Zamknij

Andrzej Kosmala wywołał burzę. Były menedżer Krzysztofa Krawczyka podpadł niewidomym

02.08.2021 15:07
Andrzej Kosmala
fot. Tadeusz Wypych/REPORTER/EAST NEWS

Andrzej Kosmala znów wywołał burzę. Były menedżer Krzysztof Krawczyka podpadł niewidomym. Na jego wpis w sieci zareagowali zniesmaczeni internauci.

Andrzej Kosmala to były menedżer zmarłego przed kilkoma miesiącami Krzysztofa Krawczyka. Choć za życia artysty nie był tak dobrze znany w mediach, to jednak po śmierci piosenkarza przez wiele tygodni był jedna ze stron w sporze wdowy po Krawczyku z Marianem Lichtmanem, z którym Krawczyk działał w zespole Trubadurzy, a także Krzysztofem Krawczykiem juniorem.

Po wielu apelach fanów Krzysztofa Krawczyka burza wokół majątku po zmarłym piosenkarzu ucichła. Teraz jednak Andrzej Kosmala przypomniał o sobie w sieci i wywołał niemałe poruszenie wśród internautów. Część z komentujących poczuła się wzburzona, a niektórzy wręcz zniesmaczeni brakiem ogłady ze strony Kosmali. Poszło o specjalne tak zwane ścieżki dotykowe, które są stworzone z myślą o osobach niewidomych. Kosmala widać o tym nie wiedział i stwierdził, że przeszkadzają w prowadzeniu walizki na kółkach.

Zobacz także: Arkadiusz Jakubik stracił mamę. Gwiazdor "Kleru" opowiedział o stracie. "Przychodzi w snach"

Andrzej Kosmala wywołał burzę. "Zdrowia, bo o rozum jak widać za późno"

W swoim krótkim wpisie na Facebooku Andrzej Kosmala pożalił się, że ścieżki dotykowe dla niewidomych utrudniają poruszanie się z walizkami na kółkach. Jak dodał, "jeździ trochę po świecie i tam tego nie zauważył". W kolejnych komentarzach do internautów Kosmala przekonuje, że takie rozwiązanie to zbędne wydawanie pieniędzy, bo niewidomi zwykle poruszają się z opiekunem. Były menedżer Krzysztofa Krawczyka nie zważa na tłumaczenia, że właśnie to ma być pomoc dla niewidomych i sposób na podniesienie ich samodzielności społecznej.

"Chciałbym zapytać, kto w naszym kraju wypowiedział wojnę walizkom na kółkach, umieszczając, szczególnie na dworcach kolejowych takie przeszkody?!" - pyta zirytowany Kosmala. "Przy całym szacunku dla niepełnosprawnych: jaki jest ich procent i zazwyczaj poruszają się z osobą towarzysząca. Poza tym, żeby wyczuć te wypukłości chyba musieliby chodzić w skarpetkach? To chyba nie o to chodzi?" - dodaje w komentarzu.

Internauci natychmiast zareagowali na te zaskakujące dość, trzeba przyznać, słowa Kosmali.

"To z całym szacunkiem to siedź Pan w domu jak Panu nie pasuje. Dużo zdrowia, bo o rozum jak widać za późno", "Powinien Pan wiedzieć, że osoby niewidome mają dużo bardziej wyostrzone inne zmysły", "Nie. Najczęściej widuję ich samych. Butem też wyczuwają te kropki, I paski. Jest ich więcej, niż się wydaje, a poza tym nawet, jeśli byłoby ich tylko kilkoro, to ta tym polega cywilizacja, człowieczeństwo, i szacunek dla innych, że należy im pomóc. Swoją walizkę na kółkach można przeturlać obok, mając dobry wzrok" - piszą internauci i wyraźnie nie zgadzają się z poglądem Kosmali.

Kosmala szedł jednak w zaparte: "Aż żałuję, że o tym napisałem, ale ani w Nowym Jorku, Chicago, Londynie, Paryżu, Frankfurcie, Wyspach Kanaryjskich, Majorce, Wyspach Greckich, Berlinie i gdzie tam jeszcze, nie miałem problemu w używaniu walizek z kółkami! To po cholerę te walizki się produkuje. Chodzi o to, żeby pamiętając o jednych nie zapominać o drugich! Z całym szacunkiem powtarzam!" - tłumaczył.

Internauci nie dali się jednak przekonać. Zauważyli, że obok jest wiele miejsca, a niewidomym po prostu należy pomagać. Niektórzy dodawali też zdjęcia z różnych miejsca za granicą, by pokazać, że Kosmala się myli. Ten nie dawał za wygraną.

"To niech Pan stanie na dworcu i policzy, ilu ich jest w ciągu dnia. Ja nie widziałem ani jednego. Poza tym na lotniskach nie ma tej głupawki. Niepełnosprawni nie latają? Jak będę się tak dalej szarpał z walizkami to wyskoczy mi ryptura i też będę niepełnosprawny! W czym to ma niby pomóc?" - protestował.

"Andrzeju, zasada jest tu bardzo prosta: osobie z walizką na kółkach jest o wiele łatwiej pokonać taką przeszkodę niż niewidomemu zyskać orientację w takich miejscach jak dworzec. Dlatego przestrzega się jednego z podstawowych pryncypiów demokracji: że większość szanuje prawa mniejszości i opiekuje się nimi kiedy trzeba. To, że niepełnosprawnych jest mało, jest w tym kontekście argumentem chybionym. Poza tym mylisz się, że takie metody pomocy dla niepełnosprawnych nie są stosowane poza granicami Polski (gdyby tak było, to byłbym nadzwyczaj dumny z Polski). We Francji, gdzie mieszkam, spotyka się je na każdym kroku, chociażby na przejściach dla pieszych, gdzie podobne pasy z wybrzuszeniami wyznaczają koniec chodnika i wejście na jezdnię. Walizka na nich "tańczy", ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby się na to oburzać" - spointował jeden z internautów.

Dalej Kosmala przestał już odpisywać.