Zamknij

Maja Staśko uderza w Dodę. Aktywistka zarzuca jej hipokryzję. "To praca seksualna"

22.09.2020 10:56
Doda
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Maja Staśko to aktywistka, która dała się szerzej poznać przy okazji "afery" z Anną Lewandowską. Teraz działaczka uderza w Dodę. Zarzuca piosenkarce hipokryzję. Twierdzi, że "jej zdjęcia nie różnią się niczym od zdjęć pracownic seksualnych". Ma rację?

Maja Staśko w środowiskach feministycznych znana jest od dawna. Ostatnio jednak zyskała większą popularność - a to za sprawą "afery" z udziałem Anny Lewandowskiej, której zarzuciła wyśmiewanie osób otyłych. Teraz skomentowała poczynania Dody. Odniosła się do niedawnego filmiku piosenkarki, którym Doda próbowała wesprzeć zbiórkę środków na leczenie chorej dziewczyny. "To praca seksualna w szczytnym celu" - zauważa Staśko. W swoim wpisie przekonuje, że aktywność Rabczewskiej często nie różni się zbyt od tego, co sama próbuje piętnować w "Dziewczynach z Dubaju".

Maja Staśko o Dodzie: "Praca seksualna w szczytnym celu"

W mediach społecznościowych Doda bardzo często pokazuje się w skąpych strojach, odsłania ciało w kuszących pozach i robi to z premedytacją, wiedząc, że to dobry sposób na przyciągnięcie uwagi. Podobnie postąpiła niedawno, by wesprzeć zbiórkę środków dla chorej Julii. "Obiecałam, że jak zbierzemy 1 mln na leczenie Julii to ja zrobię to co na załączonym wideo" - informowała Rabczewska prezentując podczas ćwiczeń na siłowni odsłonięte pośladki. Ta aktywność nie uszła uwadze Mai Staśko.

Doda wrzuciła wyuzdany film z siłowni. Pokazuje naoliwione pośladki

Aktywistka przekonuje, że popiera taką aktywność i zauważa, że jest to praca seksualna w szczytnym celu. Podkreśla jednak, że nie podoba się jej piętnowanie pracownic seksualnych, co Doda robi w swoim filmie "Dziewczyny z Dubaju", i co zauważa w wielu wypowiedziach. Piosenkarka niejednokrotnie, że jeśli ktoś pracuje seksualnie, to powinien się liczyć z tym, że ktoś może mu to wytknąć. Staśko jest zdania, że to zwykła hipokryzja, bo to, co robi Doda, również jest pracą ciałem.

"Przeraża mnie, jak w Polsce traktowane są pracownice seksualne. Że ich praca to coś, co można „wytknąć”. Przeraża tym bardziej, że to zwyczajna hipokryzja. Zdjęcia Dody, w których seksownie się wygina (i super) nie różnią się niczym od zdjęć pracownic seksualnych na OnlyFans. I ona też na tym zarabia – tworzy zasięgi i dostaje pieniądze za reklamowanie produktów" - pisze Staśko i komentuje, że jak najbardziej to popiera, bo jest to praca seksualna w szczytnym celu. Jednocześnie wyjaśnia, że praca seksualna to bardzo szerokie pojęcie, które obejmuje bardzo różne aktywności, jak striptiz, zdjęcia, czy rozbierane wideo. W poście wspomniała też Natalię Siwiec i Dagmarę Kazimierską.

"Nie ma co udawać: Doda także zarabia ciałem i seksualnością. Robi to większość influencerek, np. Natalia Siwiec, którą ponoć demaskuje film Dody. Dziewczyny! Wy też pracujecie ciałem! Nie poniżajcie innych kobiet, gdy również to robią – czy to na kamerce erotycznej, czy na kasie" - apeluje Staśko.

"Wiecie, co jest upokarzające? Wykorzystywanie swoich zasięgów do tego, żeby tworzyć jakąś atmosferę polowania na czarownice za to, że ktoś pracował seksualnie. I jednocześnie promowanie w mediach Dagmary Kaźmierskiej, która siedziała za zmuszanie kobiet do prostytucji" - pisze

Póki co, ani Rabczewska, ani Siwiec nie skomentowały posta Mai Staśko.

RadioZET.pl/AS