Zamknij

Błaszczyk ma smutne wieści w związku ze zdrowiem córki. "Wykorzystaliśmy już wszystkie możliwości"

27.10.2021 09:17
Ewa Błaszczyk
fot. Piotr Molecki/East News

Ewa Błaszczyk od lat walczy o wybudzenie ze śpiączki córki Aleksandry, która z powodu nieszczęśliwego wypadku już od ponad 20 lat znajduje się w tym stanie. Dotąd aktorka nie załamywała rąk, szukając nowych metod terapii. Teraz przekazała smutne wieści.

Ewa Błaszczyk to znana polska aktorka filmowa i teatralna o naprawdę imponującym dorobku. Przez cały czas jest aktywna zawodowo, ale ostatnie 21 lat swojego życia poświęciła walce o córkę Aleksandrę, która z powodu nieszczęśliwego wypadku zapadła w śpiączkę i w tym stanie znajduje się do dziś.

Śmiało można powiedzieć, że Błaszczyk poruszyła niebo i ziemię, by znaleźć najlepsze metody rehabilitacji dla córki i pomóc jej wyjść ze stanu, w którym się znajduje. Walka o córkę zaowocowała otwarciem fundacji "Akogo?", działającej na rzecz dzieci wymagających rehabilitacji po ciężkich urazach neurologicznych, a następnie kliniki "Budzik", w której dosłownie pacjenci są wybudzani ze śpiączki. Za swoją działalność w tym zakresie aktorka dostała już bardzo wiele nagród.

Niestety, nadal nie udało się tego dokonać z córką Ewy Błaszczyk. Przez cały czas aktorka nie traciła nadziei i szukała nowoczesnych metod, które pomogą córce "wrócić". Najnowsze wyznanie gwiazdy nie brzmią jednak dobrze. Choć poprawa następuje, to jednak sposoby działania zaczynają się wyczerpywać.

Zobacz także: Przemek Kossakowski w złej kondycji? "Jestem rozkojarzony. Ostatnio zgubiłem samochód". Co się dzieje?

Ewa Błaszczyk o zdrowiu córki. Smutne wyznanie gwiazdy

W najnowszej rozmowie z "Super Expressem" Błaszczyk opowiedziała o stanie zdrowia córki. Przyznała, że stan Oli jest coraz lepszy, ale zasób dostępnych obecnie metod się wyczerpał.

"Właściwie już wykorzystaliśmy wszystkie możliwości. Ona się oczywiście poprawia, bo cały czas pracujemy ciężko z całym teamem i wykorzystujemy stymulator w przedłużonym rdzeniu tylnego sznura. To, co robiliśmy z Japończykami. Ola była najtrudniejszym pacjentem w tej grupie, najbardziej oddalonym od zdarzenia, co zawsze gorzej rokuje. Ale bardzo wielu osobom się znacznie poprawiło, więc to ma sens" - wyjawiła aktorka.

Dodała jednak, że nie zamierza poprzestać. Wciąż będzie szukać nowych rozwiązań.

"Będziemy szukać w nauce nowych rozwiązań i nowych pomysłów. W tej chwili genetyka i komórka macierzysta neuralna to jest coś takiego, nad czym zaczęliśmy pracę i będziemy szukać grantów po całym świecie. To jest takie światełko w tunelu. Na tym poziomie tego, co jest dostępne w tej chwili, można liczyć na cud. Ale mam z nią kontakt emocjonalny i niewątpliwie ona jest" - dodała.