Zamknij

Byli kiedyś gwiazdami TVP. Po zwolnieniu żyją skromnie i nie mają na prawników

02.03.2021 07:34
Gucwińscy
fot. Tomasz Holod/Polska Press/East News

Hanna i Antoni Gucwińscy byli kiedyś gwiazdami TVP dyrektorami wrocławskiego ZOO. Zwolniono ich w atmosferze skandalu. Dziś żyją skromnie i nie mają na prawników.

Hanna i Antoni Gucwińscy to małżeństwo, które zna każdy, kto w latach 90. oglądał TVP. Para znanych zoologów prowadziła wrocławskie zoo, a o perypetiach zwierząt opowiadała w swoim programie "Z kamerą wśród zwierząt". Ich programy przyciągały tłumy, a Gucwińskich ceniono przede wszystkim za miłość do zwierząt, oddanie swojej pracy oraz ogromną wiedzę. Nie bez znaczenia był też sposób, w jaki prowadzili show: pełen ciepła i fascynacji zwierzętami.

Program "Z kamerą wśród zwierząt" nadawany był od 1971 roku z wrocławskiego ZOO. W 2002 zniknął z anteny, a kilka lat później w atmosferze skandalu Gucwińscy ustąpili z funkcji dyrektorskich, które pełnili od niemal 40 lat. Oskarżono ich o maltretowanie zwierząt, a dokładniej - niedźwiedzia Mago. Jedną z fundacji oskarżyła Gucwińskich o to, że od 10 lat przetrzymują niedźwiadka w skrajnie złych warunkach. Rozpoczął się długi proces, w którym Gucwińscy wykazywali, że miś wymagał separacji przez wzgląd na swoje agresywne zachowanie.

Zobacz także: Krystyna Pawłowicz na zdjęciu z młodości. "Pewnie była Pani wtedy zakochana?"

Gucwińscy odeszli w atmosferze skandalu. Teraz żyją bardzo skromnie

Jak przekonywali Gucwińscy, miś Mago nie mógł żyć na wybiegu, gdyż był niebezpieczny dla ludzi i zwierząt. Podjęto decyzję, że zostanie odseparowany. Umieszczono go w boksie, ale miała to być sytuacja przejściowa. Założenie było takie, że niedźwiedź zostanie przeniesiony, kiedy znajdą się na to środki. Ale minęło 10 lat i los zwierzaka się nie poprawił.

"Gdyby mieszkał na wybiegu, mógłby uciec. Widziałem, co niedźwiedź może zrobić z człowiekiem... A Mago był wyjątkowo groźny. Raz zaatakował pracownika. Była okazja, żeby się go pozbyć, ale nie chcieliśmy go skazywać na śmierć" - "Super Express" przytacza słowa Gucwińskiego tuż po tym, jak zostali oskarżeniu przez Vivę!. Dwa razy sąd oddalił zarzuty, ale za trzecim razem zostali skazani. Nie mogli się z tym wyrokiem pogodzić, choć nie chodziło wcale o karę, jaką im zasądzono (tysiąc złotych na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami), a o ratowanie swojego dobrego imienia.

W 2006 roku Gucwińscy w atmosferze presji i skandalu ustąpili ze stanowisk dyrektorów wrocławskiego zoo. Co więcej, niemal z dnia na dzień wyrzucono ich z mieszkania, które znajdowało się na terenie ogrodu.

Dziś obydwoje mają po 89 lat. Żyją w domu, który wybudowali dawno temu, w otoczeniu wielu zwierząt różnych gatunków: mają psy, papugi, jeże, żółwie, konie, kucyki, a nawet oślicę. Na sądowej batalii roztrwonili majątek, a Hanna Gucwińska musiała sprzedać rodzinny dom. Zdaniem Gucwińskiego, miś Mago był tylko pretekstem, by się Gucwińskich pozbyć.

RadioZET.pl/Super Express/AS