Zamknij

Agata Młynarska o walce z chorobą. "Wylizuję się z bólu"

29.10.2021 16:05
Agata Mlynarska
fot. VIPHOTO/East News

Agata Młynarska od dawna nie ukrywa, że choruje na Leśniowskiego-Crohna, czyli przewlekłą chorobę zapalną przewodu pokarmowego, do której doszła też diagnoza fibromialgii, objawiającej się silnymi bólami stawów. Prezenterka przełamała tabu, opowiadając o swoich dolegliwościach i regularnie dzieli się z internautami swoimi doświadczeniami.

Agata Młynarska po raz kolejny podzieliła się z internautami swoimi doświadczeniami, związanymi z chorobą Leśniewskiego-Crohna, na którą choruje od lat. Ta przewlekła choroba autoimmunologiczna przyczyniła się także do tego, iż u prezenterki wystąpiła fibromialgia, powodująca silne bóle stawów. Obydwa schorzenia mocno utrudniają dziennikarce normalne funkcjonowanie, ale ona stara się podchodzić do tego pozytywnie, mimo bólu, i pokazywać, że nie należy się chorobie poddawać.

Młynarska regularnie dzieli się z internautami wieściami z przebiegu swojego leczenia. Tym razem pokazała na Instagramie kilka ujęć z pobytu w medycznym SPA. Jak podkreśliła, nawroty jej choroby sprawiły, że czuje się jak "sanatoryjna lwica".

Zobacz także: Jabłczyńska wspiera Mamę ginekolog. Sama nie zdała egzaminu radcowskiego

Agata Młynarska o trudach terapii na zapalenie stawów

Agata Młynarska od lat zmaga się z chorobą Leśniewskiego-Crohna, która doprowadziła do fibromialgii. Dziennikarka nie ukrywa, że życie z takimi schorzeniami oznacza prawdziwą huśtawkę: są lepsze i gorsze dni. Młynarska próbuje różnych sposobów, by móc normalnie funkcjonować. Jak przekazała na Instagramie, odbywa właśnie długą terapię biologiczną, która wreszcie przynosi jej dużą ulgę. Prezenterka ma stałe miejsce, w którym "wylizuje się z bólu" i wraca do normalności.

"Po 3 miesiącach leczenia biologicznego na zapalenie stawów w przebiegu Leśniowskiego-Crohna widzę gigantyczną poprawę. Czeka mnie jeszcze wiele miesięcy terapii, ale warto! Wciąż jestem czujna, mam lepsze i gorsze dni, ale już nie wisi nade mną widmo nieustających sterydów" - pisze Młynarska i wymienia listę zabiegów, którym się poddaje: "Kąpiel w siarce o zapachu iście chanelowskim (zgniłe jajo przy tym to lawenda) i borowinie, kinezyterapia, kriosauna, terapiamanualna, to „zastrzyk” życia. Przyjeżdżam tu od wielu lat, wracam do formy i wylizuję się z bólu. I tak oto stałam się lwicą sanatoryjną wśród kuracjuszy, z którymi zawsze można się pośmiać. A tutaj, wierzcie mi, to podstawa!" - dodaje z żartem.

Pod ostem pojawiły się wpisy od osób, które zmagają się z tymi samymi lub podobnymi przypadłościami. Dla części osób to właśnie posty Młynarskiej były motywacją do podjęcia walki o swoje zdrowie, a dziennikarka stara się przez cały czas być im pomocna i służyć radą oraz informacją o leczeniu.