Zamknij

Agnieszka Kotońska z "Gogglebox" ruszyła na pomoc 6-letniej dziewczynce. "Wszyscy płakaliśmy"

21.07.2021 00:30
rodzina Kotońskich
fot. Instagram/@agnieszkakotonska/screen

Agnieszka Kotońska z "Gogglebox. Przed telewizorem" oraz jej mąż ruszyli na pomoc 6-letniej dziewczynce, która zaginęła nad Bałtykiem. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Celebrytka chwali bohaterskie zachowanie męża.

Agnieszka Kotońska oraz jej rodzina dali się poznać szerszej publiczności dzięki udziałowi w programie "Gogglebox. Przed telewizorem". Kotońscy są jednymi z ulubionych komentujących i cieszą się olbrzymią sympatią widzów. Fani są oczarowani szczerym uczuciem, jakie łączy Agnieszkę oraz jej męża i w licznych komentarzach na Instagramie przekonują, że nie ma nic piękniejszego niż widok dwojga ludzi, którzy mimo upływu wielu lat tak bardzo się kochają i nadal patrzą na siebie przez różowe okulary. Mimo sporej sławy woda sodowa Kotońskim do głowy nie uderzyła, czego dowodem są niedawne wydarzenia.

Zobacz także: Sylwia Bomba z "Gogglebox" pierwszy raz o rozstaniu z partnerem. "Walczyłam do końca"

Kotońscy z "Gogglebox. Przed telewizorem" ratowali zaginioną dziewczynkę

Od dłuższego czasu na instagramowym profilu Agnieszki Kotońskiej pojawiały się zdjęcia z rodzinnego wypoczynku nad Bałtykiem. Kotońscy gościli tam przez prawie miesiąc. Okazuje się, że poza relaksem i spokojnymi chwilami, mieli kilka bardzo emocjonujących momentów. Jednym z nich były poszukiwania zaginionej 6-latki, która na bałtyckiej plaży odłączyła się do rodziców.

Sama Kotońska na ten temat milczała, ale bohaterów "Gogglebox" postanowiła pochwalić jedna z internautów. Pod niedawnym postem gwiazdy show TTV pojawił się taki komentarz:

"Miłości i nie dajcie się zwariować w obrzydliwych czasach. A dla wszystkich dietetyków i znawców powiem wam, że dziś byłam w Mielnie, gdzie była akcja poszukiwawcza małej Andżeliki i Artur był jednym z nielicznych, który przebiegł kawał drogi w poszukiwaniu małej, a wielu wysportowanych młodzików leżało na kocach, popijało zimnego Lecha i obserwowało, czy znaleziono dziecko".

Na wypowiedź zareagował Artur Kotoński. Ujawnił, że był to rzeczywiście stresujący moment. "Oj był, był stres i nerwy i łzy. Ale wszystko się skończyło szczęśliwie, dzięki Bogu" - odpowiedział.

Z Kotońskimi skontaktował się dziennikarz "Faktu". Z krótkiej rozmowy, jaką przeprowadził z Agnieszką Kotońską, wynika, iż jej mąż był jednym z niewielu mężczyzn, którzy tak bardzo zaangażowali się w poszukiwania dziewczynki.

Artur Kotoński bohaterem poszukiwań zagonionej 6-latki

Jak zdradziła Agnieszka Kotońska, która bezpośrednio w poszukiwania włączyć się nie mogła (opiekowała się wnuczkiem), wszystko zaczęło się, kiedy na plaży podeszła do nich młoda mama z dzieckiem na ręku i pytała o zaginioną starszą córkę. Wtedy Artur i Dajan Kotońscy ruszyli na poszukiwanie 6-latki.

"Mąż z Dajanem pobiegli w jedną stronę brzegiem morza, a ja na telefonie łączyłam się z policją, która zawiadamiała wszystkie służby ratownicze i nurków. Panowie przyjechali na quadach, policja na rowerach (...). Mąż krzyczał: chłopy do wody robić łańcuch" - zrelacjonowała Kotońska.

Dodała, że wiele osób po prostu leżało i się przyglądało, podczas gdy jej mąż dzielnie przeczesywał plażę. Na szczęście dziewczynka znalazła się cała i zdrowa. Była cztery kilometry dalej. Mimo happy endu cała rodzina Kotońskich mocno sprawę przeżyła.

"Wszyscy płakaliśmy razem z matką tej dziewczynki. Bardzo to przeżyliśmy. Mąż jest emocjonalny, też płakał. Podobnie syn. A na koniec klaskaliśmy ratownikom, że się udało i dziecko żyje" - powiedziała gwiazda "Gogglebox".