Zamknij

Blanka Lipińska i Ewa Minge wdały się w sprzeczkę. Poszło o rozstanie z Baronem

23.11.2020 14:39
Lipińska i Minge
fot. Fot 1. Artur Zawadzki/Reporter/EAST NEWS 2: VIPHOTO/East News

Blanka Lipińska i Ewa Minge wdały się w sprzeczkę. Poszło o rozstanie z Baronem. Na słowa projektantki w końcu zareagował także były partner Lipińskiej.

Ewa Minge to jedna z najbardziej znanych na świecie polskich projektantek mody. W sieci bardzo często wypowiada się na różne tematy i nie owija w bawełnę. Warto przypomnieć, że jedną ze spraw, które skomentowała, był hejt ze strony Violi Kołakowskiej w kierunku Blanki Lipińskiej. Chodziło wtedy o sukces "365 dni", co było przez wiele osób mocno krytykowane. Wtedy Minge w ciepłych słowach przyznała, że choć Blanki nie zna, to darzy ją sympatią i mocno jej kibicuje, by ekranizacja jej powieści okazała się sukcesem. "Lubię ten rodzaj autoszczerości przedstawianej na potrzeby publiczne przez autorkę, ten uśmiech pełen dystansu, a zarazem zawadiackiej radości z tego, co się wokół niej dzieje. Dziewczyna osiągnęła niewątpliwy sukces i nie zrobiła tego, rozbierając się na Instagramie, a pisząc" - wyznała wtedy projektantka.

Teraz Minge skomentowała rozstanie Blanki i Barona. Choć zajęła stronę Lipińskiej, przyznając, że Baron "uprawia marketing podczas seksu" i jest jej porzuconej kobiety szkoda, ta - mimo wszystko - poczuła się wpisem urażona. Potem na swoim profilu stwierdziła, że nie podoba się jej robienie z niej ofiary wykorzystanej przez "bawidamka". Dodała też, że to ona Barona uwiodła i mimo rozstania nadal są w kontakcie i są dla siebie wsparciem.

Zobacz także: Ida Nowakowska skomentowała rozstanie Blanki Lipińskiej i Barona. Co sądzi o muzyku?

Ewa Minge i Blanka Lipińska weszły w sprzeczkę

W swoim wpisie Minge stwierdziła (mówiąc o Blance), że "dziewczyny szkoda. Po ludzku - złamane serce i oprzytomnienie, że się było narzędziem marketingowym, musi boleć". Słowa te szybko zostały podchwycone w sieci i, jak zauważa w kolejnym wpisie Minge - przeinaczone. Projektantka przyznała, że popełniła błąd, gdyż nie sądziła, że jej komentarz, może Blankę Lipińską zaboleć.

"Nie powinnam komentować w sieci życia Blanki i było to słabe, potrafię się przyznać. Przy stole wśród przyjaciół bym powtórzyła tezę, która może być oczywiście mylna" - stwierdziła. Dalej jednak postanowiła Lipińskiej dać radę, w której stwierdza, że skoro związek z Baronem trwał w świetle fleszy, to trudno się spodziewać, by po rozstaniu nikt go nie komentował. Zauważa, że ona, jako osoba bardzo hejtowana w sieci, dobrze wie, co mówi.

"Jako „koleżanka” dwa razy starsza, która naraziła się, broniąc twórczości wyżej wymienionej, podpowiem życzliwie. Jeżeli wyświetlamy telenowele na telebimach, to załóżmy, że widzowie będą ja komentować. Nie można oczekiwać ciszy przy porażce a szumu przy sukcesie. Idzie to w parze. Nie wiem, czy jest bardziej hejtowana swego czasu, upokarzana i niszczona osoba ode mnie, przez te wszystkie „media”. Pani Blanko życzę z serca happy endu, bo taka już jestem, wszystkim dobrze życzę" - pisze Minge.

Jednak i ten wpis nie spodobał się Lipińskiej, która w komentarzu stwierdziła, że słowa projektantki są dla niej kompletnie nieistotne.

"Pani Ewo, mnie nic nie boli w Pani komentarzu, bo Pani zdanie w tej sprawie jest dla mnie kompletnie nieistotne, a wręcz zbędne" - zauważa Blanka i informuje, że wszystko, co chciała projektantce napisać, napisała w prywatnej wiadomości. "Wszystko co miałam Pani do powiedzenia napisałam w wiadomości prywatnej. Uznałam, że to będzie wyraz mojego szacunku do Pani. Ale skoro znowu na forum porusza Pani temat to pozwolę sobie powiedzieć, iż uważam, że wypowiadając się publicznie w tak krzywdzacym tonie o Aleksandrze, powinna Pani serdecznie przeprosić jego" - stwierdza.

Dalej Lipińska odwołała się też do faktu, że Minge wypowiada się w podłym i zgorzkniałym tonie, choć sama tak wiele doświadczyła w sieci. Na koniec Blanka radzi "starszej koleżance", by ta wróciła do świata mody zamiast być wyrocznią w sprawie cudzego życia.

"Czytając Pani wcześniejsze podłe i zgorzkniałe słowa, mogę tylko powiedzieć, że większej głupoty i echa gawiedzi nie widziałam dawno...i kogo, jak kogo, ale Pani o to nie podejrzewałam. Właśnie dlatego, że publicznie i niesprawiedliwie doznała Pani tylu upokorzeń. I skoro już sobie tak medialnie radzimy to rada od młodszej koleżanki, która marzyła o Pani sukni na studniówkę (niestety nie było mnie stać) proszę wrócić do świata mody, by w mediach istnieć znowu jako artysta, a nie wyrocznia od cudzego życia. To zdecydowanie lepiej Pani wychodziło i budziło podziw (przynajmniej mój), a nie niesmak".

Widać jednak, że żadna wiadomość od Blanki Lipińskiej do Ewy Minge nie dotarła, o czym projektantka informuje w komentarzu i przyznaje, że z jej wypowiedzi powstała "koperkowa" afera. Zauważa też, że to Lipińska "wywołała ją do tablicy" i znów radzi: "Proszę ochłonąć".

"Proszę ochłonąć, bo gdybym ja napisała w podobnym tonie, jaki pani próbuje uprawiać obecnie, broniąc pani sukcesu niegdyś, dopiero byłaby afera. Czasem warto życzliwemu człowiekowi wybaczyć, jak przeprasza, a nie rozkręcać dalej niepotrzebną aferę" - kończy.

Co ciekawe, do tych wszystkich słów odniósł się wreszcie sam Baron. Zrobił to w dosyć symboliczny sposób, w zaledwie kilku słowach, przesyłając obu paniom światło:

"Blanka wypowiedziała się z nas oboje. Dziękuję. Wysyłam wam światło" - stwierdził.

RadioZET.pl/AS