Ewą z serialu "Fitness Club", a także z roli w sitcomie Polsatu "Buła i spóła". Od 2007 roku Biedrzyńska występuje w serialu "Barwy szczęścia", gdzie wciela się w postać Małgorzaty Marczak.

Siedem lat temu Adrianna Biedrzyńska pokonała guza mózgu. Z początku lekarze nie dawali jej większych szans na przeżycie. Rokowania były niepomyślne. Aktorka przeszła serię naświetleń, a potem jeszcze operację usunięcia nowotworu, dzięki której we wrześniu 2014 roku ostatecznie udało się pokonać chorobę. Gwiazda "Barw szczęścia" każdego roku stara się przypominać tamten dzień w social mediach, dziękując lekarzom za uratowanie jej życia. Dziś aktorka odbiera chorobę jako życiową lekcję. Stara się też dzielić własną historią, aby zwrócić uwagę otoczenia na ważne kwestie. 

Agata Młynarska jest ciężko chora. Hiszpańscy lekarze nie mogli jej pomóc?

Adrianna Biedrzyńska pokonała guza mózgu 

Adrianna Biedrzyńska wróciła do tematu choroby z okazji Światowego Dnia Guza Mózgu przypadającego 8 czerwca. Artystka przypomniała o swoich zmaganiach i zaapelowała do fanów o to, by dbali o zdrowie psychiczne i nie bagatelizowali pewnych symptomów, także u innych osób. Biedrzyńska podkreśliła, że do jej choroby przyczyniły się m.in. silny stres i depresja. 

Dzisiaj Światowy Dzień Guza Mózgu. Jestem przykładem osoby, która na własne życzenie, STRESEM I DEPRESJĄ wygenerowała ten straszny gen, to diagnoza Profesora. Dostałam wyrok: trzy tygodnie do trzech miesięcy życia - wspomina w instagramowym wpisie aktorka. 

Wygrałam z tym intruzem, który zadomowił się w mojej głowie, wygrałam dzięki mądrym, cudownym ludziom. We wrześniu minie siedem lat, kiedy to Profesor Mirosław Ząbek, wspaniały neurochirurg, usunął tego nieproszonego gościa, a mój mąż Sebastian czuwał przy mnie tyle miesięcy, lat... Dlatego dbajmy o swoje zdrowie psychiczne, szczególnie w tych tak trudnych dzisiejszych czasach, dbajmy o siebie i bądźmy czujni na innych, tych, którzy potrzebują pomocy.

Nie lekceważmy wszelkich objawów depresji, załamań, zapaści psychicznych. Wyciągajmy pomocną dłoń tym, którzy tego potrzebują. Wszystko zaczyna się od naszego stanu psychicznego, większość chorób i tragedii z nimi związanych. Patrzmy uważniej na wszystkich wokół nas, bądźmy dla siebie łagodni i WYROZUMIALI. Dajmy spokój z agresją, hejtem, ocenianiem okrutnym, odrzucaniem. Mamy tylko jedno życie. Pielęgnujmy relacje, przyjaźnie i reagujmy na tych, którzy nagle uciekli gdzieś, zamknęli się w swoim świecie, w swoim samotnym świecie. Bo nie daj Boże... - zaapelowała Biedrzyńska. 

Staram się wyciągać wnioski z moich doświadczeń nieciekawych. Nie zawsze to wychodzi, nie zawsze mam tyle siły, żeby samą siebie "postawić do pionu". Są dni, chwile, kiedy chciałabym uciec gdzieś daleko, są chwile kiedy tak bardzo potrzebuję bliskich, silniejszych, mądrzejszych. Szanuję i jestem wdzięczna za kolejną szansę, ale mam świadomość, że sama często nie dałabym rady - napisała gwiazda "Barw szczęścia" pod wspólnym zdjęciem z mężem i neurochirurgiem, któremu zawdzięcza życie. 

Mirosław Ząbek. I ja… opuchnięta po chemicznym leczeniu - dodała pod pamiątkową fotografią ze szpitala.