Zamknij

Blanka Lipińska poleca suplementy "bez recepty, bez psychiatry". "Bagatelizuje depresję"

20.09.2020 21:53
Blanka Lipińska
fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER/EAST NEWS

Blanka Lipińska opublikowała w sieci wideo, które wywołało wiele kontrowersji. Autorka powieści "365 dni" zaleca kobietom, które "nie mają po co wstać z łóżka" łykanie suplementów, które mają "pomagać i to bez recepty, bez psychiatry".

Blanka Lipińska od kiedy tylko stała się szarzej znana wzbudza wiele kontrowersji. Najpierw za sprawą swojej powieści erotycznej, po publikacji której zarzucono autorce promowanie wielu form przemocy, a potem przez bardzo drobiazgowe publikowanie w sieci wszystkich szczegółów prywatnego życia. Tym razem jednak Lipińska na Instagramie poruszyła temat nie tyle kontrowersyjny, ile niezwykle poważny i wiążący się z dramatami wielu ludzi: sprawę depresji i problemów psychicznych.

Tym, co jeszcze bardziej rozsierdziło internautów, jest fakt, że Lipińska pod płaszczykiem troski o kobiety, które pisały do niej o swoich problemach i lękach, promowała suplement diety, mający poprawiać samopoczucie. Jak reklamowała, produkt ten pomaga i to bez recepty ani wizyty u psychiatry.

Blanka Lipińska promuje suplement diety "bez psychiatry"

Na Instagramie Lipińska regularnie odpowiada na różne pytania internautek, dotyczące elementów jej stroju, biżuterii, kosmetyków, czy kolorów lakieru do paznokci. Ostatnio jednak opublikowała poradę, która wiele osób wprawiła w osłupienie. Zalecała łykanie suplementu, który "pobudza wydzielanie serotoniny i endorfin" osobom w złej kondycji psychicznej.

"Kochane panie, tak sobie poczytałam te wasze wiadomości o tym, ile macie w głowie napchane smutku, strachu, lęku. Zacznijcie łykać suplementy, dobrze się odżywiać, robić coś dla siebie po prostu. Nie czekajcie, aż to się skończy. Po to na przykład firma **** wymyśliła ten produkt, żeby takim osobom, jak wam, pomagać - i to bez recepty, bez psychiatry" - zachwala Blanka. I dalej informuje, że sama też musiała sobie pomóc.

"Naprawdę życie nie musi tak wyglądać, że budzicie się rano i zastanawiacie się, po co macie wstać z łóżka Wiem, bo kiedyś też tak miałam i sobie poradziłam z tym sama. Natomiast w tym momencie jest bardzo dużo rzeczy, które mogą was wspomóc. Takim właśnie wspomagaczem jest produkt, który po pierwsze postawi was psychicznie na nogi, a po drugie da wam, moim zdaniem, taką siłę do tego, żebyście ruszyły dalej i robiły te kroczki" - wyznała.

W tym samym wywodzie Lipińska nie omieszkała wspomnieć, że w sklepie sprzedającym ów specyfik ma stały kod zniżkowy. Poleciła go internautkom, by zyskały dzięki niemu 20 procent rabatu.

Jako pierwszy zauważył to i skomentował dziennikarz Bartek Fetysz, który obserwuje poczynania znanych osób i komentuje ich mniejsze lub większe potknięcia. Znany z mocnego języka komentator stwierdza, że jest to "akcja typu: “Moi Kochani, bez recepty, bez psychiatry, bez wszystkiego za to z kodem zniżkowym - łykajcie suplementy. Poleca doktor habilitowana chorób psychicznych i wszelkich nauk medycznych Blanka Lipińska”.

Blanka Lipińska wydała oświadczenie

Pod postem rozgorzała dyskusja, w której internauci zarzucają Lipińskiej zarabianie na ludziach, którzy potrzebują pomocy, i żerowanie na ludzkiej naiwności. W wypowiedzi dla Gali.pl Blanka Lipińska skomentowała kontrowersyjny materiał.

"Od zawsze staram się wspierać kobiety i zagrzewać je do walki o siebie i niezależność, która zapewni im poczucie bezpieczeństwa. Ostatnio po założeniu aparatu na zęby, spotkałam się z falą hejtu na temat mojego wyglądu, spowodowanego leczeniem. Podzieliłam się tym z fanami i okazało się, że wiele kobiet cierpi z powodu opinii na temat swojego fizis. Otrzymałam setki smutnych wiadomości, na które postanowiłam odpowiedzieć. Jestem zadaniowcem i w takich sytuacjach poszukuje rozwiązania, a nie snuje opowieści" - głosi oświadczenie.

"W story, które wzbudziło tyle kontrowersji opowiedziałam o tym jak ważna jest suplementacja i odpowiednie odżywianie, jak ważne jest dbanie o siebie od środka. Wielokrotnie podkreślając, że to o czym mówię to nie leki, tylko suplementy. Nie użyłam w swojej wypowiedzi słowa "depresja" albo "leczenie", a jedynie "wspomaganie" czy "dbanie"" - wyjaśniła.

Na koniec padły przeprosiny: "Przepraszam osoby, które uraziła moja wypowiedź. Moją intencją było i jest wspieranie kobiet na najróżniejszych płaszczyznach ich życia. Nie bagatelizuję depresji i nie pozwoliłabym sobie rekomendować suplementów zamiast terapii i farmakologii w sytuacjach tego wymagających".

RadioZET.pl/Gala/AS