Zamknij

Anna-Maria Sieklucka o kulisach łóżkowych scen w "365 dni". Czy jest jej coraz łatwiej?

23.08.2021 19:17
Anna-Maria Sieklucka
fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER/ EAST NEWS

Anna-Maria Sieklucka zdobyła ogromną popularność, wcielając się w główną bohaterkę ekranizacji "365 dni" Blanki Lipińskiej. Szczerze opowiedziała o nakrecaniu scen łóżkowych, na których w dużej mierze oparta jest fabuła filmowej wersji erotyku.

" 365 dni" okazało się literackim fenomenem ostatnich lat. Literatura erotyczna nie była najpopularniejszym gatunkiem, jaki mogliśmy znaleźć na sklepowych półkach. Niespodziewanie modę na tego typu książki wskrzesiła nieznana wtedy szerzej Blanka Lipińska, mająca na swoim konie pracę jako menadżerka nocnych klubów i promotorka "ring girls". Okazało się, że jej pisane prostym językiem powieści erotyczne stały się bestsellerami. "365 dni" wywołało na rynku burzę, podobnie jak kontynuacje powieści. Blanka w błyskawicznym tempie zarobiła wielkie pieniądze i dołączyła do grona krajowych celebrytek.

"365" dni nie tylko zostało przetłumaczone na wiele języków, powstałą także filmowa ekranizacja historii gangstera Massimo i Polki. Laury. Obraz zdaniem krytyków nie był najwyższych lotów, otrzymał nawet antynagrodę Złotej Maliny. Nie zmienia to faktu, że stał się komercyjnym sukcesem, przez pewien czas był nawet najchętniej oglądaną pozycją polskiego Netflixa. Obecnie do końca dobiegają pracę nad drugą częścią, w której w główną bohaterkę ponownie wcieli się Anna-Maria Sieklucka.

365 dni: Anna-Maria Sieklucka opowiedziała o kręceniu scen łóżkowych

Anna-Maria Sieklucka nie może pochwalić się wielkim aktorskim doświadczeniem, do "365 dni" trafiła po serialowym debiucie w "Na dobre i na złe". Tym trudniejsze musiały być dla niej sceny łóżkowych, na których oczywiście w dużej mierze opierała się ekranizacja erotyku "Blanki Lipińskiej". W rozmowie z portalem Jastrząb Post zdradziła, że po doświadczeniach sprzed dwóch lat wcale nie czuła się na planie kolejnego filmu zupełnie swobodnie.

- To nie jest wcale tak, że jak już nakręciłam, wiadomo jakie sceny, to teraz jest łatwiej. To tak wcale nie działa. Cały czas się trzeba do tego przygotowywać i myśleć o tym, w jaki sposób się do tego podejdzie. Gdzieś tam cały czas przygotowywać głowę - zdradziła.

Sieklucka podkreśliła jednak, że mogła liczyć na producentów, którzy zrozumieli, że sceny łóżkowe mogą być trudne i zapewnili aktorom komfort.

- Chciałam też podkreślić, że byliśmy bardzo zaopiekowani jeżeli chodzi o kręcenie tych scen, tak więc wielkie chapeau bas dla producentów i kordynatorów, którzy z nami byli - opowiadała.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy na ekranach pojawi się druga odsłona "365 dni".