Zamknij

Ben Affleck ma zakaz wejścia na premierę "No Time to Die". Co przeskrobał?

Maciej Friedrich
04.08.2020 13:50
Ben Affleck
fot. screen:YouTube

Ben Affleck miał otrzymać zakaz pojawienia się na premierze nowego filmu o Bondzie "No Time to Die". Chodzi o partnerkę aktora, Anę De Armas i gwiazdora filmów o agencie 007, Daniela Craiga. Czemu Afflek nie jest mile widziany?

James Bond to postać kultowa na całym świecie. Stworzona na kartach powieści Iana Flaminga stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów popkultury. Niepokonany, przystojny i perfekcyjnie wyszkolony agent 007 ogromną sławę zawdzięcza ekranizacjom jego przygód. Obecnie filmy o Bondzie są bardziej znane niż książki opowiadające o nim. Pierwszy film o superszpiegu, "Doktor No", pojawił się na ekranach w 1962 roku. Od tego czasu w postać 007 wcielali się najwięksi gwiazdorzy, między innymi Sean Connery, Roger Moore czy Pierce Brosnan. Od 2006 w roli Bonda możemy oglądać brytyjskiego aktora Daniela Craiga, który wystąpił już w czterech produkcjach.

Na listopad 2020 roku zapowiedziana została premiera 25. go już filmu o przygodach Bonda, a zarazem ostatniego, w którym w bohatera ma wcielać się Daniel Craig. Premiera filmu została przesunięta z powodu pandemii koronawirusa, produkcja borykała się także z wieloma innymi problemami, między innymi kontuzją Craiga. Widzowie już nie mogą doczekać się nowego filmu, a premiera "No Time to Die" (w polskiej wersji "Nie czas umierać") ma być zorganizowana z rozmachem. Okazuje się, że zadbano nie tylko o to, kogo zaprosić, ale też komu zasugerować, by się nie pojawiał.

 Billie Eilish zaśpiewała na żywo „No Time To Die”. Internauci wściekli na publiczność

Ben Affleck ma zakaz wstępu na premierę "Nie czas umierać"?

Jak informuje dziennik "The Sun" jeden z największych gwiazdorów Hollywood, Ben Affleck, miał otrzymać sugestię, że nie powinien pojawiać się na premierze "No Time to Die". Powodem jest jego związek z Aną De Armas, kubańską pięknością grającą "dziewczynę Bonda" w najnowszej produkcji. Powód ma być prozaiczny, producenci po prostu boją się, że wspólne pojawienie się Armas i Afflecka mogłoby odciągnąć uwagę mediów od prawdziwego gwiazdora wydarzenia, Daniela Craiga.

- To byłaby katastrofa, gdyby razem pojawili się na premierze, bo z pewnością ich związek przyćmiłby całe wydarzenie - czytamy w "The Sun".

Nie jest tajemnicą, że producenci bardzo dbają o Craiga i miał on niebagatelny wpływ na powstawanie 25. części filmowych przygód Bonda. To właśnie dzięki jego decyzji, angaż w "No Time to Die" miał stracić Tomasz Kot. Mówi się o tym, że aktora trzeba było bardzo długo namawiać, by zgodził się zagrać w "No Time to Die". Nic dziwnego, że produkcja chce, by jego ostatni występ jako agent 007 był perfekcyjny w każdym calu.