Zamknij

Doda wspomina czas, kiedy Adam Darski chorował na białaczkę. Było jej bardzo trudno

23.12.2020 12:53
Dorota Rabczewska
fot. Karol Makurat/REPORTER/EAST NEWS

Doda opublikowała w sieci ważne wspomnienie z czasów swojego związku z Adamem Darskim. To, co wtedy zrobiła, przyczyniło się do pomocy setkom osób. "Jeżeli przyjedzie mi umrzeć teraz, będę czuła się spełniona"

Dorota Rabczewska to jedna z najbardziej wyrazistych osób w polskim show-biznesie. Słynie z bezkompromisowości i otwartości oraz szczerego wyrażania własnego zdania. Doda bez owijania w bawełnę potrafi skomentować różne, nawet trudne tematy. Często, kiedy uzna coś za ważne i konieczne, angażuje się w to stuprocentowo. Tak właśnie było, kiedy Adam Darski, jej były narzeczony, zmagał się z białaczką.

Doda spędziła w szpitalu, wspierając Darskiego, wiele tygodni. Postanowiła wykorzystać swoją popularność, by zaapelować do fanów i nie tylko, o dawstwo szpiku. Po tym apelu blisko 40 tysięcy osób zarejestrowało się w bazie dawców, a dzięki ich wsparciu uratowano życia wielu osób. Z choroby wyszedł także jej były ukochany.

Zobacz także: Doda ma dziecko? Odpowiedź piosenkarki zbiła fana z tropu

Doda pokazała stare wideo i opowiedziała o trudnym czasie w swoim życiu

Filmik z koncertu, zamieszczony przez Rabczewską, pochodzi z czasów, kiedy piosenkarka związana była z Adamem Nergalem Darskim. Obok wideo zamieściła też długi wpis, w którym wyraża przekonanie, że właśnie takie rzeczy sprawiają, że czuje się spełniona. Chciała pomóc ówczesnemu partnerowi, a pomogła kilkuset innym osobom, które bez jej apelu być może nie doczekałyby pomocy. Dodała także, że moment, w którym Darski walczył z chorobą, był dla niej bardzo trudny.

"Dostałam dziś taki prezent.piękny. Myślałam, że już mało kto pamięta. Jeżeli przyjdzie mi umrzeć teraz, to będę czuła się spełniona. Nie dzięki nagrodom czy moimi spełnionymi marzeniami, ale tym, że zrobiłam wszystko by uratować jednego człowieka a udało się aż 340. 340 żyć. Dziękuje Wam, że byliście wtedy ze mną. Bo to był cholernie ciężki rok, schudłam 7 kg, zachorowałam na bezsenność, wypadały mi włosy z nerwów, zaczęły doskwierać inne choroby. Wytwórnia kazała wydawać płytę, bo kontrakt. Udzielałam podczas promocji jedne z gorszych wywiadów w moim życiu, bo wszystko sypało się w środku i na zewnątrz. Ale niemiła ta Doda, słyszałam" - stwierdziła piosenkarka.

Wpis kończy ważnym podsumowaniem: "Zbyt często dajemy się nabrać oczom, nie potrafiąc spojrzeć sercem. Ufamy pozorom i własnym domysłom, wierzymy w plotki, często raniąc. A człowiek potrafi doskonale ukryć ból, chorobę, miłość, złamane serce i żal.
Ale podniosłam się, dziś jestem tu - silna i szczęśliwa. A ze mną 340 uratowanych. Takie prezenty mogę mieć co rok" - zauważyła Rabczewska.

Trzeba przyznać, że za te działania Dodzie na pewno nalezą się gratulacje.

RadioZET.pl/AS