Zamknij

Córka Kasi Tusk była w szpitalu. Blogerka pokazała zasmucające zdjęcie [FOTO]

25.09.2020 12:48
Kasia Tusk
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/EAST NEWS

Kasia Tuska opublikowała niepokojące zdjęcie. Jej córka jakiś czas temu trafiła do szpitala. Mam nadzieję, że to zdjęcie będzie dla nas tylko pamiątką po kilku dniach strachu i niepewności - napisała blogerka. Co dolegało wnuczce Donalda Tuska? 

Kasia Tusk podzieliła się zaskakującym zdjęciem na Instagramie. Jej córka znalazła się w szpitalu. Blogerka Make Life Easier nie zdradziła, co dokładnie dolegało rocznej dziewczynce, ale opis sugerował, że sprawa była poważna. Kasia Tusk postanowiła wykorzystać prywatne zdjęcie, by zwrócić uwagę internautów na cierpienie małych pacjentów szpitali i zachęcić ich do wsparcia zbiórki na leczenie pewnej chorej dziewczynki. 

Córka Donalda Tuska rzadko dzieli się prywatnymi historiami w mediach społecznościowych. Z potwierdzeniem ciąży zwlekała do ostatniego miesiąca, a o tym, że dziecko przyszło na świat poinformowali obserwatorzy byłego premiera na Twitterze. Płeć i imię pociechy również długo pozostawały tajemnicą. Wcześniej Kasia Tusk zaskoczyła fanów informacją, że wzięła ślub ze Stanisławem Cudnym już 2014 roku. Blogerka do dzisiaj stara się za wiele nie zdradzać na temat małżeństwa. Córkę pokazuje rzadko i zawsze w taki sposób, by nie było widać jej twarzy. Wyjątkiem były zdjęcia z albumu, które pewnego razu opublikowała na Instastory

Córka Kasi Tusk trafiła do szpitala. Blogerka pokazała zdjęcie 

O tym, że wnuczka Donalda Tuska przebywała w szpitalu dowiedzieliśmy się po czasie. Kasia Tusk opublikowała zdjęcie, na którym widać jej latorośl leżącą w szpitalnym łóżeczku. Czy córka blogerki poważnie zachorowała? Tego jedynie możemy się domyślać. Współautorka bloga Make Life Easier wspomina, że przeżywała wówczas trudne chwile.

Mam nadzieję, że to zdjęcie będzie dla nas tylko pamiątką po kilku dniach strachu i niepewności - wyznała Tusk.

Z dalszej części wpisu dowiadujemy się, że blogerka wstawiła zdjęcie córki po to, by zwrócić uwagę internautów. Potrzebna jest bowiem pomoc dla innej małej pacjentki, która zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni i pilnie potrzebuje leku, obecnie nierefundowanego w Polsce. 

W takim miejscu naprawdę sporo myśli się o dzieciach i ich mamach, które poznały druzgocącą diagnozę i musiały zaakceptować fakt, że szpital stanie się ich drugim domem na długi czas. Nie lubię dzielić się prywatnymi historiami, ale mój instynkt podpowiada mi, że ten post wzbudzi większe zainteresowanie niż kubek z kawą na marmurowym blacie i postanowiłam to cynicznie wykorzystać i przekuć ludzką ciekawość w coś dobrego - szczerze przyznała. 

Aż ciężko uwierzyć, że w dzisiejszej rzeczywistości ludzkie życie można po prostu kupić za pieniądze. Dla rodziców dzieci chorych na SMA typu 1 to tak naprawdę dobra wiadomość, bo jeszcze parę lat temu wszystkie fortuny świata nie zmieniłyby wyroku śmierci. Zapewne znacie już parę historii o zawrotnej kwocie 9 milionów za jeden zastrzyk. Bardzo mocno trzymam kciuki, aby ten lek przeszedł przez cały proces przyznawania refundacji i żeby za kilka miesięcy te dzieci dostawały lek od ręki, tak po prostu. Jesteśmy jednak tu i teraz i do tego czasu trzeba uratować jeszcze parę żyć. Musimy jeszcze parę razy się zrzucić. Profil @ocalictosie_stopsma oglądam od dawna. Mama Tosi codziennie zdaje relację z walki o życie swojej córeczki. Dzięki jej heroicznym wysiłkom udało się zebrać już ponad 8 milionów. Jest Was tutaj ponad 300 tysięcy - jeśli każdy z nas wpłaci trzy złote to jutro mama Tosi będzie mogła zamówić lek. Do końca zbiórki zostało kilka dni. Czas ucieka - przekazała Kasia Tusk. 

Akcja blogerki spodobała się jej obserwatorom. 

I to jest przykład na to, jak najlepiej wykorzystać zasięgi! Brawo Kasia! Dzięki Tobie wiele osób dowiedziało się o tej właśnie zbiórce i mogło pomoc. Brawo!!! - gratulują fani. 

Posłuchaj podcastu