Zamknij

Artur Orzech odszedł z TVP. Teraz zapłacił surową karę

04.05.2021 12:00
Artur Orzech
fot. Tadeusz Wypych/REPORTER/EAST NEWS

Artur Orzech już blisko półtora miesiąca temu niespodziewanie rozstał się z TVP. Za niedyspozycyjność zapłacił surową karę na rzecz Telewizji Polskiej.

Artur Orzech przez wiele lat związany był z TVP, występując tam w roli prowadzącego, konferansjera słynnych konkursów piosenki, a także będąc "głosem Eurowizji". Pod koniec marca media obiegły informacje o tym, że TVP zerwało współpracę z Orzechem z powodu niestawienia się prezentera w pracy bez żadnej zapowiedzi. Jak informował wtedy komunikat stacji, nieobecność Orzecha miała narazić TVP na straty finansowe i wizerunkowe.

W kolejnych dniach byliśmy świadkami swego rodzaju medialnej "przepychanki", w której Telewizja Polska informowała o zerwaniu współpracy, a dziennikarz o tym, że decyzja ta była po jego stronie i miała związek z gośćmi, jacy zostali zaproszeni na specjalny, charytatywny odcinek "Szansy na sukces". "Pan Artur Orzech przekazał mi tylko, że odszedł z telewizji, gdyż Pietrzak i Boysi to nie jest jego bajka. Przysłał mi tylko esemesa tej treści, więcej nic nie wiem" - informowała wtedy w rozmowie z portalem Wirtualne Media menedżerka dziennikarza.

Zobacz także: Artur Orzech skomentuje Eurowizję: "Nie jestem z tych, którzy zagryzają zęby"

Artur Orzech zapłacił słoną karę za naruszenie warunków umowy z TVP

Jak w najnowszym materiale informuje "Super Express", dziennikarz miał początkowo nadzieję, że jego nieobecność na nagraniach nie wpłynie na relację z TVP, jednak był świadom, że mogą czekać go konsekwencje. Umowa, jaka wiązała go ze stacją, przewidywała surową karę za niedotrzymanie warunków. Jeszcze w marcu dziennikarz, odpierając tezę, że nie został zwolniony, a sam zrezygnował z pracy, w niedostępnym już wpisie pisał: "Gdyby to Telewizja Polska zerwała ze mną umowę, nie musiałbym płacić kar umownych za zerwanie jej przeze mnie. Szkoda czasu i słów. Amen" - stwierdził.

Teraz w rozmowie z "Super Expressem" osoba z otoczenia dziennikarza przekazała, że Artur Orzech miał już wpłacić sporą sumę na konto TVP. "W umowie jest ustalona kara umowna za niestawienie się na zdjęciach. Pan Orzech zgodnie z umową szybko wpłacił na konto TVP kilkanaście tysięcy złotych. Sądził zapewne, że wszystko rozejdzie się po kościach" - cytuje swego rozmówcę gazeta.

Przypomnijmy, że Eurowizję w tym roku komentować będą Marek Sierocki i Aleksander Sikora.

RadioZET.pl/AS