Zamknij

Colin Farrell ma chorego syna. Chłopiec cierpi na rzadką chorobę genetyczną

Judyta Wanicka
14.05.2020 18:55
Colin Farrell
fot. Matrix Media Group/face to face/FaceToFace/REPORTER/EAST NEWS

Syn Colina Farrella zmaga się z poważną chorobą genetyczną. James Padraig Farrell cierpi na schorzenie, które powoduje opóźnienie w rozwoju fizycznym i umysłowym. Choroba syna Colina Farrella zwana jest zwyczajowo syndromem uśmiechniętej kukiełki.

Colin Farrell ma nieuleczalnie chorego syna. 17-letni James Padraig Farrell cierpi na zespół Angelmana, genetyczną chorobę prowadzącą do opóźnienia rozwojowego. Gwiazdor stara się pomagać synowi, jak tylko może. Wspiera również organizacje, które działają na rzecz osób dotkniętych tym schorzeniem. 

James Padraig jest synem Colina Farrella i modelki Kim Bordenave. Chłopiec przyszedł na świat w 2003 roku jako pierwsze dziecko aktora. Farrell ma również syna z Alicją Bachledą-Curuś, z którą związał się w 2008 roku. 7 października 2009 parze urodził się Henry Tadeusz. Mam dwóch pięknych, wrażliwych, mądrych chłopców. Oni są fantastyczni - mówił rok temu o swoich pociechach hollywoodzki gwiazdor. Obecnie Farrell poświęca więcej uwagi najstarszemu synowi, który potrzebuje specjalistycznego leczenia.

Colin Farrell ma syna chorego na zespół Angelmana 

Irlandzki aktor dowiedział się o chorobie syna po narodzinach. Lekarze zdiagnozowali u małego Jamesa zespół Angelmana zwany także syndromem uśmiechniętej kukiełki. Jest to rzadkie schorzenie genetyczne związane z zaburzeniami neurologicznymi. Osoby cierpiące na zespół Angelmana charakteryzują się wolniejszym rozwojem fizycznym i umysłowym. Późno opanowują  podstawowe czynności takie jak chodzenie czy siadanie. Miewają niekontrolowane napady śmiechu i charakterystyczne ruchy przypominające marionetkę. Stąd odwołanie w nazwie do uśmiechniętej kukiełki.

Colin Farrell nie unika pytań o chorobę syna. W wywiadach powtarza, że jest dumny z osiągnięć Jamesa. On ma w sobie niezwykłą siłę i odwagę - mówi. 

Jedyne chwile, w których uświadamiam sobie, że z moim synem jest coś nie tak, że cechuje go coś, co uważa się za odchylenia od normy, to te, kiedy widzę go w otoczeniu innych czterolatków. Pierwsze kroki postawił dopiero sześć tygodni temu, a pracował nad nimi cztery lata. To wszystko była jego własna ciężka praca. Kiedy ostatecznie postawił pierwszy krok, była to bardzo emocjonująca chwila. Nie było w domu osoby, która by nie płakała - wyznał w 2007 roku Colin Farrell. 

RadioZET.pl/jw