Zamknij

Anna-Maria Sieklucka zniknęła z show-biznesu. Co się dzieje z gwiazdą "365 dni"?

21.10.2020 12:19
Anna-Maria Sieklucka
fot. Adam Jankowski/REPORTER/East News

Anna-Maria Sieklucka zdobyła rozpoznawalność dzięki roli Laury Biel w filmie "365 dni". Od premiery ekranizacji książki Blanki Lipińskiej minął już prawie rok, a o aktorce zrobiło się cicho. Czym się teraz zajmuje?

Anna-Maria Sieklucka to polska aktorka i piosenkarka, której największą rozpoznawalność przyniosła rola w filmie "365 dni". Gwiazda wcieliła się w postać głównej bohaterki - Laury Biel, która zostaje uprowadzona przez włoskiego szefa mafii. Produkcja na podstawie książki Blanki Lipińskiej cieszyła się ogromnym sukcesem kinowym. Po publikacji filmu na platformie streamingowej Netflix "365 dni" zaczęło podbijać serca także zagranicznych widzów.

Życie Anny-Marii Siekluckiej zmieniło się od tego czasu diametralnie. W mediach społecznościowych aktorkę obserwuje ponad 2,7 mln osób. Jest rozpoznawalna zarówno w Polsce, jak i za granicą. Mimo to ostatnio zrobiło się o niej cicho. Dlaczego gwiazda nagle zniknęła z show-biznesu?

Zobacz także: 365 dni: Anna-Maria Sieklucka o najtrudniejszej scenie erotycznej. "Chciało mi się wymiotować"

Anna-Maria Sieklucka zniknęła po "365 dni". Czym się teraz zajmuje?

Anna Maria Sieklucka przyznała w rozmowie z "Party", że pracuje nad kolejnymi projektami w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Na razie jest jednak zbyt wcześnie, by mogła zdradzić szczegóły. Aktorka przyznaje, że świadomie zniknęła z nagłówków gazet, aby skupić się na pracy i życiu prywatnym.

- Nie zostałam odrzucona przez show-biznes. Świadomie wybrałam drogę daleką od medialnego szumu i plotek, bo kreowanie swojego wizerunku za pomocą fake newsów nie jest mi do niczego potrzebne. Nie pasuję do tego światka, bo nie daję sobie w kaszę dmuchać. Jako kobieta i aktorka wyraźnie stawiam granice. Wolę opowiadać o swojej pracy niż o życiu prywatnym. Może dlatego po premierze nie dostałam zbyt wielu zaproszeń na wywiady czy kolejne sesje do magazynów. Albo wśród dziennikarzy mam złą sławę - zdradziła odtwórczyni roli Laury Biel w rozmowie z "Party".

Anna-Maria Sieklucka dodała także, że popularność "365 dni" na początku dawała jej się we znaki. Wielokrotnie była zaczepiana przez fanów i adoratorów.

- Potrzebowałam odpocząć, bo ciągle pisano do mnie w wiadomościach: "O, Laura!", a panowie pytali: "Are you lost, Baby Girl?". Dziś patrzę na to z dystansem, ale był moment, że trochę mnie to uwierało.

Aktorka prywatnie jest związana z polskim reżyserem teatralnym, Łukaszem Witt-Michałowskim. Nieczęsto można ich jednak zobaczyć razem. Anna-Maria Sieklucka zdecydowała się opublikować tylko jedno wspólne zdjęcie z ukochanym.

- Zrobiłam ten wyjątek, by uświadomić ludziom, że nie jestem w związku z filmowym Massimem, czyli z Michelem Morrone, że mam swoje życie prywatne. Zrobiłam to za zgodą ukochanego mężczyzny, dla którego moja rola też była nowym doświadczeniem. Komuś spoza świata artystycznego byłoby trudno dźwignąć ciężar najodważniejszych jak dotąd rozbieranych scen w polskim kinie. Niewykluczone. Ale ponieważ Łukasz jest starszy ode mnie o 17 lat, jest świadomym człowiekiem i artystą i, podobnie jak ja, mocno stąpa po ziemi, wiedziałam, że sobie z tym poradzi. Przeszliśmy przez to razem – przyznała w wywiadzie dla „Party”.

Doceniacie to, że Anna-Maria Sieklucka chce chronić swoją prywatność?