Zamknij

Doda bojkotuje "Dziewczyny z Dubaju". "Ludzie nie dostali wynagrodzenia"

14.10.2021 09:11
Doda
fot. VIPHOTO/East News

Doda ostatecznie odcina się od "Dziewczyn z Dubaju". Piosenkarka opublikowała w sieci plakat promujący film, pieczętując tym swoją pracę na planie jako producenta kreatywnego. Zamieściła też oświadczenie, w którym informuje, że nie bierze za film odpowiedzialności.

Dorota Rabczewska zamieściła w sieci wpis, w którym ostatecznie odnosi się do "Dziewczyn z Dubaju". Film, który realizowała ze swoim mężem, Emilem Stępniem, ma mieć premierę 26 listopada. Nikt z oczekujących na ekranizację książki Piotra Krysiaka nie spodziewał się prawdopodobnie, że na ostatniej prostej przed premierą pojawią się takie trudności. Od kilku tygodni bowiem Doda informowała w sieci, że mąż utrudnia jej dokończenie filmu - podobnie reżyserce, Marii Sadowskiej.

W trakcie długiej medialnej "przepychanki" na oświadczenia na jaw wyszło wiele zaskakujących faktów, związanych z relacją producenckiej pary. Emil zarzucił Dodzie (oraz reżyserce) brak kompetencji, co spotkało się ze stanowczą reakcją Rabczewskiej. Doda już wcześniej zagroziła, że nie pojawi się na premierze, jeśli nie będzie mogła dokończyć swojego dzieła. Okazuje się, że podjęła w tej sprawie decyzję.

Zobacz także: Ewa Bem o śmierci córki. Wstrząsające wyznanie artystki "Fajnie byłoby spaść"

Doda nie pojawi się na premierze "Dziewczyn z Dubaju"

W swoim najnowszym poście na Instagramie Rabczewska pokazała rezultat pracy nad plakatem promującym "Dziewczyny z Dubaju". Z oświadczenia, jakie zamieściła pod zdjęciem, wynika, że podjęła decyzję o ostatecznym odcięciu się od dzieła. Nie zamierza brać za nie odpowiedzialności, nie pojawi się także na premierze filmu, bo część osób z planu nie dostała jeszcze wynagrodzenia za swoją pracę.

"Chciałam powiedzieć że praca na planie tego plakatu była wspaniała i bardzo radosna, mimo że układanie boskich nóg aktorek przez godzinę, Smarowanie ich oliwką oraz rzucanie pieniędzmi z góry nie należy do najłatwiejszych [...]. Tym postem chciałabym zakończyć etap mojej promocji i pracy nad tym wspaniałym filmem" - chwali się producentka.

"Premiera to czas celebracji, szczęścia, świętowania wspólnego sukcesu. Ponieważ wciąż dostaje wiadomości, że powinnam się tam pokazać, żeby wesprzeć kobiety, które czują się słabsze postanowiłam ostatni raz przekazać, co czuje i zamknąć ten temat" - zaczęła.

"Nie chcę, żeby moja osoba i ten żenujący skandal odwracał uwagę od aktorów i reżyserki. Nie przyjdę na premierę filmu skoro ludzie, którzy ze mną pracowali nad nim, nie dostali za to wynagrodzenia. Nie będę podpisywać się i brać odpowiedzialności za film, którego reżyserka, Maria Sadowska, nie mogla dokończyć. Zostałam publicznie obrażona, moja praca i umiejętności zdyskredytowane i niedocenione" - stwierdziła Doda i wyznała, dlaczego nie ma zamiaru iść na premierę.

"Nie będę stać tam obok człowieka, z którego ust te słowa padły i się szczerzyć do obiektywów. Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę przyklejać sztucznego uśmiechu do mojej smutnej twarzy. Życzę filmowi samych sukcesów, bo wiem, że suma sumarum zrobi wiele dobrego i pomoże wielu młodym ludziom. Wiem, że będzie też wspaniałą trampoliną i szansą dla wielu aktorów, którzy w nim zagrali. Wierzę, że publiczność go pokocha tak, jak pokochałam go ja" - wyznała i spointowała dosadnie: "I’m OUT".

Ciekawe, jak odcięcie się Dody od "Dziewczyn z Dubaju" wpłynie na powodzenie produkcji.