Zamknij

Doda mówi o toksycznym wpływie męża. "Gdy dzwonił, dostawałam duszności ze stresu"

18.10.2021 20:54
Doda
fot. TRICOLORS/East News

Doda udzieliła wywiadu tygodnikowi "Wprost". Wokalistka będąca w trakcie rozwodu z Emilem Stępniem zwierzyła się z negatywnych doświadczeń, jakich doznała w czasie separacji z mężem. Rabczewska określiła się mianem ofiary i powiedziała, że dopiero później uzmysłowiła sobie, że tkwiła w toksycznym związku. 

Doda rozwodzi się z Emilem Stępniem i ujawnia kolejne szczegóły ich relacji. Okazuje się, że ta w ostatnim czasie była wyjątkowo napięta. Rabczewska nie tylko informowała o utrudnieniach w dokańczaniu filmu "Dziewczyny z Dubaju", jakie miał jej robić mąż, ale także agresywnym zachowaniu producenta i poniżających docinkach pod jej adresem. Wokalistka, która jeszcze przed uzyskaniem rozwodu, zaczęła pokazywać się w towarzystwie Amerykanina Maxa Hodgesa, opowiedziała o zachowaniu Emila Stępnia w rozmowie z magazynem "Wprost". Gwiazda mówi o sobie jako ofierze toksycznego związku, który wpędził ją w lęki i stany depresyjne. 

Doda we "Wprost" otworzyła się na temat relacji z Emilem Stępniem

W rozmowie z tygodnikiem Doda zwierzyła się na temat swoich relacji z Emilem Stępniem w czasie, gdy żyła z nim w separacji. Jak stwierdziła, producent przysparzał jej silnego stresu.

Gdy dzwonił, a jego imię pojawiało się ekranie telefonu, dostawałam duszności ze stresu. Nie mogłam oddychać. Zresztą on o tym doskonale wie - powiedziała Rabczewska. 

Współproducentka "Dziewczyn z Dubaju" podejrzewa, że mąż mógł postępować nieuczciwie w trakcie ich małżeństwie. Świadczyć miało o tym kilka kart do telefonu posiadanych przez Stępnia, o których udało jej się z czasem dowiedzieć. Podkreśla też, że sama wykreowała sobie pozytywny wizerunek męża, przymykając oko na szereg alarmujących zachowań. 

Dowiedziałam się, że Emil ma osiem kart telefonicznych. A ja się tak cieszyłam, opowiadałam koleżankom, że idąc do toalety, zostawia telefon na stole... Teraz planuję warsztaty online dla kobiet "Jak s*****olić sobie życie prywatne i tanecznym krokiem wyjść z czarnej dupy". Doktorat mogę z tego zrobić. Bo to mój problem, bo to moje wybory, nikt nie stał z pistoletem nad moją głową i nie mówił mi "ożeń się ze mną". Poza tym to ja sama wykreowałam postać Emila, taką, jaką ja sama widziałam przez dłuższy czas. Fajnego, uczciwego faceta, chodzącego do kościoła, dobrego i kochanego, stroniącego od alkoholu, nie homofoba - wyznała Doda. 

Wokalistka podkreśliła, że przeczytała dużo poradników psychologicznych odnośnie swojej sytuacji i dowiedziała się z nich, że tkwi w toksycznym uwikłaniu, w pozycji ofiary. 

Ostatnio czytam bardzo dużo książek psychologicznych, to ma związek z sytuacją, w której się znalazłam prywatnie. I trafiłam na pozycję o tym, jak wychodzić z roli ofiary, by pokonać depresję, stany lękowe, ataki paniki, które miałam. W tej książce pada ważne zdanie, by nie mówić o sobie, jako o ofierze, a ocalałym. To dotyczy np. ludzi, którzy wyszli z katastrof. Dzisiaj wiem, że będę robić wszystko, by trzymać się tej wersji, że ocalałam - wyznała we "Wprost" Doda.