Zamknij

Daniel Martyniuk znów przed sądem. Za co tym razem? "Kara musi wywołać proces myślowy"

08.12.2021 07:47
Daniel Martyniuk
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Zdawało się, że Daniel Martyniuk kłopoty prawne ma już za sobą. Tymczasem okazuje się, że syn "króla disco polo" znów został skazany. To kontynuacja jego wybryków za kierownicą. Mimo pozbawienia prawa jazdy, Daniel siadał za kółko. Teraz musiał za to odpowiedzieć.

Daniel Martyniuk w ostatnich latach wielokrotnie pojawiał się w sądzie. Wszystkiemu winne były jego wybryki, często po alkoholu. Na przykład znieważanie funkcjonariuszy policji, groźby karalne, czy posiadanie narkotyków. Jednak zwykle były to sprawy związane z prowadzeniem auta. 32-latek miał od pewnego czasu rzeczony sądownie zakaz prowadzenia auta za jazdę pod wpływem alkoholu, który zdarzało mu się łamać. Skazany uważał, że wyrok nie jest adekwatny do czynu, w związku z czym wnioskował o zaniżenie kary.

Zobacz także: Rolnik szuka żony: Sebastian komentuje doniesienia o partnerze. "Miałem powodzenie na imprezie"

Daniel Martyniuk wściekły po wyroku sądu. Chce wyprowadzić się z Polski

We wtorek 7 grudnia odbyło się posiedzenie białostockiego sądu, na którym Daniel Martyniuk nie usłyszał dobrych dla siebie wieści. Syn Zenka chciał załagodzenia kary, jednak usłyszał zamiast tego, że "kara musi być na tyle dotkliwa, żeby przeprowadził proces myślowy". Przypomnijmy, że poprzednio skazano go na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, 10 tysięcy złotych grzywny oraz 6-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Daniel Martyniuk w swoim wniosku powoływał się na fakt, że zakaz prowadzenia auta bardzo utrudnia mu życie - przede wszystkim dojazdy do portu oraz spotkania z córką. Zapewniał też, że bardzo się zmienił - co zresztą całkiem niedawno publicznie ogłaszał także jego słynny tata.

W swoim wniosku Daniel przekonywał, że prawo jazdy jest mu niezbędne do rozwoju i kontaktów z córką.

Prawo jazdy jest mi niezbędne do dalszego rozwoju. Chcę też odwiedzać córkę, która mieszka 400 kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Korzystanie z pociągów nie jest mi na rękę, zwłaszcza w czasie pandemii - mówił Martyniuk.

Sąd odwoławczy orzekł jednak, że nie ma mowy o złagodzeniu wyroku, który w opinii sądu jest "sprawiedliwy i uczciwy".

Kwalifikacja prawna czynów i przyjęty przez sąd rejonowy tzw. zbieg przestępstw był prawidłowy, wyrok jest sprawiedliwy i uczciwy. Sąd odwoławczy absolutnie nie widzi tutaj rażącej niewspółmierności kary, kary niesprawiedliwej - powiedziała w uzasadnieniu sędzia Marzanna Chojnowska.

Kara to sprawiedliwa odpłata za wyrządzone zło. Proporcjonalna do czynu i winy sprawcy - powiedziała sędzia i dodała, że kara prowadzi przede wszystkim do przyzwyczajenia do gorszego stanu życia. Syn Zenka był przyzwyczajony do wygody podróżowania własnym autem, a teraz musi się postarać bardziej. W żadnym jednak wypadku wcześniejszy wyrok nie utrudnia Danielowi kontaktów z dzieckiem czy realizowania zawodowych zobowiązań, a jedynie wymaga większego zaangażowania.

I być może będzie pan musiał przyzwyczaić się i do tej nielubianej jazdy pociągiem, ale orzeczony zakaz jest tylko i wyłącznie utrudnieniem w pana przyszłym życiu. Nie uniemożliwia panu dalszego rozwoju zawodowego, nie utrudnia kontaktów z córką, a tylko i wyłącznie będzie wymagał podjęcia większych starań z pańskiej strony i zrezygnowania z komfortu dojazdu samochodem przez siebie kierowanym - powiedziała Chojnowska.

Rozwścieczony Daniel po wyjściu z rozprawy przekazał, że prawdopodobnie zmieni kraj zamieszkania.